Jesień i zima to czas, który jak żaden inny sprzyja zostaniu filmo- i serialomaniakiem. Zamieniamy się w człowieka – kokon, owinięci kocami lub innymi ciepłymi tekstyliami nawet nie myślimy, żeby wytknąć nos poza mieszkanie…

Czemu by więc nie wtulić się w partnera/psa/kota/gumową lalkę i czegoś nie obejrzeć. Jeśli jesteście za – oto moje dosyć zróżnicowane propozycje, wśród których być może znajdziecie coś dla siebie. Są to filmy i seriale, które obejrzałam w ostatnim kwartale. Nie wszystkie trafiły dokładnie w mój gust, ale każdy z nich miał w sobie to ‚coś’.

I może to coś właśnie trafi do któregoś z Was.


 

Seriale: 


 

 – Wyklęci / Misfits – 

 

 


Zarys fabuły brzmi tandetnie: młodzi przestępcy skazani na prace społeczne w wyniku dziwnej burzy zyskują supermoce… Ale nie ma się co sugerować pierwszym odcinkiem i sceną burzy.

Każda z tych postaci ma niezły charakterek, a ich supermoce to nie żadne standardowe latanie czy strzelanie pajęczynką (swoją drogą, patrząc na Spidermana zawsze mam wrażenie jakby ejakulował dłonią…): agresywna Kelly zaczyna słyszeć ludzkie myśli, były sportowiec Curtis, skazany za narkotyki, może cofać się w czasie pod wpływem szoku, a imprezowiczka Alicia dotykiem rozpala w ludziach nieokiełznaną chęć seksu… Jeśli dodamy do tego dziwne tarapaty, jakie co chwile przytrafiają się całej grupie oraz świetny humor sytuacyjny i dialogi nie owijające w bawełnę, mamy całkiem ciekawy serial… przynajmniej do trzeciego sezonu, kiedy to zmienia się obsada. Ale sprawdźcie sami, ile odcinków warto obejrzeć.


 

– Kompania Braci – 




Ja i serial wojenny? Kto by pomyślał… a jednak, ten 10-odcinkowy mini serial strasznie mnie wciągnął. Jest on oparty na autentycznych wydarzeniach z czasu II wojny światowej. Śledzimy losy jednej z kompanii amerykańskiej armii. Nie ma tu koloryzowania i robienia bohaterów z tych, którzy nimi nie byli. Jest prawdziwa codzienność żołnierzy, ich bardzo ludzkie i niedoskonałe charaktery i przede wszystkim – wartka akcja. Całość uzupełniają wypowiedzi prawdziwych, emerytowanych żołnierzy z tej kompanii. Serial dostał Złotego Globa i występuje w nim niemało przystojniaków w mundurach – czy muszę Was jeszcze namawiać?


 

– Różowe lata 70-te – 




Ze względu na liczbę odcinków, to serial na cały sezon jesienno – zimowy. Jego akcja dzieje się w tytułowych latach 70-tych, które jak się okazuje, wcale nie były takie nudne. Piątka, wkrótce potem szóstka młodych przyjaciół spotyka się w piwnicy głównego bohatera, wśród nich jest m.in. młody Ashton Kutcher i Mila Kunis. Śmiechu wychodzi z tego co niemiara, tej gromadki nie da się nie lubić, ale równie zabawni są aktorzy drugoplanowi. Plus za mnóstwo fajnych niedopowiedzeń i zabawnych niuansów w dialogach.






Filmy:



 – Karmel – 


 


Karmel to film, który ogląda się lekko, choć dotyka dość trudnych problemów. Można jednak się przy nim zrelaksować, bo pozwala na to umiejscowienie fabuły – w libańskim salonie piękności, gdzie spotyka się codziennie piątka kobiet. Każda z nich ma swoje dylematy i problemy, z którymi się ściera, każda też w jakiś sposób sobie z tym radzi. Ten sposób nie zawsze może budzić naszą akceptację, ale one stają się szczęśliwe – i o to chyba chodzi. W sam raz na babski wieczór albo samotny seans w towarzystwie wina.


 

– Ill Manors – 


 

Zdecydowanie mocne kino. Bez ugładzenia pokazuje angielskie podwórka, boiska, ulice, blokowiska. Gangi handlujące narkotykami i walczące o wpływy, przemądrzałe i przedwcześnie dojrzałe nastolatki, albo prostytutki zarabiające na działkę i przy okazji mleko dla dziecka – tutaj wszystko miesza się w jednym tyglu, a historie każdej z grup splatają się ze sobą w najdziwniejsze sposoby. Film przyciąga do ekranu, jak na razie zbiera bardzo pozytywne recenzje, a na uwagę zasługuje też fakt, że poszczególne momenty uzupełnione są o rap Plan B – jednego z najbardziej cenionych angielskich raperów (i moich ulubionych przy okazji). Jednym słowem: konkret.


 

 – 28 pokoi hotelowych – 



Ten film z kolei nie ma najlepszych ocen, ale podobał mi się pomysł na fabułę i intymna atmosfera jaka się w nim kumuluje. On i ona – spotykają się przypadkiem, łączy ich nagły wybuch namiętności – znamy takie historie. Mimo, że ona ma męża, a on miewa dziewczyny, spotykają się ponownie. I ponowie. I tak 28 razy, w różnych pokojach hotelowych. Kiedy wydaje się, że będzie ich łączył tylko seks, pojawia się coś więcej. Ale w tym samym czasie ich indywidualne historie się komplikują. Jak sobie z tym poradzą? Być może warto zobaczyć. I posłuchać czasem dziwnych dialogów, popatrzeć na drobne, lecz znaczące gesty… poczekać na nieoczywiste zakończenie.


 

 

– Przed wschodem słońca, Przed zachodem słońca, Przed północą – 



 

Kiedy do kin wszedł latem film „Przed północą”, przypadkiem dowiedziałam się, że jest to trzecia część trylogii. Dwa pierwsze filmy uznawane były za kultowe, więc zanim zobaczyłam w kinie tegoroczny hit, postanowiłam obejrzeć też jego poprzedników. I nie zawiodłam się. Francuzka i Amerykanin spotykają się w pociągu, przeskakuje między nimi iskra, postanawiają wiec razem wysiąść w Wiedniu i spędzić tam razem jeden dzień – aż do wschodu słońca dnia następnego.Druga część to ich spotkanie po latach, w którym okazuje się, że nie do końca o sobie zapomnieli, choć życie przyniosło różne komplikacje – debatują nad tym tym razem do zachodu słońca. W trzeciej części możemy podziwiać ich już jako parę z dziećmi. O ile dwa pierwsze filmy mogą wydawać się romantyczne w dość stereotypowy sposób, to trzecia jest już ukazaniem tego, jak codzienna rzeczywistość i problemy działają na osoby, które przecież połączyło coś zupełnie wyjątkowego… Polecam każdą z nich. Julie Delpy i Ethan Hawke w swoich rolach dają z siebie wszystko, może nawet nazbyt użyczają swojej osobowości bohaterom. Atutem filmów są też wyjątkowo błyskotliwe dialogi i piękne scenerie – Wiedeń, Paryż, Grecja… Warto.


źródło zdjęć: filmweb


  • Oglądałam 28 pokoi hotelowych, ale nie do końca ten film mi się spodobał ;)

  • Misfitsów wręcz ubóstwiam (ale po zmianie obsady to już nie to samo i już nie oglądałam dalej), a Kompania Braci to na prawdę dobry serial, jeden z moich ulubionych! Próbowałam też oglądać Pacyfik, ale jednak nie ma tego czegoś co miała KB.

  • Tego mi brakowało – starego, dobrego serialu komediowego:) Dzięki za przypomnienie 'Różowych lat'! :)

  • Nie znam filmów, które wymieniłaś, ale słyszałam o nich. Z moich hitów – ostatnio namiętnie oglądam Boardwalk Empire, Game of Thrones i chyba setny raz The Walking Dead. Z niecierpliwością czekam na nowe sezony Sons of Anarchy i Banshee.

  • Różowe lata 70-te kojarzą mi się z beztroskim czasem liceum :) Uwielbiałam Jackie :)

  • Ja ostatnio jakoś nie mam czasu na oglądanie :(

  • Karmel obejrzę dziś :) a 28 pokoi hotelowych wczoraj chcieliśmy z Damianem zobaczyć, jednak po recenzjach zrezygnowalismy :) jak będę miała chwilę to obejrzę :)

  • Różowe lata 70-te obejrzałam już 3 razy ;D i w tym roku zaczynam od nowa. Ten serial nigdy mi się nie znudzi.

  • Czy Ty wiesz, że ja żadnego z tych filmów nie widziałam?! ;) muszę nadrobić. Największą ochotę mam na Karmel :)

  • Widziałam Kompanię braci i Różowe lata 70-te, resztę chętnie nadrobię w wolne,chłodne wieczory :) Jakiś czas temu bardzo spodobał mi się Atlas Chmur.
    Ja czekam na nowe sezony moich ulubionych seriali, to już lada chwila :)

    • Atlas Chmur widziałam w kinie jakoś krótko po premierze i zrobił na mnie ogromne wrażenie…

  • Crystal Brownie

    biorę się za oglądanie Karmelu ;)

  • Pingback: WTORLINKI #29 - ŚWIĄTECZNE - Króliczek Doświadczalny()