niechciane porady

Niechciane porady – dlaczego ludzie je dają i co z nimi zrobić?

Chyba każdy z nas ma gdzieś blisko osobę, która kojarzy mu się głównie z dwoma słowami – niechciane porady. Przemądrzały kolega, nadopiekuńcza matka, czy wścibski sąsiad zawsze wiedzą lepiej  jak masz się malować, w jakim sklepie kupować, co zamówić na obiad i jak traktować partnera. A jeśli miałeś szczęście zostać niedawno rodzicem, Wujków Dobra Rada nagle jest pół świata: otwierają swoje kramiki z darmowym poradnictwem pedagogiczno – pediatryczno – psychologicznym na spacerach, placach zabaw, w sklepach i tramwajach. Wtykają Ci swoją ofertę pod nos bez pytania i zapowiedzi, a Ty zastanawiasz się, jak to u licha możliwe, że nasz kraj przędzie tak cienko, skoro mieszka w nim jakieś dziesięć milionów specjalistów.

I czasem nie wiesz już, czy bardziej chciałbyś dowiedzieć się, jak ich grzecznie spławić, czy poznać, co to za osobliwy stan umysłu skłania ich do takiego działania.


Dlaczego ludzie dają niechciane porady,
dlaczego mówią nam jak żyć?

Choć często słysząc niechcianą poradę zaczynasz się gotować, to nie zawsze pochodzi ona ze złego źródła. Czasem osoby, które to robią, mają całkiem pozytywne zamiary, tylko np. nie dobrały przekazu, który do Ciebie trafił. Kiedy indziej jednak kierują się nie Twoim dobrem, a własnym interesem. Bywa też, że jest to coś pomiędzy, z czego sami nie zdają sobie sprawy.

Zastanówmy się nad możliwymi intencjami i motywami, które towarzyszą doradzającym:


Szczera chęć pomocy:

czasami jedyne, czego chcą nasi doradcy, to pomóc, uczynić nasze życie łatwiejszym. Widzą coś, co moglibyśmy usprawnić, wiedzą o czymś, co mogłoby się nam przydać – w ich opinii. Na świecie nie brakuje altruistów, choć część z nich nie potrafi wyczuć, że nawet ich pełna dobrych intencji porada jest nie do końca mile widziana.


Chęć nawiązania kontaktu:

motyw stosowany zwłaszcza przez obcych ludzi, jako pomysł na rozpoczęcie rozmowy albo pogłębienie znajomości. Trochę na zasadzie podarunku, który ma zjednać drugą osobę. Czasem takie porady bywają naprawdę przydatne, czasem są nieszkodliwą paplaniną.


Ekscytacja odkrywcy:

kiedy odkryje coś wyjątkowego, co w jego przypadku się sprawdza i pomaga, czasem z tej radości chce podzielić się tym z całym światem. Pół biedy, jeśli ma bloga ;) – wtedy napisze tekst, nadając mu obiecujący złote góry nagłówek i kto będzie chciał, przeczyta, kto nie – ten pominie temat. Jeśli nie jest internetowym influencerem, może zechcieć wpływać na rodzinę, znajomych, czy nieznajomych ludzi, u których zobaczy oznaki problemu podobnego do tego, z którym sam się zmagał. I będzie nakłaniać ich do zmiany, żeby nie tracili tyle czasu co on na szukanie właściwego rozwiązania.

Co z nim robić? Uwaga, dobrze radzę: namówić do pisania bloga, założyć fanpage lub konto na Instagramie :D 


Bezradność i zakłopotanie:

w sytuacji, gdy słyszymy o czyjejś trudnej sytuacji, często nie wiemy jak się zachować. Wtedy odruchem niektórych osób jest pokrycie tego zakłopotania próbą pomocy, szukania rozwiązań – pisałam o tym w tekście JAK NIE POCIESZAĆ OSÓB Z PROBLEMEM.  Nie chcą wyjść na bezużytecznych, więc zasypują nas poradami, nie dostrzegając, że być może bardziej przydałoby się wysłuchanie.

Warto im wprost o tym powiedzieć: hej, nie musisz mi teraz doradzać. Najbardziej pomoże mi jeśli mnie po prostu przytulisz/pozwolisz się wyżalić. 


Chęć poczucia się potrzebnym:

często dotyczy to osób samotnych, które czują, że nie wykorzystują w pełni swoich umiejętności. Bywa, że mają one sporo wiedzy w jakiejś dziedzinie i chcą się nią podzielić, by znów czuć potrzebnymi, ważnymi i użytecznymi społecznie, zwłaszcza jeśli już nie pracują lub zostali odsunięci od swojej specjalności. Nawet jeśli ich wiedza nie jest aktualna, warto ich wysłuchać i podziękować – rady nie musimy wcielać w życie, a oni przez chwilę poczują się lepiej.


Reakcja na nasze narzekanie:

Niemiła prawda: jeśli jesteś typem, który ciągle narzeka lub dzieli się z innymi problemami, ale nie robi nic, by zmienić swój stan, możesz prowokować innych do udzielania Ci porad. Niektórzy po prostu nie mogą patrzeć jak się miotasz lub tkwisz w miejscu i chcieliby popchnąć Cię do przodu. Co oczywiście nie oznacza automatycznie, że ich porady będą słuszne.

Jeśli czujesz, że ten przykład dotyczy Ciebie, ale mimo wszystko nie chcesz porad, przystopuj z opowiadaniem innym o swoich problemach, a na pytanie co u Ciebie odpowiadaj, że w porządeczku.


Narcystyczna potrzeba poczucia się lepszym:

niektórzy twierdzą, że obecnie mamy epidemię narcystycznych osobowości. Możliwe więc, że masz gdzieś blisko przedstawiciela jednej z nich.  Niektóre typy narcyzów mają potrzebę ciągłego utwierdzania się w swojej kompetencji, porównywania się z innymi na swoją korzyść, umniejszania ludzi po to, by samemu stanąć na piedestale. Czasem trudno odkryć takie intencje, ponieważ mogą być maskowane bardzo profesjonalnie brzmiącymi radami. Jeśli jednak w kontakcie z taką osobą zawsze wychodzisz na biedną sierotkę Marysię i zaczynasz się zastanawiać, czy cokolwiek w życiu zrobiłeś lepiej niż ona, wiedz, że coś się dzieje.


Chęć przemycenia krytyki i osądu: 

niechciane porady bywają czasem niczym innym, jak pretekstem do niebezpośredniego skrytykowania naszego postępowania. Na otwartą krytykę brakuje odwagi, więc zamiast niej pojawiają się wszystkie powinieneś, na twoim miejscu, rozważ i dobrze by było. A prawdziwym przekazem jest: nie podoba mi się w tobie/twoim zachowaniu to i tamto, zmień to, bo tak chcę! Bywa, że sam to wyczuwasz – że chociaż oficjalne słowa brzmią przyjaźnie i pomocnie, to gdzieś pod nimi ukryty jest brak akceptacji i niechęć.


Chęć dominacji i uzyskania przewagi:

dotyczy zwłaszcza bliskich relacji. Osoba doradzająca często chce ustabilizować swoją rolę tego, który wie więcej i radzi sobie lepiej, nauczyciela i doradcy. Niektórzy twierdzą, że związki to walka o przewagę. Osoby, które żywią to przekonanie i wcielają je w życie, mogą właśnie w taki sposób działać na rzecz swojej dominującej pozycji.


Prowokowanie konfliktu: 

są i takie osoby, które tak lubią stan napięcia i podniesionych emocji towarzyszących konfliktom, że zwyczajnie szukają do nich okazji. A rzucanie wokół niechcianych porad, najczęściej w sposób pozbawiony taktu, jest jedną z metod na wywołanie ognistej dyskusji, w której czują się jak ryba w wodzie.

Najlepszym sposobem na takie osoby, jeśli nie widujemy ich często, jest przyznawanie im racji, co zwykle ucina polemikę (i robienie dalej po swojemu).


Ile ludzi, tyle motywów, więc ta lista na pewno nie wyczerpuje ich wszystkich (jeśli coś jeszcze przychodzi Ci do głowy, napisz w komentarzach!).


 

 

JAK REAGOWAĆ NA NIECHCIANE PORADY?


Jeśli Ci nie odpowiadają, stosuj zasady asertywnej odmowy: czyli łagodnie, stanowczo i bez lęku zaznaczaj swoje granice. To kilka przykładowych zdań , które mogą okazać się przydatne:


  • Pomyślę o tym / Dziękuję za poradę  – przydatne do grzecznego zbycia kogoś, kogo już nie zobaczysz i kto był nieszkodliwy, miły.
  • Dziękuję za sugestię, zastanowię się, czy jest dla mnie odpowiednia – znów grzecznie, ale z zaznaczeniem, że niezależnie od czyichś słów, to Ty podejmujesz decyzję. I że nie przyjmujesz porad ot tak, bezrefleksyjnie.
  • Cieszę się, że u ciebie to działa, ja jednak szukam czegoś innego – ładniejsza forma na powiedzenie, że nie zgadzasz się z czyimś pomysłem/rozwiązaniem.
  • Dziękuję, ale mam ten temat już przemyślany / Doceniam twoją troskę, ale nie czuję, żebym teraz potrzebował porady  – kiedy chcesz powiedzieć, że porady w ogóle Cię nie interesują.
  • Czuję się dobrze z tym, jak ja to robię / Wolę to zrobić po swojemu – do nieco wyraźniejszego zaznaczenia granic.
  • Nie czuję, żeby to było zgodne ze mną / Nie jest to zgodne z moimi przekonaniami – kiedy chcesz zaznaczyć, że czyjaś propozycja stoi w sprzeczności do Twoich zasad.
  • Wiem, że chcesz pomóc, ale nie czuję, żebym teraz potrzebował porady. Doceniłbym, gdybyś zaakceptował sytuację  i pozwolił mi nauczyć się to robić po swojemu. Poproszę cię o pomoc, jeśli będzie potrzebna – pomocne wobec rodziców, osób starszych czy ludzi z zapędami nauczycielskimi, którzy mają w czymś większe doświadczenie od nas i chcieliby nas wyręczyć, dać gotowe rozwiązania.

A JEŚLI TO TY DAJESZ PORADY WSZYSTKIM WOKÓŁ…

A może to Ty jesteś po drugiej stronie i masz tendencję do rozdawania ludziom porad? Wiem, że czasem aż kusi, by pokierować czyimiś krokami, zwłaszcza, gdy widzisz, że zmierzają one ku przepaści, ale w takich sytuacjach, przypomnij sobie, że:


  • Twoja perspektywa nie musi być tak sama jak perspektywa drugiej osoby. Na pewno jest wiele rzeczy, których nie wiesz  jej sytuacji, a to sprawia, że Twoje pomysły na rozwiązanie niekoniecznie są najlepsze.
  • Osoby, które często udzielają porad nieproszone, postrzegane są jako władcze, kontrolujące, przemądrzałe lub wywyższające się.
  • Niechciana porada, choćby najlepsza, na początku często rodzi postawę defensywną.
  • To, że ktoś ma problem, nie oznacza automatycznie, że potrzebuje porady i że przyjąłby ją akurat od Ciebie.
  • Czasami lepiej przyznać się, że nie wiesz co powiedzieć i zapytać co możesz zrobić, zamiast zasypywać poradami.
  • Dobrze jest zapytać o to, czy możesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami i radami. To bardziej otwiera na ich przyjęcie, niż wciskanie ich tam, gdzie o nie nie proszono :)

    „Niechciana porada jest spamem życia” (tako rzecze Bernard Williams).

Nie bądź jak mail o przedłużaniu penisa!


 

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Dominika Drobiazg

    Ludzie udzielający rad wszystkim wokół. Najgorzej… Jak to dobrze, że ja mam po prostu wyrąbane :D

  • pawel32

    To zwykła potrzeba kontaktu, wymiana swoich doświadczeń , nie widze tu nic szczególnego, młodzi agresywnie reagują niepotrzebnie zamiast wysłuchać.

  • Nie lubię dawać nikomu rad, nawet jeśli o to proszą. Nie lubię też wysłuchiwać rad, no może nie wszystkich. Niektórzy po prostu błyszczą swoimi abstrakcjami ;)

  • „Niechciana porada jest spamem życia” – piękne porównanie :)
    Aczkolwiek z doświadczenia wiem, że i w spamie można znaleźć prawdziwe perełki :)

    • Prawda, ja na przykład dostałam ostatnio informację, że w Afryce czeka na mnie spadek. Co by to było, gdybym usunęła to jak każdy spam.
      Już nie mogę doczekać się tego bogactwa :D

  • Mój mąż bardzo często to robi, choć już się powoli uczy. Ja najczęściej mówię o swoich zmartwieniach, by się wygadać, by na głos usłyszeć jak to brzmi, by ktoś mnie przytulił. Najczęściej nie oczekuje porady, gotowego rozwiązania czy narzucania swoich sposobów, bo jeżeli szukam konkretnie porady, to mówię o tym jasno i wyraźnie – potrzebuję pomocy, chcę poznać Twoje zdanie na ten temat. Jeśli tego nie mówię, to mam na celu zwyczajne wygadanie się i mój mąż już zaczyna łapać, że należy mnie wtedy po prostu przytulić. Koleżanki niestety jeszcze nie :(

    • To jest częsty problem między kobietami a mężczyznami, albo jeszcze lepiej byłoby powiedzieć: między osobami emocjonalnymi a bardziej praktycznymi. Czasem tak trudno zrozumieć, że możemy tak się różnić i mieć zupełnie inne oczekiwania w sytuacji problemowej… :)

  • Z Ciebie to jest cudowna analizatorka (jest takie słowo?!) rzeczywistości! :) Super! :)

  • Ekscytacja odkrywcy jest najlepsza ;) Ciekawy wpis, porada w sprawie niechcianych porad ;) Na szczęście tu każdy zagląda z własnej woli ;)

  • Mam problem zawsze z jedną osobą na całym świecie. Moją mamą ;) Ciągle dajemy sobie wzajemnie głupie porady, mimo że wiemy, że będzie z tego konflikt. Staram się gryźć z język, ale czasami nie zdążę, a mama uważa, że jej wolno, bo jest starsza, masz ci los. Zdaję sobie sprawę, że tak jest, bo po prostu też nam na sobie zależy ;)

  • Ja do tej listy dopisałabym jeszcze bycie najzwyczajniej w świecie ciekawskim. Najczęściej zaczyna się od rozmowy,, wypytywania, a potem przechodzi do złotych rad :) Ja na szczęście w swoim otoczeniu mało mam osób, które na siłę chcą pomóc z takiego czy innego powodu. Cenię sobie dobre rady, ale we wszystkim trzeba zachować umiar, a niektórzy go nie mają.

  • Zaznaczenie granic jest bardzo ważne w każdej relacji! Wówczas dużolepiej funkcjonuje!

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -