jak wydawać mniej

Psychologia oszczędzania: 6 podpowiedzi jak wydawać mniej

– Wpis we współpracy z Rabble.pl – 

Czy wiesz, że w Polsce tylko 46% osób regularnie odkłada jakieś pieniądze, a ci, którym się to udaje, najczęściej mają odłożone nie więcej niż równowartość 1-3 pensji? Dlaczego tak się dzieje? Najczęściej jako przyczynę podajemy ‚zarobki za małe, żeby oszczędzić’. Ale jak się okazuje, mieszkańcy państw, w których zarobki i koszty życia kształtują się na podobnym lub niższym poziomie, oszczędzają więcej od nas. Np. na Białorusi oszczędza 50% obywateli, w Botswanie 58%, a w Kenii aż 76%.

Może to kwestia tego, że my ciągle znajdujemy się gdzieś pośrodku – między Wschodnimi zarobkami, a Zachodnimi aspiracjami. W efekcie wydajemy więcej, niż wynikałoby to z naszych możliwości i racjonalnej kalkulacji, i nie zadajemy sobie pytań jak wydawać mniej. Czasem traktujemy to wręcz jako powód do wstydu, zapominając, że wielu naprawdę zamożnych ludzi jest biegłych w optymalizacji wydatków.

Co zrobić, żeby to zmienić? Z pewnością nie zaszkodzi stworzenie konkretnego planu na swoje finanse i pozbycie się związanej z nimi spontaniczności. Od czego zacząć, jak się zmotywować i czego unikać – sprawdź, jak wygląda to z psychologicznego punktu widzenia.


 

1. Postaw sobie bardzo konkretne cele dotyczące swoich wydatków i oszczędności

O konkretności stawianych sobie celów mówiono już wiele, ale zawsze jest dobry moment, by o tym przypomnieć.

Postanowienie „chcę każdego miesiąca coś zaoszczędzić” zostawia duże pole do dyskutowania ze sobą i licytowania się, że przecież tym razem COŚ zaoszczędziłem (całe 21,50 zł). Jeśli chcesz naprawdę oszczędzać, postanów, że odkładasz np. 10% każdego przychodu, albo 200 zł po wpłynięciu pensji. Wesprzyj się dostępnymi w bankowości internetowej stałymi zleceniami przelewu i ustaw sobie, że np. następnego  dnia po wypłacie jakaś konkretna kwota będzie przelewana na  Twoje konto oszczędnościowe. Automatycznie, bez zastanowienia.

Jeśli chodzi o cel „chcę wydawać mniej”, to też nadal zbyt mało. Na co chcesz wydawać mniej? Jak to zrobisz? Jeśli więc sporo pieniędzy ucieka Ci na jedzenie na mieście, możesz ustalić sobie maksymalną kwotę, jaką możesz wydać na ten cel w miesiącu i postanowić, że do pracy/na uczelnię przygotujesz sobie jedzenie sam. Tłumacz swoje cele na codzienne zachowania.



2. Żongluj motywacją
.

Jeśli cele jakie sobie stawiasz są zbyt małe, niewymagające, możesz z nich w końcu zrezygnować, bo nie będą żadnym wyzwaniem i nie dadzą Ci satysfakcji. Jeśli są zbyt duże i odległe, zrezygnujesz ze zwykłego zmęczenia brakiem widocznych efektów.

Postaw więc cel na tyle wysoko, by był osiągalny bez głodowania, ale i by stał się dla Ciebie motywacją. Podziel go na miesięczne lub kwartalne punkty kontrolne i wyznacz sobie małe nagrody za dotarcie do każdego z tych.

Jeśli więc marzy Ci się podróż po krajach Ameryki Południowej, oblicz jej przewidywane koszty i wyznacz, ile potrzebujesz oszczędzać/zarobić dodatkowo każdego miesiąca. Żeby o tym pamiętać, w miejscu, w którym najczęściej przebywasz, przypnij sobie mapę z zaznaczoną trasą i zapisuj jaką część celu już osiągnąłeś. Wizualizuj siebie na plaży w Rio, kiedy coś skusi Cię do niepotrzebnego wydatku. Po kwartale trzymania się tego planu możesz kupić sobie w nagrodę te wypasione trekkingowe spodnie, które na pewno przydadzą Ci się podczas wyprawy i które zmotywują Cię do dalszego działania.



3. Pomyśl o tym, co daje Ci oszczędzanie. 

Psycholodzy ekonomiczni tłumaczą, że oszczędzamy przede wszystkim dla większego poczucia kontroli nad własnym życiem. Oszczędności na koncie zmniejszają też poziom ogólnego stresu i zwiększają poczucie bezpieczeństwa. Nieprzewidziana zmiana, wydarzenie losowe nie stają się wtedy kataklizmem, który burzy cały Twój spokój, a po prostu przeszkodą do zwalczenia.

Stąd też bierze się coraz większa popularność tzw. fuck-off funds, czyli oszczędności gromadzonych właśnie po to, by czuć się niezależnym od nikogo i niczego. Fuck-off fund przekłada się na możliwość np. rzucenia pracy w razie niesprawiedliwego traktowania, lub porzucenia osoby, która przekroczyła Twoje granice, w dowolnym momencie, bez oglądania się na koszty np. rozwodu i wynajmu nowego mieszkania. Osoby mające oszczędności pozwalające na utrzymanie przez przynajmniej kilka miesięcy mogą żyć w zgodzie ze swoimi zasadami, być bardziej wybredni jeśli chodzi o wybór miejsca pracy, zamieszkania czy sposobu leczenia i nie udawać, że coś jest w porządku, jeśli wszystko wokół krzyczy, że nie.

Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się stracić grunt pod nogami i nie chcesz do tego nigdy ponownie dopuścić, ta motywacja do oszczędzania i przycięcia wydatków może okazać się bardzo mocna. To szczególnie ważne dla kobiet, które mają większą tendencję do poprawiania sobie humoru zakupami i jednocześnie bycia ofiarami ekonomicznej przemocy.



4. Kontroluj impulsy

Większość planów oszczędzania/ograniczania wydatków wykłada się właśnie na nagłych, małych zachciankach (możesz sobie je przetłumaczyć jako podszepty diabła siedzącego na Twoim lewym ramieniu). Jeśli masz tendencję do impulsywnego kupowania, zastosuj kilka sztuczek.

Rozpoznawaj zachcianki, które udają prawdziwe potrzeby. Na etapie oszczędzania musisz wyodrębnić, co naprawdę potrzebujesz kupić, a co jest Ci zbędne. Przed zakupem zapytaj siebie: po co tu jestem? co zrobię z tą rzeczą? dlaczego jej chcę? u kogo to widziałem? gdzie ją będę trzymał? ile zostanie mi potem pieniędzy? To może ostudzić Twój zapał.

Wróć dzień później i zobacz, czy nadal tego chcesz. Jeśli wciąż się wahasz, czy potrzebujesz czegoś, czy nie, wyjdź ze sklepu i wróć tam następnego dnia. W międzyczasie ochłoniesz i nabierzesz nowego spojrzenia.

Pomyśl o kimś, kto umie kontrolować swoje wydatki. Bo samokontrola jest zaraźliwa. Czasem wystarczy samo wspomnienie o tej osobie w kryzysowej chwili: czy on by to kupił?  co by wybrał, co by zrobił z tymi pieniędzmi?

Rób zakupy na wysokich obcasach ;) Brzmi śmiesznie, ale Jeffrey Larson z Brigham Young University przeprowadził badania, które dowodzą, że gdy nasze umysły skupione są na zachowaniu równowagi, częściej wybieramy produkty ze średniej półki cenowej. To samo dzieje się po lekcji jogi czy jeździe windą.

Noś w portfelu nowe banknoty. Wiesz już zapewne, że gotówkę wydaje się trudniej, a jeśli w dodatku w portfelu będziesz miał same nowe, proste banknoty, jeszcze trudniej będzie Ci się z nimi rozstać, niż gdyby były one stare, brudne i pomięte – to z kolei wynik z badania Theodore’a Noseworthy z Uniwersytetu w Guelph.

Ogranicz liczbę sklepów do których wchodzisz. W centrum handlowym łatwo popaść w pułapkę ‚jeszcze tylko tu i tam’. Możesz tłumaczyć to sobie jako chęć porównania cen i wybrania najlepszej, ale w praktyce zwiększa to szanse na to, że będziesz chciał się za nagrodzić za te wszystkie kilometry zrobione w sklepowych alejkach. Zaplanuj więc już na starcie do ilu sklepów wejdziesz i tego się trzymaj.


5. Przeliczaj wydatki na godziny pracy.

Jak wydawać mniej? Zacząć myśleć o cenie kupowanych przedmiotów bez porównywania jej z innymi cenami, ale przeliczając je na swoje zarobki i godziny pracy. To działa szczególnie dobrze, jeśli Twoja praca nie należy do najłatwiejszych czy najlżejszych.

Czy ósmy szary t-shirt w Twojej szafie jest wart kolejnej godziny kontaktów z upierdliwymi klientami?

Czy te 10 minut, jakie spędzisz pijąc fancy napój kawopodobny, jest warte całej godziny wklepywania danych do tabelek?

Jeszcze dosadniej przemówi to do Ciebie, kiedy od swojej godzinowej stawki odliczysz podatki. Nie popadaj w paranoję, ale miej świadomość tego ile zarabiasz nie w trakcie miesiąca, a w ciągu godziny. To potrafi otrzeźwić podczas spontanicznych zakupów.


jak wydawać mniej  na zakupach



6. Nie trać czasu na pozorne oszczędności.

Czasem w poszukiwaniu oszczędności i najniższych cen można zapędzić się aż za daleko. Idealnie byłoby wypośrodkować gdzieś między byciem oszczędnym, a sknerą i między oszczędzaniem rzeczywistym, a pozornym. Pozorne jest wtedy, kiedy tracisz 2 godziny na znalezienie w internecie 15 zł rabatu, podczas gdy w ciągu godziny byłbyś w stanie zarobić 30 zł, albo zrobić coś innego, co ma większą wartość.  Dlatego warto jest znaleźć sobie jedną stronę, która gromadzi zniżki i rabaty, i śledzić głównie ją, żeby nie zaśmiecać sobie umysłu, maila, Facebooka i nie tracić czasu na porównywanie wszystkich ofert. Ja proponuję portal Rabble.pl, dzięki któremu powstał ten post. Na jego stronach znajdziesz kupony promocyjne i informacje o tym, gdzie jest aktualnie wyprzedaż, darmowa wysyłka, zniżki. Np. chcesz kupić nowe buty sportowe, zaglądasz do strony z kodami NIKE, i już widzisz, że w kobiecym dziale jest wyprzedaż, a od pewnej kwoty załapiesz się też na darmową wysyłkę.

Cały proces kradnie Ci z życia jakąś minutę.


PS – jeśli masz jakieś nietypowe sposoby na zmotywowanie się do oszczędzania i zmniejszenia wydatków, komentarze są Twoje!

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • U mnie od kilku lat zbieramy „piątki”. Każda pięciozłotówka jaka znajdzie się w moim lub męża portfelu trafia do specjalnej skarbonki. Najczęściej kupujemy za to coś, co w danej chwili jest potrzebne (np. kilka lat temu nowa wersalka do sypialni i biurko), czasem, jak w tym roku, przeznaczamy te pieniądze na wakacje. Dla mnie dobrym sposobem oszczędzania jest też odrębne konto w banku, do którego nie mam wirtualnego dostępu, a jedynie bezpośrednio w oddziale :)

    • Wydaje się że 5 zł to niewiele, a jedna jak się podsumuje ile potrafi się z nich zebrać po roku czasu, to można się nieźle zaskoczyć. I nagle jest niespodzianka: za co pojechaliście na te wakacje?! Za 5 zł :D
      Fajny sposób z tym kontem bez dostępu online. Zazwyczaj lenistwo działa na korzyść i pozwala się tym pieniądzom po prostu tam sobie leżeć bez wypłacania :)

  • W życiu studenckim to dość proste – mniej jedzenia, bardziej hojna babcia, i są oszczędności, więcej jedzenia i trzy wypady do teatru i oszczędności nie ma :D Ja staram się na początku miesiąca zrobić listę „dużych” wydatków, które są konieczne, np. ciuchów i fryzjera, poza tym limit książek i wydatków na kulturę i staram się w to zmieścić. Poza tym zaraz na początku przelewam sporą kwotę na inne konto, żeby nie mieć do niej dostępu z karty, a trochę pieniędzy chowam w strategicznych miejscach mieszkania (tak, tacy ludzie ze skarpetami z hajsem jeszcze istnieją :D).
    Nie utrzymuję się sama, więc największą motywacją jest poczucie honoru i głęboka niechęć do dzwonienia do rodziców po pożyczkę…
    Moi rodzice przez marne kilkanaście lat mojego życia zebrali oszczędności pozwalające im na utrzymywanie mnie i siostry na studiach przez rok – i to będąc ludźmi niebogatymi i z małymi dziećmi, oszczędzając prawie połowę rodzinnych dochodów. Stanowczo są dla mnie wzorem i motywacją w tej kwestii.

  • Duri

    Nad oszczędzaniem nadal pracuję i szczerze byłabym zadowolona, gdybym chociaż przepuszczała kasę na ubrania. Niestety moją słabością są kawy i jedzenie na mieście. Za to jak jestem w sklepie z ubraniami to włącza mi się wewnętrzny sknera i często wychodzę z niczym, nawet jeśli celowo przyszłam z gotówką w portfelu i zamiarem jej wydania. W efekcie często otwieram szafę i „nie mam się w co ubrać” nabiera dosłownego znaczenia.

    • A może pomogłoby Ci przekonanie siebie jaka kawa jest bleee? :)
      Kiedyś tu udostępniałam taki artykuł http://cudph.pl/czy-kawa-jest-zdrowa-23-powody-dla-ktorych-nigdy-wiecej-nie-siegniesz-po-filizanke-kawy/
      Chociaż wiem, że rezygnacja jest trudna, sama rzucałam ze 3 razy i potem znowu wracałam.
      Niektórzy rozwiązują to też tak, że piją mocną kawę w domu albo mają w kubku termicznym i potem już im się kolejnej po prostu nie chce, ale też nie wiem ile jesteś w stanie przyswoić kofeiny dziennie ;)

      • Duri

        Właśnie niedawno podjęłam próbę rzucenia, bo przestałam się oszukiwać, że nie powoduje u mnie bólu brzucha. Wcześniejsze próby eliminacji spalały na panewce, bo mieszkam z fanatykiem kawy, który codziennie robi jej 1,5 dzbanek. I codziennie coś zostaje, to czemu by się nie połasić na pół kubka? ;) Teraz poprosiłam, żeby to czego nie zabiera w termosie, od razu wylewał i jest dużo łatwiej. Dzięki za artykuł, przeczytam na wzmocnienie postanowienia.

  • Julia Calm

    Najlepszym sposobem jest pójście do sklepu z listą i dokładnie odliczoną gotówką – kupujemy wtedy tylko to, co potrzebujemy, bo na nic innego nie mamy pieniędzy.

  • W sumie te 46% odkładających to i tak dużo :) U mnie działa robienie miesięcznego budżetu zaraz na początku miesiąca – na rachunki tyle, do spożywki tyle, do oszczędności tyle, a co zostanie, to można rozpuścić, i jakoś tak się dzieje, że ta kwota „do rozwalenia” wystarcza na miesiąc, nawet jeśli jest mała, widać mam to we krwi ;)

  • Posty tego typu zawsze się przydadzą chociaż ja mam wrażenie, że trzymam swoje wydatki na wodzy :)

  • Pingback: Kwietniowe znaleziska z sieci | ekopozytywna()

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -