Ten, kto choć raz spróbował dłuższej podróży, kto miał okazję organizować ją sam i doświadczyć podczas niej niespodziewanego, ten wie, jak wiele potrafi zmienić to w życiu. I jak rozbudza to apetyt na więcej. Rozsmakowanie się w podróży potrafi uczynić nas zupełnie innymi ludźmi – najczęściej takimi, którym dużo łatwiej jest uśmiechnąć się do swojego odbicia w lustrze. 



1. Poszerzasz horyzonty i nie dajesz sobie wciskać kitu 

“Nie osiągniesz szerokiego, pełnego wglądu w ludzi i rzeczy wegetując w jednym małym kącie ziemi przez całe życie” – Mark Twain

Czasami poznanie z bliska innej kultury i ludzi, którzy ją reprezentują sprawia, że zaczynasz mocno kwestionować to, co mówią media. Nagle okazuje się, że pewne stereotypy pozostają daleko za Tobą, że to, co widziałeś na zdjęciach w sieci, pokazywało tylko wycinek rzeczywistości, a ludzie, którzy podobno tylko czyhają by wysadzić Cię w powietrze – zaskakują Cię niezwykłą gościnnością i szacunkiem dla cudzych poglądów. Kiedy indziej, zmuszony sytuacją próbujesz aktywności do której byłeś uprzedzony i odkrywasz, że staje się ona Twoją ulubioną.



2. Pokorniejesz i doceniasz małe rzeczy

„Podróż czyni  człowieka skromnym. Zaczynasz dostrzegać, jak małe miejsce zajmujesz na świecie.” – Gustave Flaubert

Jeśli nie podróżujesz all inclusive i nie jesteś na każdym etapie prowadzony za rękę przez biuro podróży, może okazać się, że wielokrotnie doświadczysz niewygody i dyskomfortu. W trakcie przemieszczania się, podczas noclegu, gdzieś w plenerze. A to wszystko wpływa na poczucie wdzięczności, które odezwie się, kiedy wreszcie padniesz na wygodne łóżko, dostaniesz miejsce siedzące albo ciepły i pełnowartościowy posiłek. W takich sytuacjach od razu nabierasz pokory i przestajesz zaprzątać sobie głowę problemami pierwszego świata.

[PS – Po powrocie z drogiej Islandii nigdy tak nie doceniałam tego, że za swoją pensję mogłabym codziennie jeść na mieście i nie zbankrutować. Z kolei po powrocie z USA nie mogłam się nacieszyć tym, że wszędzie wokół mam tyle możliwości kupienia zdrowego i ekologicznego jedzenia!]


 

3. Zaczynasz przedkładać doświadczenia nad rzeczy 

„Podróże to jedyna rzecz na którą wydajemy pieniądze a stajemy się bogatsi.” – autor nieznany

Kto złapie bakcyla podróży, może odkryć uroki minimalizmu i zmniejszyć swoje oczekiwania wobec ilości posiadanych rzeczy. Bo przecież, gdyby przyszło upchnąć je wszystkie w walizkach, kto by to udźwignął (i ile zapłacił za nadbagaż!). A w cenie nowego telefonu możesz mieć np. wycieczkę do Kopenhagi, więc odkrywasz, że stary jeszcze Ci posłuży, bo wycieczkę będziesz wspominać do końca życia, a nowy telefon zestarzeje się już po kilku latach…


 

4. Zmieniasz zawartość szafy


podróżowanie zmienia zawartość szafy


„Kto chce podróżować szczęśliwie, musi podróżować lekko.” – Antoine de Saint-Exupery

Im częściej podróżujesz, tym bardziej doceniasz jakość, wygodę, lekkość i funkcjonalność ubrań/akcesoriów. One już nie tylko mają wyglądać czy podkreślać kształty, ale także być wodoodporne, wiatroszczelne, amortyzowane, bezszwowe, itd. Dlatego w miejsce kilku przejściowych, modnych kurteczek kupujesz za te same pieniądze jedną w sklepie sportowym, a zamiast nowej wypasionej torebki – porządny plecak, który zmieści wszystko, czego potrzebujesz na tygodniową podróż, nie odparzając Ci jednocześnie ramion.

I wcale nie żałujesz tych zakupów, bo wiesz, że skorzystasz z nich nie raz i uratują Ci tyłek w wielu dziwnych, podróżniczych sytuacjach.


 

5. Stajesz się bardziej elastyczny 

„Podróż jest jak małżeństwo. Podstawowym błędem jest myślenie, że możesz ją kontrolować.” – John Steinbeck

W podróży często zmieniasz plany – bo pogoda, bo współtowarzysz, bo strajk na lotnisku czy kolei, bo cena za duża… Dlatego musisz mieć zawsze plan B, C, a nawet C1 i C2. To czyni z Ciebie lepszego stratega, uczy cierpliwości, pokory i cieszenia się nawet nieidealnymi rozwiązaniami (pstryczek w nos dla perfekcjonizmu!).


 

6. Uczysz się (a nie wkuwasz) naprawdę przydatnych rzeczy 


podróżowanie uczy przydatnych rzeczy


„Należy podróżować, by się czegoś nauczyć” – Mark Twain

Kiedy od złożenia poprawnie kilku zdań w obcym języku zależy to, czy zdążysz na samolot, kiedy od techniki rozkładania namiotu zależy to, czy Twój dach nad głową nie odleci w ciągu nocy, a od umiejętności zachowania się podczas burzy w górach – to czy ją przeżyjesz… zaczynasz pochłaniać wiedzę jak szalony. Nabyta w takich okolicznościach, zwykle pozostaje z Tobą już do końca życia.

[PS – Chociaż w szkole uczyłam się (dla oceny) posługiwania mapą, to dopiero kiedy zgubiłam się w nieciekawej dzielnicy Aten, po wielu próbach i błędach zaczęłam skutecznie odczytywać z niej kierunek marszu i znaki pozwalające określić położenie.]


 

7. Stajesz się bardziej otwarty na ludzi

„Jakość podróży mierzy się w liczbie poznanych przyjaciół, a nie przejechanych kilometrach.” – Tim Cahill

W podróży (zwłaszcza gdy podróżujesz sam), prędzej czy później wchodzisz w kontakt z innymi ludźmi. Pytasz o drogę, o polecenie czegoś, o możliwość podwiezienia. Podsłuchujesz rozmowy, żeby dowiedzieć się czegoś poza-przewodnikowego o miejscu w którym się znalazłeś. Opowiadasz ciekawskim tubylcom o swoim kraju. Czy wreszcie – nawiązujesz przyjaźnie z współmieszkańcami hostelu, gospodarzami z couchsurfingu czy Airbnb.

Niby możesz się bez tego obejść, ale wiesz, że wtedy Twoja podróż byłaby jakaś taka niepełna.


 

8. Poznajesz lepiej siebie

„Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu.” – J.R.R Tolkien

Podróż to okazja do spróbowania wielu rzeczy po raz pierwszy, słynnego wychodzenia ze swojej strefy komfortu, ale też pobycia sam na sam ze swoimi myślami, zdystansowania się do wielu codziennych spraw. To sprawia, że nagle zaczynasz widzieć rzeczy z innej perspektywy, odczuwasz przypływ kreatywności, a także dowiadujesz się, że jeśli chcesz, to potrafisz wiele. Albo wręcz przeciwnie – że nie potrafisz i wtedy postanawiasz, że czas przestać odkładać naukę na później.

[PS – Ostatnia podróż na Łotwę i do Estonii były dla mnie na przykład bardzo silną motywacją do popracowania nad swoją komunikatywnością w języku angielskim i rosyjskim. Nie mam zbyt często okazji do rozmowy w tych językach. Gdybym siedziała w domu i nie spotkała tylu ciekawych obcokrajowców, których chciałam dopytać o mnóstwo rzeczy, ale zwyczajnie brakowało mi słów, pewnie dalej odkładałabym naukę na nieokreśloną przyszłość.]


 

9. Wzmacniasz swój związek… albo odkrywasz jego słabości


podróżowanie wzmacnia związek


“Człowiek, który podróżuje samotnie, może ruszyć już dziś; ale ten który podróżuje z towarzyszem musi czekać, aż ten drugi będzie gotów.”   – Henry David Thoreau

Jeśli podróżujesz w duecie, zwłaszcza po raz pierwszy w historii Waszego związku, możesz poznać partnera lepiej niż w jakiejkolwiek innej sytuacji. Czy potrafi zdobyć się na kompromis między zwiedzaniem a odpoczywaniem, czy nalega na swój ulubiony sposób spędzania wakacji?  Czy potrafi zapytać o drogę w razie zgubienia lub wydać pieniądze na taksówkę i tym samym przyznać się niewiedzy, czy woli dusić portfel w kieszeni i uparcie wchodzić pod tą samą górkę po raz piąty? Czy nie traci cierpliwości, kiedy stajesz się słabszym ogniwem (bo obtarły Cię buty, musisz nagle odpocząć, albo trzeba Cię wciągać przez ostatnie metry w drodze na szczyt)?

Na takich niby-drobiazgach wysypują się te wszystkie z pozoru udane związki. Stają się one dobrą prognozą tego, czy będziecie mogli na sobie polegać i jak będzie układało się Wasze codzienne życie przez następne lata.


 

10. Łatwiej pokonujesz konkurencję w walce o wymarzoną pracę

Jeśli masz za sobą doświadczenie pracowania, studiowania, lub mieszkania dłużej za granicą, zwiększasz prawdopodobieństwo zatrudnienia i wysokich zarobków. Dobry specjalista HR będzie wiedział, że jesteś elastyczną osobą o umiejętności rozwiązywania złożonych problemów, a nawet lepszym managerem! Dlatego nie bój się wpisać zagranicznego doświadczenia i podróży w CV, tak jak zrobiła to Starczewska.

 

 


A co podróżowanie dało Tobie?


 

 

  • O, bardzo dobry tekst. I jaki ekspert się na końcu wypowiada:)

    Ze swojej strony jeszcze mogę dodać, że po tych wszystkich podróżach nic nie jest w stanie mnie zdziwić. Akceptuję i toleruję wszystko. I tylko czasem dziwię się jak moi znajomi opowiadają: ooo, ale buty założyła albo ale się ktoś zachował albo co za dziwny człowiek. Każdy jest inny i jest wiele stylów życia, właściwie dlaczego mam komentować czyjś ubiór albo zachowanie.

    Ale obecnie jestem na etapie pozwalania sobie na kupowanie białych bluzek i sukienek wymagających prasowania:)

    • True, podróże bardzo otwierają na inność :)
      A i jeszcze przypomniałaś mi, że nie dopisałam jednej rzeczy – pomagają też pozbyć się takiego kompleksu polskości, nie wiem czy też zauważyłaś, że niektórzy go mają wobec zachodnich czy bardziej ‚cywilizowanych’ krajów. A jak się trochę je poogląda z bliska, to okazuje się że czar pryska i że owszem, w niektórych rzeczach nas wyprzedzają, ale jest też sporo takich w których to Polska góruje i wydaje się być bardziej rozwinięta.

  • Bardzo się zgadzam co do ubrań :D Wystarczyło pojechać na wycieczkę szkolną w góry żeby zrozumieć, że na 28 dziewczyn w klasie tylko ja mam wygodne spodnie, nieobcierające buty i kurtkę, która doskonale mieści się do plecaka i nie trzeba nosić jej w ręku. Nic dziwnego, że ja mam z tamtej podróży najmilsze wspomnienia :D
    Za granicę po prostu nie jeżdżę. Rodzice powiedzieli nie i koniec, więc będę musiała wszystkie uroki takiego podróżowania poznawać sama po studiach. Może dlatego też nie mam potrzeby opuszczania kraju- Polska mi się podoba i ciągle nie zwiedziłam jej całej. Mam swoje wymarzone kraje- np. Węgry- ale nie czuję mnie nudniejszym człowiekiem tylko dlatego, że nigdy nie byłam w Paryżu i nawet nie chcę tam być :P

    • Podróżując po Polsce też można zaznać przygody. Coraz bardziej się przekonuję, że nasz kraj jest naprawdę bogaty w atrakcje, i to bardzo różnorodne atrakcje, tyle że niektóre są za słabo rozreklamowane. Dlatego właśnie nadrabiam Pomorze :)

    • Charmand

      Hipis
      To straszne że nie byłaś za granicą, może napisz jak jeść ciastka przez szybę w swoim poście.

      • Po co ta złośliwość?

        Podróże to nie tylko wyjazdy za granicę.

      • Raczej nie rozumiem sugestii, bo ani podróże zagraniczne, ani ciastka nie są dla mnie czymś tak ważnym w życiu, by próbować je jeść przez szybę.

  • Ja to jednak pół Janusz jestem, bo lubię all inclusive :D Ale tylko po to żeby jeść do bólu, bo ja lubię jeść i nawet po obiedzie w hotelu dojem na mieście, żeby sprawdzić lokalne smaki. Ale reszta wczasów zawsze po mojemu, zazwyczaj wynajmujemy auto i zwiedzamy, dlatego nie jestem w pełni Januszem. Tylko mój kot Janusz jest Januszem na 100 procent :D
    Co do wygodnych ciuchów. W zeszłym roku kupiłam wygodne, nietanie buty i niby bylo ok, a już na wakacjach ni z tego ni z owego mnie obtarły. Wkurzyłam się srogo, kupiłam w markecie japonki za chyba 4 euro…i eureka :D Latałam do końca wyjazdu jak dzik.

    • A tam, wybieranie all inclusive nie musi świadczyć o byciu Januszem (choć przyznam że kiedyś skłaniałam się ku takiej ocenie).
      Po prostu są ludzie co jak wyjeżdżają, lubią odpoczywać po całości i chcą żeby to ktoś inny się zajął wszystkimi ich sprawami. A to, że przyciąga to również panów w skarpetach w sandałach i w koszulkach „Polska Pany” to już inna sprawa ;)

  • Paweł

    Coś w tym jest. W poniedziałek na pomorzu miałem okazję uczestniczyć w spontanicznie kurdyjsko – polskiej imprezie zaprawianej Whyski ;0. Po raz pierwszy na żywo widziałem wirtuoza ukulele(chyba to było ukulele) Mimo tego, że byłem bez namiotu i było potwornie zimno, wspominam to miło. Dojechałem stopem poznając ciekawych ludzi. A nad samym ranem rozkręciła się biba w jakimś ogródku. Powrót też był ciekawy,ale to już za dużo pisać. We wtorek jadę znów, tylko kurcze biorę namiot i lepszy śpiwór. Plan jakiś jest,ale plany to tylko plany,a realia realiami. Bo spontanicznie jest najlepiej.

    • Jak Kurdowie to może mieli bałałajkę (bardziej trójkątną), bo to tak jakoś bliżej klimatem niż do ukulele?Ale w sumie kto broni Kurdom ukulele. Fajna przygoda :))

  • Jeśli chodzi o podróże, zawsze stoję na rozdrożu. Z jednej strony, chciałabym się wybrać w podróż w nieznane, z plecakiem, bez rezerwacji miejsc, czekając na to, co los przyniesie. Z drugiej, nie wyobrażam sobie wyjazdu do obcego miasta czy kraju, bez zarezerwowania chociaż noclegu i wstępnego rozeznania gdzie co jest. Takie sprzeczności zawsze mną targają. A wiem, że można zwiedzać ciekawie i tanio, jeśli tylko się chce.
    To prawda, w podróży poznajesz siebie, swoje ograniczenia i możliwości, a także swojego partnera i swój związek.

  • Tak nieśmiało dodam, że zwykle jeszcze podróże uczą wyrozumiałości… Albo nawet tolerancji. Ja dopóki siedziałam w domu byłam baaardzo nietolerancyjna i ogólnie ‚na nie’, dopiero po wyjechaniu z Polski zaczęłam dostrzegać, że można być wyluzowanym, nie na wszystkich trzeba się rzucać ze swoją krytyką… No i ogólnie nabrałam jakiegoś luzu i dystansu, gdy poznałam trochę inną kulturę i zwyczaje :)

  • Znalazłaś tyle cudownych zalet podróżowania! Czekam z niecierpliwością na moją mini wycieczkę do Bratysławy by sprawdzić czy rzeczywiście wszystko się zgadza :)

    • Oo, a kiedy się wybierasz? Ja też myślę o tym, żeby jeszcze pod koniec lata tam wpaść, odwiedzając przy okazji Wiedeń i pewnie Budapeszt, tak blisko siebie leżą, a każde z tych miast wydaje się bardzo ciekawe :)

      • ja jadę 12-13 sierpnia, a w Wiedniu i Budapeszcie już byłam ostatnio (w Wiedniu w zimie, na jarmarku bożonarodzeniowym, a w Budapeszcie w maju), oba mnie zachwyciły. Teraz czas na Bratysławę :)

  • Ana

    Takie teksty coraz bardziej przekonują mnie, by kiedyś w końcu zdecydować się na wycieczkę bez zaplanowanego towarzystwa.

    • Polecam, tzn. ja do tej pory podróżowałam sama tylko po Polsce, ale mam w planach wybrać się tak też gdzieś za granicę.

      • Ana

        Jak się odważę, to raczej na razie za granicę się sama nie wybiorę ;)

  • Pingback: MORTYCJA POLECA #80 | M O R T Y C J A()

  • ja podróżuję z najlepszym z mężów, jesteśmy elastyczni, dobrze się czujemy w swoim towarzystwie i działamy jak sprawnie naoliwiony mechanizm – inni ludzie zawsze chcą się zabrać, ale później jakoś zawsze rezygnują, marudzą… najlepiej podróżować w sprawdzonym towarzystwie :)

  • Nie wyobrazam sobie zycia bez podrozowania :) A podroze na pewno nauczyly mnie pokory i otworzyly umysl :))

  • Odnośnie p. 9 – w tym roku pierwszy raz tydzień urlopu spędzamy osobno, taki mały eksperyment, bo tego jeszcze nie było. Najgorsze, że nie mam pomysłu, gdzie się poszwendać samemu :)

    • Fajny pomysł i może mieć bardzo fajne skutki! A gdzie spędzisz ten urlop?

      • Warianty są trzy:
        1. W domu – nadrobie zaległe książki czy filmy, naprawie urwaną klamkę i ogólnie się pobyczę w słodkim nieróbstwie.
        2. Plecak, wygodne buty i gdzies w Polskę, w jakąś dzicz – kusi mnie Roztocze, ale to już znam. Może Góry Świętokrzyskie?
        3. Tanie linie i w świat, ale tu jakoś nie mam pomysłu gdzie konkretniej :)
        Bede miał ściśle określone okienko czasowe i tu jest ból dla wariantu 3 :/

        • Jeśli mogę doradzić, to postawiłabym na 2 lub 3, tak dla zdrowia psychicznego, bo wypoczynek w domu to w sumie żadna zmiana otoczenia.
          Góry świętokrzyskie polecam, może nie znajdziesz tam jakichś super spektakularnych widoków, ale trochę ciekawostek tam jest no i mało turystów poza weekendami, więc naprawdę można się zregenerować. W okolicach jest też ładny zamek w Chęcinach i jaskinia Raj, mówią że najładniejsza w Polsce :)
          Za to Sandomierz to pewnie już znasz?

  • Marta Maksylewicz

    A czy podróżowanie ma w ogóle jakieś minusy? :) No chyba tylko tyle, że przeważnie wiąże się to z wydatkami. Ale w zasadzie, każde hobby kosztuje. Nic za darmo na tym świecie nie istnieje ;)
    PS: A tak w ogóle to zgłaszam reklamacje, bo na insta nie dodałaś żadnych foteczek ze Szwecji! :(

  • zgadzam się zwłaszcza z punktem 9. do tej pory uważam, że aby przetestować faceta, najlepiej jest go zabrać w podróż autostopem :D

  • U mnie najlepszą rzeczą, którą nauczyło mnie podróżowanie jest to, że można podróżować… po swojemu. Że nie trzeba gonić i oglądać po łepkach najważniejszych budowli. Że można spędzić tydzień w innym kraju, chłonąc jego kulturę, ludzi i doświadczenia, jeść lokalne przysmaki i gubić się w wąskich uliczkach <3

  • Kolejny raz tekst w punkt! Świetne przemyślenia, zapiszę je sobie w zeszycie, bo właśnie czeka mnie półroczny wyjazd do innego kraju, będę powtarzać jak tylko zrobi mi się smutno, dlaczego było warto.

  • Wszystko to co wymieniłaś oprócz wzmacniania związku- jestem singlem. I z tą pracą i zarobkami- no raczej nie ;). I nie wiem czy to wakacje czy czytanie blogów ale teraz marzę o jakiejś niesamowitej podróży bardziej niż kiedykolwiek..

  • Pingback: WTORLINKI #67 - terroryzm, jednorożce, intymność i medytacja - Króliczek Doświadczalny()

  • Agnieszka

    Ja… Jade sama do Albanii. To bedzie moja pierwsza samotna podroz. Mam malego stracha :)

  • Pingback: Miesiąc zblogowAny (19/20/21): do przeczytAnia - ekspresem przez lato (cz. 1) | Świat zblogowAny()

  • Maja

    mi podróżowanie dało autentyczną radość życia,luz i wolność.ALe szkoda ze to było tak dawno temu

  • Pingback: Wspomnienia lipca 2016 - Pani Kultura()