ludzie notorycznie nieszczęśliwi

KOCHANE NIESZCZĘŚCIE – LUDZIE, KTÓRZY WYBIERAJĄ CIERPIENIE

Gdyby sprowadzić do wspólnego mianownika większość działań, które podejmujemy w życiu, wyszłoby na to, że łączy je chęć szukania przyjemności/satysfakcji i unikania nieprzyjemności. Tę prostą zasadę podpowiada nam instynkt, mamy ją w genach i obserwujemy wszędzie wokół.No, prawie wszędzie.

Kiedy patrzy się na niektórych ludzi, ich wybory i zachowania, można odnieść wrażenie, że dobrze im z cierpieniem. Albo, że z niedoli robią swego rodzaju sztandar, niesiony z bólem, ale i z dumą, unoszony tak wysoko, żeby nikt nie przegapił. Kiedy próbujesz zareagować, nie mogąc znieść tego, jak się ze sobą męczą, oferujesz pomoc, porady – oni do każdego rozwiązania znajdą problem. I powód, by móc dalej narzekać. Nawet jeśli uda im się zaznać przez chwilę szczęścia, uciekają od niego jakby spłoszeni, do swojego dobrze oswojonego smutku i zgryzoty. To typ człowieka, który po wygraniu w totka myśli tylko o tym, jak wielki będzie musiał zapłacić podatek od wygranej, i że teraz cała rodzina będzie coś od niego chcieć.

 
 

Jak poznać ludzi notorycznie nieszczęśliwych? 

Taka osoba może być dowolnej płci, wieku, pochodzenia, może mieć jakikolwiek status materialny czy osobistą historię. Tu nie ma reguły. Jest za to kilka nawyków i cech, które z dużym prawdopodobieństwem się u niej pojawią:

 

1. Zawsze znajdzie powód, by być niezadowoloną. Nawet gdy wszystko w jej życiu się układa i trudno byłoby się do czegoś przyczepić, skupi się na czymś z przeszłości, zamartwi przyszłością, albo wymyśli coś całkiem nowego. Kiedy jest spokój i stabilizacja, zaczyna nerwowo szukać dziury w całym. Bo to na pewno pułapka!
2. Wybiera rolę ofiary, obwinia innych, zamiast wziąć odpowiedzialność za swoje wybory.  W psychologii nazywa się to zewnętrznym umiejscowieniem kontroli. Taka osoba nie będzie łączyła skutków wydarzeń z podejmowanymi przez siebie decyzjami – inaczej mogłaby przecież wyciągnąć wnioski, nauczyć się czegoś na błędach i więcej ich nie popełniać. A to grozi spokojem i zniesieniem napięcia!
3. Ma problem z osiąganiem celów, a nawet z ich ustalaniem. Woli czekać na to, co mu się przytrafi, nie wykonując większego wysiłku niż ten, który służy mu do zabezpieczenia podstawowych potrzeb. Zniechęca się do sięgania po marzenie, przez to, że wymaga to czasu, energii i nie daje pewności co do efektów. Nawet kiedy widzi, jak inni osiągają sukces, umniejsza go, albo sprowadza do posiadanych kontaktów czy szczęścia, którego sama nie ma.

 

4. Nie cieszy się z osiągnięć. Nawet jeśli odniesie sukces, szybko zmniejsza jego znaczenie, mówiąc, że ‚raz mu się udało’ albo, że to przypadek. Chwilowa radość zastępowana jest przez zwyczajowy marazm, kolejny powód do smutku albo jeszcze wyżej zawieszoną poprzeczkę.
5. Nie umie zdystansować się do niepowodzeń i nieprzyjemności. Podczas gdy typowy człowiek stara się prędzej lub później zapomnieć o negatywnych emocjach, ta osoba raz po raz je przeżywa, chowa urazy, wypomina sobie i innym, nie szukając jednocześnie płynącej z tego nauki lub wniosków.
6. Odcina się, ucieka od problemów w alkohol, narkotyki, obżarstwo, seks czy inne kompulsywne zachowania, które przynoszą chwilową ulgę, a potem – wyrzuty sumienia i wzmacniają złe samopoczucie. Mimo że wie, że dany sposób nie działa, cały czas po niego sięga.
7. Nie dba o siebie. Po co odżywiać się zdrowo, ćwiczyć, czy wysypiać – jeszcze mogłoby to wpłynąć pozytywnie na nastrój! A poza tym – to wymaga wysiłku.
 
8. Rywalizuje z ludźmi o to, kto ma gorzej. Powiedz mu o jakimś swoim nieszczęściu, czy zacznij przy nim narzekać, a jeszcze zanim skończysz, usłyszysz całą serię jego problemów. Na pewno znacznie gorszych niż to twoje byle co.
9. Trwa w toksycznych związkach. Takich gdzie drama goni dramę, gdzie brak satysfakcji i wzajemnego szacunku. Ale za to jest dobry temat do narzekań w rozmowach z innymi, jest też na kogo zrzucić winę za swoje niepowodzenia i trudną sytuację.

10. Opisuje siebie przez swoje nieszczęście. Jeśli więc na coś choruje, to STAJE się tą chorobą, ciągle o niej mówi i wszystkie doświadczenia opisuje przez jej pryzmat. Jeśli jest biedna czy zadłużona, solidaryzuje się z innymi biednymi, czuje się częścią ich społeczności, podkreśla to przy każdej rozmowie o finansach. Niezależnie od tego, co uczyniła swoją tożsamością, upewnia się, żeby każdy, kto ją poznaje, o tym wiedział.

 

Skąd to się bierze – dlaczego ludzie wybierają nieszczęście? 

 

Istnieje wiele powodów, dla których ludzie utrwalają i pielęgnują w sobie takie postawy. Na pewno nie jest tak, że się z nimi rodzą.

To podejście może np. dawać pewne korzyści:

  • pozwala zdobyć współczucie i uwagę innych – większość ludzi z grzeczności wysłuchuje, próbuje doradzać narzekającym czy smutnym osobom. Niektórzy wręcz czują się winni z powodu ich smutku, zwłaszcza najbliżsi. To daje pewną władzę, bywa że wokół notorycznego nieszczęśliwca cała rodzina chodzi na paluszkach, byle go nie urazić, nie zrobić nic, co go bardziej zasmuci;
  • pomaga uniknąć rozczarowań – dewiza pesymisty: wolę nie mieć nadziei i nie oczekiwać niczego pozytywnego (ani nie działać w tym kierunku), wtedy na pewno się nie rozczaruję;
  • buduje wrażenie, że jest się mądrym i wrażliwym człowiekiem – zwłaszcza jeśli taka osoba nie narzeka tylko na swoje sprawy, ale na politykę, kondycję społeczeństwa, zamartwia się innymi… mniej wnikliwe, czy nieznające jej osoby mogą uznać to za oznakę troski, racjonalizmu, czy przepełnienia życiową mądrością.

Czasami jednak nie jest to kwestia korzyści, a utrwalonych wzorców, których nie próbuje się przezwyciężyć, albo nie chce się nawet zdać z nich sprawy:

  • osoby, które miały rodziców naciskających na dyscyplinę i wyrażających nierealistyczne oczekiwania, mogą nauczyć się kojarzyć negatywne uczucia z sukcesem i miłością;
  • ludzie z niskim poczuciem własnej wartości czasami budują w sobie przekonanie, że nie zasługują na szczęście;
  • długotrwałe zmagania z jakąś traumą lub negatywnymi doświadczeniami mogą sprawić, że takie osoby będą nieświadomie dążyć do takiego nieszczęśliwego stanu – bo był czymś, co dobrze poznali;
  • niektórzy wyjątkowo cenią sobie postawę praktyczną, realistyczną, myląc ją ze skupianiem się na samych negatywach;
  • inni nie pozwalają sobie poczuć szczęścia, żeby ‚ukarać się’ za jakieś wydarzenia z przeszłości, czy swoje decyzje;
  • jeszcze inni odmawiają sobie zadowolenia, skoro na świecie jest tyle nieszczęścia, ludzie głodują, trwają wojny, a lodowce topnieją.

Im częściej powtarzają się u nich takie myśli, przekonania, tym bardziej wchodzą w nawyk i stają się ich stylem życia. Dokładnie tak jak w przytaczanym już kiedyś przeze mnie cytacie:

“Uważaj na swoje myśli, stają się słowami. Uważaj na swoje słowa, stają się czynami. Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami. Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem. Uważaj na swój charakter, staje się twoim przeznaczeniem.”

To nie tylko motywacyjna powiastka, wymyślona przez jakiegoś oświeconego faceta z siwą brodą. Określa ona też dobrze sposób, w jaki działa nasz mózg. Jak pewnie wiecie, każda myśl ma postać impulsu elektrycznego, przechodzącego od neuronu do neuronu. Im częściej powtarzamy podobne negatywne myśli, np. narzekania na swoją pracę czy związek, tym silniejsze jest połączenie pomiędzy danymi neuronami, tym mniejsza między nimi odległość i tym łatwiej może przeskoczyć tamtędy impuls. A ponieważ w naturze wszystko dąży do oszczędzania energii, bardzo prawdopodobne jest, że kiedy będziemy oceniać jakąś sytuację, mózg podpowie nam najprostsze, czyli wymagające najmniej wysiłku, najkrótszej drogi rozwiązanie.

W taki sposób można dojść do wniosku, że o ile nie mamy żadnych chorób lub zaburzeń psychicznych,  notoryczne niezadowolenie jest kwestią wyboru. Albo nawyku.

Jak radzić sobie z ludźmi notorycznie nieszczęśliwymi?

Jeśli wokół Ciebie znajdują się takie osoby, a sam nie należysz do fanów narzekania i pławienia się w smutku, w pewnym momencie stanie się to bardzo trudne do wytrzymania, albo okaże się… zaraźliwe.

Tak, można zarazić się narzekaniem i negatywizmem, a zawdzięczamy to neuronom lustrzanym – tym samym, które sprawiają, że ziewamy, kiedy ktoś inny ziewa, tym samym, które odpowiedzialne są za empatię i proces socjalizacji u dzieci. Jeśli więc słuchamy takiej osoby, przejmujemy część jej nastroju, ‚wypróbowujemy’ go na sobie. Im częściej się to zdarza, tym bardziej się do tego przyzwyczajamy, przyjmujemy związany z tym stres, albo zaczynamy to tolerować i powtarzać sami. To trochę tłumaczy, dlaczego w opinii cudzoziemców uchodzimy za naród malkontentów.Jest kilka strategii na to, jak postępować z tymi ludźmi, jak sprawić, żeby ich postawa na nas nie wpływała,  a nawet jak zachęcić ich do zmiany. Nie w każdym przypadku się uda, ale spróbować – na pewno warto.

1. Ta osoba prawdopodobnie nie uświadamia sobie swojego problemu. W końcu czasem fakt, że chodzimy w kółko, widać dopiero, gdy spojrzymy na mapę z dużego oddalenia. A nie każdy chce sobie stworzyć mapę swoich życiowych ścieżek, zwłaszcza jeśli na co dzień chodzi według wskazań kompasu. Problem w tym, że kompasy też się psują…

Jeśli to ktoś bliski, spróbuj z nim porozmawiać, łagodnie, bez oskarżania. Powiedz, że jego narzekanie negatywnie wpływa nie tylko na niego, ale i na Ciebie. Nie groź, nie szantażuj, zaproponuj, że jeśli chce się zmienić, możesz mu w tym pomóc.

2. Zaproponuj rozwiązania. Podrzuć mu pomysły, które pozwolą mu uświadomić sobie, jak bardzo zapędza się w tej negatywności. Może np. zacząć prowadzić dziennik, w którym będzie monitorować swoje myśli i przekonania. Może też spisać wszystkie rzeczy o które się martwi lub które mu przeszkadzają, skupiając się wyłącznie na FAKTACH, nie EMOCJACH. Rzuć mu wyzwanie, np. 30 dni bez narzekania. Albo załóż się, że nie będzie w stanie wytrzymać tygodnia bez negatywnych zdań i myśli. Zwracaj mu uwagę zawsze, gdy w rozmowie z Tobą wpadnie w spiralę narzekania – czasem samemu trudno to zauważyć.

Jeśli wiesz, że jest coś, co możesz dla niego zrobić, zrób to. Np. podrzuć kontakt do miejsca, w którym szukają pracownika, czy numer do dobrego lekarza. U niektórych po rozwiązaniu ich największego problemu negatywizm znika.

2. Odetnij się emocjonalnie. Twoje zainteresowanie, współczucie czy uwaga tylko utwierdzają narzekacza, że to co robi, mu się opłaca. Kiedy więc znowu zacznie serię biadoleń, nie odzywaj się, zachowaj neutralną, znudzoną twarz, pokaż mu, że Cię to nie obchodzi.

Jeśli jednak nie chcesz wyjść na gbura, na koniec zapytaj: a co pozytywnego dla odmiany ostatnio Ci się przytrafiło? Możliwe, że powie, że w jego przypadku – nic takiego się nie dzieje. Wtedy możesz pokazać swoją perspektywę, opisać jak mimo różnych przeciwieństw uczysz się doceniać małe rzeczy, albo oczywistości, takie jak np. fakt bycia zdrowym, posiadania zdolnych dzieci, czy własnego kąta. Jeśli mimo wszystko odrzuca każdy z tych przykładów, nie poświęcaj mu więcej uwagi, niż to konieczne.

W sytuacji, w której nie możesz od niego uciec, na negatywne zdania odpowiadaj ‚yhm’, albo ‚rozumiem’, nie zachęcając do rozwijania wątku, za to jeśli powie coś pozytywnego, wzmacniaj go, dopytuj o szczegóły, okaż dużo żywsze zainteresowanie.



3. Nie bierz jego narzekań do siebie. Kiedy dotyka swoimi słowami Ciebie i Twoich zachowań, uświadom sobie, że cokolwiek byś nie zrobił, i tak byłby niezadowolony. Nie daj się złapać w pułapkę wymuszonego poczucia winy, nie przepraszaj za nic, za co nie powinieneś, nawet dla świętego spokoju. To tylko umocni w nim ten zwyczaj. A jeśli tracisz pewność siebie i zastanawiasz się, czy rzeczywiście nie robisz wszystkiego źle, przyjrzyj się dokładniej, jak ta osoba odnosi się do innych. Pewnie oni też są w jej oczach beznadziejni.

 

Jeśli jest to jakiś Twój przełożony, czy osoba od której jesteś zależny, miej w zanadrzu dowody na to, że nie ma Ci nic do zarzucenia i że wypełniasz swoje obowiązki optymalnie (np. gromadź maile, dokumenty, referencje od klientów).

 

4. Pochwal, doceń, zwróć uwagę na pozytywy. Jeśli narzekanie tej osoby wynika z jej niskiego poczucia własnej wartości, dobrą strategią będzie komplementowanie. Pochwal ładną torebkę, pyszny obiad, nową fryzurę. Nie zwracaj uwagi na obronne „wcale nie” czy „to z przeceny”.
5. Działaj w grupie. Jeśli musisz wejść w kontakt z narzekaczem, rób to w grupie, np. razem z współpracownikami, albo rodzeństwem. Negatywna energia rozkłada się na kilka osób, a on ma przeciw sobie kilka różnych perspektyw, wobec czego trudniej jest mu przekonać świat, że wszystko wokół jest tak złe, jak jemu się wydaje.

 

6. Zwróć uwagę na czas spędzany z tą osobą i swoje uczucia. Jeśli ta osoba należy do Twoich najbliższych i spędzasz z nią sporo czasu, pomyśl o tym, jak to na Ciebie wpływa. „Jesteś średnią z 5 ludzi, z którymi spędzasz najwięcej czasu” mówi Jim Rohn i to może być dla Ciebie ostrzeżenie, podobnie jak uwaga o neuronach lustrzanych z początku akapitu.Czasem, jeśli próby zmian, pomocy nic nie dają, a Twój nastrój po każdym spotkaniu jest coraz gorszy, nie pozostaje nic innego, jak odcięcie się. W przypadku znajomych jest łatwiej, a jeśli to ktoś z rodziny – wystarczy choćby emocjonalne odcięcie i ograniczenie częstotliwości kontaktów. Dobrze będzie też uzyskać spojrzenie kogoś mądrego z zewnątrz, kto powie Ci, że nie jesteś niewdzięczny, tylko po prostu walczysz o siebie i o swoje własne zdrowie.

 

– PS – 

To nie koniec tego tekstu. W kolejnej części coś dla tych, którzy w sobie samych rozpoznali notorycznie nieszczęśliwego. Przedstawię kilka naukowo udowodnionych sposobów na to, jak zaprosić szczęście do swojego życia.

Uprzedzając możliwe komentarze, jeszcze raz podkreślam, że powyższy tekst NIE dotyczy osób chorych na depresję lub z innymi schorzeniami psychicznymi. Czasami samodzielne wyjście ze stanu notorycznego nieszczęścia nie jest możliwe – i o tym również będę pisać w kolejnej części. W wielu przypadkach jest jednak wysiłkiem, na który stać te osoby i nie ma to nic wspólnego z ‚terrorem szczęścia’.

 

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Kiedy tak czytam kolejne punkty, dochodzę do wniosku, że mam ciotkę, która specjalizuje się w byciu nieszczęśliwą. Wszystko się zgadza, może poza tym że ona dba o siebie, czyli chodzi po lekarzach z najmniejszą pierdołą. Cóż, to kolejne osoby, które może zadręczać swoim cierpieniem. Faktycznie, w jej przypadku narzekanie to życiowa strategia. Ale najgorsze jest to, że skutecznie zatruła życie swojej najbliższej rodzinie, bo przy tym wszystkim jest straszną despotką. To jest niestety patowa sytuacja i marne rokowania na przyszłość.

  • Nikotyna

    Jakis czas temu odcielam sie od takich osob, bo skutecznie wysysali ze mnie pozytywna energie. Czekam na cala serie wpisow na ten temat z niecierpliwoscia!

  • Po przeczytaniu tego tekstu pomyślałam, że muszę go podrzucić mojemu przyjacielowi, bo to ja jestem takim wiecznym nieszczęśliwym, a on musi mnie znosić. Chociaż akurat u mnie nic nie jest czarno-białe, bo z jednej strony wiecznie jestem niezadowolona ze wszystkiego, a z drugiej strony nie jestem stworzona do smutku i czuję, że wchodzę w rolę, która w ogóle mi nie pasuje. Powiedziałabym, że moje marudzenie jest częścią jakiejś większej góry lodowej.
    Z ciekawością przeczytam kolejny tekst.
    pozdrawiam

  • Oj, a coś o szczęściu? Albo jak rozpoznać geniusza? Bo jak zwykle Cię czytam i większość pasuje :)

    • No proszę Cię, uznam Cię za trolla jak jeszcze raz mi tak powiesz!

      Zaraz Ci napiszę jakiś horoskop na życie z wygraną w totka, zdrowiem, rozwojem i światową sławą ;)

      • Naprawdę?? Zrobisz to dla mnie?? ;)

        Obiecuję w takim razie się uspokoić :)
        Swoją drogą to dziwny mechanizm, ale naprawdę czytam i na pierwszy rzut oka co najmniej 75% pasuje. Ciekawe z czego to wynika i czy tylko ja tak mam?

  • Pytam: „Jak leci?, dostaję odpowiedź: „W poniedziałek o 9 rano? A jak może być, no co ty, nie pytaj!”. A myślę sobie: „Zaczął się dzień, odpoczęłam, mam dużo energii… czego tu chcieć?”

  • Króliczku – robisz świetną robotę, nie będę już zanudzać, ale wiesz jak bardzo doceniam Twoje wysiłki i pracę. Wkład włożony w bloga – 11/10!

  • Przemyślałam to na szybko i na szczęście nie mam wokół siebie żadnych stale nieszczęśliwych ludzi. Jestem prawdziwą szczęściarą, bo takie osoby potrafią wysysać z człowieka całą energię!

  • Ja na początku tego roku zerwałam wszelkie kontakty z taką osobą, bo wszelkie próby pomocy i zwrócenia uwagi zawiodły. Ba! Posunęłam się nawet do nakrzyczenia na nią w miejscu publicznym (desperacja razy 1000). I nic, nie dało się inaczej.

    Ale nie od wszystkich da się odsunąć, czy cokolwiek zdziałać rozmową. Na przykład na rodziców spod gwiazdy „tak źle, a tak niedobrze” to potrzebowałabym magiczny pył <|:^D

    • Ha, jesteś moją bohaterką (za to nakrzyczenie w miejscu publicznym). Szkoda tylko że nie zadziałało, no ale widocznie to jeszcze nie był czas dla tej osoby. Za to Ty nie masz sobie nic do zarzucenia – zrobiłaś chyba więcej niż trzeba :)

      • A ja nie jestem swoją bohaterką. Z perspektywy myślę, że zrobiłam za dużo, za bardzo pokazywałam dziewczynie, że błądzi i ona w obronie własnej jeszcze bardziej zamknęła się na dostrzeganie tego. A już szczególnie to krzyczenie mogła jeśli nie świadomie to podświadomie odebrać jako upokarzające.
        Swoją drogą rozmawiałam z nią wczoraj. Zaczęła coś łykać i tyle zmian. <|:^(

  • O tak, przebywanie z taką osobą jest trudne. Cokolwiek dzieje się wokół, ten jeden człowiek jest cały czas pokrzywdzony. Nie potrafię tego zrozumieć tym bardziej, że ja mam typowo praktyczne podejście do życia, a więc dużo od siebie wymagam, cieszę się z sukcesów, a niepowodzenia zostawiam za sobą i obieram sobie nowe cele. Najgorsze w osobach wiecznie nieszczęśliwych jest to, kiedy mają się za wielce doświadczonych życiowo i emanują tym na wszystkie strony. Wiele osób ma za sobą trudne chwile, niektórzy po prostu nie lubią wzbudzać czyjejś litości i wylewać się publicznie z całym swoim życiowym żalem.

    • Smutne to ich ‚doświadczenie życiowe’, skoro składa się wyłącznie z negatywnych rzeczy…

  • Stanford jak to ma w zwyczaju przeprowadził badanie, w którym podzielono ludzi na 3 grupy i poproszono ich o zapisywanie pewnych rzeczy codziennie przez miesiąc. Jakie to były rzeczy? Pierwsza grupa miała zapisywać, co robiła danego dnia, druga – co ich zdenerwowało i zasmuciło, trzecia – za co byli wdzięczni i i co miłego ich spotkało w ciągu dnia.
    Wyniki.
    Pierwsza grupa – bez zmian.
    Druga – sfrustrowana, niezadowolona i ciągle narzekająca. Pesymistycznie nastawiona.
    Trzecia – czuli się szczęśliwsi i byli zdecydowanie pozytywniej nastawieni do życia oraz … zdrowsi.

    Szczęście to umiejętność :)

  • Natalia

    Króliczku, temat jest mi dość bliski. Mam chłopaka, który ciągle narzeka, zawsze coś mu nie pasuje. O ile z naszej relacji jest zadowolony, to jeżeli chodzi o całą resztę świata – tragedia… Zawsze o wszystko obwinia innych np. współpracowników, szefa czy nawet ekspedientkę. Sama jestem bardzo pozytywną osobą, nawet gdy coś mi nie wyjdzie, staram się znaleźć w sytuacji jakiś pozytyw albo chociażby naukę na przyszłość. Na początku nie przeszkadzało mi to w nim jakoś bardzo, po prostu w rozmowie próbowałam mu pokazać inny punkt widzenia. Z czasem zaczęło mi to bardzo ciążyć… Po naszych spotkaniach byłam taka jakaś… wykończona/zmęczona/trochę zdołowana? Męczyło mnie też ciągłe pocieszanie. Ogólnie jest bardzo dobrym człowiekiem i widać, że mu na mnie zależy i mi na nim też. Wiem też, że nie ma ideałów, ale narzekanie i takie bardzo negatywne podejście do wszystkiego, to jest akurat coś czego nie potrafię zaakceptować. Gdy miałam takich znajomych, najzwyczajniej przestałam się z nimi spotykać. Nawet odcięcie się od matki i ograniczenie kontaktów nie było dla mnie trudne, choć jak to w historiach rodzinnych bywa – to skomplikowane. Niemniej jednak dobrze mi z tym, ponieważ przebywanie w towarzystwie takich osób bardzo źle na mnie wpływa. Powiedziałam mu dokładnie to samo. Długo i szczerze wtedy rozmawialiśmy i wydaje mi się, że coś do niego dotarło. Powiedział, że nie zdawał sobie sprawy, że tak to odbieram i że jego zachowanie tak na mnie działa. Zapytał się nawet, czy jeśli się nie zmieni to odejdę. Odpowiedziałam, że nie wiem, ale prawdopodobnie tak. Myślę, że podziałało, bo widzę znaczną poprawę :) Nawet powiedział, że jakby ‚gadał głupoty’ mam mu przerwać i powiedzieć żeby przestał. Trochę za bardzo się rozpisałam. Niecierpliwie czekam na drugą część, pewnie się przyda!

    Dziękuję za notkę :)

  • Znam kilka takich osób i z doświadczenia wiem, że przebywanie z tego typu ludźmi nie jest łatwe i wpływa negatywnie na nasze samopoczucie. Bardzo fajny tekst, z pewnością pomoże wielu osobom:)

  • Osobiście wolę unikać kontaktów z takimi osobami, bo nie dość, że wciągają mnie w to swoje nieszczęście to dodatkowo nie da się im pomóc, cokolwiek byś nie doradził takiemu człowieku, zawsze będzie źle. Miałam kiedyś taką bliską osobę, którą przez pewien czas nawet nazywałam przyjaciółką, jednak zawsze krytykowała moje plany, wiecznie narzekała i miała… problem na każde rozwiązanie :P Nie dałam rady się przy niej odbić od dna, więc przy pierwszej najbliższej możliwości ograniczyłam z nią kontakt, a dziś nie mamy go już wcale i wiesz co? Cieszę się z tego powodu niezmiernie. Jestem szczęśliwym człowiekiem, wolnym od narzekania i wiecznych kłopotów ;)

    • Czasem odcięcie się to najlepsze co możemy zrobić w takiej sytuacji. Nie ma sensu utrzymywać znajomości za wszelką cenę, jeśli nic pozytywnego z niej nie wynosimy :)

  • Oj mam taką osobę w bliskim otoczeniu – i tak jak piszesz, ona tego nie widzi, więc to ja niestety muszę się nauczyć z tym radzić …

    • Zastanawiam się, czy jakby jej powiedzieć wprost o tym, że jej narzekanie jest trudne do wytrzymania, nadal by to robiła…

      • Rozmowy były już 3 razy – zawsze wina jest wszystkich dookoła…

        • Ech, czyli trudny przypadek który ciągle przerzuca winę na innych… to chyba rzeczywiście najlepsze co można to zrobić, to nauczyć się odporności, albo unikać, albo uparcie zmieniać temat na pozytywne rzeczy i odmawiać rozmów o innych rzeczach…

  • Dee

    Świetny tekst Asiu :) takie sprawy znam z własnego doświadczenia – muszę pracować ze sporą grupą tak nastawionych ludzi i najczęściej reaguje żartem, olaniem sprawy albo odcięciem się – mówię, że takiego smęcenie to nikt nie wytrzyma, zakładam słuchawki i gra :D co najlepsze to działa, nie wiem czy zmienia coś w środku tych ludzi, ale w moim towarzystwie mocno się hamują z tym jojczeniem na cały świat i ludzi. Trochę mi zajęło nauczenie się tego, ale nie wpuszczam takich emocji do siebie i nawet jak ktoś puszcza soczystą wiązankę negatywnej energii to to po mnie po prostu spływa. Ale to są owoce lat pracy nad sobą, osoby które stykają się pierwszy raz z takimi osobami mogą czuć się przytłoczone i strasznie zdołowane.

    • Dobry patent! Czasem trzeba komuś tak otwarcie dać znać, że nie da się go słuchać, nawet jeśli z boku wygląda to chamsko. Jeszcze bardziej chamskie jest zatruwanie komuś dnia swoim marudzeniem :)

  • Druga część tekstu – jak pozbyć się nawyku narzekania już jest tutaj:
    http://www.kroliczekdoswiadczalny.pl/2016/03/jak-pozbyc-sie-nawyku-narzekania.html

  • Gosia K

    Dziękuję za ten tekst :) Mam a raczej miałam taką przyjaciółkę od 18 lat bardzo trudno było mi się od niej odciąć ale w sumie ona to zrobiła (uświadomiłam sobie że to zawsze ja proponowałam spotkania). Ale (zawsze jest jakieś ale) przez tyle lat miała na mnie naprawdę ogromy wpływ więc i sama po części jestem taka biadolącą osobą, i bardzo dużo czasu zajęło mi uświadomienie sobie tego wpływu. Dalej mam myśli że może powinnam zadzwonić, napisać, spotkać się ale wiem że to nie będzie dla mnie dobre ale z drugiej strony martwię się o nią i dalej chciałabym jej pomóc tylko już nie wiem jak. Jest to naprawdę mega inteligentna osoba ale ciągle utwierdza się w tym że jest DDA i to jest przyczyna jej życia w taki sposób. Myślę że w niektórych sytuacjach tylko specjalista może pomóc.

    • Jest bardzo dużo osób DDA, które dzięki odpowiedniej pomocy wróciły w życiu na właściwe tory… te terapie są skuteczne, pod warunkiem, że naprawdę chce się zmiany. Nie wiem czy Twoja przyjaciółka jej chce, czy używa DDA jako wymówki do pozostania w bierności, ale najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić jest chyba właśnie podsunięcie adresu specjalisty. Co z tym zrobi, będzie już zależeć tylko od niej – nie da się nikomu na siłę naprawić życia, niezależnie od tego, jakbyśmy czasem chcieli…

  • Pingback: Jak pozbyć się nawyku narzekania, marudzenia()

  • A wiesz, że to naprawdę zaraźliwe skubaństwo. Można się tak nakręcać, nakręcać i nawet uwierzyć w to, że ma się depresję. Przed chwilą pożarłam całą Milkę, za chwilę będę stękać, że mnie zemdliło, ale póki co pójdę zobaczyć na drugą część tekstu :))

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, rozwój, świadomy lifestyle, doza emocji i zaskoczenia... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- LUBISZ TO? -

- MÓJ INSTAGRAM -

- ARCHIWUM -