mity o ekstrawertykach

CO INTROWERTYCY POWINNI WIEDZIEĆ O EKSTRAWERTYKACH

Na moim blogu znajdziecie kilka tekstów związanych z introwertyzmem, wrażliwością i szeroko pojętymi ‚delikatnymi’ osobowościami. Stałam się trochę ich samozwańczym obrońcą, a za cel postawiłam sobie edukowanie o ich istnieniu i rozwiewanie mitów. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie oddała też sprawiedliwości drugiej stronie, czyli ekstrawertykom. Tym głośnym, odważnym, rozgadanym, beztroskim… czy na pewno oni wszyscy tacy są?

Choć nadal uważam, że cechy ekstrawertyków są bardziej promowane przez społeczeństwo, to jednak i wokół nich narosło wiele stereotypów. Do tego mam wrażenie, że niektórzy introwertycy patrzą na nich z wyższością i brakiem zrozumienia, tego samego, którego tak potrzebują (czy wymagają!) od nich.

Zamiast więc oczekiwać, żeby ekstrawertycy byli bardziej intro, a introwertycy bardziej ekstra, po prostu… poznajmy lepiej drugą stronę barykady. W końcu nam wszystkim w życiu chodzi o to samo, tyle że wyrażamy to inaczej.


 

 

 

 MITY O EKSTRAWERTYKACH

 

mity o ekstrawertykach

Przygotowując ten artykuł przepytałam kilku ekstrawertyków z mojego otoczenia, czytałam też wypowiedzi takich osób w sieci i tak powstała lista stereotypów, z jakimi najczęściej się spotykają i które nie zawsze trafnie ich opisują (a czasami wręcz krzywdzą).


 

Ekstrawertycy kochają być w centrum uwagi

Czy oni to lubią? W wielu przypadkach uwaga otoczenia skupia się na nich dość naturalnie, ze względu na to, że dość łatwo nawiązują kontakty, lubią interakcje z innymi i nie obawiają się wyrażać siebie – a to jest dość zauważalne. Ale sami specjalnie o to nie zabiegają, bycie pępkiem świata nie jest ich celem (no chyba, że są też narcyzami, ale to już inna historia).


Ekstrawertycy to urodzeni mówcy

Nie każdy człowiek, który czuje się komfortowo zagadując nowo poznaną osobę, albo ma o czym porozmawiać z wszystkimi na imprezie, będzie podchodził na luzie do przemawiania przed całą salą pełną ludzi. Wpatrzonych w niego i nie odpowiadających, dodajmy. To może peszyć dosłownie każdego, kto nie robi tego regularnie (a czasami i posiadanie praktyki wystarcza).


Ekstrawertycy to źli słuchacze / nie obchodzi ich co myślisz

Ekstrawertycy tak samo jak introwertycy mogą być doskonałymi słuchaczami. Z łatwością są w stanie podtrzymywać rozmowę nawet kiedy zapada milczenie, są zaciekawieni drugą osobą, często umieją dobrze parafrazować jej wypowiedzi i stawiać pytania, które  skłaniają do mówienia.

To jasna strona ich osobowości. Jeśli dojdzie do głosu ta ciemna, rzeczywiście mogą paplać o czymkolwiek, bez większego zainteresowania opinią drugiej osoby, tylko po to by nie zalegała krępująca cisza. Jednak i introwertycy mają swoje ciemne strony, do których należy np. milczące oceniane rozmówcy czy brak otwarcia na jego perspektywę. Wszystko zależy od osobistych doświadczeń danej osoby, nie ma więc sensu robić reguły z negatywnych zachowań.


Ekstrawertycy są pełni energii i bardziej szczęśliwi niż introwertycy

Nie zawsze. Kiedy ekstrawertyk zalega w domu na kanapie, nie tryska radością na lewo i prawo. Ekstrawertycy czerpią energię z interakcji z innymi ludźmi, ze spotkań, z wymiany myśli. I teraz można na to spojrzeć dwojako: smerf Maruda podsumowałby, że w takim razie oni muszą być wampirami energetycznymi! Ale pewien ekstrawertyk uświadomił mi, że dla ludzi, z którymi się spotyka, jest to największym komplementem, że woli spędzać czas z nimi, niż tylko ze sobą.

Jeśli chodzi  o poziom szczęścia, też można ulec złudnemu przeświadczeniu, że ekstrawertycy są bardziej optymistyczni, weseli, otwarci i doskonale się bawiący. W oczach społeczeństwa te cechy wydają się szczególnie wyraźne, bo powszechnie przyjęło się, że szczęście musi wyrażać się przez intensywność, zabawę, śmiech, a nie np. relaks, spokój, jak u introwertyka. I jedni, i drudzy mogą być tak samo szczęśliwi, tyle że wyrażają to inaczej.

I jeszcze jedna uwaga – często oceniamy ekstrawertyków jako szczęśliwych, dlatego że tylko w takich sytuacjach mamy okazję ich widzieć. To, czego nie widać, to momenty smutku i zwątpienia w siebie, które pojawiają się przeważnie wtedy, gdy ekstrawertyk nie ma wystarczająco dużo interakcji z innymi.


Ekstrawertycy są powierzchowni, płytcy, głupi (?!)

Introwertycy mogą zarzucać im bycie płytkimi i powierzchownymi, głównie dlatego, że ekstrawertycy częściej imprezują, spotykają się z  innymi, są głośniejsi czy dużo mówią o rzeczach mniej poważnych. To chyba najbardziej niesprawiedliwy dla ekstrawertyków stereotyp.

Tymczasem to, że nie spędzają całych weekendów nad książką, nie znaczy, że nie mają głębokich przemyśleń o świecie i naturze rzeczy. Oni po prostu tę wiedzę zdobywają inaczej, inaczej przetwarzają informacje. Introwertycy robią to w ciszy i zadumie, ekstrawertycy podczas wielu rozmów z mnóstwem różnych osób. W taki sposób są w stanie zebrać dużo cennych danych, które wpływają na ich opinie, poszerzają światopogląd, pomagają lepiej zrozumieć siebie. Mają też niezły wgląd w ludzi, ich zachowania, interakcje, itd. To, że czasem rozmawiają z nimi o plotkach z Pudelka, nie znaczy, że w międzyczasie ich nie obserwują i nie wyciągają wniosków…


Ekstrawertycy nie lubią ciszy i spędzania czasu w samotności

KAŻDY potrzebuje ciszy i chwil sam na sam ze sobą. Dodajmy jeszcze – każdy w INNYCH DAWKACH. Te u ekstrawertyków są mniejsze, ale nie znaczy to, że nie mają oni wcale takich potrzeb i że nigdy nie czują się przeciążeni intensywnym życiem towarzyskim albo miejskim zgiełkiem. Po prostu są w stanie wytrzymać więcej, niż introwertycy.


Ekstrawertycy nie bywają nieśmiali/ nie obawiają się poznawać nowych ludzi

Oczywiście, że bywają i dla nich spotkanie z osobą, której dotąd nie znali, może być tak samo krępujące, jak dla introwertyka. Tyle że ekstrawertycy wiedzą, że poznanie kogoś bliżej wymaga przejścia przez fazę płytkich small talków, po to, by się ze sobą oswoić i móc z czasem dojść do głębszych tematów. Dlatego po prostu to robią, mimo obawy czy początkowego dyskomfortu.

Introwertycy najczęściej nie cierpią small talków, uważają je za społeczny przymus i torturę, dlatego trudniej jest im przebić się przez tę granicę i dlatego również mogą postrzegać ekstrawertyków jako bardziej śmiałych.



 

 

 

DWA TYPY EKSTRAWERTYKÓW

 

2 typy ekstrawertyków

Cały czas staram się podkreślić na tym blogu, że każdy człowiek jest inny, ale w większości przypadków dajemy się wpisać w jakieś ogólne typy osobowości. I nie ma co specjalnie ich unikać, takie etykietki czasem pozwalają zrozumieć lepiej siebie i otoczenie. Albo inaczej: mogą być wstępem i zachętą do lepszego zrozumienia.

Tak jak istnieją 4 typy introwertyków, tak samo też można dokonać podziału ekstrawertyków.

Analizy skanów mózgu wykazały, że istnieją co najmniej dwa główne typy/wymiary ekstrawersji, po angielsku: agentic i aflliative*. Niektórzy mogą wyraźnie pasować do jednego typu, ale u wielu osób występują cechy każdego z nich, wymieszane w różnych proporcjach.


Ekstrawertyk AGENTIC

To typ przebojowy, energiczny, który sprawia wrażenie, jakby zawsze dostawał to, czego chce. Jest asertywny, wytrwały i skupiony na osiąganiu celów. Jeśli ma do tego okazję, przyjmuje pozycję lidera, „przywódcy stada”, czuje się komfortowo w świetle reflektorów. Najprędzej te cechy objawią się w pracy, ale i wśród znajomych może być tą osobą, która pierwsza rzuca pomysły, organizuje spotkania, wyjazdy, zapoznaje ze sobą innych, itd.


Ekstrawertyk AFFILIATIVE

Ekstrawertycy z tej grupy są bardziej emocjonalni, zgodni, przyjacielscy i towarzyscy. To osoby od których bije ciepło i z którymi dość łatwo nawiązać kontakt. Relacje z innymi znaczą dla nich naprawdę dużo, są w stanie wiele z nich wyciągnąć i sami też dają w nich z siebie wiele. Mają większą liczbę przyjaciół, z którymi utrzymują głębsze relacje.



WSPÓLNYMI CECHAMI obu typów
jest to, że chętnie się dzielą z innymi tym, jak widzą i doświadczają świat, co jest dla nich ważne, co myślą – i jest to uzależnione od struktury ich mózgu, czyli stanowi podstawę ich osobowości. Ekstrawertycy mają także nieco inną budowę środkowej kory przedczołowej mózgu, która odpowiada za podejmowanie decyzji w oparciu o oczekiwaną nagrodę (nagroda może być różna, nie ma to nic wspólnego z materializmem). Ale tylko u ekstrawertyków typu AGENTIC, dodatkowo bardziej aktywne były obszary odpowiedzialne za  kontrolę zachowania, planowanie i wykonywanie zadań zmierzających (źródło – Grodin,White, 2015).



 

 

ZWIĄZEK/PRZYJAŹŃ INTROWERTYKA Z EKSTRAWERTYKIEM? DA SIĘ!

związek introwertyk ekstrawertyk

Niektórzy mówią, że przeciwieństwa się przyciągają, inni – że nie da się stworzyć satysfakcjonującej relacji z osobą wyraźnie różną od nas. Jeśliby brać te słowa dosłownie, żaden ekstrawertyk nie związałby się z introwertykiem i na odwrót. A ja znam całkiem sporo takich par, czy przyjaźni. Na swoim przykładzie widzę, że porozumienie z bliską osobą, która prezentuje odmienny typ, wymaga trochę wysiłku i dużo dobrej woli, ale dajemy radę. Na pewno nie jest nudno. Cały czas odkrywamy coś nowego na swój temat i stajemy przed nowymi wyzwaniami. Podejrzewam, że to praca na całe życie, ale za to jaka ciekawa i wzbogacająca!

Korzyści? Ekstrawertyk ma zwykle więcej znajomych, więc ułatwia introwertykowi wejście w nowe towarzystwo i częściej wyciąga go do ludzi, co nie pozwala mu zginąć w samotności i zapomnieniu… Za to introwertyk może pokazać ekstrawertykowi spokojne i bardziej relaksujące sposoby spędzania wolnego czasu.

No właśnie, to sposób spędzania wspólnie czasu bywa najczęstszym źródłem nieporozumień, bo gdy jedna ze stron stale naciska na to, żeby odpoczywać tak, jak sama lubi, ta druga osoba będzie albo wiecznie zmęczona i sfrustrowana, albo niedoenergetyzowana i znudzona. Grunt to znaleźć kompromis między potrzebami obojga. A aktywne szukanie kompromisów jest dobrą szkołą dla związku, która hartuje na inne problemy i nieporozumienia.

U mnie wygląda to tak, że kiedy mój ekstrawertyk ma w planach np. wyjazd na konferencję, na której przewidziana jest również impreza, jedziemy tam razem, żeby nie rozdzielać się na cały weekend, ale on idzie na imprezę sam, a ja w tym czasie np. samotnie zwiedzam nowe miasto. Wieczorem się spotykamy i dzielimy wrażeniami ze swoich światów :)  Za to kiedy zabieram go gdzieś do lasu, czy na inne pustkowie, ja chłonę energię z natury, a on, żeby się nudzić, nadrabia wtedy kontakty z rodziną czy znajomymi przez telefon. I wilk syty, i owca cała.


Dopóki istnieje w Was chęć lepszego poznawania siebie i skłonność do wzajemnych ustępstw, takie związki, czy to miłosne, czy przyjacielskie, jak najbardziej mogą się udać. I tego Wam życzę. Tak samo jak zrozumienia dla współpracowników, znajomych czy członków rodziny, którzy prezentują inny typ osobowości.

 


* – O ile affiliative można tłumaczyć luźno jako partnerski, to nie mam pomysłu na zgrabne przetłumaczenie agentic – jakieś propozycje?

 

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Nikotyna

    Jestem ekstrawertykiem, uwielbiam być w centrum uwagi, zawsze przejmuję rolę lidera grupy, kocham organizować i planować, wychodzić z ludźmi i świetnie się bawić. Jednak jakiś czas temu zauważyłam, że niektóre te cechy wynikają z… obawy przed samotnością. Oczywiście, potrzebuję się czasem wyłączyć, odciąć od znajomych i kiedy tak się staje to znikam z życia towarzyskiego na jakiś miesiąc, lub dwa. Potrafię nie odpisywać na wiadomości i siedzieć w domu, bo ludzie mi ciążą, gdzie kilka tygodni wcześniej sama wyciągałam wszystkich na piwo.
    Gadam jak najęta, bo chcę żeby ludzie wiedzieli o mnie dobre rzeczy. Wtedy wydawać się może właśnie, że chcę być w centrum uwagi. Jednak to też ma drugie dno – przecież nie mówię o sobie złych rzeczy. Nie ujawniam im moich obaw i lęków, a jest ich sporo. Jakbym bała się odrzucenia.
    Oczywiście wszystko to robię podświadomie, tak jak już mówiłam dopiero jakiś czas temu zdałam sobie z tego sprawę.
    Potwierdzam mit o ekstrawertykach jako złych mówcach – zauważyłam, że ludzie bardzo łatwo się przede mną otwierają, często chcą moich rad, bo potrafię spojrzeć na sprawę z wielu stron. Jestem tym typem, który stawia dobro drugiego człowieka ponad swoim. Potrafię być bardzo elastyczna, żeby tylko poświęcić się dla kogoś innego.
    Może jestem ekstrawertycznym introwertykiem? Dziwne połączenie, bo dzięki Twojemu blogowi odkryłam też, że jestem osobą o wysokiej wrażliwości – jestem typem zbawiciela (jak to mówi moja mama), który chce pomóc wszystkim, tylko nie sobie. Szybko przejmuję emocje innych, często daję się ciągnąć w dół. Łatwo się wzruszam i jestem mega lękliwa (samo rozmawianie o horrorach sprawia, że nie umiem w nocy spać, od podstawówki żadnego nie obejrzałam).
    Huh, chyba jednak moja osobowość nie jest taka strikte jednoznaczna. Dziękuję Ci za kolejny świetny tekst i czekam na więcej z serii „kim jesteś” :)

    • Moje jesteś właśnie ekstrawertycznym HSP po prostu? :) :D Dzięki za wartościowy komentarz! :)

    • A może jesteś po prostu ambiwertykiem, czyli gdzieś w pół drogi między jednym a drugim? Większość naszych cech można przedstawić na skali, czyli teoretycznie mamy w sobie wszystko, ale każdy w innym natężeniu ;)

      To ja dziękuję, że chciało Ci się napisać tak długi komentarz :)

  • Marta Maksylewicz

    Ja cały czas mam na uwadze fakt, że jednak większość z nas ma cechy mieszane – nie da się jednoznacznie kogoś określić mianem „ekstrawertyk” lub „introwertyk”. Czasem będzie to stosunek 50% / 50%, a czasem 10% / 90%, cóż poradzić ;) Twój blog systematycznie udowadnia mi, jak ludzie są różni. Grunt to potrafić to zrozumieć, a stereotypy obalać! ;)
    A agentic nie można by żartobliwie przetłumaczyć na „agencki” ? :)

  • Ula z prostoofinansach

    Potwierdzam związek ekstrawertyka z introwertykiem jest możliwy. Sama taki tworzę :) Nie zawsze jest łatwo, ale jakoś tak nam już zleciało razem … 29 lat ;) Ostatnio mam wrażenie, że mój imprezowicz trochę przycichł, ale to pewno tylko przejściowe.

  • Potwierdzam wszystko co napisałaś! Introwertycy są trudni! Ale wyzwania przyciągają :)

  • Mój narzeczony jest ekstrawertykiem. Oświadczył mi się na koncercie przed publicznością i tak się denerwował, że na koniec palnął coś głupiego ;P Ja jestem introwertykiem ale gdy trzeba coś zorganizować przełączam się częściowo w tryb ekstrawertyka „agenckiego”.

    • Wow, takie oświadczyny to coś! Zastanawiam się, czy to nie było dla Ciebie stresujące, skoro cała uwaga ludzi była skupiona na Was?

  • Bardzo dziękuję za ten artykuł.Sporo zrozumiałam, bo nie przypuszczałam, że wśród intro i ekstrowertyków sa podgrupy:)
    Sama mam męża introwertyka i dla mnie, maksymalnej ekstrowertyczki, oznacza to ciągłą pracę nad sobą.Głównie polega ona na tym, żeby nie urazić, dać przestrzeń, negocjować.Nie jest lekko.
    Na przykład dla skrajnego introwertyka ( a takimi jest większość osób z rodziny mojego męża) nawet sposób mojego mówienia jest zbyt głośny , „Narzucający się”.Oni mówią prawie szeptem dość niewyraźnie, często muszę prosić o powtórzenie bo nie rozumiem co mówią.Zabawna sytuacja: kiedyś skorzystałam z dostępności na rynku w miasteczku w pobliżu mojego miejsca zamieszkania SŁUCHOBUSU.Dałam sobie przebadać słuch, podobne badanie wykonal też mój dorosły już syn.Co wyszło? Mam słuch lepszy od syna!

    Z tym zaświadczeniem z badania, że nie mam ubytku słuchu,dumnie weszłam do domu i oznajmiłam mężowi:” Nie mam problemu ze słuchem, to ty masz problemy z mówieniem tak, aby cię inni słyszeli”.
    Są jednak sytuacje, w których męża podziwiam: jest to skupienie, opanowanie i umiejętność rzeczowej analizy.
    Ps Warto zaznaczyć, że często introwertycy sa bardziej przywiązani do swoich poglądów i zdania na określony temat.Wydaje mi się, że ekstrawertyka nieco łatwiej przekonać do swoich argumentów niż introwertyka.
    Milcząca ocena i generalnie tendencja do skanowania sytuacji to niestety ciemne strony introwertyków.czasem czuję się jak przed wizytą Urzędu Skarbowego we własnym domu:))))Wszystko pod kontrolą!
    Jako żart opowiadam czasem znajomym, że gdyby poprosić ekstrawertyka , żeby w ciemno powiedział „TAK” na kilka propozycji, to 80 % z nas nie miałoby problemu z większością propozycji ( oczywiście tych dotyczących w miare banalnych spraw).W gronie introwertyków argument pt ” NIE BO MAM TAKĄ ZASADĘ” czasem prowadzi do zbyt uporczywego i sztywnego trzymania się schematów, bez szansy na sprawdzenie co by było, gdyby…

    O eksperymencie :”POWIEDZ PRZEZ MIESIAC : TAK I SPRAWDŹ CO SIĘ STANIE” czytałam zresztą w pewnej psychologicznej książce.Ciekawe byłoby przeprowadzić taki eksperyment, prawda?
    Jesteśmy różni. I dlatego świat jest fajny i różnorodny.

    • Dzięki za Twój obszerny komentarz, cieszę się że mogłam przeczytać jak to wygląda od drugiej strony i jak np. ja mogę być odbierana przez ekstrawertyków.
      Wyobrażam sobie jakie to musi być… ciekawe doświadczenie – Ty kontra cała rodzina introwertyków, aż trudno mi to sobie wyobrazić :)

      Pozdrawiam ciepło :)

  • Czy to o powierzchownych i płytkich ekstrawertykach nie jest czasem pozostałością czasów, gdy społeczeństwo wolało introwertyków?

    • Aż trudno mi to teraz przywołać myślami – kiedy były takie czasy?

      • ,,Aż nierealne wydaje się, że jeszcze kilkaset lat temu to introwertyk był ideałem osobowości, podczas gdy ekstrawertyczne zachowania piętnowano i uważano za wyraz nieokrzesania czy braku kultury.”
        http://www.kroliczekdoswiadczalny.pl/2015/06/19-mitow-o-introwertykach-oto-czym-nie.html
        Może ty mi powiedz. Tak na szybko, jeszcze w powieściach Montgomery widać, że wychowywano dzieci tak, że introwertyk by sobie lepiej poradził.

        • Haha, no to że kilkaset lat temu to wiem właśnie, myślałam że może masz jakieś wcześniejsze na myśli :) Nie wiem czy aż tyle w nas przetrwało z tamtych lat.
          Tu przyznaję rację, że zwłaszcza dziewczynki wychowywano na introwertyczki, chłopców już nie do końca, ale czy to budowało rzeczywiście podejście, że ekstrawertyk może być płytki? Może prędzej by się ukuło, że nie jest z dobrego domu, albo że ma braki w wychowaniu, ale jakoś tak mi się to nie łączy do końca z płytkością.

          • Polska jest chrześcijańska od tysiąca pięciuset lat. Polacy nadal używają w języku zwrotów do bogów. To z mojej blogowej dziedziny ciekawostka. Stereotyp sprzed kilkuset lat wydaje mi w tym świetle się całkiem możliwy :)

          • O, a o jakich np zwrotach do bogów mówisz?

          • ,,niech to/go piorun trzaśnie” lun w wersji zupełnej: Pierun, a nie piorun (czy też Piorun)
            ,,pieronie jasny!” ale to Ślązacy
            ,,puścić czerwonego koguta” czyli coś podpalić samo w sobie nie zawiera imienia boga, ale ma takie znaczenie
            jeszcze zdaje się była jedna dość wyraźna etymologia pewnego okrzyku, ale nie mogę znaleźć żadnego potwierdzenia, że dobrze pamiętam, więc jakby co nie wprowadzam w błąd.

          • Z tym piorunem to coś tak czułam, że może być coś na rzeczy, ale czerwonego koguta nigdy nie słyszałam. W każdym razie – ciekawy temat zgłębiasz :)

  • Relacje introwertyków z ekstrawertykami są fajne :) Dla mnie to wręcz układ idealny. Poza tym w końcu ludzie są różni i wymykają się etykietkom. Są płytcy ekstrawertycy i ci, z którymi można całą noc o gwiazdach i filozofii, też są. Na szczęście :)

  • Ann

    A wszystko sprowadza się do tego, że introwertyzm i ekstrawertyzm znajdują się na spektrum. Nie ma 100% reprezentanta jednego czy drugiego typu. A poruszanie się na tym spektrum jest możliwe, bo związane jest też z cechami osobowości czy po prostu z nastrojem.
    Mój mąż jest ekstrawertykiem, a całe życie uwielbiał czytać książki w samotności, czy samotne wyprawy w góry i do lasu. Za to równie mocno potrzebuje kontaktów z innymi ludźmi i tak osiąga złoty środek. Ja jestem introwertykiem, zawód wykonuję typowo…społeczny ;), przez co tego czasu sam na sam potrzebuję częściej. Różnimy się tak na prawdę pod względem potrzeby częstotliwości spotkań towarzyskich, ja potrzebuję rzadziej. I oczywiście mu nie robi różnicy ilość ludzi na imprezie, ja wolę spotkania w mniejszym gronie.
    Wypracowaliśmy sobie sposoby na współdziałanie oparte na rozmowie, np. w postaci pytania „Czy masz dziś ochotę na ludzi” ;)
    Wydaje mi się, że intro i ekstra są do siebie podobni, różnią się jedynie natężeniem tych samych cech ;)

    • Fajnie, że jednak ludzie w ramach tych wspólnych etykiet potrafią być na tyle różni – inaczej byłoby nudno :)

  • Jako introwertyk z zainteresowaniem przeczytałem szczególnie tę część wpisu, w której rozpatrujesz szanse współistnienia między introwertykami, a ekstrawertykami ;-)

  • Kolejny świetny tekst! Ja szczerze powiedziawszy nie wiem czy jestem bardzie introwertykiem czy ekstrawertykiem, więc dla mnie to fajny, rzeczowy tekst. Jak dla mnie przyjaźń jest możliwa, bo sama mam pomieszane dwie natury

    • Jeśli czujesz że masz po równo cech introwertyka i ekstrawertyka, to wychodzi na to, że jesteś ambiwertykiem :))

  • M?

    Świetny tekst! Ja sama jestem introwertykiem ale mam też wiele cech kojarzonych z ekstrawertykami. Dzięki tekstowi zauważyłam że jedna z moich najlepszych przyjaciółek to właśnie typ „affiliative”. Dzięki!

  • Pingback: WTORLINKI #66 - Króliczek Doświadczalny()

  • Maja

    Króliczku a robiłaś sobie kiedykolwiek test na poziom introwersji? Pozdrawiam serdecznie

    • A masz na myśli jakiś konkretny test? W MBTI na przykład wyszło mi 66% introwersji.
      Pozdrawiam :)

      • Maja

        To jeszcze nie tak dużo:) mnie wychodziło może 70 a 83% choć ciekawa jestem czy te testy są w miarę wiarygodne:)

        • Na tyle wiarygodne, na ile jesteśmy ze sobą szczerzy :)
          Przede wszystkim to się zmienia w czasie. Myślę, że miałam w życiu momenty w których wyszłoby nawet 90.

  • noinaco

    Hej! Wielkie dzięki za tekst! To ogromnie rzadkie w internecie, aby ktoś pisał cokolwiek pozytywnego o ekstrawertykach, przy opisach intro. Obracam się w większości w dziedzinie sztuki i bardzo często czuję się wręcz odrzucona i, tak jak w jednym z akapitów, traktowana jako głupia.

    Jedyne, co mi się tutaj za bardzo nie podoba, to opis akapitu o, bądź co bądź, bardzo odpowiednim tytule: Ekstrawertycy są powierzchowni, płytcy, głupi (?!).
    Piszesz tu, że ekstrawertycy nie czytają książek, a wiedzę biorą z rozmów. Po przeczytaniu tego fragmentu w mojej głowie rozległo się wielkie: słucham?! Wszyscy, naprawdę wszyscy moi znajomi ekstrawertycy uwielbiają czytać książki, również całymi dniami. Każdy z nas potrafi przesiadywać godzinami i czytać. Tak własnie – czytać. Rozmowa toczy się potem – po przeczytaniu własnie tej masy tekstu. Czytanie nie jest czynnością zarezerwowaną dla introwertyków :) Nikt nie mówi tego o oglądaniu filmów, a przecież podczas tego i tego po prostu ‚siedzisz na kanapie i patrzysz się w jeden punkt’! Czytanie pudelka? To akurat domena moich introwertycznych koleżanek. ja w ogóle nie zaglądam na tę stronę ;)
    Widać po tym, że mimo wielkich chęci i tak są sytuacje, w których my, jako ekstrawertycy jesteśmy postrzegani jako Ci, którzy są niezbyt, którzy nie potrafią się skupić i są jak dzieciaki z ADHD. A to monstrualna różnica! Nawet jeśli staracie się powiedzieć – nie nie nie, wcale tak nie uważamy, to i tak zawsze wychodzi na wierzch to… poczucie wyższości? A to boli, bo, tak jak napisałaś, my też się smucimy i denerwujemy. Nam też jest przykro i naprawdę – robimy dokładnie to samo co Wy, tylko bardziej zamaszyście :)

    Mimo wszystko – ogromnie dziękuję za tekst! Niezbyt wiele znajduje się informacji o tym, jacy jesteśmy naprawdę i często odnoszę wrażenie, że pewna część internetu wpadła w karuzelę oczerniania ekstra- i idealizowania intro (ostatnio trafiłam na serię obrazków w internecie p.t. ‚rzeczy, ktore zrozumieją tylko introwertycy’. uśmiałam się setnie, bo 3/4 z nich odnosiło się rownież do mnie – flagowej ekstrawertyczki :) ).
    Pozdrawiam i mocno macham (jak na ekstra- przystało c:)

    • Hej,
      zupełnie nie to miałam na myśli w tym akapicie. Chodziło mi tam raczej o to, że bardziej prawdopodobne jest, że ekstra spędzi weekend wśród ludzi, a intro sam nad książką, ale nie chciałam przez to powiedzieć, że ekstra nie czytają! Sama znam wielu takich, co czytają więcej ode mnie :) Miałam tam na celu podkreślenie, że ekstra częściej zdobywają wiedzę w kontakcie z ludźmi, niż intro, którzy z reguły opierają się o własne poszukiwania. Ale oczywiście jest to generalizacja – bo pisząc o tak dużych grupach ludzi nie da się nie generalizować. Niech mi ktoś powie, że się da.

      Bardzo jestem daleka od stawiania się ponad ekstrawertyków, ej, takie oskarżenia też bolą! ;)
      Lubię swoje cechy, podziwiam też te ekstrawertyczne, które mi sprawiają trudność. No i mam męża ekstrawertyka, to byłoby dziwne, gdybym myślała o nim jako płytszym :D
      I tak samo nie lubię zamykania się całkiem w introwertycznym środowisku, w którym mówi się, jacy to ekstrawertycy są źli – widzę taką tendencję, np. na grupie Fb dla intro, do której należę, ale zdecydowanie nie popieram. Na szczęście nie dotyczy to wszystkich.
      W moim idealnym świecie żyjemy w harmonii i wzajemnym zrozumieniu :)

      Pisząc o stereotypach, stąpa się na paluszkach i czasem trudno w któryś nie popaść, mimo najlepszych chęci. Mimo wszystko dzięki za ten komentarz i za to, że uważasz tekst chociaż w jakimś stopniu za przydatny :)

      • noinaco

        Nie w jakimś stopniu! Bardzo przydatny! :) Dzięki!

      • Uwielbiam czytać! I chociaż w równym stopniu lubię towarzystwo ludzi, są pory roku, dni, okoliczności kiedy wybieram ( egoistycznie) lekturę:)

  • Ylva_Fraskogen

    Jako introwertykowi, przyjaźnie z ekstrawertykami dały mi bardzo wiele. Przede wszystkim nauczyły mnie luzować kontakty, żeby kogoś nie zagłaskac na śmierć (bo nie miałam multitaskingu jeśli chodzi o poznawanie wielu osób naraz. Myślę, że to jest paradoksalne, bo przez zbieranie danych od większej liczby ludzi, siłą rzeczy relacje z nimi są mniej ścisłe, na rzecz ilości danych – to jest przecież bardzo introwertyczne). Musiałam się nauczyć akceptować to, że ktoś nie będzie mi poświęcał każdej wolnej chwili, jaką spędza z ludźmi i wcale to nie znaczy, że nie jest mną zainteresowany. Chociaż zdarzało się że ekstrawertycy poswiecali mi bardzo długi czas swojego życia, tylko po to żeby porozmawiać, może to oni wtedy uczyli się, że relacje mogą być naprawdę głębokie, nawet jeśli nie prowadzą np do związku?
    Z własnego doświadczenia też czuję, że ekstrawertycy czytają więcej niż ja, bo więcej rzeczy na raz ich interesuje. Ja traktuję nadrzędnie swoją głowę, a książki to tylko opinie, traktuję je jak ludzi, więc to też jest nieco paradoksalne. I wolę nieraz obserwować ludzi na żywo z tego własnie powodu, choc nie zmienia to faktu, że nie przepadam za tym.
    To co się zgadza to to, że nigdy nie poszłabym na imprezę, bo nie wiem, czego mogłabym się dowiedzieć, czego się nie mogę domyślić i zweryfikować w innych warunkach… Ale lubię za to koncerty i festiwale ciężkiej muzyki. Myślę więc, że oprócz oczywistych powodów, nasz intro- i ekstrawertyzm jest ksztaltowany przez nasze doświadczenia i preferencje, co po jakimś czasie oczywiście może się odwrócić (że doświadczenia i preferencje stają się skutkiem typu osobowości). Smalltalkow raczej nigdy nie polubię, ale ekstrawertycy nauczyli mnie szukać w ludziach pozytywów i rzeczy, które mnie by mogły realnie w nich zainteresować, dlatego nie muszę się do tych głupot zmuszać.
    Ale w związku z takim gagatkiem to bym być nie mogła. Podziwiam!

  • doota

    Napisze tu bo nie wiem gdzie. Czy prowadzisz konsultacje psychologiczne ? To jedno pytanie.
    A chcialam tez napisać odnośnie tematu. Mam tatę introwertyka i mamę ekstrawertyczke, która taty introwertyzmu czesto nieznosila. Mam wrazenie, ze przez to jest we mnie pelno sprzeczności. Chcialam w sobie przez pewien czas zwalczyć introwertyzm, wyjsc do ludzi, więc rzuciłam się na głęboką wodę. Wyjechalam za granicę z grupą nieznajomych i jedna przyjaciółką. Ogólnie to dość brutalnie czasem chcialam ten introwertyzm zwalczyć i dość ambitnie, czasem mi się dość nieźle udało (pewnie było łatwiej, bo mama ekstrawertyczka). Ale nie zdolalam przemienić się w ekstrawertyka, to we mnie siedzi głęboko. I teraz mam przez to pelno obaw, bo ludzie mnie nie rozumieją, myślą np. że jestem dusza towarzystwa, bo potrafię nią być przez chwilę. Wyrzucalam sobie, że jestem krotkodystansowcem. Strasznie trudno mi powiedzieć komus, ze potrzebuje samotności, nie umiem nawet powiedzieć, że muszę się zastanowić. Ale tez nie chce się schować calkiem w ten introwertyzm, bo odkrylam, ze nim jestem, introwertykiem.
    To co mnie odstrasza w introwertyzmie, to nie okazywanie uczuc, lub okazywanie ich dla wybranych.
    Brakowało mi tego od ojca, zeby w ogole powiedział co mysli o tym czy o tym w moim zyciu, a brat miał ogromne pretensje.
    Czytałam gdzieś, introwertyk zdeklarowany napisał, że ma z tym problem, z okazywaniem uczuć. Wydaje mi się mimo wszystko, ze to wada w introwertyzmie. Jak to przejść?

    • Nie, nie prowadzę, jeszcze nie jestem psychologiem.

      Jeśli jesteś introwertykiem naprawdę, to nie uda się zrobić czegoś takiego jak ‚zamienić’ Cię w ekstrawertyka, introwertyzm wynika z innego funkcjonowania układu nerwowego. Można lepiej funkcjonować w społeczeństwie, ale zawsze zostanie np. ta potrzeba czasu tylko dla siebie. Warto jedna mówić o tym ludziom.

      Nieokazywanie uczuć wcale nie musi być typową cechą dla introwertyzmu. To że jedna osoba tak miała, nie znaczy, że wszystkich innych introwertyków też to dotyczy. Mamy pewne wspólne cechy, ale jednak się od siebie różnimy indywidualnie.
      Polecałabym Ci przede wszystkim przeczytać jakąś dobrą książkę o introwersji, np. „Ciszej proszę” Susan Cain, albo „introwertyzm to zaleta”. Tak, żebyś nie musiała opierać się na domysłach, czy przypadkowych stwierdzeniach pojedynczych osób :)

      Polecam też grupę dla introwertyków na Fb: https://www.facebook.com/groups/introwertycy/?ref=br_rs

  • doota

    Może gdzieś jest taki artykuł, ale jeśli nie znalazlam może możesz kiedyś napisać o ciemnych stronach introwertyctwa:) Ja osobiście mam problem z rozroznianiem czy coś jest normalne, bo jestem introwertykiem i taka jestem, czy może coś mogę zmienić. Np. tu napisałaś o: milczące oceniane rozmówcy czy brak otwarcia na jego perspektywę. To drugie zaczelo mi się teraz coraz częściej zdazac (ale to przez brak wiary w to, ze z tym introwertyzmem potrafię zrozumieć drugiego czmowieka, jak taka skincentrowana na sobie jestem i przez to się całkiem odcinam, bo uznaje, że nie mam prawa eksperymentować, ze zle zrozumiem). Ale pewnie też są inne, na które trzeba uważać.

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -