Wiedeń i Budapeszt – nietypowe atrakcje spoza utartej ścieżki

Chciałbyś wyjechać w jakieś pełne atrakcji miejsce, ale nie przemieszczać się zbyt daleko? Nie chcesz lecieć samolotem, wolisz przejazdy autokarem? Szukasz miast o kulturze wystarczająco swojskiej, by czuć się tam bezpiecznie, i na tyle innej, by zdołała Cię zaskoczyć?

Jeśli jeszcze nie widziałeś Wiednia i Budapesztu, najwyższa pora wpisać je na swoją podróżniczą listę. Oba miasta leżą blisko siebie, więc możesz zobaczyć je w trakcie jednego, wydłużonego weekendu (choć jest tam co oglądać nawet przez tydzień!). Ja odwiedziłam je we wrześniu ubiegłego roku, najwyższa pora podzielić się wrażeniami.

Nie chcę opowiadać Ci o głównych atrakcjach, które z łatwością znajdziesz w przewodniku czy na podróżniczych blogach. Oto kilka miejsc i doświadczeń spoza utartej ścieżki.


WIEDEŃ


Śladami Jesse’ego i Celine z „Przed wschodem słońca”

Podróżowaniem śladem ulubionych filmów i seriali robi się coraz popularniejsze. Do tej pory tego nie praktykowałam, ale w Wiedniu przypomniałam sobie, że przecież to tutaj toczyła się akcja „Przed wschodem słońca”. Żeby przez chwilę poczuć ten klimat, odwiedziłam więc słynną Kleines Cafe, i Cafe Sperl, gdzie Ethan Hawke i Julie Delpy odegrali jedną z tych czarujących, nierzeczywistych rozmów.

kleines cafe - przed wschodem słońca
Inne miejsca które pojawiają się w filmie: dworzec Westbanhof, most Zollamtssteg, plac Maria Theresien, Donaukanal, The Riesenrad, kościół Maria am Gestade, Albertina Museum.


Na kozetce Freuda

Wiedeń ma bardzo mocne związki z psychologią. To tutaj mieszkali i pracowali czołowi przedstawiciele psychoanalizy i innych kierunków psychoterapii. Alfred Adler, Viktor Frankl, oraz ten, od którego wszystkiego się zaczęło – Sigmund Freud. Mieszkanie, w którym kiedyś przyjmował pacjentów istnieje do dzisiaj i zostało zamienione na muzeum. Wizyta tam była dla mnie czymś w rodzaju pielgrzymki, bo miała miejsce tuż przed rozpoczęciem studiów na psychologii. Wystawa może nie jest imponująca dla laika: mnóstwo listów, zdjęć, książek, kilka osobistych pamiątek. Kultowa kozetka została już tylko w formie miniaturowej rzeźby, a tłumy turystów nie pozwalają na jakąkolwiek intymność kontaktu ze śladami po Freudzie. Mimo wszystko – to doświadczenie warte przeżycia, jeśli jesteś w jakiś sposób związany z psychologią. Ja wychodziłam stamtąd pół-rozczarowana i pół-przejęta.

muzeum freuda wiedeń


Szlakiem kości i czaszek

Już po powrocie do kraju dowiedziałam się, że w Wiedniu kwitnie coś, co nazywają dark tourismem – turystyka skupiająca się na najbardziej mrocznych miejscach miasta. Jeśli też lubisz takie klimaty, na cmentarzach i w kryptach czujesz się jak w domu (?), a American Horror Story oglądasz do śniadania, oto lista miejsc, które pewnie zechcesz odwiedzić:

kościół św szczepana wiedeń

 

  • Katakumby w kościele św. Szczepana (Stephansdom) – pod symbolem Wiednia, widocznym powyżej majestatycznym kościołem Szczepana, kryje się krypta ze szczątkami rodziny królewskiej i kośćmi ok. 11 tysięcy zwykłych śmiertelników zabitych przez plagę dżumy;
  • Muzeum Kryminalne (Kriminalmuseum) – makabryczna wystawa na której obejrzeć można m.in. narzędzia tortur, zmumifikowane głowy morderców, zakrwawione rękawice i tasaki katów. Opisy wszystkich atrakcji są po niemiecku – może to lepiej;
  • Wieża Błaznów (Narrenturm) –  były szpital psychiatryczny, w którym obecnie mieści się Muzeum Patalogiczno – Anatomiczne, a w nim eksponaty takie jak słoiki z narządami zajętymi przez różne choroby i nowotwory, czaszki z wodogłowiem, preparaty syjamskich bliźniąt, kości i inne przyjemności;
  • Muzeum Antykoncepcji i Aborcji – a w nim wszystkie naiwne i kuriozalne sposoby, jakich kiedyś używano by zapobiegać ciąży, począwszy od gąbek, mydeł, różnych płukanek, prezerwatyw ze zwierzęcych jelit, aż po tragiczne narzędzia służące do aborcji, z wieszakami na czele;
  • Muzeum Pogrzebowe (Bestattungsmuseum) – wszystko co dotyczy rytuałów pogrzebowych. Stroje, trumny, wynalazki takie jak trumna wielokrotnego użytku i zestaw samopomocy dla pogrzebanych żywcem.

Dom Motyli

Dla odprężenia po wizycie w tych wszystkich drastycznych muzeach można zajrzeć do krainy piękna i łagodności, czyli Domu Motyli (Schmetterlinghaus). To ogród z tropikalnymi roślinami i wysoką temperaturą, gdzie fruwa sobie ok. 400 pięknych owadów, najprzeróżniejszych gatunków. A najlepsze jest to, że nie trzeba go szukać gdzieś na przedmieściach. Znajduje się w centrum, 200 m od opery.


Restauracja działająca dzięki zaufaniu

Gdzie tanio i wegetariańsko zjeść w Wiedniu? Szukając takiego miejsca trafiłam na informację o Der Wiener Deewan – pakistańskiej restauracji, która swoje funkcjonowanie opiera na wierze w uczciwość klientów. Codziennie można znaleźć tam bufet kilku różnych dań (nie tylko bezmięsnych), z którego korzystać można do oporu, a zapłacić… co łaska. Byliśmy tak zaskoczeni tym sposobem działania, że zapytaliśmy właściciela jak ten rodzaj płatności sprawdza się to w praktyce. Działamy i zarabiamy nieprzerwanie od 11 lat – było wiele mówiącą odpowiedzią.

Ciekawe, jak długo taka restauracja przetrwałaby u nas?

restauracja der wiener deewan


Wiedeńska kultura kawiarniana

Czy wiesz, że odwiedzając kawiarnie w Wiedniu doświadczasz czegoś, co zostało wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO? Typowy klimat wiedeńskiego Kaffeehaus to dużo przestrzeni i światła, marmurowe stoliki, stojaki z międzynarodową prasą, kawa z nieodłączną szklanką wody, grupy przyjaciół i całe rodziny celebrujące śniadania i przekąski przez długie godziny, czytając, dyskutując o życiu i polityce. 

Będąc w takim miejscu spróbuj koniecznie cafe melange, czyli typowo wiedeńskiej kawy z mleczną pianką, apfelstrudel (który miał swój moment w Bękartach Wojny) lub kultowego czekoladowego tortu Sachera. I daj sobie trochę czasu by stać się częścią otoczenia.

cafe melange apfel strudel



BUDAPESZT


Ruin pubs, czyli klimatyczne bary w ruinach

Jedna z najbardziej hipsterskich atrakcji Budapesztu to ruin pubs/ruin bars, czyli bary mieszczące się w starych, zrujnowanych budynkach, przerobionych w fantazyjny sposób. Większość z nich znaleźć można w VII dzielnicy. Z zewnątrz wyglądają mało zachęcająco, w środku jest tam wszystko ze skali od ‚niezwykły’ do ‚zupełnie odjechany’. Jeśli lubisz klimaty hipisowskie, punkowe i steam-punkowe, absurdalną twórczość i lekki oczopląs, będziesz czuł się tam jak u siebie. Choć ruin pubs powstają dopiero od kilku lat, to już stały się na tyle znane na świecie, że organizowane są wycieczki, tzw. pub crawls od baru do baru. Tylko dla ludzi o mocnych głowach.

ruin bar budapeszt


Kocia kawiarnia

Wiem, że nie każdy musi kochać koty tak jak ja, ale nie przeżyłabym, gdybym o niej nie wspomniała. W Cat Cafe w Budapeszcie mieszka kilkanaście kotów. A Ty jesteś tylko ich gościem i musisz zachowywać się tak, żeby nie zakłócać ich spokoju,  o czym informuje już na starcie kocia animatorka. Swoją drogą, to chyba jeden z ciekawszych zawodów na świecie – dbanie o to, by koty z kawiarni miały spokój i co jakiś czas rozrywkę dzięki różnym zabawkom. Jeśli już tam zajrzysz, zamów koniecznie cat-puccino, którego trochę szkoda wypić (ale świetnie wygląda na Instagramie):

 



Niezbędnik głodnego wędrowca

Klasyka ulicznego jedzenia w Budapeszcie (i jednocześnie ratunek dla turysty ze studenckim budżetem i ograniczoną ilością czasu) to:

– cholernie kaloryczne langosze, placki z serem, cebulą, śmietaną i rozmaitymi dodatkami (ten kupiony w budce Retro Langos Bufe):

langosz budapeszt

– kurtoszkołacze, czyli słodkie ciastka w kształcie komina, wypiekane w małych budkach bezpośrednio przed spożyciem:

kurtoszkołacz budapeszt

 

Polecam też  najlepszą i najbardziej elegancką (a przy tym tanią) wege-restaurację, jaką do tej pory widziałam (nie tylko na Węgrzech, to dotyczy wszystkich jakie dotąd odwiedziłam):

napfenyes etterem budapeszt
Znajdziesz tam węgierskie dania w wersji bez mięsa, bezglutenowe słodycze a nawet cappuccino bez mleka i bez kawy :) A wszystko to poda kelner we fraku. Bajka!

 


Gorące źródła, jeszcze gorętsze imprezy

Budapeszt słynie między innymi z dużej ilości gorących źródeł na terenie miasta. Jeśli przyjeżdżasz na dłużej, opłaci Ci się zakup biletu na cały dzień. Warto tam zajrzeć nawet zimą (najchłodniejsze źródła mają 27 stopni, a jest wiele o wyższej temperaturze). Ludzie w kostiumach, parująca woda i śnieg dookoła na pewno robią wrażenie. Węgrzy przychodzą tam pograć w szachy, poczytać, spędzić czas ze znajomymi. A Ty możesz wybrać się na jedną z weekendowych imprez w wodzie. Najpopularniejsze łaźnie to spory kompleks Szechenyi, nie mniej znane Gellert Spa, czy bardziej imprezowe Lukacs Baths. Jeśli wolisz kameralny klimat i mniej ludzi – Veli Bej.


Na ochłodę – bar w lodzie

Ok, czas schłodzić trochę atmosferę. Po wizycie w gorących źródłach możesz odwiedzić jedyny w swoim rodzaju Icebar, gdzie prawie wszystko wykonane jest z lodu. Znajdziesz go na ulicy Vaci utca.

icebar budapeszt

źródło zdjęcia: icebar.hu


Jak się tam dostać? 

Do Wiednia i Budapesztu możesz dolecieć (szybko, ale raczej drogo, do Wiednia nie ma z Polski żadnych tanich lotów, do Budapesztu lata Wizzair, tylko z Warszawy.) Możesz tam też dojechać (zdecydowanie taniej, ale dłużej – autokar jedzie zwykle całą noc).  Między samym Wiedniem a Budapesztem jest ok. 250 km, które można przejechać pociągiem lub autokarem w mniej więcej 3 godziny. Jeśli nie chcesz organizować takiej podróży samodzielnie i wolisz mieć wszystko gotowe, możesz skorzystać z wycieczki dla wygodnych, proponowanej przez biuro Rainbow, które jest sponsorem tego wpisu.

Przed wyjazdem warto wymienić trochę gotówki na euro i trochę na forinty, jednak nigdzie nie spotkaliśmy problemów z płatnością kartą. W obu miastach bez problemu można dogadać się po angielsku.


– Wpis powstał we współpracy z biurem podróży r.pl – 


Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Katarzyna K.

    Jeśli chodzi o kocią kawiarnię, to mamy taką również w Polsce, w Krakowie na ulicy Krowoderskiej :) Byłam, polecam, super miejsce! Przez to, że nie wolno „przeszkadzać” kotom, jest tam cicho i spokojnie, więc można odetchnąć od gwaru miasta :) I do części głównej wchodzi się przez szafę! :D

    • Ada

      jest też w Olsztynie :)

      • I to jest powód żeby w końcu pierwszy raz w życiu odwiedzić Olsztyn :D
        No, parę innych też by się znalazło :)

        • Aleksandra Konieczka

          Hej wróciłam z samotnej wyprawy do Włoszech wczoraj (pisałam Tobie, że się wybieram a ty też chcesz pojechać gdzieś samotnie). Było cudownie, Bergamo jest przepiękne nawet w deszczu i mgle a Jezioro Como konkretnie Varenna jest jeszcze piękniejsza. To bardzo romantyczna miejscowość. Poznałam lokalną kuchnię i fajnych ludzi Nadię z Barcelony i Azisa z Turcji.

          • Kiedy jeździłam palcem po mapie Włoch, stwierdziłam, że koniecznie muszę odwiedzić Como. Teraz czuję się jeszcze bardziej namówiona :)

            A jak czułaś się tam sama? Potem kogoś poznałaś, ale czy na początku nie przeszkadzała Ci samotność?

          • Aleksandra Konieczka

            Wogóle nie przeszkadzała, ceniłam sobię ciszę i slow food. Wogóle co chwilę przystwałam by robić zdjęcia a inna osoba tak chętnie by tego nie wytrzymała.

    • Mam kolejny powód żeby się wybrać do Krakowa. Zwłaszcza skoro jak mówisz jest tam tak cicho. I ta szafa! Doświadczenie jak z Narni :D

  • Sławomir Wyżykowski

    Kocia kawiarnia, o jaaa…. ;)
    Jak widać i słychać przyjmuje się z powodzeniem w różnych zakątkach świata, więc nie omieszkam skorzystać z tej spod „nosa” :) ;)
    Kocia kawiarnia, a to dobre ;)

    • Nie wiem teraz, czy się śmiejesz, czy cieszysz na tą wiadomość? :)

      • Sławomir Wyżykowski

        Jestem pozytywnie zaskoczony, bo pomysł kociej kawiarni jest co najmniej ciekawy tym bardziej, iż mam jednego kota ;)
        Pozostaje tylko się przekonać jak to jest, w takiej kawiarni :)

  • Byłam w obu miastach ale coś czuję, że muszę tam wrócić !!! ;)

  • W zeszły weekend byłam w Budapeszcie i popijaliśmy herbatę właśnie w dzielnicy ruined pubs z kolegą, a do tego zajadaliśmy pyszne kanapki i zupki w kubku. Polecam Borsz Gastrobar :)

  • Arleta O.

    W Krakowie też mamy kocią kawiarnię! http://kociakawiarniakrakow.pl/

    • Byłam, odwiedziłam w ten weekend, szkoda tylko że jest taka malutka.
      Ta w Budapeszcie przy niej jest jak całe kocie centrum ;)

  • Marta Maksylewicz

    Widzę, że wśród komentujących największe poruszenie wzbudziła kocia kawiarnia! :D I ja także dałam serduszko pod cat-puccinem, bo idea takiego miejsca jest chyba spełnieniem marzeń każdej kociary.
    Tak poza tym, inne miejsca też są świetne! Lubię takie alternatywne wycieczki. One oddają rzeczywisty klimat miejsca, w którym się jest :)

  • Fajna relacja, zwłaszcza Budapeszt mi się marzy odwiedzić.

  • maciek7

    W zeszlym miesiacu zabrałem żonę do Wiednia i jestesmy totalnie oczarowani tym miastem. Oprowadzala nas Pani Elwira Rudecka, ktora przedstawila nam niesamowite wydarzenia historyczne i pokazala swietne, nietypowe turystycznie miejsca.

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -