Dostałam dzisiaj, a właściwie wczoraj wieczorem wiadomość na Ask.fm. Dość zaskakującą (ze względu na zaufanie, jakim zostałam obdarzona) i smutną… Napisała do mnie anonimowa dziewczyna/kobieta, która ma pewien problem ze swoim mężem. Z resztą, przeczytajcie sami:

„Mój mąż został zdradzony przez swoją ex 7 lat temu i chociaż żyjemy razem to z dnia na dzień mam coraz większą świadomość tego, że on nadal jest szalenie w niej zakochany… Na początku związku miałam to wrażenie, poznaliśmy się kiedy minął rok od ich zerwania i wiem, że on chciał do niej do niej wrócić, a ona nie chciała. On ciągle ją kocha, chociaż mówi, że to nie prawda. Podgląda jej zdjęcia na fb (ale nie pisze do niej), miał łzy w oczach, kiedy zobaczył jej zdj. z chłopakiem z którym go zdradziła i do dzisiaj są teraz.
Kilka lat temu mi powiedział, że gdyby mógł to by do niej wrócił w każdym momencie. Ma pełne pudło pamiątek po niej (a ode mnie nie zatrzymał nawet pierwszej walentynki), znalazłam też jego stary zeszyt w którym pisał to co czuł do niej i widać, że ona była miłością jego życia. Nie umiem z tym żyć, ale nie wiem z kim się tym podzielić. Wiem, ze to głupie, bo mnie nie znasz, ale czytam twojego bloga od początku i mam wrażenie, że mogłabyś mi jakoś pomóc. Ale nie wiem jak… W sumie to rozmowa z nim nic nie daje, bo on nie chce mnie zranić, ale od kilku dni chodzę struta, a on smutny bo znowu widział jej zdjęcie na Fb. Oszaleje”


Dostałam pozwolenie, by odpowiedzieć szerzej na blogu, ale chciałabym, żebyście i Wy wyrazili swoje zdanie. Spojrzenie na sprawę z różnych, obiektywnych punktów widzenia może okazać się  dla autorki wiadomości pomocne.

Coś mi to przypomina…

Ta historia brzmi trochę znajomo. W dawnych czasach też byłam ‚tą drugą’ i rozumiem, jak może to zaburzać poczucie własnej wartości i zwyczajnie boleć, że przegrywamy nawet nie z kimś, kto nagle pojawił się w życiu naszego mężczyzny, a z WSPOMNIENIEM. To prawie tak, jakby konkurować o czyjąś uwagę z duchem. W moim przypadku nie trwało to długo, a później byłam już dość przeczulona na tym punkcie i jeśli poznawałam kogoś, kto mówił mi, że właśnie/niedawno rozstał się z dziewczyną, albo dziwnie często wspomniał ją w rozmowach – włączałam tryb dystans, albo całkowicie rezygnowałam z takiej relacji. Z tym, że mi wtedy było dość łatwo zrezygnować – nie miałam z tymi osobami żadnych zobowiązań, żadnej historii, byłam młoda i moje rany goiły się dość szybko.

Rok na wyleczenie

Jest taka niepisana zasada w życiu uczuciowym – po trudnym rozstaniu, maksymalny czas na pozbieranie się, zapomnienie i wrócenie do normalnego trybu życia wynosi w przybliżeniu rok. Tak samo jak z żałobą. Jeśli ktoś po roku czasu nadal wspomina osobę ze swojej przeszłości, nawet pomimo tego, że spotyka się z innymi ludźmi, znaczy to najprawdopodobniej, że uznał ją za miłość swojego życia, którą musi odzyskać. I jeśli pojawi się taka okazja – będzie o to się starał. Inna sprawa, że wcale w swoich przekonaniach o sile uczuć, przeznaczeniu itp. nie musi mieć racji i że mogą to być bardzo silne złudzenia, nierealne fantazje – co swoją drogą kwalifikuje się do interwencji np. psychologa, terapeuty.

U Twojego męża ta historia trwa już osiem lat. Wspominanie dawnej miłości, w dodatku takiej, która zdradziła i zraniła, wydaje się mocno niepokojące. Niepokojące zwłaszcza, że jesteście małżeństwem. Jeśli Twój mąż nie należy do osób wyjątkowo sentymentalnych, nie powinien też przechowywać tych wszystkich pamiątek po niej (a skoro nie ma pamiątek z początków Waszego związku, to wiele mówi o poziomie jego sentymentalności). Wygląda to wszystko bardzo poważnie. Tutaj masz w zasadzie tylko dwa rozwiązania: albo zmienić to, jak wygląda Wasza relacja… albo z niej zrezygnować. Nie ma już rozwiązań pośrodku, nie ma sensu przedłużania takiego stanu rzeczy. Wycierpiałaś się na pewno wystarczająco. Działaj już teraz.

Karty na stół

Jestem zdania, że nad każdym poważnym związkiem (a takim jest na pewno małżeństwo i sześcioletnia znajomość) trzeba pracować. Nie po to sobie coś przyrzekamy (o ile przyrzekaliśmy szczerze), by potem z tego zrezygnować. Zakładam, że skoro jesteście razem tyle nie jesteś swojemu mężowi całkowicie obojętna i COŚ musi Was łączyć. Więc walcz, żeby dowiedzieć się co, i czy WARTO iść w to dalej.

Pewnie ten proces będzie bolał w cholerę, ale musisz przez to przejść i już teraz się na to nastaw. Spróbuj w swojej głowie odtworzyć możliwe konsekwencje takiej rozmowy i pogódź się z tym, że mogą one być różne – z jednej strony może czekać Cię całkowite uleczenie tej relacji (po pewnym czasie), z drugiej – całkowite niepowodzenie i rozstanie, jeśli napotkasz na opór i brak współpracy u swojego męża. Kiedy odtworzysz w myślach możliwe scenariusze i pogodzisz się z możliwością ich zaistnienia, będzie Ci łatwiej podejść do tej rozmowy.

Zaproś do niej męża, kiedy oboje będziecie spokojni, wypoczęci i będziecie mieli odpowiednią ilość czasu. Przed tym postaraj się wyzbyć wszystkich emocji i stań się na chwilę dużo spokojniejsza, niż pewnie teraz jesteś. Wejdź w rolę nie oskarżycielki, nie kogoś z zażaleniami, a osoby, która opisuje sytuację i rzeczowo szuka rozwiązania. Zupełnie tak jakbyś była terapeutką, obserwatorem Waszego związku, a nie jego uczestniczką.

Nie wiem, w jaki sposób dotąd przedstawiałaś mu, że wiesz o jego skrywanym uczuciu – czy mówiłaś, że się tego po prostu domyślasz, czy inaczej. Teraz postaw na fakty, opisz mu dokładnie to, co on robi (przeglądanie zdjęć, trzymanie pamiątek) i powiedz, że dla Ciebie to wszystko jest jednoznaczne. Poproś go o szczerość i o to, by nie unikał prawdy, żeby Ciebie nie ranić – bo jeszcze bardziej rani Cię obecny stan rzeczy i trwanie w niepewności. Nie odpuszczaj po wykrętach i zaprzeczeniach. Daj mu wyraźnie do zrozumienia, że nie możesz trwać w takim związku! ALE jednocześnie zaznacz, że jesteś w stanie mu pomóc, że chcesz walczyć o to, żebyście byli razem szczęśliwi – jeżeli tylko ON TEŻ TEGO CHCE. Bo teraz wszystko zależy od niego.

Konfrontacja marzeń z rzeczywistością

Twój mąż żyje marzeniami i wspomnieniami – bo tym jest wzdychanie do zdjęć osoby, która nie chce z nim być, która jest zajęta. Być może cały czas wspomina tylko dobre chwile tamtego związku i żyje bajką, nie patrząc w ogóle na realia i negatywy, których w tamtej historii na pewno nie brakowało. Bo w końcu – tamta dziewczyna go zdradziła, czyli odrzuciła bycie z nim na rzecz kogoś, kto okazał się dla niej lepszym, bardziej odpowiednim partnerem, nie czekając nawet na oficjalne zakończenie związku. Skoro jest do dzisiaj z osobą, do której zapałała tak nagłym uczuciem, to bardzo mało prawdopodobne jest, żeby kiedykolwiek chciała wrócić do Twojego męża. Ale być może Twój mąż sobie tego nie uświadamia i zamiast tego ciągle podsyca nadzieję ‚co by było gdyby‚. Spróbuj skonfrontować te jego myśli z rzeczywistością. Naprowadź go na to, zapytaj jakie według niego są szanse, że mógłby ją odzyskać i jak by chciał tego dokonać. Pokaż mu najprawdopodobniejszy scenariusz – który jaki jest, my wiemy, a on przez swoje zaślepienie – niekoniecznie.

Do śmieci z tym

Jeśli uda Wam się już tak otwarcie porozmawiać i będziesz widziała chęć współpracy ze strony męża, poproś go o ważną rzecz – niech pozbędzie się pamiątek po tamtej dziewczynie. Skoro nie przechowuje Walentynek od Ciebie, nie ma też powodu, żeby trzymał cokolwiek po niej. Kolejna rzecz – wyrzucenie jej ze znajomych na Facebooku. Im mniej jej zdjęć będzie widział, tym mniej będzie podsycania wspomnień i łatwiejszy powrót do normalności. Zaznacz, że dla Ciebie to będzie sygnał, że on chce walczyć o tą relację i że zależy mu na Tobie.

Jeśli się na to nie zgodzi… daj mu jeszcze jakiś czas na zastanowienie, najlepiej w samotności (np. wyjedź gdzieś na kilka dni). Jeśli zobaczysz, że z jego strony nie możesz spodziewać się żadnego konkretnego działania, poza zaprzeczaniem, że wcale mu na niej nie zależy… przygotuj się psychicznie na to, że być może Twoje szczęście czeka Cię gdzieś indziej, ale nie przy nim. Szkoda Twoich zszarganych nerwów, emocji i po prostu – czasu.

***

Tak zrobiłabym ja, starając się wczuć w tą sytuację. Ale teraz mam nadzieję, że wypowiedzą się jeszcze inni – także mężczyźni, którzy czasem tu zaglądają. Co Wy doradzilibyście autorce tej wiadomości?

 

Zdj. – instalacja by Robert Montgomery


  • Lamarie

    Walcz o siebie. Już nawet nie o męża, małżeństwo czy miłość, a o siebie. Jeśli chcesz i masz potrzebę wywalenia mu prosto w twarz, co o tym myślisz, to jest ku temu idealna możliwość. A lepiej zrobić to teraz, na spokojnie, niż potem wybuchnąć bez kontroli (a to się stanie). My kobiety (i ja też) mamy jakąś dziwną tendencję do przymykania oka na wiele rzeczy, wybaczania, czekania i tłumaczenia innych. A jaki w tym sens? Facet 7 lat wzdycha do zdjęcia, monitora i fantazjuje o kimś, kto już dawno powinien być tylko miłym/niemiłym wspomnieniem. I naprawdę trudno mi uwierzyć, że on nie zdaje sobie sprawy z cierpienia żony. Serio? Można komuś powiedzieć, że w każdym momencie chciałoby się wrócić do innej kobiety i nie wiedzieć, że to cholernie zaboli? Pieprznij Kochana w stół, wywal mu co myślisz, a potem spakuj się, wyjedź do przyjaciółki i daj mu czas, by udowodnił, że to nie jakaś dziewczyna z przeszłości, a Ty się liczysz. A jak nie zajarzy, to po co Ci ktoś, kto na Ciebie zwyczajnie nie zasługuje? Wytrzymasz w takim stanie kolejne 7 lat? Trzymam kciuki! Moc uścisków. :)))

  • Odejdź od męża, jeśli związek ma sens i mu na Tobie zależy to będzie próbował zawalczyć. Może czas rozłąki uświadomi mu, że nie warto wzdychać do wspomnień, skoro obok jest osoba, na której mu zależy. Możliwe, że potrzebuje czasu, żeby to sobie uświadomić. Jeśli nie będzie się starał o Ciebie zawalczyć, to związek nie ma sensu,i tak prędzej czy później by się rozpadł.

  • Jeśli Twój mąż przez tak długi czas żywi tak silne uczucia do tamtej dziewczyny, to znaczy, że CHCE utrzymywać taki stan rzeczy. Sam w jakiś sposób podsyca ten ogień. Żadne uczucie do byłej nie trwa tak długo, jeśli nie jest podtrzymywane i pielęgnowane.
    Paradoksalnie to może być dla Ciebie dobra wiadomość. Ponieważ wiele zależy od jego decyzji i aktu woli. To prawdopodobnie nie jest coś silniejszego od niego, to jest coś, co sam wybiera. A więc ma też możliwość powiedzenia stop. Być może potrzeba mu silnego impulsu, którym byłoby Twoje ultimatum.
    Podpisuję się pod wszystkim, co radzi Ci Joanna i inne dziewczyny: walcz o sobie, mów o swoich potrzebach, zadbaj o swoje uczucia w tym związku. Musisz trochę zaryzykować. Ale nawet rozstanie jest lepsze niż tkwienie w czymś takim. I to mówię z własnego doświadczenia.
    Powodzenia i dużo sił życzę!!!

  • kubekczekolady

    O kurczę, nie wyobrażam sobie tego…Trudno mi zrozumieć, że autorka zdecydowała się na ślub z mężczyzną, który nadal kocha, czy wydaje mu się że kocha, swoją byłą. Są ze sobą 7 lat, a on kilka lat temu jej powiedział, że wróciłby się do tamtej bez wahania – to raczej nie jest normalne.

  • Ważna sprawa – a czy autorka pytania może trochę nie dramatyzuje? :) Zdaje to pytanie, bo sama byłam baaaardzo zazdrosna o eks mojego męża. A nigdy jej nie poznałam, on nigdy nie miał z nią kontaktu, no ale… była jego pierwszą dziewczyną, byli ze sobą od kiedy mieli po 14 lat, do kiedy mieli po 18 lat, a w takim czasie człowiek się kształtuje no i …. ta pierwsza miłość, a na dodatek jeszcze tak długa (i chyba mocna) jest ważna i ciężko powiedzieć „tego nie było”.

    Opowiem jak to było u nas :D Zaczęliśmy rozmawiać ze sobą jakiś czas przed tym kiedy zrodziło się między nami uczucie no i w sumie powiedział mi chyba trochę więcej niż dziewczyna powinna wiedzieć o eks swojego chłopaka ;) a to nie było zaraz po zerwaniu, bo prawie 2 lata, mimo to mój wtedy znajomy po prostu znalazł we mnie bratnią duszę i musiał się komuś wygadać, bo on bardzo przeżył rozstanie w niespodziewanym dla niego momencie, w sytuacji kiedy on ją kochał, a jej sie odwidziało i chciałaby do niego wrócić, ale nie zrobiła tego, bo jak to sama określiła, to była jej własna, dorosła decyzja no i nie chciała wyjść na gołosłowną.

    No i …. na początku mi zwisało i powiewało, no bo w końcu to eks… a potem zaczęłam się nakręcać, nakręcać i im bardziej nasz związek stawał się poważny tym bardziej się nakręcałam, na tyle, że kilka razy dziennie potrafiłam tak o rzucić „To sobie idź do swojej XXX” itp…. tylko, żeby go sprowokować i zobaczyć jego reakcję (yeahah fuck logic :P) A jak znalazłam na jego telefonie (którego w sumie to on nawet nie używał) jakieś jej zdjęcie z wspólnej podróży to normalnie dostałam szału, ataku paniki i jakiś spazmów (drama quenn mode on ;)), mój facet się przeraził i usunął zdjęcia,a mnie przez kilka godzin musiał zapewniać o swojej miłości… Takich sytuacji było kilka i za każdym razem raniłam siebie i swojego faceta oskarżając go o coś co nie miało miejsca.
    Dopiero dużo, dużo później zrozumiałam, że popełniłam błąd, bo do niej nie wzdychał, nie całował zdjęć… po prostu je miał i trzymał jako pamiątkę po bardzo ważnej swego czasu dla niego osobie i ważnej części jego życia. Nie powinnam była od niego wymagać, żeby usunął wszystkie swoje wspomnienia z przedziału 14 – 19 tylko ze względu na to, że był wtedy z nią. To nie było fair z mojej strony, ale sama się nakręcałam, bo nigdy nie dał mi poczuć, że kochał swoją eks, sama sobie wymyśliłam taką trudną sprawę ;) A ja sobie potrafiłam wszystko ułożyć w mojej poplątanej głowie tak, że on na pewno wolał jej wygląd, wolał jej charakter i, że mnie do niej porównuje. Taka paranoja w sumie o nic.

    No i kiedyś mi powiedział coś ważnego – że to, że jestem dziewczyną numer 2 w jego życiu to nie znaczy, że w jego sercu też jestem nr 2 ;) po prostu niektórych osób nie można zapomnieć i ma się do nich pewien sentyment nawet po 20 latach.
    Niepokojące w Twoim przypadku jest fakt, że trzyma pamiątki po niej, skoro to dla ciebie bolesne… ale może to też są jego pamiątki? Może to pamiątki jego pierwszych wakacji bez rodziców, pamiątka pierwszego biletu do kina kupione za własną kasę, może coś innego… To, że kilka lat temu powiedział, że do niej by wrócił, nie znaczy że nadal tak myśli. Mógł to powiedzieć w złości,a w złości mówi się dużo niefajnych rzeczy.

    Według mnie trzeba to przegadać wspólnie, porządnie, bez zakładania z góry, że on ją kocha. Nie wiem ile czasu byli razem, ale może na tyle długo i żyli na tyle dobrze, że po prostu była dla niego ważna…. co nie znaczy, że teraz też by była, bo jak to powiedział mój mąż – nigdy bym nie wrócił do mojej eks, bo ona nie jest już tą samą osobą co 8 lat temu, ja tez nie jestem tą samą osobą i pewnie teraz byśmy siebie nawzajem nie znosili. Może po prostu mu smutno, bo jego życie się nie układa, a ona mu przypomina jak to kiedyś było?
    W każdym bądź razie mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i będzie dobrze razem lub już osobno :)

  • Moje pierwsze pytanie to jak wyobrażasz sobie Wasze małżeństwo za jakiś czas, jeśli teraz nic nie zrobisz? Nie masz wrażenia, że żyjesz trochę w kłamstwie, oszukując się, że może kiedyś przestanie te zdjęcia przeglądać?
    Byłam z chłopakiem 3 lata i była to moja wielka miłość. Nasz związek zaczął się niespełna miesiąc po tym jak zakończył związek z jego pierwszą dziewczyną. Po 6 miesiącach powiedział mi, że nie może ze mną być, bo wciąż myśli o tamtej dziewczynie. Po 3 miesiącach rozłąki wróciliśmy do siebie i były to starania z obu stron. Z tym, że oczywiście zaczęły się spory o tę byłą dziewczynę. Byłam bardzo zazdrosna o to, że wciąż trzyma pamiątki z nią związane. Doszliśmy do kompromisu – on chciał je zachować, bo to w końcu pamiątki, ale wyniósł je na strych, żeby nie kuły w oczy. Moje nerwy się uspokoiły, a on na pewno rzadziej wracał do wspomnieć :).
    Po tych 3 latach rozstaliśmy się z zupełnie innego powodu, ale to był bardzo szczęśliwy i dobry związek. Nie chciałabym do niego wrócić, ale miło go wspominam – zastanów się, czy może takie rozwiązanie nie byłoby lepsze? Dodatkowo w 100% zgadzam się z rokiem na dojście do siebie. Wszystko się potem zaczyna na nowo układać :). Walcz o związek! Ale nie zapominaj o sobie w tym wszystkim i budujcie Wasze małżeństwo wspólnie i szczerze :)

  • Beata Isia

    ciężka sprawa, nie stanę w roli doradcy, chcę tylko podsunąć pomysł, gdyby Wasza rozmowa zeszła na kłótnię i oskarżenia. Napisz do niego list prosto z serca, co czujesz, co myślisz i jak ty widzisz tą „dziwną” relację ona-on. wiem, że taki list może pomóc, gdy ciężko idzie rozmowa….

    • Właśnie, myślałam o tym kiedy zabierałam się do pisania, a potem wypadło mi z głowy.
      Napisanie takiego listu może być bardzo pomocne. I po to, żeby on dowiedział się wszystkiego co autorka myśli, i dla niej też – żeby uporządkować sobie wszystko w głowie i przygotować się do rozmowy.

    • Kinga E.

      Właśnie tak zrobiłam, gdy odkryłam, że mój partner koresponduje ze swoją byłą. Polecam napisanie takiego listu. Porządkuje myśli, pozwala ochłonąć i daje pewność, że gdy dojdzie już do rozmowy, po prostu nie pogubisz się. Ja swój list trzymałam kilka dni schowany bijąc się z myślami, czy w ogóle poruszać ten temat. Mój partner zauważył, że coś jest nie tak i wówczas sama odczytałam mu ten list. Teraz wiem, że gdybym go nie napisała, sprawa rozmyłaby się bez wyjaśnienia, albo ja w rozmowie mówiłabym chaotycznie i bez sensu (emocje czasem po prostu biorą górę).

  • ta z drugiej strony

    Również nie wyobrażam sobie tego, co czuje Autorka smutnego posta, w końcu nikt nie lubi być „tą drugą”… Wiem jednak, że taki „miłosny niewolnik” to coś wyjątkowo paskudnego. Ja akurat byłam po tej drugiej stronie – trzy miesiące po okrutnym dla mnie rozstaniu eksio (i jednocześnie ten, co zakończył wieloletni związek) nagle uzmysłowił sobie, że jestem miłością jego życia. Niestety ja już w tym czasie zdążyłam sobie zdać sprawę z tego, że bez niego mi o wiele lepiej i powrotu nie będzie… I się zaczęło. Od prób nieśmiałego nawiązywania kontaktu do prawdziwego stalkingu – blokowanie linii telefonicznej, spanie pod moim domem, groźby samobójstwa, puszczanie głupich plotek na mój temat, śledzenie każdego mojego kroku – w internecie, jak i w realnym świecie… Po pół roku przestał, znalazł sobie dziewczynę. Myślałam, że to koniec, może po prostu to był taki dziwny sposób na odreagowanie bólu po rozstaniu. Później jednak dowiedziałam się, że ta biedna dziewczyna musiała wysłuchiwać w kółko o mnie i naszym związku. Po około roku sytuacja ze stalkingiem powtórzyła się, ale teraz byłam bardziej asertywna – kawa na ławę, postraszyłam, że pójdę z tym na policję, a powrotu nie będzie już na pewno. Od razu poskutkowało. Od tamtego czasu (a ostatnia opisana sytuacja miała miejsce 3 lata temu) nie mam z nim kontaktu, jednak wiem, że jeszcze długo wypytywał znajomych o szczegóły z mojego życia. Choć stoję po drugiej stronie tego piekielnego lustra, ta sytuacja jakoś skłoniła mnie do zwierzeń, z czego chyba mogę wyciągnąć wniosek, że taki nieszczęśnie zakochany to niesamowite życiowe utrapienie – zarówno dla byłej, jak i obecnej, która jest tą gorszą, ‚zamiennikiem’… I przede wszystkim dla siebie, bo skupia się na swojej słabości, niszcząc też pewnie siebie od wewnątrz. Niestety, ta ‚druga’ czasem musi znosić to dłużej niż ‚pierwsza’… Uważam, że tylko konkrety, tak jak Króliczek radzi, będą skuteczne. Żadnego głaskania po główce, próby zrozumienia. Facet się zatracił i myśli, że on jest największym poszkodowanym, bo przecież tak za nią tęskni… Nie widząc, że krzywdzi kogoś, kto kocha go całym sercem i naprawdę zasługuje na jego miłość! Spokojnie, bez krzyków, ale pewne ruchy i postulaty. Może rzeczywiście rozłąką uzmysłowi mu, że przez swoją głupotę może stracić kolejną bliską osobę, która istnieje naprawdę, a nie w jego urojeniach. Także kochana, czas zawalczyć o siebie. To będzie trudna walka, ale z pewnością warto ją podjąć od razu z użyciem poważnej broni. Nie będziesz przegraną w żadnym wypadku – możesz wygrać związek i kochanego męża. Jeśli jednak związek się rozpadnie – wygrasz siebie. Wolną, bez tego ciężaru, jakim jest mąż-ofiara i jego wyidealizowana kobieta, która już dawno nie istnieje. Oczywiście tę wartość tej drugiej wygranej można docenić dopiero po czasie, gdy największe emocje opadną i będziesz w stanie z pewnego dystansu ocenić to, co się wydarzyło. Trzymam kciuki i życzę z całego serca, aby mąż jednak się odnalazł i dopieścił w końcu Twoją cząstkę duszy, która tak za nim tęskni.

    • „Nie będziesz przegraną w żadnym wypadku – możesz wygrać związek i kochanego męża. Jeśli jednak związek się rozpadnie – wygrasz siebie. Wolną, bez tego ciężaru, jakim jest mąż-ofiara i jego wyidealizowana kobieta, która już dawno nie istnieje.” – dobrze powiedziane, to zdanie bym chciała jeszcze raz podkreślić. Najważniejsze to działać, nie stać w miejscu. Każde zakochanie będzie lepsze niż to co teraz.

  • Kiedyś spotkałam się z bardzo podobną sytuacją, jednak na pewno nie tak zaawansowaną. Młoda ze mnie szczeniara była, no i głupia… bo zakochana. O dziwo w księciu z bajki, który na każdym kroku wspominał swoją księżniczkę, lepszą ode mnie we wszystkim. Niestety zaciskałam zęby i słuchałam o ‚jej anielskim głosie’, ‚pięknej twarzy’ i czułam się jak nieudany eksperyment siły wyższej. Na moje szczęście, to właśnie mój oprawca skończył ten toksyczny związek – sam zrozumiał, że za bardzo rani mnie swoimi wspomnieniami o ideale. Później to ja stałam się katem wobec mojego teraźniejszego mężczyzny. Tym razem to ja wspominałam, rozczulałam się i ukradkiem wzdychałam do zdjęć. Zleciały nam w związku ponad dwa lata i nie przeczę, że czasami sama zawędruję na profil mojej ‚ex pomyłki’ i zawsze pojawia się odrobina sentymentu, ale jednak wolę to, co mam teraz – doceniam osobę, która śpi obok. Pewnych rzeczy po prostu z człowieka się nie wypleni, bo kochać w życiu można wielu ludzi, ważne jednak, kogo stawiać będziemy na pierwszym miejscu i kogo doceniać. Uczucia też z czasem blakną, ale po 8 latach powinny być ledwie widoczne. Tutaj jest jakiś problem, który trzeba rozwiązać – rozmową, najlepiej z osobą trzecią, zdecydowanie z kimś doświadczonym w rozwiązywaniu takich sytuacji. Nie jest wstydem poradzić się specjalisty, bo może Twój mężczyzna potrzebuje otworzyć się przed kimś, opowiedzieć o swoich problemach komuś innemu niż Tobie. Przecież każda z Nas ma w serduchu sprawy, o których nawet z własnym facetem porozmawiać nie chce. Terapia małżeńska temu powinna służyć. Póki jest co ratować to warto, ale kobieto kochana – nie daj z siebie robić męczenniczki, by po kolejnych 8 latach stać się widmem człowieka. Nie można tak męczyć się psychicznie, to nie ludzkie, działać trzeba natychmiast.

  • Ojj, takie relacje szybko kończę nie mam aż takiej cierpliwości :)

  • doradzić łatwo. rozstań się z kimś, kto kocha inną. co to w ogóle za związek, jeżeli facet szaleje na punkcie swojej byłem a nie obecnej? czy on w ogóle kocha autorkę listu? i po co się z nią związał, skoro w sercu ma inną? dużo pytań się rodzi. jeżeli ktoś nie potrafi pogodzić się z rozstaniem przez ileś lat to jest chyba już poważniejsza sprawa. taka dla specjalisty. nasuwa mi się pytanie, co gdyby ta eks chciała do niego wrócić? zostawi żonę? kim ta żona w ogóle dla niego jest? smutna sprawa.

  • Przykro mi to mówić, ale nie wyobrażam sobie być z kimś takim i to tyle lat. Już dawno powinna usunąć go ze swojego życia, bo to toksyczny związek.
    Ale gadać sobie można… Niestety przewiduję, że to małżeństwo potrwa jeszcze parę lat, aż Pani się wykończy psychicznie…
    Smutne, ale prawdziwe.

  • Karolina Bogudał

    Gdyby mój facet oświadczył mi, że gdyby tylko mógł, wróciłby do byłej, byłby to mój ostatni dzień w tym związku/małżeństwie. Nie wyobrażam sobie trwania w takiej sytuacji. Szacunek do siebie, zdrowie psychiczne i emocje są zbyt ważne, by je odsuwać na bok. Same musimy o to zadbać.

  • MizzVintage

    Słusznie Króliczek zauważył, że mąż żyje wspomnieniem i słusznie zauważyła jedna z komentatorek, że eks po tylu latach nie jest już tą samą osobą, co kiedyś. Ktoś to jednak facetowi musi uświadomić i wydaje mi się, że najlepiej, żeby zrobił to terapeuta jako osoba zupełnie postronna i jednocześnie autorytet w danej materii. Myślę, że terapia małżeńska albo uleczy związek, albo odkryje pewne prawdy, które doprowadzą do jego zakończenia i trzeba się przygotować zarówno na jeden jak i na drugi scenariusz. Lepiej działać, niż tracić kolejne lata z życia na psychiczne zamęczanie się.

  • Ze wszystkim się zgadzam, ale zanim autorka listu naskoczy na swojego męża i zorganizuje prywatną III wojnę światową, niech się zrelaksuje (aromatyczna kąpiel/coś pysznego/bieganie) i zastanowi się nad sobą. Czy nie robi z igły wideł? Czy nie rozpamiętuje ciągle przeszłości kiedy mąż nie daje jej powodów żeby się martwiła? Czy nie przypisuje smutku męża do zdjęcia które sama zobaczyła? Może on jest smutny z innego powodu? Zapytałaś? Czasem jak baba sobie coś do głowy wbije, to kaplica. I choćby się waliło i paliło, a sam św Piotr powiedział że nie masz racji, to i tak mu nie uwierzysz, bo to facet, a oni się przecież trzymają razem. NIE BRONIĘ TWOJEGO MĘŻA. wręcz przeciwnie, zachował się jak pospolita świnia mówiąc coś takiego. Ale dobrze wiem, jak my kobiety, możemy WIDZIEĆ w życiu coś czego tak naprawdę NIE MA. popieram dziewczyny piszące niżej. Terapia mogłaby być świetnym rozwiązaniem, najpierw jednak powinniście sami porozmawiać.

  • Piszę jako facet. Powiem tak- takich wspomnień nie da się ot tak wymazać, ale to nie znaczy,że trzeba nimi żyć. Człowiek z biegiem czasu ma tendencje do idealizowania dawnych rzeczy, pamięta tylko pozytywy, a negatywy wymazuje z pamięci. Jeśli się kiedyś spotykał z kobietą, to znaczy,że coś do niej czuł i tego się nie da zanegować, ale z drugiej strony musi też pamiętać, dlaczego już z nią nie jest. Druga rzecz-dlaczego jest z kimś innym. Uczciwie to sobie przedstawić. Może się wówczas okazać, że ten pierwszy związek wcale nie był tak idealny i wcale do siebie tak nie pasowali. Trzeba jednak przyznać, że trzymanie listów czy zdjęć eks nie jest mądre- nie pomaga w związku i jest oznaką braku szacunku dla obecnej. Facet musi zadać sobie pytanie-czy będzie ciągle żył przeszłością i się zadręczał, czy zostawi przeszłość za sobą i spróbuje zbudować coś pięknego od nowa. Jeśli to pierwsze- to niech da sobie spokój i nie niszczy życia niewinnej kobiecie tylko dlatego, że poprzednia go zraniła.

  • Ja kiedyś też byłam „tą drugą” i myślę, że większość z nas przez takie coś przechodziło. Tylko, że to było w liceum i tak jak u Ciebie bez większych zobowiązań. Tak czy siak i tak się wtedy nacierpiałam, wiadomo jak się w pewnym wieku takie sprawy przeżywa. Czułam się jak ktoś gorszy, wybrakowany, kto nie zasługuje na to żeby być na prawdę kochanym. Myślałam, że to we mnie leży wina: że nie jestem wystarczająco ładna, nie mam ciekawej osobowości, mam trudny charakter, jestem za gruba, nie mam takich pięknych i drogich ubrań jak ona no i tym podobne… Wiadomo, z takiej perspektywy patrzy się gdy ma się naście lat. Gdy tak sobie pomyślę, że autorka listu wzięła z tym facetem ślub i spędziła z nim tyle lat czując się niekochana, to strasznie to przykre i smutne. Zastanawia mnie czy mają dzieci? Jeśli nie to tak na prawdę ja bym na jej miejscu się z tego ratowała póki nie jest za późno i może sobie ułożyć jeszcze życie z kimś, kto na prawdę ją pokocha. Zamiast w tym trwać, podjęłabym stanowcze kroki i od niego odeszła. Albo przejrzałby na oczy i zrozumiał, co stracił albo autorka miałaby jasną sytuację. Możliwe, że po prostu nie spotkała jeszcze tego, któremu jest przeznaczona. Szczerze to wolałabym być sama niż z kimś, kto ciągle myśli o innej, bo zdrada w myślach to też zdrada. Kto wie czy nie gorsza od tej fizycznej, bo może trwać całe życie. A życie jest jedno, niech kobieta poczuje się jeszcze dowartościowana, kochana i spełniona a nie żyje z frajerem, który wzdycha jak pies do byłej. Ślub to na prawdę tylko papierek, ludzie pobierają się i rozwodzą, nie ma co robić z tego kotwicy która ciągnie człowieka na dno. Zresztą tak się zastanawiam po co ten chłop się z nią pobrał, skoro nadal kocha byłą? Może po to, żeby zrobić jej na złość? Z nadzieją, że to ją ruszy i do niego wróci, a potem było już za późno żeby się wycofać? Jeśli tak, to jest to tak samo chore jak trzymanie pudła z pamiątkami. Ja bym spakowała się w cholerę i się wyniosła. Do autorki listu: zasługujesz na to, żeby ktoś na prawdę Cię pokochał i na pewno spotkasz takiego faceta!

  • Gosia

    Może jestem osobą impulsywną, ale po zdaniu „Gdybym mógł wróciłbym do byłej” od razu zakończyłabym ten związek. Żadna kobieta nie chce być tą 2 i na pewno żadna kobieta nie chce aby ex ingerowała w związek, nawet jeśli jest to wspomnienie. Szczerze mówiąc w takiej sytuacji czułabym się jako zamiennik, coś co pozwala partnerowi funkcjonować, ale nie jest to to czego pragnie. Dziwię się, że autorka tego listu wzięła ślub z tym mężczyzną, na pewno to się nie działo z dnia na dzień i już wcześniej musiał patrzeć oczami spaniela na zdjęcia byłej. Dla mnie związek z taką osobą byłby męczarnią, czułabym się jak w więzieniu. Niby można spróbować to zmienić za pomocą terapeuty, ale jak mąż sam nie będzie chciał tego zmieniać to terapeuta też tu nie wiele zdziała.

  • Niestety po wiadomości, którą dostałaś od nieznajomej fanki bloga, jedno przychodzi mi na myśl. Mąż liczył na to, że nowy związek pomoże mu zapomnieć o byłej. Był tak zdesperowany, że wziął ślub z inną, myśląc, że to pomoże mu wymazać tamtą miłość z pamięci. Niestety tak się nie stało, bo małżeństwo nie jest lekarstwem na były, czy aktualny związek. Na żaden.
    Teraz do anonimowej mężatki: Minęło tyle czasu, że naprawdę to już jest „chore”, że ten facet dalej rozdrapuje stare rany. Trzeba mu uświadomić, że sam pod sobą kopie dołek.
    Oczywiście uważam tak jak króliczek doświadczalny, że trzeba spróbować zawalczyć, ale jeśli Twój mąż będzie zamknięty na rozmowę i chęć współpracy- naprawdę nie warto ! Miłość to nie wszystko. Czasem trzeba posłuchać głosu rozsądku, a chyba nie chcesz większość swojego życia cierpieć i się zastanawiać co z Tobą jest nie tak, że myślami wraca do byłej?
    Zapewniam Cię, że to nie w Tobie jest problem, tylko w nim.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  • Jak dla mnie to ten pan nadaje się nie na poważane rozmowy pod scianą „ja albo ona”; ale na terapię. 8 lat? Osiem lat wzdychania do innej kobiety? To nie jest miłość. To poważne zaburzenie noszące znamiona obsesji. I duuuży problem do rozwiązania na terapii. Co więcej indywidualnej najpierw a potem małżeńskiej.

    • G.K

      SAMA jesteś obsesją haha … Wy kobiety jesteście bardzo popiep***** !!! Szukacie faceta, który będzie was kochał … a WCALE NIE WIERZYCIE, że taki istnieje. Dopiero kiedy facet pisze lub inna pinda opowie, że jakiś facet kocha byłą lub mówi, że kocha 8 lat mimo rozstania wysyłacie go do psychola! wmawiając mu obsesję lub inny syf … a co z prawdziwą miłością nie istnieje ? Dla was kobiet pewnie nie. Coraz częściej wydaje mi się, że więcej wrażliwości i romantyzmu jest w facetach niż w pustych kobietach … sam dodam, że kocham dziewczynę mimo 4 lat już od rozstania i co ? potrafiła tylko syfu narobić i zniknąć tylko tyle potraficie kobiety pfff

  • Bartosz

    Wydaje mi się, że jestem jedynym facetem, który się wypowie. Link podesłała mi osoba znajoma, która jest w trochę podobnej sytuacji. Przyznam się, że na początku nie chciało mi się tego czytać, ale przeczytałem. Miłość i szacunek tej Pani do męża jest ogromny i niesamowity. Facet ma szczęście u boku, którego nie zauważa, jeżeli oczywiście jest tak jak piszę ta Pani. Nie wiem, dlaczego żyję fantazję, złudzeniem kobiety, która go zraniła i zostawiła. Otrzymał od życia prawdziwy skarb a nie widzi go. Czuję, że zobaczy, jak zostanie sam…Autorka bloga świetnie opisała możliwe scenariusze, nic dodać nić ująć. Jeżeli nie macie jeszcze dzieci…Hmmm, łatwo pisać, jeżeli się kogoś kocha, ale czy związek czy miłość, jeżeli istnieje, musi przynosić cierpienie czy raczej radość, uśmiech. Czuję, że Ona zna już odpowiedź, wie, co robić, ale napisała ten listy, aby się upewnić czy dobrze robi, czy ma prawo do tego. Czy Pani mąż ma prawo do tego, co robi ? Ja nawet, jako facet widzę tylko szczerą, spokojną rozmowę, jako jedyne rozwiązanie. Musi spojrzeć trzeźwo na tą sytuację i wtedy albo przejrzy na oczy albo nadal będzie ślepy. Istnieje jeszcze, jak ktoś już napisał terapia małżeńska, jeżeli dwie strony zgodzą się na nią, to już będzie wielki sukces. Być może mąż sam widzi, co robi i stara się to zmienić, ale to jest bardzo silne, ale nie znamy jego zdania w tej historii.

    Tego nie rozumiem, dużo wspaniałych osób jest samotnych a takie historie się zdarzają i to często.

    PS Moja porada jest taka: nieważne co Pani zrobi, to ważne aby tego nie żałować.

  • Trzymam mocno kciuki. Podziwiam Panią, że to wytrzymuje, musi być naprawdę silną kobietą. Zgadzam się ze zdaniem Króliczka i Bartosza, że trzeba porozmawiać szczerze, a nawet zgłosić męża na terapię (jeśli oczywiście będzie chciał współpracować). Jest Pani skarbem i to bardzo smutne, że boryka się z takim problemem, ciągłym poczuciem bycia kimś mniej istotnym. A przecież jako żona powinna Pani zajmować centralne miejsce w sercu Pani męża. W czasie rozmowy najważniejsze, aby możliwie spokojnie powiedziała mu Pani o tym, jak Pani się czuje w tej sytuacji. On prawdopodobnie nie potrafi sobie uświadomić, jak bardzo ta sytuacja jest raniąca dla Pani. Smutne, że tak bardzo unieszczęśliwia Panią i przecież siebie także, bo nie pozwala sobie na pójście naprzód. Ciągłe patrzenie wstecz nigdy nie jest dobre.

  • Trzymam kciuki za panią, która do Ciebie napisała i życzę jej z całego serca dużo siły. Sama byłam kiedyś w podobnej sytuacji i dobrze wiem ile trzeba silnej woli, ile nerwów… zwłaszcza, że najczęściej takie relacje najlepiej jest po prostu zakończyć. Jeśli on się z niej nie wyleczył do tej pory to już się nie wyleczy. Co z tego, ze wyrzuci pamiątki po niej, skasuje z Facebooka… jeśli ona zostanie wciąż w jego pamięci i pewnie też w sercu, a Pani w każdy „kryzysowy” dzień będzie się zastanawiała czy on wciąż o niej myśli. Nawet jeśli nie „celowo” to gdzieś w podświadomości będzie uwierała taka myśl. Nie chciałabym wyjść na pesymistkę, ale szczerze, nie wierzę, że z tego może wyrosnąć jeszcze coś zdrowego. Nie po tylu latach.

  • Monia

    Witam.Wydaje mi sie, ze po opisaniu mojej sytuacji, wiecej sie wyjasni.Ja mam jeszcze gorzej:) Jestem w zwiazku z facetem od ponad 4 lat , razem mieszkamy od 3 lat.Moj partner ma dziecko z poprzedniego zwiazku.Zwiazek rozpadl se ponad 10 lat temu, z powodu jej zdrad i przeklaman. Na poczatku naszej znajomosci nie zdawalam sobie sprawy, ze on wciaz moze cos czuc do swojej byle!!! W koncu minelo tyle lat, ok rozumiem ze maja wspolne dziecko i musza utrzymywac kontakt, ale wszystko ma swoje granice.Kiedy sie z nim spotykalam, wspominal o niej, ze to byla jego wielka milosc, ze nigdy przenigdy nie kochal zadnej kobiety, ze ona teraz sie zmienila, ze wyrzucila z domu wszystkie ich wspolne rzeczy etc etc.Bylam tak zakochana ze nie zwazalam na to, owszem zrobilo mi sie pare razy dziwnie, ale jak to czlowiek zakochany, przymyka oko i idzie dalej.Lampka zasiwecila mi sie dopiero kiedy , pokzal mi jej zdjecie z jego corka na telefonie – na wyswietlaczu.Bylo to dziwne, ale nic nie powiedzialam.Cala prawda zaczela wychodzic po tym jak z nim zamieszkalam.Dzien w dzien wspominal o niej, jak nie o ich poprzednim zwiazku, tak o tym, ze ona moze nam pomoc znalezc dostawce pradu, ze ona sie na takich rzeczach zna.Kiedy zrobilam mu awanture on, wpadl w szal i zaczal n amnie krzyczec, ze jak tak to nie pojedziemy na zadne wakacje etc etc.Potem juz byllo codziennie, ona i ona, caly czas, a to ze ona jakby nie byla taka t nie musiala by robic w pracy nadgodzin, ( czyli jak by byla z nim) ze ona ze wszystkich kobiet byla i jest najlepsza z gospodarowaniem pieniedzmi, ze ona nigdy nie marudzila tylko rzucala przedmiotami, ze z nia mozna bylo isc w sina dal i nic jej nie przeszkadzalo, Najgorsze przyszlo w pierwsze swieta Bozego Narodzenia – ja sie bardzo cieszylam na nasza pierwsza Wigilie, a on wlasnie przeciwnie, mowil mi ze nienawidzi swiat etc etc zrobil mi okropna awanture kiedy bylismy na zakupach, po co te zakupy, ze kupil choinke tylko ze wzgeldu na jego corke. Przyszedl czas kupowania prezentow- okazalo sie ze musi kupic prezent w imieniu jego corki dla matki!!!! corka miala wtedy 13 lat.Ok nie mam nic przeciwko temu, ale kupil jej drogi specjlany kalendarz, potem wyszukany swiecznik z pieknym dzwoneczkiem, myslalam ze na tym sie skonczy, potem poszlismy razem do sklepu, on wybieral szaliki, pytam sie a to dla kogo, a on na to ze dla jego bylej i ich corki.Wtedy wpadlam w wscieklosc, dostalam szalu, pwoiedzialam ze mam dosc tego, ze jest cos nie tak.chyba ze 3 dni nie rozmawialismy, on stwierdzil ze jestem zazdrosna i ze nie jestem pewna siebie.To byl jego argument. ten szlaik w koncu dal mi ale i tak nie przyjelam, zreszta sam pozniej stwierdzil, ze co jego byla by sobie o nim pomyslala, ze moze przesadzil. Mimo to problem jego bylej nie skonczyl sie, moze byl miesiac albo 2 spokoju, ale pojechalismy na wakcje a on widzial na ulicy sowja byla o myslalem ze to ona, lezymy na plazy noca a on mi mowi ze jego byla mowila ze w nocy jest duzo spadajacych gwiazd.Ciagle ona.Nie tylko problem ze wspominaniem, problem byl z urzadzeniem mieskzania, on od poczatku nie wykazywal zadnej inicjatywy, nie mial motywacji, ja aby mieszkac normalnie i miec fajny dom razem musialam tracic nerwy i tysiace awantur nic nie pomagalo.W koncu po tylu awanturach na sile jakos udalo sie w miare urzadzic to mieszkanie, ale i tak w stylu podobnym do jego bylej. Nie tylko to, zostalismy zaproszeni na urodziny jego corki do mieszkania jego bylej – okej, spoko fajnie, ale on i ja zostalismy do godziny 12 w nocy, wiekszosc gosci juz dawno sie rozeszla , a on gral na gitarze,. Siedzielismy przys toliku- Ja , jego byla, on i ich corka – czulam sie tak jakbym byla piatym kolem u wozu.byl taki moment ,ze on jakby o mnie zapomnial, czulam sie okropnie, mialam ochote wyjsc i im powiedziec, dobra powinniscie nadal byc rodzina.Na pozegnaie on ja przytulil, powiedzial mi ze on tylko to zrobil bo ich corka patrzyla.Zabolalo mnie to najbardziej. Na drugi dzien po urodzinach ona dala mu zupe.Wow to tez bolalo. W koncu zaczelam jawnie o tym mowic ze mam dosc gadania o niej, ze mam dosc jej wspominania, on sie wsciekal, mowil mu ze jestem zazdrosna, ze to jest matka jego corki, ze on to robi tylko ze wzgledu na jego corke, ale teraz wiem po latach,i czuje to ze on nadal ja w glebi duszy kocha. Ona ma teraz faceta, on nie moze go zdzierzyc, jest zly kiedy on jest w nia wpatrzony, czesto odwiedzal ich na facebooku – najgorsze bylo, kiedy robil to w noc sylwetrowa. zabolalao mnie to ogrmnie, wszystko mu wygarnelam – on nadal uwaza ze jestem przesadnie zazdosna.Zauwazylam tez zmiane zachowania w jej towarzystwie wobec mnie.Wtedy nagle zaczyna kolo mnie latac, przytulac mnie trzymac mnie za reke, czego normalnie nie robi!!!!!!1 zawsze jak jest ona w poblizu to on nagle zaczyna niesamowicie dbac o mnie, jak poprosilam o wode to lecial jak na skrzydlach tylko dlatego ze ona byla przy tym.Kiedys przyniosl mi kwiaty i sie pytal czy ona je widziala. Mam wrazenie ze jestem takim polem zagrywkowym. Jestesmy nadal w zwiazku, ale on ponad 2 lat nie uprawiamy milosci, nto tez mnie boli, probowalismy na ten temat rozmawiac, ale wydaje mi sie, ze to nie ma sensu. Czy jej temat nadal powraca- tak, tak, sporadycznie, ale wiele razy zlapalam go na tym jak oglada jej zdjecia na fb, non stp wypytuje sie corki o matke.Okej nie mam nic przeciwko pytaniu sie, ale bez przesady.wszystko to dzieje sie teraz za moimi plecami. Dziewczyny jedna rzecz jesli facet ciagle mowi o sowjej bylej, jesli ma zmienne humory, jesli na jej widok rzuca kostka lodu o stol, bo widzi swoja byla z facetem, to on nadal ja kocha.wiem ze moj partner nadal kocha swoja byla – ta milosc nigdy nie przejdzie.on jest ze mna dba o mnie, ale kocha tamta i nic nie zrobicie,.Dlaczego trudno odejsc – wlasnie narazie nie potrafie odejsc.Niech ktos mi napisze czy moj partner nie tesni za swoja byla?????? wiem ze bardzo chaotycznie i z bledami, wybaczcie.to przez kompa, ale prosze o jakies opinie, co sadzicie, bo czasami amm wrazenie ze moze ja rzeczywiscie przesadzam.

  • Amelia Chwila

    Cytuje pewien cytat „jeden zwiazek moze ciagnac sie przez cale zycie”.. Smutna prawda…Czemu Ty masz cierpiec dlatego, ze Twoj facet nie moze nadal sie pozbierac po rostaniu sprzed kilkoma latami. Nie powinien sie uzalac tak nad soba.. Jestem w stanie zrozumiec, ze to jego byla pierwsza milosc i bardzo na tym ucierpial, no ale ile moza zyc wspomnieniami, nierealnymi marzeniami? Chyba najwyzszy czas by sie obudzic. Najpierw z nim powaznie ale delikatnie porozmawiaj. Tak naprawde mu ucieka to najlepsze – Ty. Tak wlasnie ty. Nawet odnosze wrazenie (chociaz nie znam dobrze Waszej sytuacji) , ze on jest tylko z Toba dlatego, bo boi sie samotnosci. Nie chcial byc sam, dlatego zwiazal sie w zwiazku malzenskim jak najszybciej z Toba. Jestes napewno wspaniala kobieta i nie zaslugujesz na cierpienie z powodu rozpaczac Twojego meza nad inna kobieta. Naprawde. Musicie zmienic sytuacje, musicie naprawic ten zwiazek. Rozwod to najgorsze rozwiazanie, ale jak inne metody rozwiazywania tego problemu zawoda, to nie masz na co czekac. Zycze Ci jak najlepszego dla Ciebie obrotu spraw i trzymam kciuki za Wasze malzenstwo. Musicie sie pokochac albo rozwod… trzymaj sie!

  • Anczi

    temat stary ale go podnoszę…po pierwsze bo jest mi bliski a po drugie ktoś napisał, żeby najpierw ubrać słowa mówione w słowa pisane co pomoże uporządkować myśli, więc oto mój list… znamy się z mężem 10 lat. pierwsze 6 jako znajomi, potem zaczęliśmy się spotykać aż w końcu wzięliśmy ślub. Znając mojego męża jeszcze jako znajomego wiedziała, że jest w związku ze starszą kobietą z mężem, dziećmi i z innego miasta (poznali się na wakacjach przez wspólnych znajomych). To dla mnie, jako wtedy koleżanki, był to bardzo ciężki i toksyczny związek. Po pierwsze na odległość po drugie on był tym drugim przez co cały czas był zraniony; po trzecie trzy razy próbował z nią zerwać i za każdym razem była nowa historia, która mu na to nie pozwalała (rak, wypadek, ich wspólne poronione dziecko, które nie wiadomo skąd się wzięło bo ona podobno miała spiralkę ale mój mąż twierdzi, że ma tak silne plemniki, że im się udało przez to przedostać(!). Gdy zaczęliśmy się spotykać byłam święcie przekonana, że ich związek został zakończony. Ja zaszłam w ciąże (poroniona) i mąż oskarżał właśnie ją o to, bo nie szczędziła nam przykrych słów i czynów gdy o tej ciąży się dowiedziała. Minął jakiś czas, wzięliśmy ślub, wszystko było cudownie gdy on mi powiedział, że źle się czuje, że tak z nią zakończył związek, że ona nam robiła przykrości. Ustaliśmy, że (wspaniałomyślna ja!), że zadzwoni do niej i wszystko wyjaśni. Mąż jest dobrym człowiekiem i nie lubi być w konflikcie. Przez dwa lata było spoko. Oni sobie wybaczyli i gadali raz, dwa na pół roku. Mówił mi (na moje życzenie), że ma z nią kontakt. Nie dopytywałam o szczegóły, ale sam mi mówił, że odeszła od męża, ma kolejnego faceta, który jest alkoholikiem, że ją bije itp. Mąż się tym bardzo przejmował, ale jak sam mówił, to była jego wielka miłość i zawsze będzie miał do niej sentyment. Tłumaczyłam sobie to tym, że sentyment ma prawo mieć, ale jest ze mną więc mnie kocha. W te wakacje podczas wwyjazdu ona do niego zadzwoniła z płaczem, że przeglądała nasze zdjęcia ze ślubu na FB i nie jest w stanie utrzymywać tej koleżeńskiej relacji bo to dla niej za dużo. Powiedziała też, że ja jej mu go zabrałam gdzie byłam świecie przekonana, ze ich związek już nie istniał kiedy zaczęliśmy się spotykać. Tu muszę napomknąć o pewnej sytuacji z początku naszego związku, że ktoś życzliwy doniósł mi, że on pojechał do niej. Tłumaczył się wtedy, że już się rozstali wcześniej, pojechał tylko oddać rzeczy. podczas wakacji, po tej rozmowie jego z nią dowiedziałam się od niego, że wtedy pojechał dopiero to zakończyć. Ona podczas rozmowy powiedziała mu, że nie ma siły na tą znajomość plus napomniała, że uknułam spisek żeby go odbić. Jako, że to były wakacje mąż lekko na rauszu przyznał mi, że tak tak uważa z perspektywy czasu, że jego siostra tez tak uważa, i że on czuje, że ją skrzywdził zostawiając ją dla mnie. od tamtego czasu ona go zablokowała w telefonie i jego smsy do niej nie dochodzą. Minęły od tamtego czasu dwa miesiące. Ostatnio (przyznaję, że to złe) zajrzałam do jego telefonu, gdzie pisała do niej, mimo, że ona tego nie wiedział, że w życiu mu się nie ułożyła a do jej córki, że kocha jej mamę ponad życie.
    Zamierzam porozmawiać o tym z mężem, ale już podjęłam decyzję, że nie mogę z nim być. Jest mi z tym ciężko. Kobietę, którą obwiniał za moje poronienie nazywa miłością swojego życia DZISIAJ! pisze to do jej córki bo ona go zablokowała, Nie mogę sie z tym pogodzić. Czuje się pusta…jak skorupka jajka. Nic mnie nie obchodzi, nic nie interesuje. Wiem, ze jak to zakończe będzie lepiej. Autorce listu życzę więcej odwagi żeby spróbować naprawic związek!

  • Co prawda to stara sprawa ale z mojej strony jeśli ktoś mówi że po paru latach nawet nie wahałby się wrócić do starej znajomości to już wszystko wyjaśnia.

  • Pandzia

    Trafilam przypadkiem na bloga i ten post szukajac wyjasnienia ,wskazowek czy nawet rad w internecie na swoj podobny problem a moge stwiedzic ,ze chyba jeszcze gorszy.
    Jestem a moze raczej wydawalo mi sie ze jestem w zwiazku z Nim od prawie 9 lat w tym 8 lat prawie na odleglosc-powod moja i jego praca – a ostatni rok razem …….w malym trojkacie bo wydalo sie ze moj Partner bez swojej bylej zony nie potrafi funkcjonowa a ona bez niego.Pomalu prawda zaczynala wychodzic na jaw.Okazuje sie ze przez ten caly czas naszego dziwnego zwiazku razem wyjezdzali na weekendy , wczasy czy nawet wycieczki.Ktos zapyta jak to mozliwe ze nie zauwazylam czy nie wiedzialam -niestety mozliwe,bylo to wszystko ukrywane.A ja glupia wierzylam,ze ma duzo praca i akurat nie moze przyjechac.Nawet male sprzeczki czy pare cichych dni nie wzbudzily mojej podejzliwosci- zawsze twierdzilam ze trzeba troche ochlonac po spieciu i przemyslec co sie powiedzialo drugiej osobie .Ja i On swoj czas spedzalismy w weekendy ktore mielismy wolne.W momencie kiedy zdecydowalam sie po naciskach z jego strony a raczej ciaglych awanturach i ustepowaniu z mojej strony -dla swietego spokoju – podjelam decyzje o zmianie miejsca zamieszkania,zmianie pracy – dla ratowania zwiazku a raczej stabilizacji bo w miedzy czasie zareczylismy sie i podjelismy decyzje o slubie . I tak w ostatnim roku po malu dowiedzialam sie wszystkiego – czego nie wiedzialam . Oczywiscie nie obylo sie bez nerwowych rozmow,wyjasnien czy nawet zwracania uwagi ,ze nie podoba mi sie to.To i tak nic nie dalo – pare dni spokoju albo max 2 tygodnie i wszystko na nowo. W trakcie kolejnych sprzeczek dowiedzialam sie , ze od 1,5 roku juz nie jestesmy zareczeni a to ze mieszkamy i zyjemy razem to jest tylko przypadek bo jego byla wyrazila zgode abym mogla razem z Nim zamieszkac bo jej nie bedzie to przeszkadzalo wrecz przeciwnie teraz bedzie mial wiecej czasu aby byc do jej dyspozycji . Nawet wyjawil tajemnice ze szuka nowego mieszkania w ktorym bedziemy razem w 3 mieszkac .Jak to ostatnio uslyszalam – zalamalam sie calkowicie .Zaczelam skladac 9-letnie puzzle i z przerazeniem stwierdzilam ,ze bylam calkiem niezle oszukiwana ,bylam tylko przykrywka dla swojego partera i trzecia w ich w zwiazku.Tak naprawde to sie nigdy, nie liczylam i nigdy nie bylam ta najwzniejsza.
    Nie mam sily aby zakonczyc ten zwiazek .Pomimo tego co mi zrobil nadal go kocham.Nie potrafie sobie sama z tym poradzic nawet nie man nikogo z kim moglabym porozmawiac,wyplakac sie .Tracy wszystko co udalo mi sie przez te prawie 9 lat osiagnac- wiare w milosc ,wiare w drugie czlowieka a raczej partnera,jego bezinteresownosc ,nadzieje i szczescie . Moj swiat legl w gruzach.

  • Pingback: WTORLINKI #43 - poradnik ogarnięcia, cyfrowi nomadzi i PMS - Króliczek Doświadczalny()

  • Angelika Xxx

    Witam. Czy jest możliwość skontaktowania się z Panią na priv?