Jak obiecywałam, tak zrobiłam, czyli… na blogu startuje nowa seria postów, w której znajdzie się miejsce na polecane piosenki i filmy, dobrane zawsze według pewnego klucza tematycznego. Seria powinna trafić do tych z Was, którzy są otwarci na zróżnicowane doznania audiowizualne, mają ochotę dowiedzieć się czegoś o nowego muzyce albo lubią po prostu wymienić zdania o gustach, o których podobno się nie dyskutuje (bzzzzzdura). Jeszcze nie jestem zdecydowana co do częstotliwości takich wpisów, ale podejrzewam, że powinny się pojawiać co najmniej raz na 2 tygodnie.


Nigdy nie byłam dobra ze wstępów, więc prosto do rzeczy:

polski rap jaki jest, nie każdy widzi, bo to gatunek, który u wielu przegrywa już na starcie, bez prób wgłębienia się i lepszego zapoznania. Że taki uliczny, że ograniczony, że niepoprawny, że… że-nu-a. A tymczasem wśród raperów nie brak wrażliwych intelektualistów i utalentowanych muzyków, artystów przez duże Ą. Ja osobiście postrzegam ich trochę jak współczesnych poetów w wersji urban, którzy pióro zamienili na mikrofon i dorobili się swoistego ogona w postaci kultury hip-hopowej. Niekoniecznie każdy z nich się w niej odnajduje, tak samo jak nie każdy poeta z marszu stawał się częścią bohemy. 1:0 w rozgrywce raperzy vs. poeci za umiejętność porywającego zaprezentowania napisanych dzieł. Rzadko kiedy poeta potrafił porwać publiczność recytacją swoich wierszy, rzadko który tak opanował możliwości, jakie daje własny głos.Jedną z ciekawszych stylistyk obecnych w rapie jest STORYTELLING. Jak sama nazwa wskazuje, chodzi w nim o opowiadanie historii. Raper w utworze opartym na storytellingu pełni rolę narratora – pierwszoosobowego, świadka wydarzeń, albo nawet istoty wszechwiedzącej, która całość obserwuje z góry. Opisane historie mają wyraźną fabułę i często wielu bohaterów, pomiędzy którymi zachodzą interakcje. Te najlepsze przedstawione są tak, że słuchacz wraz z kolejnymi recytowanymi wersami odbiera wyraźne wizje tego, co się dzieje.

Storytelling nie jest to opowieścią dla samej opowieści (choć bywają i takie, gdy zamiast przesłania nacisk kładziony jest na formę i technikę) – zwykle służy on do przedstawienia jakiegoś konkretnego wniosku, puenty, czy mówiąc wprost – morału. Bo to nic innego jak bajka dla dorosłych. Kiedyś słuchaliśmy ich z ust czytających rodziców, dziś, w nieco mniej ugrzecznionej formie, tłuką się nam do uszu ze słuchawek lub głośników. Wciągają dokładnie tak samo, zabierając w podróż do której biletem jest wyobraźnia, podsycana wypluwanymi rytmicznie słowami.

Łapcie kilka najbardziej klasycznych pozycji z tej półki, muzycznych lekcji, które odrobić trzeba:

 

WWO – Każdy ponad każdym

 
Sokół, czyli Wojtek Sosnowski w nieformalnych rankingach często nazywany jest królem storytellerów, a ten kawałek dobitnie pokazuje dlaczego. Kilka historii na brudnym tle, jakby wyjętym z filmów Smarzowskiego, które łączą się w przemyślany sposób w jeden, bardzo efektowny finał.

Fisz – Czerwona Sukienka

Co się może wydarzyć, kiedy kobieta w czerwonej sukience odrzuci niechciane zaloty? Mimo bujającego bitu idealnego na imprezy, napięcie przemycane w słowach łatwo się udziela.

 

Ten Typ Mes – Zamach na Jana K.

Krótko i na temat – jak zaplanować zbrodnię doskonałą, czyli czterominutowy kryminał. Wiele innych kawałków Mesa to dobre przykłady storytellingu, co nie dziwi, bo Piotrek sprawdza się także w innych formach literackich, a jedną z jego wyraźnych osobistych inspiracji jest postać Charlesa Bukowskiego. Polecam jeszcze Love Your Life i Lód w sercu.

 

Fokus – Czas

Fokus, czyli najzimniejszy (i najseksowniejszy) głos polskiego rapu, były członek legendarnej Paktofoniki, w porywającej kryminalnej zagadce, której druga część pojawiła się w Czas II.

 

OSTR – Nie lubię poniedziałków

Adam Ostrowski, czyli jeden z najbardziej pracowitych (po ilości wydanych płyt sądząc) raperów, z solidnym wykształceniem muzycznym (gra na skrzypcach), w nieco luźniejszej historii z codziennego życia. Idealna do posłuchania rano w korkach w drodze do pracy.

 

Łona  – Gdańsk – Szczecin

Na koniec Łona, czyli rapujący prawnik, który z Sokołem z WWO śmiało konkuruje o podium w tej kategorii. Właściwie każdy z jego utworów jest genialnie opowiedzianą historią, skrzącą się od dowcipu lub gorzkich, celnych przemyśleń o społeczeństwie, polityce, życiu. Osobiście polecam jeszcze inną z pociągowych historii: Nocny Ekspres, liryczne Mów do mnie, czy zaskakującego puentą Biznesmena.

 

BONUS: Słoń – Love Forever

A to jest bajka dla tych dzieci, co się nie boją bać. I które były w stanie obejrzeć film Necromantic. Mimo tematyki mocno specyficznej (gnijąca panna młoda…), historia opowiedziana perfekcyjnie.

 

***

Dobrej nocy z moimi bajkami, i oczywiście –  jeśli macie jakieś dobre propozycje z tej kategorii, podawajcie je w komentarzach.

 

 

  • Czerwona sukienka <3

  • paranoJa

    WWO – klasyk nad klasykami. :D

  • Dla mnie jeszcze Pezet :) z reszta sie calkowicie zgadzam!

    • A który jego kawałek to według Ciebie najlepsza historia?
      Sama przyznaję że nie słuchałam aż tak bardzo Pezeta, ale talentu na pewno nie można mu odmówić.

      • ja bym obstawiała https://www.youtube.com/watch?v=Ze7H_MEQVb8
        Sama lubię, a w wielu miejscach i u wielu ludzi też to słyszałam, więc chyba ma coś w sobie :)

        • A, dobry kawałek, nawet ostatnio sobie go przypominałam, chociaż to akurat bardziej kojarzy mi się z takim swobodnym ciągiem przemyśleń, niż opowiadaniem konkretnej historii.

        • Paweł

          A ja pierwszy raz słucham i oglądam i podoba mi się właściwie pod każdym względem:-)

  • „Każdy ponad każdym” – klasyk z tematyką zawsze aktualną. A co do skreślania rapu, to chyba dlatego, że niektórym się nie chce wsłuchać w tekst, a widzą tylko wulgaryzmy.

    • W ogóle z tego co obserwuję sporo osób ma tak, że słucha muzyki bez wsłuchiwania się w tekst, więc dla tego typu słuchaczy rap rzeczywiście może być mało wartościowy :)

  • Koteł

    Łona <3. Generalnie rap w ogóle nie jest jednym z tych gatunków muzycznych, które lubię, ale w Łonie zakochałam się, kiedy po obejrzeniu "Smyczy" przyczepiły się do mnie "Rozmowa" i "Do Ciebie, Aniu, szłem". Przyczepiły się, zostały i jeszcze inne za sobą przywlokły ;).

    • To jest sztuka – swoim stylem zachęcić do słuchania rapu osobę, która go w ogóle nie lubi :)

  • Michalina

    kiedyś uwielbiałam polski hip hop i słuchałam właściwie tylko tego..pamiętam jak czekałam w sklepie jak dostarczą płytę Ostrego Tabasko w dniu premiery.Hip Hop to na prawdę coś więcej niż wymachiwanie rękami i wulgaryzmy. Na zawsze zostanie mi w sercu sentyment do utworów Pfk, O.S.T.R, WWO..

    • Ja tak samo czatowałam na płytę Jazz w wolnych chwilach Ostrego, nie zliczę ile razy u mnie leciała. W ogóle raperzy jako pierwsi skłonili mnie do tego by wydać swoje ciężko uciułane pieniądze na oryginalne płyty. :)

      • Dominika

        Rap w sercu na zawsze! :)
        Ja tez kupowalam oryginalne plyty, widialam jak moi koledzy nagrywali demowki, pozniej udawalo im sie pojawiac na lokalnych skladankach. Zawsze wspieralam kulture hiphopowa w Krakowie. Przez kilka lat nie odpuscilam zadnego koncertu.
        Chyba pierwszym polski storytellingowym kawalkiem , ktory uslyszalam byl „Garbaty Aniol”.

  • Kasiaaa

    Z niecierpliwością czekam na kontynuację tej serii postów :-) Ahh… Fokusmok i jego głos – dawna miłość, która chyba nigdy nie zardzewieje ;-) A propo polskiego hh. Mam kilka wykonawców, do których regularnie i namiętnie wracam i uważam ich za polską klasykę (O.S.T.R, Paktofonika, K44, Pijani Powietrzem, Duże Pe, Fisz, Emade, Pezet, Sokół i jeszcze kilku by się znalazło ;-). Płyta Sokoła i Marysi Starosty Czysta brudna prawda jest chyba dobrym przykładem storytellingu, np. ich utwory Spotkanie, Sens życia czy Mirek.

    • O właśnie, właściwie cała płyta ‚Czysta brudna prawda’ to taki zbiór historii, lubię to.

  • Całkiem ładne podsumowanko i cieszy mnie przede wszystkim Sokół na pierwszym miejscu (choć wiem, że to nie w kolejności moc), bo na prawym przedramieniu noszę słowa jednej z jego piosenki (konkretnie nuty WWO). I za Słonia też wielki plus, jaram się nim dopiero od roku co prawda, ale to intensywne jaranie jest. Nigdy jednak nie rozumiałam fenomenu Fisza.. Czekam z niecierpliwością na kolejne części, mam w tym roku zamiar się muzycznie otworzyć, zaczynam od arii operowych. Serio, serio.

  • Paweł

    Ale zapodałaś rozrywkę na pół dnia:-) No zachęciłaś mnie do Łony, ale czy będę fanem?;) Nie wiem. Wszystkie utwory słyszałem po raz pierwszy oprócz WWO. Tą piosenkę słyszałem po raz drugi, pierwszy raz słyszałem ją z dziesięć lat temu w przyczepie kempingowej z jakiegoś szumiącego radia,w którym padały baterie na jakiejś działce bez prądu. Nawet szukałem tej piosenki ostatnio , tylko nie znałem tytułu, pamiętałem tylko, że chłopak w kiblu jechał. Nic dziwnego, sam tak kiedyś jeździłem na punkowe koncerty czy gdzieś. Ale to nieważne,fajnie, że podsunęłaś mi ją pod nos. Jednak mimo zachwytów jakoś do mnie nie przemawia, obrazuje tylko, albo aż, rzeczywistość taką,jaka jest. Wolę bardziej satyryczno – ironiczne podejście. Przemawia do mnie Łona(biznesmen jest fajną aranżacją znanej historii) ale najbardziej do mnie przemówił Pezet w komentarzach;-) Nie mam żadnych propozycji, a nie, mam już wklejam. http://www.youtube.com/watch?v=vha-WjVwkH0

    • To fajnie się złożyło, wiem jak wkurzające jest jak się szuka jakiejś piosenki, a nie zna się ani wykonawcy, ani ani dokładnych słów itd.
      Cieszę się że zapewniłam Ci taką rozrywkę :D

  • Może ciekawe, ale nie mogę. Nie trawię. Nie przebrnęłam przez ani jeden utwór, to po prostu boli moje uszy.

  • Ana

    znam wszystkie piosenki i wszystkie lubię :) dwie pierwsze pozycje na playliscie oczywiscie :)

  • O jacie, nie sądziłam że mamy taki podobny gust muzyczny. Od dziś lubię Cię jeszcze bardziej :)

  • Czerwona sukienka wspomnienie licealnych czasów :D yo!

  • IAM

    Tak, rap nie jest taki jak większość myśli ;) Sama słucham już trochę czasu i cały czas mnie ktoś czymś zaskoczy :D Ja dopisałabym jeszcze do tego wszystkiego Chadę z Hadesem i ZBUKU – Tego nie da się naprawić.
    Trzy krótkie historie ale mają przekaz.

  • Andrzej Matusiak