jak reagować na krytykę

Jak reagować na krytykę i ocenę – asertywnie

Jak nie przejmować się oceną innych, jak reagować na krytykę – to jedne z tematów, o  których opisanie  najczęściej prosiliście w blogowych ankietach i mailach. Nastał czas by się z nimi rozprawić. Asertywnie :)

Zacznijmy od tego, że strach przed oceną jest dla większości osób normalnym towarzyszem. Zależy nam na pozytywnych kontaktach z innymi, zależy nam na byciu członkiem jakiejś grupy, więc jakiekolwiek oceny lub krytyka budzą nasze emocje. Czasem na tyle duże, że nasze reakcje są zbyt gwałtowne i nieprzemyślane. A to, nawet jeśli krytyka była nieuzasadniona lub niesprawiedliwa, może sprawiać, że wypadamy w oczach innych jako ludzie niezrównoważeni, lub co gorsza – tacy, którzy rzeczywiście mają coś na sumieniu. Słabo.

Zacznijmy więc od sposobów reakcji, które nie działają.

 


NIESKUTECZNE SPOSOBY REAKCJI NA KRYTYKĘ



PING-PONG

– Znowu nic nie robisz dla naszego domu!
– Coo? Ja przedwczoraj ściszałem telewizor.
– Ale dzisiaj nic zrobiłeś, nie posprzątałeś!
– A kto wczoraj otworzył drzwi kotu?
– A kto w tym czasie zamówił pizzę i nakarmił rybki? Wszystko na mojej głowie!

Może nas kusić, żeby w odpowiedzi na krytykę podawać przeczące jej argumenty, ale często prowadzi to do słownej gry w ping ponga, która z góry skazana jest na porażkę i może trwać w nieskończoność. Nie mówiąc o tym, że z boku wygląda dość… dziecinnie.


USPRAWIEDLIWIANIE SIĘ

– Znowu nic nie robisz dla naszego domu!
– Chodzi ci o to, że nie odkurzyłem? Nie chciałem źle, po prostu musiałem się wyluzować. Mój stary był królem sedesów, a to wysoko zawieszona poprzeczka. Ty wiesz jakie to rodzi napięcie? Aż musiałem zażyć zioła na uspokojenie. No i przez to zupełnie nie miałem głowy do zmywania.
– Jesteś po prostu leniem i szukasz wymówek!

Kiedy sami mamy poczucie winy, możemy próbować usprawiedliwiać swoje zachowanie i udowadniać krytykującemu, że jesteśmy w porządku. Ale czasem te usprawiedliwienia zapędzają nas  ślepą uliczkę i oddalają od sedna sprawy, co sprawia, że jesteśmy postrzegani jako ktoś, kto unika odpowiedzialności… albo się nad sobą użala.


ATAK

 – Znowu nic nie robisz dla naszego domu.
– Ja? Chyba ty! Tyle ostatnio zrobiłem, a ty tego nie widzisz. Nie bądź takim krytykantem człowieku!
– Nie żartuj, ostatnie dwa tygodnie tylko ja sprzątam i gotuję.
– Jak można być tak małostkowym! Ja zmagam się z poważnymi problemami egzystencjonalnymi, a ty wyskakujesz do mnie z takim tekstami. Nie masz za grosz empatii. Pewnie chciałbyś, żebym ci usługiwał. Nie jesteś najważniejszy na świecie!

Niekiedy odbieramy krytykę jako personalny atak na nas, więc też odpowiadamy atakiem. Staramy się odwrócić sytuację i zaczynamy krytykować rozmówcę. To prowadzi do tego, że ona zaczyna się bronić… albo atakować jeszcze silniej. Tak czy inaczej, prosta stąd droga do wojny.

Spróbujmy więc inaczej.

 


WEWNĘTRZNE ŹRÓDŁO ASERTYWNOŚCI


 

Nigdy nie dość przypominania o tym, czym jest asertywność. Najkrócej – wiąże się ona z postawą, kiedy uważamy, że sami jesteśmy w porządku i inni też są w porządku, a ich oceny nie są wyrokami, lecz jedną z możliwych opcji. I mają do nich prawo. A my wcale nie musimy się z nimi zgadzać (ale możemy brać je pod uwagę i rozważyć, czy nie ma w nich racji). Wewnętrzne przekonanie, że jestem w porządku daje poczucie wolności – pozwala pogodzić się z myślą, że są osoby, którym nasze zachowanie i sposób wyrażania siebie nie będzie się podobać. Ich oceny to opinie, a opinie, jak gusta, nie zawsze trzeba dzielić. I nie zawsze jest sens z nimi dyskutować.

Są jeszcze inne sposoby na obniżenie napięcia związanego z byciem ocenianym – zwłaszcza niesprawiedliwie.

Pierwszym jest działanie z dobrymi pobudkami. Jeśli jesteśmy na co dzień nastawieni na pomoc innym, na rozwój i kierujemy się w życiu moralnym kompasem, to nawet jeśli ktoś oceni nasze działanie jako niegodne, zawsze będziemy mogli spojrzeć na siebie z tej strony i przypomnieć sobie, że być może jednej osobie coś się w nas nie podoba, ale generalnie zmierzamy w dobrym kierunku. Nieocenieni są tutaj przyjaciele lub bliscy, którzy czasem nam o tym przypomną w chwilach zwątpienia, ale i szczerze powiedzą, kiedy rzeczywiście coś schrzaniliśmy.

Kolejny sposób to pamięć o tym, że ci, którzy oceniają nas niesprawiedliwie lub ranią niesłuszną krytyką, często robią to dlatego, że… sami są zranieni. Tu zawsze przypomina mi się metafora z pobitym lub zranionym psem. Spróbujmy się do niego zbliżyć, a najpewniej wyszczerzy na nas kły, a jeśli zbliżymy się jeszcze bardziej – pogryzie. Nawet jeśli wcześniej był udomowiony i przyjazny. Nawet jeśli robimy wszystko co w naszej mocy, by być w porządku, zawsze może znaleźć się ktoś, kto będzie chciał się odgryźć. Oczywiście, nie doszukujmy się tego u wszystkich, bo taki sposób oczyszczania siebie z winy bywa kuszący. Niemniej czasem warto przyjrzeć się, jak nasz krytykujący zachowuje się wobec innych i jak reaguje w sytuacjach, kiedy obiektywnie nie mamy sobie nic do zarzucenia.

Pracując nad tymi postawami zyskujemy wewnętrzny spokój. A jeśli dodamy do tego konkretne, oddalające widmo konfliktu sposoby reagowania na krytykę – jesteśmy w domu.

 


JAK REAGOWAĆ NA KRYTYKĘ
like a boss


 

Jeśli mamy do czynienia z krytyką niesłuszną, niesprawiedliwą i nie jesteśmy w sytuacji, w której trzeba udowodnić, że to my mamy rację (np. w pracy czy sądzie), najlepszą odpowiedzią będzie ta najprostsza, ucinająca dalszą dyskusję:

Ja tak nie uważam. | Mam inne zdanie na swój temat. | Ja myślę o sobie inaczej. | Masz prawo do takiej opinii. | To co mówisz, nie jest prawdą.

Wypowiedziane ze spokojem mogą całkowicie wytrącić broń z ręki rozmówcy, który często nastawiony był na dłuższą polemikę, czy wręcz słowną walkę.


Kiedy krytyka jest słuszna, znów najmądrzejszą opcją jest po prostu krótkie przyznanie racji drugiej osobie:

Też tak o sobie myślę. | Mam o sobie podobne zdanie. | Masz rację w tym temacie. | Rzeczywiście tak było.

Potem można przejść do przeprosin i poznania oczekiwań tej osoby wobec nas. A jeśli czujemy, że będzie to szczere – obiecać poprawę, lub jeszcze lepiej – przedstawić plan, jak zamierzamy zmienić to, co się nam zarzuca.


Czasami  jednak sytuacja jest mniej czarno – biała. Wtedy reakcję warto dopasować do rodzaju krytyki.


KRYTYKA ‚NIGDY i ZAWSZE’

– Nigdy nie sprzątasz w domu!
– Zawsze jak chcę z tobą porozmawiać, mówisz że jesteś zmęczony!

Taka krytyka może być po części słuszna, ale słowa nigdy i zawsze wskazują na to, że dotyczy ona stałych sytuacji, co zwykle jest niesprawiedliwe. Zaprzeczenie temu lub potwierdzenie nie wystarczy, zresztą nie będzie zgodne z prawdą. Zamiast tego można przywołać do głosu fakty i podkreślić, co może podlegać krytyce, a co nie powinno:

– Rzeczywiście, dziś nie posprzątałem i wczoraj też nie zdążyłem, ale w zeszłym tygodniu sprzątałem we wszystkie wyznaczone mi dni, więc powiedzenie, że nigdy tego nie robię, nie jest prawdą.
–  To prawda, że dziś jestem zmęczony i w poniedziałek też zasnąłem zanim zdążyliśmy porozmawiać. Ale to nieprawda, że tak jest zawsze – zazwyczaj chętnie cię słucham i wielokrotnie zarywałem noc, żeby ci doradzić.


KRYTYKA OCENIAJĄCA NAS JAKO OSOBĘ

Jesteś totalnym leniem! Już drugi raz cię prosiłem żebyś posprzątał, a ty nic!
– Znowu zapomniałeś opłacić rachunki. Jesteś niedojrzały i w ogóle nie można na ciebie liczyć!

Naczelna zasada wychowania brzmi: kiedy masz udzielić nagany, oceniaj nie dziecko, a jego zachowanie. Zasadę tę można (a nawet trzeba) śmiało przenieść do świata dorosłych.   Co więc zrobić, kiedy ktoś ocenia nas personalnie, zamiast skupić się na tym, co konkretnie zrobiliśmy w danej sytuacji? Najlepiej oddzielić te dwie rzeczy, zgadzając się z tym, w czym zawiniliśmy i przeciwstawiając zbyt ogólnej ocenie naszej osoby:

Mówisz, że jestem leniem. Ja uważam, że jest wręcz przeciwnie. Rzeczywiście nie zdążyłem dziś posprzątać, ale obiecałem, że to zrobię i mam zamiar zająć się tym wieczorem.
– Nie zgodzę się z tym, że jestem niedojrzały. Mam wiele zobowiązań, z których się wywiązuję i spraw, o które dbam. To, że w tym miesiącu zapomniałem o rachunkach się zgadza, opłacę je kiedy wrócę z pracy.


KRYTYKA AGRESYWNA I RANIĄCA

– Chyba zwariowałaś, żeby podawać dziecku w tym wieku krowie mleko! Chcesz go zatruć? Co z ciebie za matka!
– Co robisz, debilu! W ogóle nie patrzysz jak idziesz!

Krytykujący może mieć rację lub nie w tym co nam zarzuca, ale na pewno nie ma prawa traktować obrzucać nas epitetami i zawsze powinniśmy asertywnie się temu przeciwstawić, czasem po odczekaniu aż minie główny wybuch złości. Choć odpowiedź na podobnym poziomie jest kusząca, to jednak zwykle prowadzi tylko do eskalacji konfliktu. Tylko spokój może nas uratować.

– Nie zgadzam się z tobą. Dzieci od pierwszego roku życia mogą pić mleko. Nie podoba mi się też sposób w jaki do mnie mówisz i nie życzę sobie, żebyś tak więcej robiła.
– Przepraszam, że na panią wpadłem, zrobiłem to niechcący. Rozumiem, że jest pani zdenerwowana, ale zrozumiałbym o co pani chodzi bez wyzwisk.


KRYTYKA UKRYTA W ALUZJACH

– Słyszałam, że osoby które często ubierają się na czerwono, są bardziej rozwiązłe.
– Ładna ta nowa fryzura… prześliczna wręcz (wypowiedziane z przewracaniem oczami i zerkaniem w bok).

Takie aluzje to jedna z form pasywnej agresji. Niby wprost nie została wypowiedziana krytyka, niby zostajemy w dobrych stosunkach, ale domyślamy się, że intencje rozmówcy nie były pozytywne. W takich sytuacjach najlepiej jest demaskować cel rozmówcy, mówiąc wprost o komunikacie, który próbuje przed nami ukryć.

– Ja dziś jestem ubrana na czerwono i lubię nosić ten kolor. Czy chciałaś przez to powiedzieć, że uważasz mnie za rozwiązłą? 
– Komplementujesz moją fryzurę a jednocześnie mówisz w sposób, który wskazuje, że myślisz inaczej. Wolałabym, żebyś powiedziała mi wprost, co o niej sądzisz. 

To często powinno zadziałać, bo ludzie, którzy stosują pasywną agresję w większości przypadków boją się otwartej konfrontacji.


KRYTYKA NIESPODZIEWANA

Bywa, że czasem jakaś krytyka zupełnie nas zaskoczy, tak że nie wiemy co powiedzieć. Nie zawsze musimy być mistrzem ciętej riposty czy asertywnych odpowiedzi. Mamy prawo do tego, by nie reagować od razu i dać o tym znać rozmówcy. Pozostajemy wtedy w zgodzie ze sobą i jesteśmy fair wobec rozmówcy.

– Nie wiem co powiedzieć. Czuję się zaskoczona. Zanim ci coś odpowiem, chciałabym nad tym chwilę pomyśleć.

Najprostsze rozwiązania są często najlepsze.


 

Daj znać, jakie Ty masz sposoby na radzenie sobie z krytyką i co pomaga Ci nie przejmować się opiniami innych!


Inspiracje:

  • Maria Król – Fijewska – Trening asertywności
  • Laska z „Chłopaki nie płaczą” ;)

 

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Teorię mam opanowaną, ale w sytuacji rzeczywistej jednak reaguję emocjonalnie :D

    • Spróbuj choć raz (to chyba tekst z jakiejś piosenki). Nawet na siłę.
      Może okaże się, że jak zachowasz spokój i zobaczysz reakcję drugiej osoby na Ciebie tak spokojną, to Ci spodoba to uczucie ;)

  • Edyta Edzia

    Spadasz mi jak z nieba takim artykułem. Właśnie dziś myślałam, że przeczytałabym coś w tej tematyce, bo strasznie byłoby mi to teraz potrzebne. I volaille! :)

  • Moim największym kłopotem jest reagowanie na dwa ostatnie rodzaje krytyki. Chyba warto się nauczyć grzecznie zadawać pytanie, co dana osoba właściwie sugeruje, zamiast od razu reagować ofensywnie.
    Swoją drogą niedawno wdałam się w internetową dyskusję, w której w moim odczuciu moja „oponentka” dosłownie pluła na mnie jadem wybełtanym z soczystym sarkazmem, a jednocześnie ta sama osoba zarzucała jad mi, podczas gdy pisałam swoją opinię używając właśnie sformułowań typu „takie jest moje zdanie i nie musisz się z nim zgadzać”. Lekcja? Nie wdawać się w nic nie wnoszące do życia dyskusje w internecie.

  • Z krytyką totalnie sobie nie radzę, muszę przyznać, szczególnie że stabilne poczucie własnej wartości i bycia w porządku to dla mnie coś niemożliwego do osiągnięcia. Od dziecka reaguję na krytykę strachem i wycofaniem się. Wolę nie prowadzić dyskusji światopoglądowych czy politycznych, bo każda krytyka moich poglądów powoduje że z nich rezygnuję albo po prostu wyłączam się z dyskusji i mówię, że nie mam zdania. Nie zliczę, ile razy kasowałam komentarze na blogach, albo nie zdążyłam jakiegoś skasować i potem przez tydzień bałam się sprawdzić, czy ktoś mi odpisał, czy ktoś przypadkiem się ze mną nie zgodził. Masakra. Gdy ktoś zwróci mi uwagę natychmiast spuszczam z tonu i nie mam już żadnych własnych wniosków ani nie bronię swojej niewinności.
    Oczywiście, próbowałam odpowiadać wyuczonymi tekstami i reakcjami, ale zdradza mnie ton głosu :P Mogę mówić sobie „Twoja opinia jest nieuzasadniona” ale ton głosu jasno wskazuje, że zaraz się rozpłaczę albo jestem wściekła, i naprawdę wolę nie mówić nic, niż okazywać jescze mocniej że jestem niezrównoważona emocjonalnie.
    Co ciekawe, w rozmowach mega oficjalnych, egzaminy ustne, matura itd. nie mam problemu z bronieniem swojej opinii. Najgorzejw rozmowach z ludźmi, których lubię albo chciałabym polubić, bo nie chcę ich obrazić, a jednocześnie nie chcę wyjść na kogos bez charakteru.

  • Klaudia Kałążna

    Bardzo często jestem świadkiem „ping ponga” oraz atakowania kogoś słownie. Sama się uporałam po wielu latach z agresorami i manipulatorami, ale do tej pory mi trudno zachować zimną krew, zwłaszcza, gdy ktoś podnosi na mnie głos. Wtedy wyobrażam sobie, że stoję z boku i widzę siebie w tej sytuacji, siedzącą za szklaną ścianą i słowa rzucane w moją stronę spływają po szybie jak po kaczce, a jeżeli to bardzo bolesne i niesprawiedliwe słowa, to zamiast wody widzę grad, który się od szyby odbija i leci w stronę danej osoby. Działa fenomenalnie;) Świetny i praktyczny artykuł!

  • Tylko jak zachować zimną krew i spokój w sytuacji, która z definicji ma na celu tej krwi zagotowanie? Mnie co prawda potrafi wnerwić, tak naprawdę wnerwić w zasadzie tylko jedna osoba, ale za to zirytować już całe stado. Jak to wyćwiczyć? :)

    • Jeśli wiesz, że ktoś celuje właśnie w to, żeby Cię wnerwić… zrób mu na złość. I pozostań spokojniejszy niż zwykle :) Czasem to działa cuda.
      Albo można też wprost obnażyć intencje takiej osoby, np.: jaki masz interes w tym, żeby próbować mnie zdenerwować? / albo z troską: widzę, że chyba masz gorszy dzień i próbujesz na mnie odreagować. Co się stało?
      A jeśli to mało – ignorancja. Nie ma pożaru tam, gdzie ogień nie jest podsycany ;)

  • Wczoraj bardzo niemiłej komentującej odpisałam, ze dziękuję za komentarz. To napisała drugi, jeszcze gorszy, chamski komentarz. Odpisałam, że dziękuję za cenne informacje. To ona dalej…nosz :/ wreszcie ostro odpisałam dłuższy komentarz, żeby już sobie darowała to tyranie mnie,bo siadła mi na karku i zleźć nie chce, jak kleszcz jakiś.

    • Internet ma tę przewagę nad rozmowami w realu, że chamstwo można kasować i banować. O ile w prawdziwym życiu jestem za tym, żeby asertywnie edukować innych, kiedy przekraczają nasze granice, to już w internecie, zwłaszcza jak ktoś trafi do nas z przypadku, jestem za kasowaniem.
      Zdarza Ci się, czy zostawiasz wszystkie komentarze?

      • Duri

        Ale real ma taką przewagę, że mało kto powala w nim sobie na takie chamstwo jakiego dopuszcza się w internecie ;) Zawsze mnie zastanawia czy bojownicy o „prawo do wyrażania własnej opinii” podchodzą też do obcych ludzi na ulicy, żeby im powiedzieć co myślą o ich twarzach, nogach albo ubraniach. Pewnie nie, bo to jednak bardziej stresujące niż napisanie anonimowego komentarza.

      • Kasuję, ponieważ ja-jako czytelnik nie lubię czytać u innych blogerów hejterskich komentarzy i wychodzę z założenia, że inni ludzie u mnie też nie mają ochoty czytać takich jadowitych komentarzy.

  • Duri

    Ja sobie kompletnie nie radzę z osobami stosującymi bierną agresję. Zwłaszcza jeśli jest to w grupie i zachowanie tej osoby ogranicza się głównie do mimiki. Mam wrażenie, że jeśli na to zareaguję nawet w taki sposób jak opisałaś, to pozostałe osoby uznają mnie za atakującą bo sami nie zauważyli tego przewracania oczami i pogardliwych uśmieszków albo inaczej takie zachowania zinterpretowali.

  • Po mnie krytyka, jeśli nie jest konstruktywna, lecz od razu widać, że miała na celu to, bym się poczuła gorsza/winna/etc., po prostu spływa jak po gęsi.

  • Jak zwykle genialne podejście do tematu! :)

  • Ja jestem zdania, że na jakąkolwiek krytykę najlepszy jest dystans :) I masz rację – najlepsze rozwiązania często okazują się tymi najlepszymi :)

  • Twój blog to moje studia dawne, poruszasz takie same tematy ; ) Powtórka z rozrywki ;)

    • Jaki kierunek studiowałeś? wbrew pozorom to nie takie oczywiste pytanie :)

      • Resocjalizację z WF, ale to było dawno temu, w międzyczasie jeszcze robiłem kurs terapeuty uzależnień i pedagogikę wczesnoszkolną ;)

        Wiem, bo te tematy się przeplatają w różnych specjalizacjach, ale wszystkie są z dziedziny psychologii ;)

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -