synchroniczności znaki od wszechświata

SYNCHRONICZNOŚCI – nieprzypadkowe przypadki

Zdarzyło Ci się kiedyś, że myślałeś o osobie z przeszłości, z którą nie kontaktowałeś się od dawna i nagle, zupełnie znienacka stawała Ci na drodze w obcym dla Was obojga mieście?

Albo, że odkryłeś cudowny zakątek na Ziemi, miejsce do którego zapragnąłeś pojechać i nagle widzisz jego zdjęcie na wielkim banerze, potem dostajesz zlecenie, by napisać o nim artykuł, a kolejnego dnia słyszysz jego nazwę w radio, choć w ogóle nie jest popularne?

Albo długo myślałeś nad rozwiązaniem jakiegoś problemu i nagle słyszysz w autobusie rozmowę ludzi, którzy opisują taką samą sytuację i to, co należy w niej zrobić.

Przypadek, powiesz.

Całkiem możliwe, ale zanim przesądzisz o losowym charakterze takich wydarzeń z Twojego życia, opowiem Ci o synchroniczności.


Synchroniczność

…jest pojęciem wprowadzonym przez C. G. Junga i według niego oznacza:

„jednoczesne pojawienie się pewnego stanu psychicznego i jednego lub więcej zdarzeń, które zdają się znaczącymi paralelami do chwilowego stanu podmiotowego – i, w pewnych przypadkach, vice versa”

Tłumacząc na bardziej ludzki język: to równoczesne występowanie wydarzeń nie związanych ze sobą przyczyną (np. snu czy przeczucia z wydarzeniem w świecie fizycznym), ale mających związek dla obserwatora. Jung wyodrębnił trzy typy synchroniczności:

  • równoczesność stanu psychicznego obserwatora z wydarzeniem zewnętrznym (np. myślę o kimś i minutę później ta osoba do mnie dzwoni);
  • równoczesność stanu psychicznego obserwatora z wydarzeniem zewnętrznym odległym w przestrzeni (mam przeczucie o tym, co dzieje się u osoby mieszkającej kilkaset kilometrów dalej, wkrótce się to potwierdza);
  • równoczesność stanu psychicznego obserwatora z wydarzeniem zewnętrznym odległym w czasie np. mającym nastąpić dopiero w przyszłości (mam sen o jakimś wydarzeniu i za miesiąc jestem świadkiem, jak wszystko wydarza się dokładnie tak, jak miało miejsce we śnie).

Złoty skarabeusz, śliwkowy pudding i inne historie

Można się domyślić, że aby ująć je w kategorie, Jung musiał spotkać się z wieloma przypadkami synchroniczności. I rzeczywiście tak było – doświadczał ich sam, doświadczali ich jego pacjenci, o swoich zbiegach okoliczności donosili mu znajomi i współpracownicy.

Jednym z najbardziej znanych przykładów jest złoty skarabeusz. Jung prowadził terapię pewnej bardzo inteligentnej kobiety, jednak dotarł w niej do momentu, w którym nie potrafił przebić się przez jej racjonalny umysł. Jak wspomina, oczekiwał wtedy już tylko na jakiś cud. Noc przed kolejną wizytą jego pacjentka miała sen, w którym dostała w prezencie złotego skarabeusza. Kiedy następnego dnia opowiadała o tym Jungowi, coś zastukało w okno gabinetu. Jung je otworzył i do pokoju wleciał złoto-zielonkawy, duży chrząszcz, przypominający owada ze snu pacjentki. Złapał go więc i wręczył kobiecie mówiąc: oto twój skarabeusz. I rzeczywiście, był to oczekiwany przełom – pacjentka zrozumiała, że sny mogą wkraczać w obszar jawy i otworzyła się na dalszą terapię.

Inną historią, którą zainspirowała Junga, był przypadek francuskiego poety, Emile Deschamps i jego śliwkowego puddingu. W 1805 roku, podczas swojej wizyty w Paryżu Emile został poczęstowany śliwkowym puddingiem przez pana de Fortgibu, obcego mężczyznę, którego poznał w restauracji. 10 lat później Emile znów udał się do Paryża i w restauracji zamówił śliwkowy pudding, jednak kelner powiedział mu, że właśnie wydano ostatni talerz komuś innemu – jak się okazało… panu de Fortgibu. To jednak nie koniec. W roku 1832 Emile uczestniczył w przyjęciu, kiedy podano śliwkowy pudding. Zażartował więc do swojego przyjaciela, że brakuje tu tylko pana de Fortgibu. W tym samym momencie otwarły się drzwi pomieszczenia i do pokoju powoli wszedł… tak, de Fortgibu, we własnej, już mocno podstarzałej osobie.

Jung przytacza jeszcze przykład Flammariona, astronoma, który pisał książkę o atmosferze Ziemi. Kiedy tworzył rozdział poświęcony sile wiatru, do pokoju wpadł silny podmuch powietrza i wywiał wszystkie jego papiery za okno.

W opowieści jak te obfituje literatura, współczesne gazety, pełen jest ich internet. Ale gdzie szukać ich przyczyny?


synchroniczności


To coś, co przenika i łączy świat

Jung wiązał istnienie synchroniczności z pojęciem nieświadomości zbiorowej, czyli najogólniej – nieuświadamianego, wspólnego dla wszystkich ludzi zbioru wiedzy, stanowiącego źródło instynktów, lęków, postaw uważanych za naturalne, i dostępnego od urodzenia:

„zbiorowa nieświadomość jest ogromnym duchowym dziedzictwem rozwoju ludzkości, odrodzonym w każdej strukturze indywidualnej”

Dziedzictwo to objawia się między innymi w archetypach, obecnych w każdym okresie historycznym i każdej kulturze, także w tych, które rozwijały się niezależnie od siebie i nie miały na siebie wpływu.

Do tego wszystkiego można by wmieszać jeszcze kwantowy model świadomości i świata. W stanie normalnej świadomości postrzegamy świat z jednej perspektywy, mamy jakąś jego wizję, jedną wersję wydarzeń, co jednak nie wyklucza, że współistnieją inne wersje, wymiary, niemierzalne dostępnymi nam metodami, a to wszystko się ze sobą przenika w jednym czasie (czasie w ludzkim rozumieniu – bo to przecież tylko pojęcie, stworzone dla porządku i bezpieczeństwa).

Być może doczekamy momentu, kiedy fizyka będzie w stanie wytłumaczyć takie zjawiska jak jasnowidzenie czy wróżenie. Według obecnego stanu wiedzy (czy może raczej – przypuszczeń), mogą one być właśnie podłączaniem się do nieświadomości zbiorowej lub innych wymiarów świata. Odpowiednio ‚dostrojeni’ wróżbici mają z nimi większy kontakt, a my, losowo lub po zaistnieniu pewnych nieznanych warunków, otrzymujemy z nich przebłyski w postaci synchroniczności, które lubimy nazywać przypadkiem.


Przypadek?

No właśnie, to dość wygodna szufladka, w której pomieścić można wszystko to, co wymyka się racjonalnej zasadzie przyczyny i skutku. Łatwo jednak popaść w drugą skrajność i doszukiwać się wyjątkowego znaczenia wszędzie, w najdrobniejszych wydarzeniach i zbiegach okoliczności (psychologia przestrzegałaby tu przed myśleniem magicznym). Przeciwnicy idei synchroniczności podkreślają, że zjawiska tego nie da się udowodnić, trudno bowiem zaprojektować eksperyment, który mógłby je potwierdzić. Powołują się też na rachunek prawdopodobieństwa, a każdy ‚nawiedzony’ fan takich idei tylko umacnia ich w swoich przekonaniach.

Jak więc połączyć to, co nie daje się połączyć?

Ian Stewart w swojej książce „Liczby natury” nie daje żadnej konkretnej odpowiedzi, ale podsumowuje te wątpliwości zgrabnymi słowami:

„Przez wiele stuleci ludzkie myślenie o przyrodzie oscylowało pomiędzy dwoma przeciwstawnymi punktami widzenia. Zgodnie z jednym poglądem, wszechświat podlega stałym, niezmiennym prawom, a wszystko istnieje w dobrze określonej obiektywnej rzeczywistości. Przeciwny pogląd jest taki, że nie ma czegoś takiego jak obiektywna rzeczywistość; wszystko jest przepływem i zmianą. […] Musimy całkowicie wydostać się z tej bezowocnej gry. Musimy znaleźć sposób na odejście od tych przeciwstawnych obrazów świata – nie po to, aby poszukiwać syntezy, lecz żeby ujrzeć je jako cienie pewnego wyższego porządku rzeczywistości – cienie, które są różne tylko dlatego, że patrzymy na ten wyższy porządek z dwóch różnych kierunków. Czy istnieje jednak taki wyższy porządek, a jeśli tak, to czy jest dostępny?”


Po co nam synchroniczności?

Najczęściej spotykane synchroniczności, o których donoszą ludzie z różnych stron świata to:

  • ciągłe dostrzeganie tych samych numerów, zwłaszcza 1111, 222, czy innych podwójnych lub potrójnych, np. na tablicach rejestracyjnych, rachunkach, czy na zegarach,
  • telefon lub wiadomość od kogoś, o kim się właśnie myślało,
  • odtwarzanie w głowie słów jakiejś piosenki i usłyszenie jej chwilę później w radio (zwłaszcza gdy nie jest to aktualny hit),
  • uzyskanie natychmiastowej odpowiedzi na pytanie nad którym się myślało (np. w postaci napisu na billboardzie, czy samochodzie, który się właśnie przed nami zatrzymał),
  • otrzymanie wymarzonego czy potrzebnego prezentu, o którym nikomu się nie mówiło,
  • przypadkowe spotkanie kogoś, kto pomaga w problemie.

Alex Marcoux, badaczka synchroniczności i autorka książki „Lifesigns: Tapping the Power of Synchronicity, Serendipity and Miracles,” twierdzi, że zjawiska te mogą prowadzić do pełniejszego i bardziej satysfakcjonującego życia. Mówi, że synchroniczności pomagały jej podjąć wiele życiowych decyzji. Zapytana, jak odróżnić je od zwykłego przypadku podpowiada, że takie wydarzenia są jednocześnie: nieprawdopodobne, znaczące dla niej jako dla obserwatorki i że w momencie ich dostrzeżenia przychodzi nagłe zrozumienie, są jak objawienie.

Jeśli czujesz, że przypadki, których doświadczasz miały szczególne znaczenie, właśnie tak możesz je traktować: jak drogowskazy, wskazówki od wyższego ‚czegoś’, sygnały zachęcające do otwarcia się na niemożliwe, nieznane. Niektórzy twierdzą też, że coraz częstsze dostrzeganie synchroniczności to znak duchowego przebudzenia… ale to już materiał na zupełnie inną historię.

Niezależnie w co wierzysz i jakie nadajesz znaczenie takim wydarzeniom, jestem ciekawa, czy jakichś doświadczyłeś. Jeśli tak, podziel się swoją opowieścią w komentarzu!

 

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Beata

    Asia – uwielbiam Cię za dobór treści na bloga, poruszasz bardzo ciekawe zagadnienia a posty są zawsze przepełnione wiedzą. Masz jakieś wskazówki jak trenować intuicję? Myślę, że to się w jakiś sposób wiąże z dostrzeganiem synchroniczności…

    • Dzięki wielkie!
      Co do intuicji, na razie jestem na etapie zbierania informacji, bo mam w planach większy wpis albo serię wpisów na ten temat. Akurat mam szczęście mieć zajęcia z prowadzącą, która też zajmowała się tematem intuicji, więc chyba wykorzystam ten fakt i dopytam się o parę rzeczy :)

  • Fajnie wreszcie poczytać loiczne wywody o czymś, co się widzi od dawna :D Bardzo często mam sny, w których są elementy rzeczywistości, które dopiero po miesiącach lub latach widzę lub doświadczam. najbanajniejsze z dzieciństwa – wielki obraz z aligatorem wracał do mnie w snach wielokrotnie i w końcu zobaczyłam go w filmie. A kiedyś gdy zadałam sobie w myślach jedno pytanie mój przyjaciel natychmiast napisał mi odpowiedź na nie w sms’ie. Zwracam uwagę na takie rzeczy, interesuje mnie wszystko, czego nie rozumiem, więc całkiem dobrze pamiętam takie przypadki.

  • Wydaje mi się, że miałam pełno takich synchroniczności. Chyba powinnam zacząć je spisywać. Zaczynając od realnych proroczych snów, po dziwne przypadki. Kiedyś zobaczyłam pewnego faceta, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie, dosłownie strzała amora uderzyła mi w serce na sam widok. Gadałam o tym facecie przez kolejne dwa tygodnie, choć nie znałam go nawet i mogłam go już nigdy nie spotkać. W zupełnie innym mieście widzę go stojącego ze znajomymi 10 m przede mną.
    Mówię do koleżanki:”ooo, to ten facet o którym gadam wam od 2 tygodni!”. Na co koleżanka odpowiada „Paweł?”. Zachęca mnie, że może nas zapoznać bo go kojarzy z jakiejś imprezy, ale ja odmawiam. Zbieramy się do wyjścia, odchodzimy od miejsca, nagle czuje ucisk w sercu i smutek, że zmarnowałam szanse, a tu po 3 minutach głos „Marta, Marta!”- do mojej koleżanki. Odwracam się, a to jakiś znajomy mojej koleżanki i… z kim idzie? Z moim zauroczeniem. Co się później okazało, że ten Paweł słabo znał nawet tego kolegę mojej koleżanki, ale mówi, że go coś tchnęło, żeby z nim pójść.

    Następna sytuacja (kilka lat później), myślę o tym facecie, gadam o nim koleżankom, po czym wchodzę do galerii handlowej, bo koleżanka bardzo chciała zobaczyć nową restauracje, którą otworzyli, wchodzimy, a tam za kotary kto wychodzi? Facet o którym mówiłam(ten sam). Pół godziny później wracamy autem, jedziemy, a mój wzrok i myśli przykuwa bardzo obok jadący samochód. Wszystko wokół przestaje istnieć, a ja zastanawiam się czemu myślę własnie o tym aucie i podążam za nim wzrokiem, taka oderwana od rzeczywistości. Po czym później się dowiaduje, że ten chłopak nas mijał tym samochodem(napisał mi to później). Wiele było takich przypadków, dużo własnie z tym chłopakiem, ale za długi komentarz by był, żeby to opisać :) Kilka razy też miałam tak, ze śniło mi się, ze ktoś do mnie napisał w śnie, a później działo się to w rzeczywistości. Jak pierwszy raz zobaczyłam mojego chłopaka przeszła mi przez głowę dziwna myśl „kiedyś będziemy razem”, byłam zaskoczona tym, bo byłam wtedy w innym związku, a kilka lat później rzeczywiście zostaliśmy parą. Kiedyś tez baardzo chciałam pojechać na wyprawę autostopową, ale nie miałam z kim. Dużo o tym myślałam, aż tu nagle koleżanka po której nawet Bóg by się nie spodziewał, że mogłaby wpaść na ten pomysł napisala do mnie po kilku dniach od mojego pomysłu, że gdzieś czytała na jakimś blogu o autostopie i by chciała pojechać. Inny przypadek to jak kiedyś jechalam autobusem nad morzem, moją uwage przykuł jeden domek i przeszla myśl, ze tam spędze fajne wakacje. Później rzeczywiscie w tym akurat domku bawiłam się całe wakacje, bo okazało się, że tam mieszkał mój jeszcze wtedy przyszły (juz były) facet.

    Chciałabym wierzyć, że to coś więcej niż przypadki, że jest coś magicznego w życiu :) Chociaż kiedyś męczylo mnie bardzo dziwne przeczucie, że będę miała bliźniaki.. ciekawe czy się spełni. Wydaje mi się, ze to jeszcze niedogłębnie zbadana sprawa…

    • Dzięki, że chciało Ci się to opisać!
      Rzeczywiście, sporo jest tego, chyba trochę za dużo i zbyt niezwykłe, żeby myśleć, że to zwykłe zbiegi okoliczności.

  • Mi raz jedynie zdarzył się sen opisujący późniejsze wydarzenia. Nie dotyczyły one w żaden sposób mnie; we śnie czytałam w gazecie o zdarzeniu, trochę później to się zdarzyło i usłyszałam o tym w radiu. No i prześladują mnie kruki, zwłaszcza w pewnym okresie było to dość mocno widoczne, sny, na jawie, nawet w internecie ciągle natykałam się na kruki nie szukając ich. Teraz się chyba przyzwyczaiłam i nie zwracam uwagi.

  • Ania

    Kilka razy miałam tak z piosenką i radiem. Czasem nagle ktoś mi się przypomni i za chwilę go widzę. Zawsze potem mówię: „o, wywołałam cię myślami” :) Kiedyś miałam przeczucie, że mój brat zrobi sobie coś w nogę – tego samego dnia skręcił kostkę.

  • Milena

    cześć, ja komentuje pierwszy raz, chociaż tego czytam od dawna:) mnie i mojej mamie również często zdarza się takie coś. Ostatni raz niedawno, rozmawiałyśmy w niedzielę z mamą o sąsiedzie, o którym naprawdę nieczęsto rozmawiamy. Rozmowa dotyczyła właśnie długości życia. Zmarł w środę.
    Śniło mi się, że rozbija się u nas na wsi helikopter, kilka dni później moja sąsiadka zaczęła się dusić, przyleciało lotnicze pogotowie ratunkowe.Niestety również zmarła. Z tym helikopterem karetką, może nie byłoby to nadzwyczajne w mieście, ale ja mieszkam na wsi gdzie żyje może 30 osób i to był naprawę pierwszy raz taki przypadek. Prorocze sny mnie naprawdę prześladują. Często też śnią mi się martwi.
    Dodatkowo zdarza mi się mówić o kimś a potem go spotykać. Jak byłam mała to przy mamie bałam się myśleć, bo zawsze wplatywała się z tym co powiedziała w to o czym akurat myślałam. Boję się, że jesteśmy jakimiś czarownicami czy co ;D
    może nieskładnie to opisałam, ale naprawde nurtuje mnie to od dawna i cieszę się, że mogłam się z kimś w końcu podzielić, pozdrawiam :)

    • Hej, witaj, fajnie że się wreszcie odezwałaś :)

      To co masz z mamą to chyba wcale nie takie rzadkie zjawisko, nie raz słyszałam o takiej prawie-telepatii między bliskimi osobami z rodziny albo wśród par. Zastanawiam się tylko, czy tłumaczyć to czymś nadprzyrodzonym, czy może przyczyna tkwi w tym, że takie osoby po prostu bardzo dobrze się znają i są dla siebie w pewnym stopniu przewidywalne, może nawet pod kątem myśli.
      Ale tak czy siak, jak się tego doświadcza to czasami jest przy tym gęsia skórka ;)

  • Poleciłabyś może jakieś książki ezoteryczne dla początkujących? Może pomysł na nowy post :)

    • Hmm, to zależy o czym myślisz, jak mówisz o ezoteryce :) Czy to dla Ciebie np numerologia, Tarot, czy bardziej chodzi Ci tematy związane z duchowością? Przyznaję, że nie jestem już za bardzo na bieżąco w tych ezoterycznych klimatach.

      • Tematy związane z duchowością, magią :) Jeśli coś polecisz to chętnie przeczytam.

  • Ojejkuuuu jesteś genialna! :) Uwielbiam czytać takie posty psychologiczne u Ciebie!!!!!! <3

  • Edyta Edzia

    świetny wpis, uwielbiam twój blog, bo zawsze trafiasz z wpisami w punkt. Inteligentny, niewyolbrzymiony i bardzo ciekawy. :) Widać, że jesteś bardzo inteligentną osobą! Pozdrawiam serdecznie

  • Kasia

    Ja tak miałam ze Szczecinem. Kiedyś, jakieś trzy lata temu, z pewnej rozmowy z moją przyjaciółką padł pomysł, aby wybrać się do Szczecina. Ostatecznie się tam nie wybrałyśmy, ale potem, przez jakiś rok, czy nawet dwa, temat Szczecina pojawiał się praktycznie wszędzie. Tu jej wujek mówi, że kiedyś mieszkał w Szczecinie. Tam koleżanka opowiada, że się tam wybiera. Tu jakieś reklamy w telewizji o wydarzeniu w Szczecinie. Na jakiejś stronie z podróżami tanie przejazdy do Szczecina… Możnaby rzec, że ten Szczecin to nas w pewnym momencie prześladował. To dopiero była mocna synchroniczność.

  • K.

    A czy można wywołać synchroniczność? Np. sprawić, by ktoś, o kim myślimy, skontaktował się z nami.

    • To już trochę zakrawa o magię czy takie tematy jak prawo przyciągania, ale tu nie czuję się na tyle pewnie by coś doradzić.

    • Żeby coś takiego sprawić, trzeba wyrazić silną wyraźną intencję, a później ją zupełnie puścić, zupełnie poświęcić uwagę czemu innemu, olać temat i nie myśleć o tym więcej. Najlepiej działa w stanie głębokiego relaksu, „dostrojenia”. Natomiast to, co się wydarzy, i tak będzie inne od naszych wyobrażeń. Świat może nam to dać, ale „po swojemu” dlatego oczekiwania nie zadziałają, a jeśli będziemy na to czekać, to po prostu się nie wydarzy. Drugi sposób to rozpoczęcie małego działania w temacie który nas interesuje. Jeśli to jest dobra droga, to zaczną się pojawiać synchroniczności, droga nagle stanie otworem. Ale może też powstać wrażenie że „nie idzie” i wtedy pora odpuścić. Kosmos zawsze wie lepiej :) Długi ciekawy temat, który wciąż poznaję :)

      • K.

        Wyrazić intencję i ją puścić – to bardzo trudne. Przeprowadzano taki eksperyment. Polecono badanym, by nie myśleli o białym niedźwiedziu… A oni nagle nie mogli przestać o nim myśleć.

        • Biały niedźwiedź to tylko przykład jak nasz mózg nie zna słowa „nie”:), ale wystarczy świadomie zaangażować się w myślenie o czymś innym. Ale niedźwiedź jest nam obojętny, a kiedy trzeba przestać myśleć o czymś, na czym nam bardzo zależy i o czym bardzo marzymy, to jest sto razy trudniej :) A tymczasem koncentrując się na braku czegoś, dostajemy więcej braku.. a kiedy uwaga powędruje tam, gdzie mamy pełnię, wtedy dostajemy więcej pełni. Takie to proste, a tak trudno czasem zaufać i „puścić”.

  • Pati

    W moim przypadku, był to sen w którym spotkałam się ze znajomym, którego nie widziałam i nie kontaktowałam przez ponad 2 lata. We śnie miałam się z nim spotkac przez przypadek w mieście w którym studiuje. Dwa dni potem spotkałam go na dworcu PKP gdzie czekałam na pociąg na studia. Jak się później okazało, znalazł się w tym miejscu z powodu pomylenia dworca. Jeszcze bardziej zabawne było to, że przez dwa lata nie wiedzieliśmy o 8 km odległości która nad dzieliła w sąsiadujących miastach. :)

  • Czytałaś „Niebiańską przepowiednię”? Od synchroniczności się zaczyna :) Mnie już tak z rok prowadzą :)

    • Nie, chociaż kiedyś znajomy podesłał mi coś jakby streszczenie tej książki :)
      spacernp.w.interiowo.pl/redfield.html

      U mnie zaczęło się na dobre parę miesięcy temu (chociaż może wcześniej po prostu je ignorowałam?).
      Idzie zmiana :)

  • Karolina Czekańska

    Bardzo często tego doświadczam! Szczególnie jeśli chodzi o naukę języków obcych – nauczę się jakiegoś rzadko używanego, dotychczas niesłyszanego mi idiomu czy słowa, a potem zaczynam słyszeć je wszędzie, np. ktoś używa go w rozmowie ze mną, czy też w serialu. Tak jakby coś dawało mi fory, bo bez znajomości tego słowa wcześniej, nie byłabym w stanie zrozumieć całkowicie sensu zdania. A teraz co – uczyłam się parę dni temu na egzamin właśnie o Jungu i nieświadomości zbiorowej, wchodzę dziś na bloga, Króliczek o tym napisał ;)

  • Według mnie istnieje coś takiego, co stanowi nasze wspólne, uniwersalne źródło świadomości dla całej ludzkości. Podziwiam ludzi, którzy są w stanie fantazjować albo nawet seminaukowo rozważać na ten temat, ja mogę się tylko przyglądać.

  • Trudno powiedzieć, czy wierzę w synchroniczność czy nie. Nie jestem też w stanie powiedzieć, czy jej doświadczyłam, bo nic, co mi się do tej pory przytrafiło, a co możnaby pod nią podciągnąć, nie było na tyle niezwykle, by nie nazwać tego przypadkiem. Być może jednak jestem zbyt sceptyczna. Jakkolwiek, to ciekawa sprawa. Zastanawiam się, czy może mieć coś wspólnego z olśnieniami, nad którymi podświadomość ciężko pracuje nawet latami, by potem w ułamku sekundy podać nam rozwiązanie, a nam się wtedy wydaje, że to ta jedna jedyna iskra zaskoczyła.

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -