jak odmawiać

Jak ODMAWIAĆ z pełną mocą – pigułka asertywności

Znów ktoś poprosił Cię o przysługę, na którą wcale nie miałeś ochoty.

W pracy dołożono Ci obowiązków.

Spadło na Ciebie zadanie, na które nie masz czasu.

Dałeś się namówić na coś, z czym wewnętrznie się nie zgadzasz, co Ci szkodzi.

Nawet próbowałeś dać im do zrozumienia, że nie chcesz, że to zły pomysł, ale zrobiłeś to tak subtelnie i bez przekonania, że nie zadziałało. I to nie pierwszy raz, kiedy się tak dzieje.



Jak odmawiać, żeby zadziałało?


Zgadzanie się na wszystko, bycie miłym aż za bardzo, tylko po to, żeby nie utracić przychylności otoczenia, to najlepszy sposób na utratę… siebie. To  prosta droga do poczucia, że nie Ty decydujesz o swoim życiu, że Twoje słowa nie mają znaczenia, że nie jesteś wart szacunku dla Twoich potrzeb. Im częściej powtarzasz to zachowanie, tym bardziej się utrwala, a w skrajnych przypadkach może prowadzić do wyuczonej bezradności.

Jeśli ten temat Cię dotyczy, nie czuj się winny, bo to wcale nie oznacza, że jesteś nienormalny czy niepełnowartościowy. Po prostu masz pewien problem, który nie jest Ci przypisany na stałe. I nie jesteś z nim sam. Szacuje się, że obecnie nawet co 5 osoba ma problemy z mówieniem nie. Najczęściej takie zachowanie jest skutkiem wychowania w rodzinach, w których musiałeś zabiegać o uwagę i pozytywne emocje opiekunów albo Twoje potrzeby były notorycznie ignorowane. To również efekt tradycji i przekazów pokoleniowych, które bez głębszej refleksji wpajały nam do głów, że ‚trzeba być grzecznym’, ‚zawsze trzeba pomagać innym’, ‚dziewczynki muszą być miłe’, nie wspominając przy tym nic o własnych granicach, szacunku dla samego siebie i zdrowym egoizmie.

Tym krótkim wpisem nie nauczę Cię od podstaw asertywności, ale mam 1 podpowiedź, która może zwiększyć szanse na to, że Twoje NIE zostanie usłyszane i przyjęte.



Zamiast tłumaczyć, dlaczego nie możesz,

powiedz o swoich zasadach


Spójrz na  te przykłady. Kogo szybciej przestałbyś namawiać i przekonywać, czy osobę która mówi:

Nie mogę opuścić treningu na siłowni

czy

Nie opuszczam treningów na siłowni?

Albo:

Nie mogę zjeść tych słodyczy

czy

Nie jem słodyczy?

Chodzi tu o różnicę między energią, jaka płynie ze słów „nie mogę” i idących za nimi tłumaczeń, a stwierdzeniem „nie robię tak” i konkretnym, krótkim opisaniem swojej zasady (w języku angielskim jest to jeszcze prostsze rozróżnienie: I can’t kontra I don’t).


Co sugerują słowa ‚nie mogę’ i jak odbierają Cię inni, kiedy je mówisz:

  • że jesteś podatny na wpływy innych i łatwo zmienić Twoje decyzje;
  • że to zewnętrzny czynnik decyduje o tym, że czegoś nie zrobisz, a nie Ty sam;
  • że można z Tobą ponegocjować i Cię dalej przekonywać;
  • że jeśli ktoś okaże Ci pomoc w pokonaniu tych zewnętrznych czynników lub wskaże, że są nieważne, będziesz czuł się zobowiązany do pozytywnej odpowiedzi.

Co sugerują słowa ‚nie robię tak’, ‚nie mam w zwyczaju’:

  • że jesteś człowiekiem z konkretnymi zasadami,
  • że masz wartości których się trzymasz, niezależnie od wpływu innych,
  • że kiedy o czymś zdecydujesz, nie ma miejsca na przekonywanie Cię,
  • że o swoich działaniach decydujesz Ty sam.

Wróćmy do przykładów.

Załóżmy, że znajomy przesłał Ci na maila swój projekt lub jakąś propozycję i prosi, żebyś przyjrzał się temu jeszcze dzisiaj. Akurat jest sobota, a Ty postanowiłeś, że weekendy spędzasz offline.

Możesz jak wielu ludzi odpowiedzieć:


Nie mogę odpisać Ci dzisiaj na tego maila (bo opiekuję się dzieckiem/robię zakupy/kąpię psa).  
Ta osoba słysząc Twoją odpowiedź dostaje komunikat: aha, czyli gdyby nie wyjazd/pies/zakupy, pewnie by to dla mnie zrobiła. W najlepszym razie teraz odpuści, ale odezwie się do Ciebie w kolejny weekend z innym problemem. W najgorszym – zacznie tłumaczyć Ci, że przecież to tylko chwila, a zakupy możesz zamówić przez internet; wmówi, że psów nie powinno się kąpać; a w wersji upierdliwej, zadeklaruje „to wpadnę teraz do ciebie, pobawię się z twoim synkiem, a ty mi w tym czasie to przejrzysz”.


Ale możesz też powiedzieć:

W weekendy nie odpowiadam na maile/nie korzystam z komputera.
I jeśli masz taką ochotę lub zależy Ci na dobrych stosunkach z tą osobą, dodać: ale mogę ci to sprawdzić w środę po pracy. Efekty są co najmniej dwa. Po pierwsze, proszący odbiera Cię jako osobę stanowczą, u której nic nie wskóra, bo inaczej musiałby Cię nakłaniać do łamania Twoich zasad. A tego większość ludzi nie lubi i uważa za trudne. Po drugie, według badań przeprowadzonych na Oxfordzie, odmawiając w ten sposób, Ty sam jesteś bardziej zmotywowany, by trzymać się swojej zasady. Dlatego jest to idealna metoda dla osób kuszonych przez innych słodyczami w trakcie diety, czy zachęcanych do odpuszczenia treningu.

„Nie opuszczam ćwiczeń w tygodniu”. „Nie jem słodyczy w żadne dni oprócz soboty”.

To słowa, które mają moc.



 

Odmawiając, pamiętaj też, że:


  • Odrzucasz prośbę, a nie całą osobę
    Niektórzy, zwłaszcza rodzina i bliscy znajomi specjalizują się we wzbudzaniu poczucia winy, kiedy bliski odmówi ich prośbie (te wszystkie: „tak można na tobie polegać!”, „nie zależy ci na mnie!”, „własnemu szwagrowi odmówił”). Pamiętaj jednak, że odpowiadasz tylko za swoje słowa, a nie za to jak zostały zinterpretowane. Odrzucenie prośby nie oznacza odrzucenia całej osoby, niezależnie od tego co jest Ci wmawiane.

  • Kiedy jesteś w biegu, masz mało czasu, może być Ci trudniej odmawiać
    To niezbyt intuicyjne, bo wydaje się, że przy małej ilości czasu będziemy odrzucać coś, co może nam go zabrać, ale jak pokazują badania, jest wręcz przeciwnie. Odruchowo możemy się godzić, przeceniając nasze możliwości albo licząc, że uda nam się wcisnąć czyjąś prośbę w napięty grafik, jeśli nie teraz, to w następnym tygodniu. Dlatego warto być świadomym swoich planów, wiedzieć co konkretnie robimy w który dzień i ćwiczyć odmawianie jeszcze zanim padnie prośba. To zmniejsza ryzyko, że zgodzimy się na coś, na co nie mamy czasu.

  • Jeśli zastanawiasz się, czy powinieneś odmówić, czy nie, patrz jak na prośbę reaguje Twoje ciało
    Są sytuacje, kiedy nie jesteś pewien, czy chcesz spełnić czyjąś prośbę, czy nie. Niby nie narusza ona Twoich zasad, ale nie wiesz…  W takich sytuacjach najlepszą radą jest skupienie się na sygnałach płynących z Twojego ciała. Teściowie zapraszają Cię do spędzenia całych świąt z nimi, a Ty słuchając tej propozycji odruchowo wstrzymujesz oddech, albo łapiesz się na zaciskaniu pięści? Twój organizm właśnie dał Ci odpowiedź, jak zadowolony będziesz z takiego wyjazdu. Na początku może nie będzie tak łatwo, ale jeśli wsłuchasz się w swoje ciało, będzie dawać Ci coraz więcej podpowiedzi.

 

 

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Ojjjj, cudowny post jak dla mnie! Bo ja mam problemy z asertywnością :)

  • Właśnie czegoś takiego potrzebowałam. Dziękuję Ci :)

  • Fantastyczny tekst. Kiedyś byłam bardzo asertywna, ale z wiekiem to trochę zelżało. Dawałam się wkręcić w dodatkowe zmiany w pracy albo w inne męczące sytuacje. Podoba mi się to, co napisałaś i nacisk, że odrzucając prośbę nie odrzucamy przecież osoby. Każdy musi mieć swoje życie…
    A tymczasem idę na siłownię, bo nie opuszczam treningów. ;)

  • Z przyjemnością od dawna czytam Twoje wpisy – praktycznie zawsze wyciągam z nich coś dla siebie. Oby tak było i tym razem. Niestety ja również mam problem z mówieniem „nie”. Albo raczej – z asertywnym mówieniem „nie”, ale teraz przynajmniej wiem od czego mogę zacząć pracę nad tym problemem. Wpis jak zwykle w punkt!

    • Bardzo miło to słyszeć!
      I mam nadzieję, że i z tego tekstu zostanie Ci jakiś ślad przy następnej sytuacji odmawiania :)

  • Duri

    Nie wpadłabym na to, że taki mały szczegół w wypowiedzi może spowodować, że będzie ona zupełnie inaczej zinterpretowana. Będę na to teraz baczniej zwracać uwagę. Chociaż jeśli chodzi o jedzenie to niektórzy ludzie są tak upierdliwi, że nadal będą coś wciskać, nawet jak się im dobitnie 3 razy powie „nie jadam takich rzeczy”. Wtedy pozostaje już ostentacyjne ignorowanie i czekanie aż dadzą spokój :D

    • Dokładnie – metoda zdartej płyty albo na głuchego :)

      • Duri

        Od wczoraj przetrawiam ten tekst i doszłam do wniosku, że dokładnie tak jak wspomniałaś w poście, brak asertywności często wynika z wpojonych nam zasad „grzecznego i kulturalnego zachowania”. Mi na przykład od dzieciństwa wciskano do głowy, że MĘŻCZYŹNIE SIĘ NIE ODMAWIA TAŃCA (kto to w ogóle wymyślił?!). Zajęło mi kilka lat uświadomieni sobie, że wcale nie muszę tańczyć z każdym podchmielonym 50-cio latkiem i obłapiającym mnie fanatykiem klubu piłkarskiego. Wcześniej po prostu zaciskałam zęby i robiłam dobrą minę do złej gry.
        Także warto solidnie filtrować przekazywane nam mądrości poprzednich pokoleń, bo to co miało zastosowanie na balu w dziewiętnastowiecznym Wilnie, niekoniecznie sprawdzi się w klubie albo na wiejskim festynie ;)

        • Kurcze, takie teksty są już nie tylko smutne, ale i groźne
          Albo te wszystkie „jak chłopak cię kopie/ciągnie za warkocze/obmacuje to znaczy że mu się podobasz”; „no daj buzi cioci, no usiądź wujkowi na kolanach, nie bądź taki dziki”.
          Wszystkie w jakiś sposób uczą ignorowania granic swojego ciała i w najgorszym przypadku przygotowują przyszłe ofiary przemocy i molestowania :(

          • Duri

            Zgadzam się w zupełności. Cieszę się, że wielu rodziców jest już teraz świadomych, że dzieci należy przed wszystkim nauczyć szanowania ich własnych granic, a nie „żeby cioci/wujkowi było miło”.

  • Listopada

    Mnie asertywności uczy weganizm i rodzina przy okazji nasiadówek przy stole. Z konieczności wynikają nowe umiejętności :) Chociaż mam czasem problem z odmawianiem samej sobie. Może mówienie do siebie na głos ,,nie jem czipsów” pomoże w samokontroli?

    • O tak, specyficzna dieta często wymusza nauczenia się asertywnych lub chociaż kreatywnych sposobów odmowy :)
      A co do czipsów, nie czuję się uprawniona do odpowiedzi, bo wczoraj sama zjadłam, wbrew zasadom :D

  • Ola Kiełczykowska

    O to, to! Właśnie dziś rozmowę z siostrą zaczęłam od pięknie asertywnego: „Nie mogę iść do babci w weekend, mogę w poniedziałek”, a skończyłam: „To ja pójdę jutro”. Może trzeba było powiedzieć: Nie chadzam do babć w weekendy” :D A tekst świetny, dziękuję za niego i za wszystkie inne :)

  • Zuza

    Asertywność to chyba cecha, z której jestem najbardziej zadowolona, bo mocno ułatwia mi życie – nigdy nie miałam problemu z mówieniem „nie”. Jestem bezpośrednia i zawsze odmawiam stanowczo. Właściwie wszyscy wiedzą, że nie ma sensu dalej naciskać. Często się jednak łapię się na tym, że niepotrzebnie zaczynam się tłumaczyć, mimo że nikt o wytłumaczenie mnie nawet nie pytał. Mimo wszystko nie padam nigdy ofiarą narzuconych zadań, na które nie mam czasu i ochoty, bo nieświadomie buduję wokół siebie trochę nieprzyjemną aurę, przez co inni obawiają się mnie prosić o cokolwiek (potrafię na prośby zareagować z irytacją, z czego nie jestem zadowolona…).

  • Cóż, ja staram się raczej spełniać prośby innych, jeśli wiem, że mam na to czas, albo zależy mi na danej osobie. Nawet, jeśli z jakiegoś powodu nie jestem w stanie zająć się daną rzeczą natychmiast, to albo szukam wyjścia „spróbuj sam, a ja w razie czego będę Ci podpowiadać”, albo szukam innego rozwiązania, żeby nie zostawić danej osoby z problemem.

    Niestety bardziej irytujące jest, gdy ktoś Cię do czegoś namawia (na przykład słodyczy), i nie przyjmuje do wiadomości, że naprawdę nie chcesz. Na szczęście w tej kwestii mamy osobistego trenera asertywności, czyli nasze ukochane babcie i mamy :).
    Mimo wszystko czasami może zrobić się nieprzyjemnie, bo ludzie nie lubią przyjmować odmowy.

    • Podoba mi się to ‚spróbuj sam a ja będę podpowiadać’. Bo czasem zdarza się tak, że o pomoc prosi nie ten, kto nie może zrobić czegoś sam, tylko ten, któremu się nie chce ;)

  • Zauważyłam, że kiedy mówię „z serca”, to odmawianie też lepiej mi idzie. W stylu: Źle bym się czuła. gdybym to zrobiła, chciałabym ci pomóc, ale musimy wymyślić coś innego, itd. Spotyka się to z zaskakującym zrozumieniem, a jeśli nawet natykam się na barierę w postaci czyichś emocji, to też łatwiej ją rozbroić albo chociaż podejść do tego na spokojnie. Akurat ze mną jest taka kwestia, że nie mam zbyt wielu zasad, poza taką, że muszę czuć że to, co robię, jest ok ze mną i z innymi (załatwia to wiele innych zasad). Ale właśnie widzę, że jest to również ze sobą powiązane, bo jeśli powiem: Nie mogę tego zrobić, bo nie czuję że to jest w porządku ze mną – to będzie w zgodzie i z moją zasadą i z Twoją radą:)

  • Pingback: Marcowe znaleziska z sieci | ekopozytywna()

  • Klaudia

    Mam pytanie odnośnie innego tematu, tylko bardzo chciałam, żeby mój komentarz został zauważony
    ;) w poście z 2015 roku dotyczącym copywritingu (stąd poznałam Twój blog) wymieniłaś kilka portali, które umożliwiają pisanie za pieniądze i wśród nich wymieniłaś platformę Goodcontent. Czy masz doświadczenia związanie z pracą dla tego portalu? Sądziłam,że jest to sprawdzony serwis, jednak mam problemy z wypłatą pieniędzy.. muszę podpisać umowę o dzieło oraz wszelkie zgody za każdym razem, gdy zlecam wypłatę gotówki i zauważyłam pewną nieścisłość w nich, ponieważ do tej pory napisałam 38 tekstów, natomiast w umowie jest wzmianka, która wskazuje, że w dniu dzisiejszym mam dostarczyć im napisanie 69 tekstów i bardzo się zdziwiłam.. Mogłabyś podzielić się opinią lub może słyszałaś coś o tym portalu?
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Ps. studiuję psychologię i zamierzam regularnie odwiedzać Twojego bloga, jest świetny!

    • Hej, dzięki za odwiedziny :)

      Nie wypłacałam jeszcze pieniędzy za zlecenia z Goodcontent, ale z ich programu partnerskiego już tak.
      I przyszły jakoś po kilku dniach od zgłoszenia chęci wypłaty.

      Te umowy przy każdej wypłacie są zupełnie normalne, to powtarza się w większości takich serwisów.
      Jeśli jest jakaś nieścisłość w treści umowy wydaje mi się, że wystarczy im to zgłosić, a na pewno poprawią.

  • Ja zawsze miałam problemy z byciem asertywną do czasu kiedy już nie miałam siły. To może przejść kiedyś z wiekiem. I tak jak napisałaś zawsze mówiłam, że nie mogę a nie, że tego nie robię. To rzeczywiście zmienia postać rzeczy.

    • Też słyszałam taką opinię od kilku starszych osób: w pewnym wieku postanowiły, że nie będą już dalej robić rzeczy, których nie chcą, by zadowolić ludzi, których nie lubią. Bo życie jest na to za krótkie :)

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -