PRZEPRASZANIE – robisz to źle! Najważniejsze składniki przeprosin

Pamiętacie mój tekst o tym jak nie pocieszać ludzi z problemem?

Ostatnie wydarzenia w moim życiu natchnęły mnie do napisania kolejnego poradnika, tym razem o błędach jakie popełniamy przy przepraszaniu za rzeczy, które naprawdę schrzaniliśmy.

Mam wrażenie, że większość ludzi zna podstawowe zasady kindersztuby, wie, kiedy należy powiedzieć dziękuję i przepraszam, ale niezbyt wielu wkłada w to rzeczywisty wysiłek i chwilę refleksji. W efekcie te słowa, których celem jest przecież podtrzymywanie więzi, brzmią boleśnie płytko i nieszczerze, jak formułka zmęczonej kasjerki, która w tej samej sekundzie dziękuje jednemu klientowi i wita kolejnego, nawet nie patrząc mu w oczy. Bywają też i gorsze przypadki, kiedy przeprosiny stają się tanią wymówką, próbą przerzucenia winy na ofiarę, albo zbagatelizowaniem jej cierpienia. Na pewno to znacie:

„przepraszam, że nazwałem cię tak i tak, ale gdybyś mnie nie prowokowała…”

„przepraszam, jeśli cię skrzywdziłam, ale to jest i tak nic przy MOICH krzywdach!” (tu następuje ich wyliczenie)

„przykro mi, że cię zraniłem, ale długo jeszcze zamierzasz mnie za to karać?!”

Jest to tak powszechne zjawisko, że autorzy słownika oksfordzkiego dopisali do niego niedawno nowe pojęcie: non-apology.



Przepraszając, skupiamy się często na samych sobie, robimy to w złym momencie, zbyt szybko, automatycznie, albo natarczywie, nastawiając się NIE na rzeczywiste odkupienie winy, a na uniknięcie dalszych problemów czy nieprzyjemności.

Dlaczego to jest takie trudne? Bo przepraszanie to nic innego jak przyznanie się do słabości i błędów, do tego że zrobiliśmy coś, co sprawiło komuś ból. A to psuje nam obraz samych siebie. Czasem łatwiej jest udawać, że nic się nie stało, albo że to co zrobiliśmy, wcale nie było to takie straszne, niż narażać się na odrzucenie i kontakt z czyimś cierpieniem (bo z nim najczęściej w ogóle nie umiemy sobie radzić). Przepraszanie wymaga odwagi, dojrzałości… i umiejętności bycia choć przez chwilę bezbronnym.

Czasem też zwyczajnie brakuje nam słów, poczucie winy sprawia, że czujemy się tak niezręcznie, że nie wiemy kiedy i jak to wyrazić.

Dla wszystkich, którzy mają takie wątpliwości – kilka podpowiedzi od psychologów:



JAK PRZEPRASZAĆ, BY PRZEPROSIĆ NAPRAWDĘ

– SKŁADNIKI UDANYCH PRZEPROSIN –

 



Pomyśl, dlaczego chcesz przeprosić

Dobrą intencją do przeprosin jest chęć poprawienia relacji z drugą osobą, wyrażenia swojej skruchy i naprawienia wyrządzonych szkód. Nie jest nią: chęć szybkiego zakończenia tematu; zewnętrzny przymus, konwenanse; chęć poprawienia humoru SOBIE; chęć uniknięcia negatywnych konsekwencji.

Jeśli właśnie tak się czujesz, myśląc o konieczności przeprosin, lepiej tego nie rób. Nieszczere, wymuszone przepraszam może zrobić więcej złego, niż jego brak. Daj sobie czas, żeby wczuć się w sytuację osoby, którą zraniłeś i zrozumieć w którym miejscu popełniłeś błąd. Tu chodzi o nią, nie o Ciebie. Masz to? Możesz przejść do działania.


Wyczuj moment 

Czasami chcemy załatwić sprawę zbyt szybko i przepraszamy tuż po tym, jak coś zrobiliśmy albo na samym początku spotkania. Eksperymenty pokazują jednak, że najlepiej odbierane są przeprosiny po tym, jak ofiara będzie miała okazję wyrazić swoje uczucia.  Daj jej dojść do głosu, jeśli tylko chce opowiedzieć o swojej krzywdzie, wysłuchaj uważnie, daj sobie chwilę na refleksję i przeproś. Ale też nie zwlekaj z tym w nieskończoność.

Przedwczesne, jak i opóźnione przeprosiny tracą swoją moc. Wszystko zależy od rodzaju relacji jak i tematu konfliktu. Jeśli ten dotyczył np. fundamentalnych spraw w związku, lepiej nie czekać zbyt długo. Wystarczy, że opadną największe emocje.


Wyraź zrozumienie dla uczuć drugiej osoby

Kiedy przepraszasz, osoba, której zawiniłeś może chcieć wyrazić swój ból i negatywne emocje. Nie tłumacz się, nie mów, że Ty też cierpiałeś i byłeś zły, daj jej się wypowiedzieć i nie oceniaj. W wielu przypadkach przepraszający nawet do końca nie wiedzą, jaki dokładnie element ich zachowania był raniący.  Wysłuchaj więc do końca, nie przerywaj tłumaczeniami, przyjmij wszystko na klatę. Powiedz, że rozumiesz, że mogła się tak poczuć pod wpływem Twojego zachowania. Uznaj jej prawo do tych uczuć. To już bardzo dużo, a dla zranionej osoby może być uwalniające.


Wyjaśnij co się stało, ale nie szukaj winnego poza sobą

Jeśli dałeś już dojść do głosu emocjom i myślom osoby, którą przepraszasz, możesz opowiedzieć jak doszło do tego, że ją zraniłeś. Nie przerzucaj jednak winy na nią czy kogoś innego, nie przepraszaj za reakcje tej osoby, tylko za swoje własne działania. Nie opisuj też sytuacji w trybie biernym. Żadnego „przepraszam ALE…” , „przepraszam, JEŚLI byłem niemiły”, „przepraszam za to nieporozumienie”. To właśnie idealne przykłady non-apology.

Zamiast: przepraszam, że poczułeś się dotknięty moimi słowami (które brzmi jakbyś obwiniał tego kogoś za jego uczucia i dziwił się, że w ogóle zareagował na twoje złe zachowanie), powiedz raczej: przepraszam, że w kłótni nazwałem cię xxxxx, straciłem nad sobą panowanie, tak naprawdę wcale tak nie uważam. Nie chcę więcej takich sytuacji między nami, dlatego następnym razem kiedy poczuję, że rośnie ciśnienie, spróbuję przerwać na chwilę rozmowę. 


Wyraź chęć zmiany lub naprawienia konsekwencji

To jeden z najważniejszych elementów przeprosin. Jeśli jego zabraknie, przeprosiny mogą jawić się jako zdawkowe i wymuszone. Tak jak w przykładzie powyżej, warto wyrazić zrozumienie swojej winy i chęć poprawy tego zachowania. Powiedz, że postarasz się nie robić tego ponownie, albo jeśli wiesz, że taka deklaracja nie jest w tym momencie możliwa, zapytaj, jak możesz wynagrodzić to co się stało.


Postaraj się odbudować relację

Przeprosiny to tak naprawdę tylko pierwszy krok do naprawy tego, co zostało zepsute. Nie oczekuj, że osoba którą zraniłeś natychmiast o wszystkim zapomni i nie naciskaj ją, by przyspieszyć ten proces. Podobno aby zatrzeć 1 negatywne zdarzenie między dwojgiem ludzi, trzeba aż 5 pozytywnych. Jeśli Ty zawiniłeś, przyjmij odpowiedzialność i postaraj się wprowadzić Twoje obietnice zmiany w życie.


 

W PIGUŁCE – DOBRE PRZEPROSINY:

 

  • pojawiają się w odpowiednim momencie i miejscu,
  • nie zawierają słowa ALE ani JEŚLI (wtedy wszystko co po nich powiedziałeś, traci ważność),
  • dotyczą Twojego konkretnego zachowania, a nie czyichś uczuć czy wpływu sytuacji,
  • wyrażają skruchę, zrozumienie i chęć trudnej naprawy sytuacji,
  • nie wymuszają przebaczenia, dają czas na powrót do dobrych relacji w odpowiednim dla przepraszanej osoby momencie.

 

Co byś dodał do tej listy? Co według Ciebie sprawia, że przeprosiny nie są wystarczające?


 

Źródła:
* De Cremer, D., Pillutla, M. M., & Folmer, C. R. (2011). How important is an apology to you? Forecasting errors in evaluating the value of apologies. Psychological Science22(1)
* Frantz, C. M., Bennigson, C. (2005). Better Late Than Early: The Influence of Timing on Apology Effectiveness, Journal of Experimental Social Psychology 41(2)
* Hubbard, A.S.E,, Hendrickson, B., Fehrenbach K.S & Sur J. (2013). Effects of Timing and Sincerity of an Apology on Satisfaction and Changes in Negative Feelings During Conflicts, Western Journal of Communication, 77(3)
* Lewicki, R. J., Polin, B., & Lount, R. B. (2016). An Exploration of the Structure of Effective Apologies. Negotiation and Conflict Management Research9(2)

 

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • „nie zawierają słowa ALE ani JEŚLI (wtedy wszystko co po nich powiedziałeś, traci ważność)” – czytam to już n-ty raz i zaczynam mieć powoli awersję. Ktoś, gdzieś (i zapewne w innym języku) napisał o tym ‚ale’ i teraz wszyscy to powtarzają, a to chyba nie takie proste.

    Przepraszam, że to napisałem, ale nie mogłem się powstrzymać, moja wina, za dużo ostatnio głupot i truizmów do mnie trafiało. Następnym razem mocniej spróbuje się powstrzymać.

    Takie złe? :-)

    PS Dobry tekst.

    • Nie takie proste? W sensie powstrzymanie się od ale i jeśli?
      Wydaje mi się że jest, jeśli tylko poświęci się chwilę uwagi na pomyślenie o tym, co chce się powiedzieć i dlaczego w ogóle się przeprasza.

      „Przepraszam że coś tam, ale nie mogłem się powstrzymać” = tłumaczę jako „przepraszam, choć wcale nie przepraszam, bo choć wiedziałem że coś może być przykre, to jednak myślałem głównie o sobie i to słowo na początku dodałem dla kurtuazji” ;)
      Tak, ZŁE :D
      Ja bym w takiej sytuacji po prostu nie przepraszała, tylko wyjaśniła dlaczego tak uważam.
      To jest w sumie jedna rzecz o której zapomniałam wspomnieć, żeby nie nadużywać przeprosin, bo tracą na znaczeniu :)

      ALE ostatecznie i tak liczy się jaki efekt wywołałeś u osoby do której to mówiłeś. Czasem wie się po prostu jakie słowa zostaną dobrze przyjęte i zrozumiane, i może być wśród nich to magiczne ale i jeśli.

      • :-) Nie takie proste w sensie, że z „ale i jeśli” jest zawsze źle. Uwierz, ale na tzw. ‚feedbackach’ w firmie spotkalem sie juz z naprawde niezłym przekazem, ktory nagle ktos przerwal i ‚ojej, powiedzialem „ale”, wszystko zepsulem!’. Mam z tym problem o tyle, że sporo osób przestaje kłaść główny nacisk na ostateczną intencję, a zaczyna na dobór słownictwa…

        • 8-O
          Aż trudno uwierzyć żeby dorośli ludzie przyjmowali jakieś zasady tak bardzo dosłownie…
          Na każdą inną okazję też mają tak sztywne formułki?

  • !!!!!! genialne spojrzenie na problem! Mówiłam Ci już, że uwielbiam Ciebie i Twoje teksty? Dzisiaj chyba nie :P

  • Myślę, że najtrudniejsze jest wzięcie odpowiedzialności na klatę, jak również samo przyznanie się do błędu, o którym też wspomniałaś w tekście. Zwłaszcza, jeśli jest się typem perfekcjonisty i wszystko chce się robić idealnie – a tu ups! Jednak zrobiłam coś źle. Koniec idealnego obrazka mnie samej.

    Dzięki za ten tekst, jak zwykle można z niego wynieść wiele wartościowych informacji. :)

  • rudawstazka.wordpress.com

    Moja mama ma nawyk podkreślania przy przepraszaniu, że robi to wyłącznie z chęci załagodzenia sytuacji. Co, przeważnie, tylko pogarsza sytuację.
    A lista bardzo fajna, postaram się zapamiętać i stosować :D

    • No rzeczywiście, to brzmi trochę tak jakby powiedzieć „wcale nie chcę cię przepraszać, ale wolę mieć święty spokój”.

  • Ja mam tendencje do częstego przepraszania, ale teraz mi dałaś do myślenia czy to przepraszanie na pewno jest szczere. Chyba zdecydowanie jestem typem, który chce poprawić humor SOBIE.

    Rady pigułkowe chyba wydrukuję i przyczepię sobie na czele, bo są bardzo dobre! Zwłaszcza ostatni punkt. Bo zazwyczaj jak już się przełamię i przepraszam to oczekuję, ze ktoś to moje męstwo / poświęcenie doceni i natychmiast mi przebaczy. Czym właśnie poprawia humor MNIE, a niekoniecznie SOBIE.

  • Alicja Licja

    Napiszesz kiedyś coś o zazdrości, samoocenie czy uwierzeniu w siebie? Myślę, że to bardzo ważny temat…

    • Ważny, na pewno, ale też bardzo duży, trudny do ogarnięcia w jednym poście.
      Na pewno napiszę o paru sposobach na poprawienie samooceny, ale osobom które mają z tym problem zawsze doradzałabym poszukanie przyczyn, które sprawiły, że ta wiara w siebie i w swoją wartość zmalała… Według moich przekonań bez tego trudno coś trwale naprawić. Jeśli zna się źródło, momenty które to podważyły, zepsuły (np. krzywdzące komunikaty od rodziców, rówieśników, czy toksyczny związek) można zacząć pracę od ich wytłumaczenia sobie na nowo i przekształcenia negatywnych komunikatów w pozytywne.

      Ale to tylko jedno z podejść, w które ja akurat najmocniej wierzę póki co :)

  • Na początku artykułu wspominasz o „podstawowych zasadach kindersztuby”, i myślę że warto do tego wątku wrócić, bo podejrzewam że część naszych problemów z przepraszaniem leży właśnie tam. W tych sytuacjach, kiedy dorośli KAZALI nam przeprosić, mimo że to my uważaliśmy się za pokrzywdzonych. Mimo, że wcale nie było nam przykro, mimo że wciąż w środku aż kipiało w nas ze złości, mimo że ona zaczęła, mimo że to on zabrał zabawkę. Kazali i już. Prosty odruch obronny – nauczyć się przepraszać tak, żeby nie przeprosić. I tak już zostało, z przyzwyczajenia :)

    • Bardzo trafna uwaga! Wyróżniam Twój komentarz żeby go zobaczyło jak najwięcej osób.
      Myślę, że jeśli ktoś ma taką awersję do przepraszania, powinien poszukać, czy źródło nie tkwi właśnie gdzieś w takich wczesnych doświadczeniach :)

      • Niekoniecznie nazywałabym to awersją, równie dobrze może to być po prostu nie do końca świadomie wyuczony schemat. Bo ktoś bliski tak robił, bo nam nikt nie zwrócił uwagi. Dopóki nie spojrzy się na to z boku, nie przeczyta jednego i drugiego artykułu, można nawet nie wiedzieć że coś robi się nie tak :)

  • doota

    Co jesli ktos ma nam za złe , że się było fałszywym i bardzo to przeyzywa, czuje się zraniony, a wiele z tego było niechęcią tworzenia konfliktów, o które bymo łatwo?

    • doota

      Poprawilam, to było chaotyczne

      • Wydaje mi się, że takie zawiłe sytuacje najlepiej rozwiąże szczera rozmowa, ale taka od początku do końca, od tego co rozpoczęło szereg wydarzeń, które do tego doprowadziły, z wyjaśnieniem swoich intencji, w delikatny sposób, tak by nie przerzucać całkowicie winy na drugą osobę.
        I z propozycją by zacząć nowy etap relacji, bardziej otwarty. Możesz też zapytać w jaki sposób ta osoba chciałaby otrzymywać informacje, o które się obawiasz, że mogłyby sprawić jej przykrość lub wywołać konflikt. To sprawi, że odpowiedzialność za dobre relacje będzie po obu stronach, nie tylko Twojej.

        • doota

          Dziękuję bardzo za odpowiedź. A czy jeśli osoba nie chce rozmawiać o przeszłości ( ale kontakt jest teraz jest jeszcze mniej otwarty), to ma sens napisanie i danie lub przeczytanie listu?
          A to co tutaj napisałaś: „Możesz też zapytać w jaki sposób ta osoba chciałaby otrzymywać informacje, o które się obawiasz, że mogłyby sprawić jej przykrość lub wywołać konflikt. ”
          To znaczy, ze mam się zapytać np. „jak mam cie informować o tym, ze coś mi nie pasuje”. Ale nawet takie zdanie może wywołać podejrzenia, ze to znaczy, ze ja jej sugeruje, że nie da się jej nic powiedzieć i ze ja oceniam. No i ja nie wiem moze tak jest w każdym razie czesto to tak wygląda, że ta osoba szuka drugiego dna, „prawdziwych intencji”, jest bardzo nieufna czesto.

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -