Marzec był dla mnie dosyć intensywny, piękny i ciepły (jak to we Wrocławiu bywa). W ciągu tych 31 dni udało mi się:  zaspać do pracy tylko dwa razy, raz poślizgnąć się na mokrym chodniku, napisać 11 postów (obiecuję poprawę!), dwa razy spotkać się z blogerkami, odwiedzić Warszawę i Zieloną Górę, udzielić porad początkującemu blogerowi (jakbym była ekspertem), nie obejrzeć żadnego filmu i zetknąć się z czterema książkami.

Zobaczcie, co zarejestrował w tym czasie mój aparat/telefon/toster.


Niedzielę po spotkaniu blogerek w Warszawie poświęciliśmy z Ł. na spacerowanie po tym mieście. Pogoda dopisywała, więc wybraliśmy się do Łazienek i do… yyy, nie pamiętam nazwy, ale było to ładne. Nie spinaliśmy się z resztą z tym, że musimy zaliczyć jakiś konkretny punkt podczas naszego zwiedzania, tylko tak sobie swobodnie chodziliśmy…



…napotykając po drodze min. takie smaczki. Dziś już na murach nie pisze się i love you, lecz wyznaje uczucia bardziej platoniczne:


a jak Warszawiakom nudzi się pisanie po murach, ozdabiają przydrożne drzewa bombkami:



Powracając do rzeczy bardziej materialnych i przyziemnych, w tym miesiącu spełniłam jeden ze swoich blogowych planów i kupiłam pierwszą lustrzankę. To model przeznaczony raczej dla amatorów, ale mi wystarczy, bo póki co zupełnie nie ogarniam… wiecie, kup lustrzankę i rób zdjęcia na autofocusie. mam nadzieję że w kwietniu będę miała okazję czegoś się nauczyć, bo na razie odkryłam tylko zupełnie nową jakość selfie, a większość zdjęć i tak robiłam telefonem.



Przy okazji, ciekawa rzecz, porównajcie objętość przewodnika do mojej starej, zwykłej cyfrówki Sony, i tego oto Canona.  O co chodzi?



Pozostając w temacie zakupów, w marcu wzbogaciłam się o pierwsze od czasów nastoletnich typowo sportowe buty. Trampki czy inne buty z całkiem płaską podeszwą to jednak nie to samo – odkryłam nowy komfort chodzenia i zaczęłam rozumieć dresiarzy. Te Adidasy są tak wygodne, że przestałam jeździć windą i teraz wbiegam po schodach… bo amortyzacja. Oto dowód, jak zakup odpowiedniej pary butów może zmienić lajfstajl!

Co do lajfstajlu i porad jak efektownie spędzać wolny czas – kiedy moi koledzy z pracy robili sobie przerwę na obiad… źle, lunch, przy lepszej pogodzie ja wychodziłam  razem z nimi, ale nie na pierogi czy kotleta, tylko po to, by poczytać na jednej z tych śmiesznych leżanek na Placu Nowy Targ. W marcu nie brakowało słonecznych dni, więc i okazji do pobrania witaminy D było sporo. Niezmiennie natykałam się na postać widoczną po lewej stronie – pana, któremu było na tyle ciepło, że bez oporów odsłaniał swoje wdzięki bacząc, by słońce równo go opaliło.



Wędrując tą samą okolicą można było zobaczyć, jak niektórzy Wrocławianie wietrzą rowery:


Co jeszcze zrobiłam w marcu? Wiosenne porządki, min. w szafie. Małe mieszkanie wymusza ciągłą  kompresję aktywów. Dlatego też zimowe kurtki i grube swetry powędrowały do próżniowych worków i na sam szczyt szafy. Niech tam sobie siedzą co najmniej do grudnia.


 


 Książki: coś branżowego (Social Media Marketing), co jak zwykle mnie rozczarowało i nie przekazało nowych treści, takie sobie odtwórcze pitu pitu na 300 stron… Ładny album o przyprawach – piękne zdjęcia i trochę ciekawostek o których nie wiedziałam – na rozbudzenie apetytu (przy okazji wyznam Wam, że jestem ich maniaczką i często wyszukuję nowe mieszanki i kompozycje, lubię też całkiem proste dania z dużą dawką intensywnych przypraw – i jestem usatysfakcjonowana). Powiedz życiu tak Ewy Foley – to przyjemny poradnik, przez którego przelatuje się jak burza. Nie zawiera dużo treści, nie jest przegadany, skupia się na esencji pozytywnego życia. Warto mieć na półce i co jakiś czas zaglądać. Pan od seksu  Lwa Starowicza kupiony został już właściwie na początku kwietnia, ale załapał się do zdjęcia. Zapowiada się dobrze.

 


Małe rzeczy cieszą najbardziej. Po raz pierwszy od dawna wyhodowałam sobie na parapecie rzeżuchę. Myślę, że przedszkolaki obserwują wyrastanie zielonych listków z mniejszymi emocjami, niż było to u mnie.

 


No i ulubiona kategoria każdej blogerki, czyli #foodporn! Pierwsze zdjęcie to przykład, jak można złapać mnie na chwytliwą nazwę. Jak miałam nie kupić ciastek (bez), które tak się nazywają?



Drugi przysmak to krem do smarowania o smaku kawy! Niezdrowe bardzo, ale rzeczywiście smakuje kawowo, co zwykle nie wychodzi producentom kawowych przysmaków.



Obiady czwartkowe weszły już w tradycję w mojej pracy. Czasem rzeczywiście są to pożywne obiady, czasem mało ambitna  pizza. Ale jak to mówią faceci (moi współpracownicy) – pizza jest jak seks: nawet zła i tak jest dobra, bo to przecież pizza.


 


Kwietniu , bądź równie dobry!
PS – więcej zdjęć jak zwykle na moim Instagramie ^^
  • Mój canon 1000d niedawno umarł śmiercią naturalną :(

    • Nie strasz.. ile przeżył? To jest niby nowszy model 1100, więc może jest ciut lepszy/trwalszy/nie wiem jaki?

  • ja się zastrzelę -.-
    napisała komentarz elaborat i odświeżyłam stronę … no to jeszcze raz a w skrócie
    1. Zazdraszczam relaksingu, my z Damianem dawno nigdzie nie byliśmy ot tak, powoli stają się z nas leniwce kanapowe (tutaj miało byc trudne słówko ale wypadło mi z głowy)
    2. bombka na drzewie – może zacznę tak ozdabiać Olsztyn??:D
    3. Nowe buty – czy mi się wydaje, czy byłaś w nich na spotkaniu blogerek?:D
    4. Moje zimowe rzeczy Damian w niedzielę zawiózł do mnie do domu, żebym w czerwcu nie musiała wszystkiego taszczyć bo i tak masa się tego uzbiera :D
    5. canon to zawsze dobry wybór :D sama mam podobnego tylko innego ^^ znaczy się starszego bo ponad rok temu kupionego – a jakie zdjęcia nim robię to sama wiesz, czy dobre czy nie – nie wiem :D nie znam się
    6. brzydkich ciastek bym nie chciała, ale ten kawowy krem to kupie jak dostane go w lidlu :D ostatnio kupiłam nugatowy :D

    • Wiosna jest, ruszcie się – trzeba nad muskulaturą pracować na lato :)

      Tak, bystre Twoje oko wypatrzyło gdzie buty zostały zastosowane ;D

      Mam nadzieję że ten Canon trochę mi posłuży zanim nauczę się porządnie robić zdjęcia, bo na razie to słabo z tym, słabo.

      No i co Ty, liczy się wnętrze i smak, a nie wygląd:P A nugatowy przegapiłam, szkoda, bo wszystko co z nugatem uwielbiam!

    • My narazie zbieramy masę :D bardzo dobrze nam to wychodzi ^^

      ja to jak sie przypatrzę to wypatrzę wszystko :D

      mnie mój Canon po takim czasie potrafi zaskoczyć – nie jestem chyba dobrym fotografę :D

    • Aż strach się bać co Ty tam jeszcze wypatrzyłaś :P

  • Ha ha to "przysłowie" o pizzy najlepsze :P

  • No z tymi instrukcjami to wiadomo, o co chodzi – po lewej jest taka w kilku(nastu?) językach, a po prawej cała po polsku, co oznacza, że ta od Canona jest dłuższa :)) pozory mylą!

  • Daaaawno u nikogo nie czytałam tak fajnego podsumowania miesiąca – bombka na drzewie, brzydkie&dobre – no kapitalne :D Poza tym też czaję się na jakieś sportowe kapcie z prawdziwego zdarzenia :)

    • Ja czaiłam się we wrocławiu od dłuższego czasu, a potem wyjechałam w innym celu do Zielonej Góry i myk, od razu trafiłam na takie, które mi się spodobały :)

    • Wcale się nie dziwię, że wpadły Ci w oko bo mi też bardzo się spodobały :)

  • byłaś w łazienkach i na Agrykoli ;) fajne zdjecia

    • i w ogóle szacun sie wdrapałaś na te schody :D a ten pałac nazywa sie zamek ujazdowski

    • Dobrze wiedzieć po fakcie :D
      No, trochę się zasapałam muszę przyznać ;p ale formę jeszcze wypracuję!

    • następnym razem wbiegniesz tam :D

    • wpis "rozumiem dresiarzy" rozwalił mnie na łopatki, jesteś mega ^^

    • Heh, no cała prawda ;) Ostatnio zdecydowanie doceniam wygodę w ubiorze, no i nic jej tak nie daje jak dres :P

  • fajne fotki :) to widzę że udany marzec był ;) u mnie w sumie też:) oby kwiecień był jeszcze lepszy! :D
    pozdrawiam:*
    paullista.blogspot.com

  • Przydałby mi się nowy aparat :) Nazwa bez jest przezabawna, jadłabym. Ładna z Ciebie dziewczyna Króliczku!

    • Pokazałam tylko pół twarzy, nie wiesz co czai się na drugiej połowie ;p
      ale dziękuję :)

    • Ale ja wiem :-D
      I potwierdzam słowa recenzjatorki :-))

      Fajne podsumowanie, inne niż wszystkie z bezsensowną zbieraniną zdjęć.

  • Pozdrawiam z drugiego końca osiedla :D

    • Ale że TU?? że NAPRZECIWKO mnie??? :D

    • Kawałek dalej, głębiej :D:D

    • już Was namierzam i jadę :D

    • Ale mam zagwozdkę…
      matko, teraz się zastanawiam czy mnie kiedyś widziałaś jak rano biegnę z mokrymi jeszcze włosami na tramwaj albo w jakiejś innej obciachowej sytuacji :P

  • Panu na zdjęciu przygrzało ;)

  • no wiesz – dwa spotkania bloggerskie ;)
    dawaj tą pizze:)

    • No wiesz – ja z tych pazernych jestem przecież, jakby było 15 spotkań w każdym krańcu Polski tez bym jechała ;)

      Wieeem, że masz teraz smaczki na pizzę, niestety z tych na zdjęciach pozostały już tylko wspomnienia i wyrzuty sumienia ;)

  • Pozdrawiamy koniec świata tj GAJ :D
    A zdjęc nauczysz się robić, spokojnie ;)
    ciekawe w ogóle ujęcia :D Pan na plcu na lezaku…wygrał!

  • Widziałam tego gościa na Betonowej Pustyni i doznałam szoku, bo przez ponad dwie dekady nikogo w marcu bez koszulki nie spotkałam… :D

  • bardzo dobre te powiedzenie o pizzy :D ładne zdjęcia :)

    lilac-fleur.blogspot.com

  • Lubię jeździć w jakieś miejsca, spacerować, poznawać, bez konkretnego celu. Zawsze taką opcję wybieramy z moim lubym :) Książkę Ewy Foley także posiadam, ale jeszcze nie miałam okazji poczytać, nadrobię! :)

    • Ja też coraz częściej preferuję takie 'luzackie' zwiedzanie. Czasem schodzimy z głównych ulic czy tras do zabytków, żeby zobaczyć po prostu jak sobie ludzie żyją w danym miejscu :)

  • Ja kiedyś myślałam o lustrzance, ale tak sądziłam, że nie będę potrafiła jej obsłużyć, więc jednak wzięłam małpkę :D
    A te ciastka Brzydkie &Dobre – świetna nazwa! Też bym się na nie skusiła ;p

    • No cóż, ja postanowiłam sobie że się sama nauczę obsługi. Tylko jakoś ciągle czasu brak, ech muszę się bardziej postarać ;p

  • Jej ptzypomniałaś mi o tym kremie kawowym, jakies 3 miesiace temu miałam na niego faze bo jest geniusz! A co do adidasków w zeszłym roku na wiosnę tez kupiłam pierwsze od daawna sportowe buty i iałam takie same odczucia :) I to zdziwienie że nie czuje każdego kamyka tak jak w zwykłych szmacianych trampach :D

  • też choduję rzezuszkę, bo uwielbiam ją na kanapkach:)bardzo podobają mi się te buciorki na obcasie:)

  • Buty – niebieskie! Obie pary w moim kolorze i stylu ;). Sony i canon – oba bardzo mi bliskie :). Ja rzeżuchę wyhodowałam tylko raz, ale za to często hoduję rozmaite kiełki. Właśnie, pora zapodać nowe! Z pizzą – święta racja! A poza tym – bodajże w marcu (jak nie w lutym, bo nie wcześniej) zajrzałam do Ciebie pierwszy raz i zaglądam już w miarę regularnie. Podoba mi się :). Pozdrawiam z opozycyjnego na wskroś krańca Polski.

    • Ja za to nigdy nie próbowałam hodować kiełków, a w sumie warto byłoby, bo kupuję ich dość dużo, a nie ma to jak własne.
      Miło mi że Ci się tu spodobało, i pozdrawiam zimniejszą część Polski :)

  • Muszę kupić próżniowe worki, bo moja szafa do połowy jest wciąż "zimowa" :)

  • Świetny post. :))

  • Niedawno byłam we Wrocławiu na małej, krótkiej wycieczce i przy okazji spotkaniu vintedzianek. Największe wrażenie zrobił na mnie Rybek, który u nas w Katowicach niestety nie może się równać temu we Wrocławiu.
    A po za tym takie obiady czwartkowe? To sama bym jadła!! U mnie w pracy nie ma takiego zgranego zespołu żebyśmy sobie mogli takie urządzać ;)

  • Pizza :3 Uwielbiam i ponoć robię lepszą pizzę niż szwagier mojego męża, który jest Włochem i kucharzem :D
    A ten Pan bez koszulki mógłby prowadzić wykłady o tym, jak mieć gdzieś opinię innych :D

    • Milu weź mi zdradź swój top secret na ciasto z pizzy bo mi to cholerstwo nigdy nie wychodzi, szkoda tylko dodatków…

      A co pana – jak na niego patrzyłam to czułam wewnętrzny chichot, ale jednocześnie też trochę podziwu że tak sobie wszystko zlewa ;)

  • Canony są najlepsze :) Zazdroszczę wyjazdu do Warszawy! Piękne miasto! :)

  • Ja mam Canona 1000D już ładnych parę lat i działa bez zarzutu, tylko mi go zwierzątka nieco poobgryzały. ;) Zielona Góra, moje rodzinne miasto, co fajnego tam robiłaś?

    • Dobrze wiedzieć, pocieszyłaś mnie trochę.
      Koło Zielonej mieszka rodzina chłopaka :)

    • Przeszedł nawet ekstremalne warunki w dwuletniej szkole fotograficznej, w tym zamarznięcie soczewek i lustra. :> Jak na razie tylko matryca przybrudzona, ale mężnie robi mi zdjęcia na bloga. :)
      Zielona ładna, prawda? ;)

    • Zielona całkiem spoko, mam sentyment do miejsc gdzie robi się wino, a takie wzgórze porośnięte winoroślami to piękny widok :)

    • Mieszkałam tu z obok, więc bywałam często. Teraz to już wygląda mniej reprezentacyjnie, ale pamiętam "za dzieciaka", że było cudnie. :)

  • haha Wrocław nie przestaje zaskakiwać :) nie ogarniam lustrzanek w ogóle- za dużo techniki :D pizza nie jest zła :D

  • Chętnie odwiedziłabym Warszawę raz jeszcze, po prostu niesamowicie jestem ciekawa tego miasta ;)
    Co do lustrzanki nic Ci nie powiem, bo jestem fanką Nikonów ;D
    A takich bez (ów) raczej bym nie kupiła XD haha :D
    No i oczywiście musiałaś sobie kupić te adasie, na które mnie zwyczajnie nie stać a chciałam je mieć od trzech miesięcy :(

    • Ten dokładnie model Ci się podobał?
      Powiem Ci na pocieszenie że w Twoim wieku też mnie nie było stać na takie buty. I na mnóstwo innych rzeczy. Trochę to potrwało zanim mogłam sobie pozwolić na to, żeby wreszcie jednorazowo wydać tyle np na buty. Ale i tak nadal raczej nie szaleję z wydatkami tylko jak zawsze ciułam na podróże :)

  • ja pokładam nadzieje w kwietniu, oby przyniósł zmiany!

  • Ciastka brzydkie a dobre znam od daaawna i są rzeczywiście dobre ;p ale najbardziej rozwalił mnie rower na "balkonie" ;p

    • No proszę, ja je ostatnio zobaczyłam po raz pierwszy, choć w sklepie gdzie je znalazłam bywam regularnie :)
      Tak, ten ktoś kto przymocował ten rower zdecydowanie zasługuje na nagrodę :D

  • Twoi koledzy z pracy nigdy nie próbowali pizzy mojej babci, którą przyrządzała z cebulą i serem.. i niczym więcej. Błeh, takie smaki nigdy nie wychodzą z pamięci :D

    A co do bez: nazwa bardzo chwytliwa, jednak nie pojmuję jak można produkować bezy gotowe do zrobienia, skoro są to najprostsze ciastka, jakie mogą istnieć :D Na każde ubite białko dajesz 50 g cukru pudru i masz zrobione ciasto na bezy :P Potem tylko nastawiasz piekarnik.

    Pytanko, na bloglovin wyskoczył mi jakiś tekst o narkomanie, który chciałam przeczytać, a teraz tajemniczo znikł… co się stało?
    Pozdrawiam!

    • Taka pizza jak mówisz była chyba 'modna' za komuny. Albo i nie, tam dawali chyba jeszcze pieczarki ;) No cóż, każdy ma swoje ulubione smaki :D

      Powiem Ci że ja wolę kupić bezy, bo zawsze myślę, ile bym jajek musiała na to zużyć :)
      A praktycznie nie używam już jajek ze sklepu, tylko czekam na dostawę z wioski, więc szkoda by mi było ich tracić na bezy.

      Ale że to u mnie Ci wyskoczyło? Jakieś szczegóły, coś więcej? bo w tym momencie nie kojarzę o co mogłoby chodzić…

    • Spojrzałam jeszcze raz i okazało się, że jestem gapa :D. Tekst na innym blogu, a bloglovin dzisiaj nie chce mnie przekierowywać po kliknięciu na tytuł i wpisuję adres ręcznie – wpisałam Twój i dlatego się zdziwiłam :) Przepraszam za zamieszanie! :)

  • ciekawe zdjęcia :)

  • Nie no z tą pizzą na koniec to przesadziłaś. Wiedz, że jeśli zamówię ją dzisiaj, zamiast oszczędzać, to będzie to tylko i wyłącznie Twoja wina! Jak tam idzie wege? Ja powoli chyba rezygnuję też z ryb, choć sama nie wiem, czy to dobry pomysł, skoro nie do końca umiejętnie potrafię sobie to czymś równoważyć.
    Świetne te Adidasy, one mają jakiś model? Ja właśnie ciągle chodzę w trampkach i niestety w mojej pracy to idiotyczny pomysł.Potrzebuję właśnie takiej potrzeby. Na razie zamówiłam jakieś Deichmanowe, wydają się podobne do tych, ale jak będą lipne, to będę miała pragnienie skopiować Twoje dresiarskie buty ;)
    Brzydkie i dobre powaliło mnie na kolana. Geniusz marketingu ;) Ja z tych kremów Lidlowskich miałam kokosowy, OMG cóż to za smak, zeżarłam pół słoika na raz, łyżeczką. Bardzo mądrze. Teraz mama miała mi znów kupić kilka do wielkanocnej paczki, więc czekam w gotowości ;)
    Dlaczego ja Cię nie mam jeszcze na Insta? ;(

    • Oj tam oj tam, zawsze możesz przyrządzić pizzę sama ;) Ja czasem robię jej odpowiednik na… cieście francuskim – płat smaruję sosem pomidorowym, na to wybrane dodatki i jest szybko i pysznie :)

      Moje wege ma się dobrze, choć nadal słyszę w każdej rozmowie z mamą/teściami/babcią chłopaka że powinnam od czasu do czasu zjeść mięso. A już najbardziej się obawiają jak ja będę nie jeść mięsa jak będę w ciąży…

      Znalazłam model: ZX 700K i nawet doczytałam że to buty biegowe, stąd pewnie taka dobra amortyzacja. W nich dobre jest też to, że raczej nie będą miały takich zagięć i 'zmarszczek' jak np. przy butach ze skóry albo skóropodobnego materiału.

      To dodawaj szybko i już, niech ja Cię też mam :)

  • Fajneee te trzewiczki ^^
    Kurczę, masz takie mądre spojrzenie, zmusza do myślenia. Np. mnie skłoniło do pomyślenia o tym, że wypadałoby przestać obgryzać paznokcie i odgapić sobie Twój lakier. Mega mi się podoba :P

    • Hahaha komplement miesiąca :D
      Lakier jeśli pamiętam z Golden Rose, nie z tych w kwadratowych butelkach, tylko w tych normalnych okrągłych :)

  • Łeeeeee, ten gruby facet mnie strasznie obrzydził :D
    Moj TŻ sobie kupił teraz lustrzankę z obiektywem, wspaniałomyślnie uznał, że MOŻE będzie mi ją pożyczał, ale ja już zadbam o to, żeby MOŻE zamieniło się w NA PEWNO :D

  • Super zdjęcia i te buty na obcasie, śliczne :)

  • Że ja Ciebie dopiero teraz odkryłam… Dzięki za zaplanowanie mi wieczoru, nadrabiam zaległości! :)