jak radzić sobie z nadmierną empatią

Jak radzić sobie z nadmierną empatią?

Jeśli czytałeś mój poprzedni tekst i uważasz, że opis empaty do Ciebie bardzo pasuje (ale nie, że czasem tak, a czasem nie, albo tylko po pewnych modyfikacjach i w wyjątkowych sytuacjach – chodziło o to, czy opisuje on Twoją codzienność i dominujące odczucia), i jeśli borykasz się z wymienionymi tam trudnościami i problemami, czas ustalić wspólnie jakieś strategie przetrwania. Jest ich sporo i dzięki nim może Ci się żyć dużo łatwiej i przyjemniej.
To nie tak, że Twoja osobowość musi zostać naprawiona. Jedyne co musisz, to zadbać o to, by Twoje otoczenie i praca/inne zajęcie odpowiadało temu, jaki jesteś. Nie musisz starać się na siłę stawać normalny i dopasowywać do zachowań ludzi wokół. Tą drogą nigdy nie dojdziesz do szczęścia. Zamiast jak zazwyczaj myśleć o innych, czas byś skupił się trochę na sobie i wsłuchał w swoje potrzeby, zaczął wykorzystywać zalety, zamiast skupiać na wadach.
Nawet jeśli uważasz, że empatą nie jesteś, ale masz fobię społeczną, jesteś nieśmiały, czy łatwo dajesz się wykorzystywać innym, te porady również mogą Ci się przydać.

 


POMOCNE ZWYCZAJE 

 

1. Stwórz swoją poranną i wieczorną rutynę i trzymaj się jej. Mój sposób na poranki opisywałam tutaj, a wieczorami staram się praktykować wdzięczność, przeczytać coś zabawnego lub lekkiego, albo zapisać kilka stron w pamiętniku. Już sam proces pisania mnie relaksuje, dodatkowo odsiewam ze swojej głowy myśli, które czasem bywają natrętne.


2. Medytuj. Jeśli dotąd jeszcze tego nie próbowałeś, w Internecie znajdziesz wiele opisów, jak się do tego zabrać, będąc początkującym. Medytacja wycisza umysł i pozwala Ci odciąć się od cudzych emocji. Polecam 10-15 minutową medytację rano lub wieczorem, jeśli masz problemy z zasypianiem.

3. Stosuj pozytywne afirmacje, które zmienią sposób, w jaki najczęściej myślisz i zastąpią niektóre negatywne przekonania.

4. Wpisz w kalendarz randki z sobą samym i czas przeznaczony na pobyt w naturalnym środowisku. Musisz przyjąć, że to nie strata czasu, a element konieczny Tobie do życia tak jak innym pokarm. Codziennie postaraj się też spędzić przynajmniej kilkanaście minut na słońcu, czy w świetle księżyca, w pobliżu roślin, albo ze zwierzętami. Może spróbujesz przytulania drzew, jak ja?

5. Korzystaj z masaży. Chodź do masażysty, namów partnera, żeby Ci je wykonał, albo rób sobie je sam, np. szczotką do ciała, która usprawnia też oczyszczanie z toksyn. Twoje ciało w wyniku negatywnych emocji przechowuje ślady napięć, ważne jest, by dać mu się raz na jakiś czas kompletnie rozluźnić. Tą samą funkcję mogą pełnić kąpiele czy np. praktyka jogi.

6. Ruszaj się. Skoro o jodze mowa – jest idealna, bo niezbyt intensywna, nadaje się dla osób w każdej kondycji, usprawnia przepływ energii przez ciało i kontakt z nim, a także uczy oddychania. Dobry jest także lekki stretching, czy choćby nawet żwawe spacery. Ważne, by się ruszać.


7. Włącz uważność. Zwracaj uwagę na symptomy, przez które Twoje ciało informuje Cię, że coś jest nie tak – przyspieszone bicie serca, zwiększona emocjonalna reaktywność… Kiedyś zagłuszałam lub bagatelizowałam te sygnały, dziś traktuję je poważniej. Jeśli też je zauważysz, staraj się powoli i głęboko oddychać, co uspokaja, a w gorszych przypadkach, stosuj się do zasad poniżej.

8. Zainteresuj się mocą: kamieni półszlachetnych (dla empatów polecany jest zwłaszcza hematyt i kryształ górski, warto je nosić ze sobą), olejków eterycznych (lawenda uspokaja, cytryna oczyszcza pomieszczenia), i dźwięków (np. gongów tybetańskich, muzyki klasycznej, czy konkretnych leczniczych częstotliwości; mi osobiście pomagają dźwięki ASMR).

UNIKAJ/ UWAŻAJ NA:

 


 

1. Duże skupiska ludzi – zakupy możesz robić w mniejszych sklepach, niekoniecznie galeriach, jeśli masz gdzieś pojechać, unikaj godzin szczytu, niektóre rzeczy spróbuj załatwić przez telefon czy internet, itd.


2. Emocjonalne wampiry – jesteś dla nich łatwą ofiarą, w tym wypadku lepiej nie bawić się w asertywność, tylko od razu ucinać kontakt, lub zmniejszać go do minimum, jeśli rozpoznasz, że ktoś w Twoim otoczeniu wysysa z Ciebie energię, lub zaraża negatywną.

3. Negatywne informacje/nadmiar informacji – zrób porządek z tymi, które do Ciebie docierają, odetnij negatywne wiadomości, fanpage czy znajomych w social media, którzy lubią agresywnie się wypowiadać lub udostępniać zdjęcia biednych dzieci czy zwierząt (opcja: przestań obserwować). Rozważ pozbycie się telewizora – ja nie oglądam go już od 10 lat, od kilku też nie kupuję gazet. Mimo wszystko mam kontakt z najważniejszymi wydarzeniami na świecie, ale nie przytłaczają mnie aż tak.

4. Swoją skłonność do uzależnień – zwróć uwagę czy nie sięgasz po coś zbyt często, lub nie powtarzasz jakiegoś zachowania, które tylko częściowo jest dla Ciebie korzystne (np. słodkie lub tłuste jedzenie w stresowych sytuacjach, alkohol, narkotyki, zakupy itp.).


5. Kofeinę i inne stymulanty – pobudzają, a przez to męczą. Sam jesteś wystarczająco pobudliwy i wrażliwy na bodźce, by jeszcze to wyostrzać. Ja rzuciłam kawę pół roku temu, teraz nie piję jej już w domu, a jedynie czasem w kawiarniach, dla smaku, lub towarzystwa. Od kiedy to zmieniłam, zauważam, że pobudzić mnie potrafi nawet zielona herbata czy czekolada – codzienne picie kawy kiedyś to we mnie zagłuszało.

6. Zrzucanie winy na innych – kiedy zaczynasz czuć emocje innych, łatwo jest ulec pokusie poczucia się jak ofiara sytuacji, która cierpi przez innych – ich złość, negatywne podejście itd. Nie zmienia to faktu, że nadal tylko TY jesteś odpowiedzialny za swoje szczęście i kształt swojego życia, Twoja w tym rola, by przejąć jego ster. A podstawą do tego będzie nauka oddzielania emocji innych ludzi od swoich.

7. Pomaganie na siłę. Czujesz czyjeś cierpienie, więc chcesz pomóc. Starasz się tak, inaczej, w jeszcze inny sposób… i nic. Odczuwając frustrację i bezsilność, cierpiąc za Was dwoje być może nie dostrzegasz, że ta osoba wcale NIE CHCE żeby jej pomóc – ona dobrze i bezpiecznie czuje się w swoim cierpieniu! Są i tacy, i dopóki sami nie zechcą zmienić swojej sytuacji, Ty nic sensownego nie zrobisz, jedynie stracisz swoją energię.

8. Nie zaprzeczaj, że jesteś taki, jaki jesteś. Nie staraj się na siłę blokować, ukrywać tych swoich cech – będziesz czuł presję i stres, które prędzej czy później objawią się w fizycznych dolegliwościach. Pracuj nad poczuciem własnej wartości i docenieniem swoich zalet.

 

SPOSOBY DORAŹNE W TRAKCIE LUB PO TRUDNEJ SYTUACJI


 
jak radzić sobie z nadmierną empatią

1. Weź prysznic – woda ma doskonałe właściwości oczyszczające, zmywa nie tylko brud, ale i różne energie nagromadzone w ciągu dnia, zwłaszcza jeśli wyobrażasz sobie, że wraz ze strumieniem wody spływa na Ciebie białe, czyste światło. Możesz spróbować też kąpieli z solą himalajską.


2. Zbroja/bąbel/tarcza – jeśli ktoś Cię atakuje, męczy, wyobraź sobie że otacza cię białe światło, które stanowi nieprzenikalną, elastyczną warstwę wokół Ciebie, albo bąbel w którym jesteś bezpiecznie zamknięty i osłonięty, w którym mogą przepływać wyłącznie Twoje emocje. W trudniejszych przypadkach, gdy masz do czynienia z kimś bardzo negatywnym czy agresywnym, pomaga wizualizacja zbroi. Nie jest to najlepsza metoda, ale zanim nauczysz się przepuszczać przez siebie cudze emocje, będzie pomocna.

 3. Przejście przez tłum – jeśli źle się czujesz w zatłoczonym miejscu, wyobraź sobie, że jesteś jak Mojżesz, który właśnie otworzył sobie drogę przez Morze Czerwone. Emocje i energie innych ludzi rozchodzą się na boki, nie dotykając Ciebie, a Ty przechodzisz czystą ścieżką i nie czujesz od nich niczego. Im częściej będziesz to praktykował, tym lepiej będzie działać. Niektórzy radzą też, by przed wejściem w zatłoczone miejsca zjeść proteinowy posiłek.

 4. Zjedz coś ciepłego, odżywczego, zdrowego.  Np. magiczną zupę, jaką jest rosół. Albo pomidorowa. Nie wiem jak one to robią, ale nie tylko smakują, ale również przynoszą emocjonalny komfort po trudnych doświadczeniach, bez poczucia winy jakie ma się po słodyczach i innych zapychaczach.

 5. Przyjmuj, obserwuj i wypuszczaj – jeśli nawiedza Cię negatywna emocja, postaraj się jej przyjrzeć, jakby była jakimś ciekawym i dziwnym obiektem, pozwól jej przez Ciebie przejść i odejść. Dla ułatwienia możesz wyobrazić ją sobie jako kolorową falę energii.

6. Wyraź się! Upuść nagromadzonych emocji przez krzyczenie w poduszkę, płacz, sesję śmiechu, śpiewanie, ruch – taniec lub bieg przed siebie, albo coś kreatywnego (np. stwórz rysunek czy wiersz).

7. Zainteresuj się tematem oczyszczania czakr i stosuj je po trudnych sytuacjach.

 

EMPATA W PRACY


 

1. Talizman. Przynieś do pracy jakiś drobny obiekt, który kojarzy Ci się z byciem wolnym i bezpiecznym. Zastanów się, kiedy się tak czujesz i wybierz coś, co będzie Ci przypominać to uczucie, np. zdjęcie, kamień, figurka zwierzęcia, mały kwiatek. Potrzymaj tą rzecz w rękach, myśląc o tych pozytywnych uczuciach, powtarzając sobie w myślach np. „jestem wolny, jestem w bezpiecznym miejscu”. Powtarzaj to skojarzenie, a potem ustaw przedmiot w pracy, i kiedy poczujesz napięcie, weź go znowu w ręce, wracając do swojego skojarzenia.


 2. Postaraj się stworzyć pozytywne nastawienie do pracy, przez odkrycie i podtrzymanie czegoś, co będzie sprawiało, że chcesz tam wracać, może to być np. relacja z współpracownikiem, albo odkrycie głębszego sensu swojej pracy.

3. Co rano twórz sobie plan swojego dnia w pracy, żeby uniknąć stresu i presji. Porządek w dokumentach czy przyborach pracy też pomoże Ci przetrwać dzień spokojniej.

4. Rób sobie przerwy – żeby oderwać wzrok od monitora/dokumentów i popatrzeć np. na zdjęcie natury czy przez okno, wykonać kilka rozciągających ćwiczeń, przejść się, jeśli siedzisz cały dzień i pooddychać przeponą. To takie oczywistości, ale Ty nie możesz o nich zapominać.

5. Jeśli Twoja praca jest dość elastyczna, poeksperymentuj z różnymi godzinami rozpoczynania i kończenia pracy, pracą zdalną czy zmianą ilości godzin pracy. Sprawdź jak to na Ciebie wpływa i wybierz najlepszą opcję. Może okaże się, że wolisz pojawić się w pracy bardzo wcześnie, unikając porannych korków i frustracji na drodze, korzystając ze skupienia w pustym biurze?

6. Jeśli Twoja praca jest stresująca i rządzi się sztywnymi zasadami, zastanów się nad powodami, dla których w niej trwasz i pomyśl czego jest więcej, korzyści, czy jej wad. Jeśli przeważa to drugie, w Twoim interesie jest poszukanie nowych możliwości zatrudnienia.

EMPATA W ZWIĄZKU


 

1. Daj znać potencjalnym kandydatom jaki jesteś. Już na etapie poznawania się z kimś, odkryj trochę swojej wrażliwości, powiedz, że potrzebujesz czasami pobyć sam. Jeśli to zrozumie, to dobry znak, jeśli uzna Cię za przewrażliwionego, wiesz, że to nie relacja dla Ciebie.


2. Daj sobie za nim/nią zatęsknić. Nawet krótkie przerwy pozwolą Ci się doładować i wrócić z nową energią do partnera. Nie zawsze muszą to być samotne wakacje – czasem wystarczy kilkugodzinny spacer do lasu czy nawet godzinna kąpiel i inne zabiegi w zamkniętej łazience.

3. Przedyskutujcie układ domu/mieszkania i sposób w jaki śpicie. Dla empatów ważne jest posiadanie własnego kącika, jeśli nie osobnego gabinetu/sypialni, to choćby tylko swojego fotela czy biurka gdzieś w rogu. Niektórzy empaci polecają też spanie oddzielnie. Choć brzmi to dziwnie i wydaje się świadczyć o oddaleniu w związku, w rzeczywistości, nawet naukowcy nie związani z tematem empatów twierdzą, że spanie oddzielnie jest korzystniejsze dla zdrowia par. Pełna wygoda, możliwość ułożenia się w dowolny sposób i brak innej energii, która przenika do nas nawet przez sen – to pozwala się zregenerować. Jeśli partnerowi będzie ciężko to zrozumieć, trzeba postawić na kompromis, np. kilka nocy spania razem, kilka osobno, albo chociaż… większe łóżko.

4. Podczas kłótni –  wyobraź sobie otaczający Cię bąbel, do którego negatywne emocje partnera  nie mogą się przebić. Odczekaj parę sekund robiąc wdech i wydech, zanim odpowiesz mu w trakcie wymiany zdań. Postaraj się też nie siedzieć wtedy zbyt blisko niego, żeby zapewnić sobie niezbędną osobistą przestrzeń.

 

PORCJA WIEDZY DLA EMPATÓW


 

 
Niestety, wyłącznie w języku angielskim (ale możesz spróbować rozszerzeń tłumaczących całe strony do przeglądarek):

 
Jeśli znasz jeszcze jakieś przydatne sposoby, jak radzić sobie z tym wszystkim – podziel się w komentarzu, niech inni też skorzystają!
Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • paleface

    Przeczytałem pierwszą część artykułu i olśniło mnie. Poznałem pojęcie empaty, któreg wcześniej świadom nie byłem, a nadmierna empatiaa była dla mnie czymś zagadkowym. Empata jest studnią wrażliwości, ale chciałbym zapytać, czy wręcz nadwrażliwość na niektóre dźwięki (delikatne siorbanie kogoś obok, dźwięk przełykanego posiłku), niektóre normalne czynności innych w moim otoczeniu (np. telepanie nogą) itp. w jakiś sposób wiąże się z osobowością empaty? Nadmierna wrażliwość na niektóre bodźce regularnie, aczkolwiek nie często mi doskwiera i nie wiem z której strony to ugryźć…

  • Gosia

    Dzięki Króliczku za te rady, będą bardzo pomocne! Ja od siebie mogę polecić coś, co mnie uspokaja i pomaga pozbyć się negatywnych emocji czy niepokoju – gdy tylko czuję się źle, zaczynam nucić ulubioną piosenkę z dzieciństwa, która bardzo miło mi się kojarzy. Od razu przenikają mnie pozytywne i ciepłe uczucia, jakie przeżywałam wtedy, gdy tego słuchałam. :)

    • Coś jest w tym śpiewaniu i nuceniu, tak jak napisał wyżej Paweł. Fajny sposób – muszę sama częściej próbować, bo to jest też dobry sposób, żeby przełamać blokady w wyrażaniu siebie, a czasem mam z tym problem.

  • Rosół dobry na wszystko! Podzieliłaś się garścią bardzo ciekawych rad, dzięki :)

  • Rosół zawsze lubiłam, po nim czuję się dobrze. W Twoim tekście jest wiele cennych rad, z niektórych na pewno skorzystam, ale nie ze wszystkich. Niektóre kłócą się z wyznawanymi przeze mnie wartościami. Choćby fragmenty o talizmanach. Ale mimo wszystko wpis jest ciekawym rozwinięciem poprzedniego, rzuca na empatię nowe światło.

    • Cieszę się, że mimo wszystko nie skreślasz z tego powodu całego tekstu, tylko czerpiesz z reszty.
      To bardzo miłe :)

      • A pewno! W tekście znalazłam naprawdę wiele cennych porad, szkoda byłoby z nich rezygnować. Dzięki Tobie mam większe pojęcie o tym, co czuję i jak się czuję. Inaczej też na to patrzę po zapoznaniu się z Twoim wpisem. Masz ciekawe przemyślenia, chociażby odnośnie empatii w związku. Nigdy nie zagłębiałam się w ten temat, a teraz wiem, jakie zachowania są pożądane u empaty, a jakie nie.

  • Paweł

    Piątka w trudnej sytuacji jest bezcenna. Zazwyczaj sobie gram cicho na gitarze wymyślając jakąś historię deklamując ją. Nie ważne jaką, taka forma wygadania się metodą spontanicznych skojarzeń. Samopoczucie wzrasta ;-)

    Kawał dobrej roboty odwalasz takimi wpisami.

  • Przez Ciebie podczas kłótni już nigdy nie zachowam powagi, bo będę wyobrażał sobie bąbel ;-)

  • Nikotyna

    Dzięki Tobie teraz wiem w jakiś sposób, kim jestem. Zawsze zastanawiałam się dlaczego emocje innych tak przeze mnie przenikają, dlaczego pomimo że w moim życiu jest okej odczuwam wszelkie ich problemy i emocje z nimi związane. Niestety przez to zakończyłam wiele ciekawych znajomości – przez kilka miesięcy nagromadzałam w sobie te ich negatywne uczucia, aż w pewnym momencie nie wytrzymywałam i urywałam kontakt na kilka miesięcy. Tak po prostu, nie odpisywałam, nie odbierałam telefonu, znikałam. Byłam zbyt zmęczona.
    Z czasem zauważyłam, że ten cykl się powtarza – doszłam w końcu do wniosków, że potrzebuję więcej przestrzeni osobistej. I wystarczą mi spotkania face-to-face, dodatkowe pisanie w między czasie na fejsie to już za dużo, czuję się już przytłumiona.
    Mam teraz grupę przyjaciół, którzy doskonale to rozumieją i strasznie się z tego powodu cieszę. Ba, myślę, że wśród nich też znalazłby się niejeden empata.
    Największe problemy miałam z 6 i 7. Mama zawsze powtarzała, że mam kompleks zbawiciela. Zawsze chcę uratować wszystkich innych, tylko nie siebie. I kiedy ja chciałam komuś pokazać, że można wyjść z ich problemów, nagle sama w tym siedziałam i razem opadaliśmy na dno. Na szczęście mi za każdym razem udało się odbić, kwestia tego, że musiałam kolejną osobę zostawić.
    Co do części empaty w związku – zgadzam się w pełni. Potrzebuję swojego małego kąta. W tym momencie jest to moje łóżko otulone ścianami ze zdjęciami / plakatami / pamiątkami, ale za kilka miesięcy mam zamiar się wyprowadzić i to sprawia mi największy problem, tym bardziej, że najprawdopodobniej to będzie życie na walizkach. Nie obawiam się zostawić rodziny, miasta, jechać w nieznane – tylko tego, że nie będę miała tego swojego kąta, albo że będzie on inny, niewystarczający.
    No i również pomimo życiu w związku potrzebuję tej chwili dla siebie – wystarczy dłuższa kąpiel, spacer, coś takiego tylko dla mnie.
    Dziękuję Ci ogromnie za ten wpis. Mam nadzieję, że dobrnęłaś do końca mojego komentarza, ha ;)

    • Oczywiście, że przeczytałam cały, i to z wielką przyjemnością! Dzięki, że chciałaś się podzielić swoimi myślami.
      Fajnie, że masz znajomych którzy akceptują Cię taką, jaką jesteś – to skarb. Reszta świata nie musi :)

      Co do tego własnego kąta po wyprowadzce – doskonale Cię rozumiem. Wynajmując mieszkania na studiach zawsze szukałam osobnych pokoi, z jak najmniejszą liczbą współlokatorów, ale ostatecznie różnie bywało. Kiedyś miałam stancję na której mieszkało 9 osób, kiedy indziej dzieliłam pokój z jeszcze jedną osobą. Za każdym razem czułam, że mam za mało przestrzeni dla siebie i często uciekałam np. do parku czy gdziekolwiek. Jeśli więc mogę coś doradzić, unikaj akademików i zatłoczonych mieszkań :D

      Pozdrawiam :)

  • Świetny tekst! Pochłonęłam w całości! :)

  • Cóż, ja niestety jestem i empatą (nie pasuje tylko jedna cecha z listy z poprzedniego wpisu – raczej nie mam nałogów, choć w sumie moją chęć nie posiadania nałogów można by uznać już nałogiem…) i meteopatą. W dodatku piąty miesiąc pracuję z osobą, która jest wampirem emocjonalnym. Większość pracowników jest już zmęczona, ale nie bardzo mam pomysł, co ja (nowa i tylko na chwilę) mogę zrobić ;) Po prosty jednak wracam styrana – nie pracą, a osobą. Dodam, że jak nie ma jej w pracy to wręcz czuję, że wypoczywam… ;)

  • Dzięki za oba teksty! Jak widać zawsze można można dowiedzieć się o sobie czegoś nowego, jeśli już wiemy „co nam jest” to można zacząć sobie z tym radzić.

  • Jagodowa Dziewczyna

    Może i w końcu dowiedziałam się co mi jest :) Punkt 9. i 18. to jedne z wielu, które najbardziej mnie męczą. Ileż to razy rozmawiam z jakąś osobą i nagle po prostu czuję że to co teraz mówi jest nieprawdziwe, wiele razy też zastanawiałam się czy już sobie nie wmawiam czy coś w tym stylu, jednak miałam też okazję dowiedzieć się prawdziwej strony tychże słów… Co do punktu 18. – moja masakra. Mam ochotę zbawiać świat, a sama siedzę wtedy po dziurki w nosie w bagnie. Przez to pokłóciłam się z przyjaciółką, bo już tak zaczęłam jej rzucać tekstami, artykułami z blogów itd. dot. jej problemu że po prostu tak wyszło że nie odzywałyśmy się do siebie kilka godzin – a to dlatego że właśnie ona wie że po prostu taka jestem i dłużej nie mogłaby się obrażać. Przyznam że wtedy na serio przesadziłam, ale no cóż… Ilu osobom próbowałam naprawić życie, tego nie zliczę… Co do pkt. 4. – dopiero teraz, kiedy przeczytałam oba artykuły zauważyłam, że w sumie to wiem mnóstwo z życia moich koleżanek. A stało się to tak, że po prostu zaczęłyśmy rozmawiać, a one same poszły po temat i zaczęły się zwierzać… W sumie, nie będę się tu dużo rozpisywać, bo musiałabym ponad dobrą połowę punktów opisać, więc podsumuję tym, że dziękuje Ci za oba artykuły bo nareszcie mogę stwierdzić co mi ‚dolega’ :)

  • Antymateria

    Coraz więcej się mówi teraz o uważności. Myślę, że jest ona kluczowym elementem codzienności i staram się ją odkrywać. Jesteśmy za bardzo zapatrzeni we własne potrzeby, zranienia, oczekiwania, nadzieje, a potrzeba otwartości, bez tego tracimy kontakt z rzeczywistością i… ze sobą. Szukam harmonii.
    Osobiście uważałabym na metodę zbroi/bańki… Może być niebezpieczna. Nie chcę pisać, na czym polega jej niebezpieczeństwo, ale w skrócie napiszę, że stwarza wrażenie nierealności i nie warto iść w tę stronę. Mówi mi to doświadczenie. Choć możliwe, że to kwestia indywidualna.

  • Dziękuje!!!!!

  • Ten blog to dla mnie ostoją. Ja wiem, że to bardzo nie na temat posta, ale muszę to napisać. Przywraca mi energię, przypomina, że powinnam zadbać przede wszystkim o siebie, tak po prostu, dla lepszego samopoczucia. Dziękuję.

    • Dzięki wielkie, cieszę się że mam dla kogo pisać!

    • Nikotyna

      Dokładnie! Wciąż dowiaduję się o sobie dzięki Króliczkowi czegoś nowego, przy czym ten blog daje mi tyle takiego wewnętrznego spokoju i pozytywnej harmonii… Coś pięknego ;)

  • Dzięki za ten wpis. Zawsze starałem się empatię, „cienką skórę” traktować jako swoisty dar. Gorzej, gdy nie da się odciąć od negatywnego wpływu innych osób, Twój poradnik jak najbardziej się przyda. Ponoć też krzyżowanie rąk na piersiach jest skuteczne do odcięcia kontaktu z „wampirami energetycznymi”. :) Sam już nie pamiętam, gdzie to wyczytałem :)

    • Jestem super zaskoczona ile osób się przyznaje do posiadania tych cech. Magia internetu – można poczuć, że nawet z największymi dziwactwami nie jesteśmy sami :))

      Ten sposób ze skrzyżowaniem rąk wcale nie głupi – to nawet w mowie ciała sygnał zablokowania na wpływ innej osoby, zamknięcia w swoim świecie, więc też muszę wypróbować.

      • To jest jakaś składowa inteligencji emocjonalnej. Dobrze, że o tym piszesz, bo przypuszczam, że każdy z nas miał bardzo duże problemy z tą specyficzną wrażliwością, która z jednej strony potrafi błyskawicznie wyczuć inną osobę i dostroić się do niej, a z drugiej potrafi nieźle sponiewierać negatywnymi emocjami z zewnątrz. Odporności nabiera się z wiekiem, kosztem niestety nauki na własnych błędach :) Teraz jest już sporo literatury ale kiedyś? ;)

        • Kiedyś za drogowskaz służyło tylko „trzeba twardym być, a nie miętkim”, a jak już ktoś chciał rozwijać się w swojej wrażliwości, empatii (zwłaszcza facet), to musiał co najmniej zostać poetą ;)

  • Okazuje się, że intuicyjnie stosuję się do Twoich zaleceń. Lubię biegać, aby się odstresować; uwielbiam długie prysznice wieczorem, bo spływająca woda mnie wycisza; każdą wolną chwilę przeznaczam na scrapbooking – tnę, kleję, czyli wyżywam się twórczo. Wakacje spędzam na działce w lesie i jestem najszczęśliwsza na świecie…No i raz w tyg MUSZĘ zjeść rosół/ pomidorówkę… ;)

    • No, to mogę tylko pogratulować Ci tej dobrej intuicji!
      Sama kiedyś nie dopuszczałam jej do głosu, przez co robiłam wiele rzeczy, które mi szkodziły.

  • Gdy przeczytałam pierwszą część tekstu to trochę dziwnie się poczułam. Zawsze uważałam empatię i altruizm za swoją zaletę. A tu nagle, że to bycie empatą jest problemem. Fakt, nie raz negatywne emocje innych wysysały ze mnie całą energię, a ja nie potrafiłam sobie z tym poradzić.

    Dopiero przy tej części dokładnie zrozumiałam, o co tak naprawdę chodzi. Że całkowite zapominanie o sobie wcale nam nie służy, a wyniszcza. Że dobrze jest wspierać innych, ale o siebie też trzeba choć trochę zadbać. A zadbanie o siebie wcale nie oznacza zostanie egocentrykiem.
    Dzięki za ten tekst i postaram się bardziej o siebie dbać. I zdecydowanie zorganizować sobie swój kąt, bo tego chyba ostatnio brakuje mi najbardziej na mojej drodze do wewnętrznego spokoju.

  • Diana

    A czy mozliwe, ze empata – ktory np. nie odkryl jeszcze jak dac sobie codzienna ulge, jak bezpiecznie pielegnowac w sobie ta ceche – ktoregos dnia, co raz czesciej przytloczony negatywnymi emocjami innych, potrafi stac sie herd-baba czy brutalem? Zaczyna byc agresywny, stara sie grac nieczulego, celowo ‚nie przyswaja’ informacji, odcina sie od innych, nawet tych, ktorych kocha i ktorzy zawsze uwazali go za delikatnego, lagodnego? Chce w ten sposob ochronic siebie przed ‚wampirami emocjonalnymi’, uratowac przesilenie organizmu i umyslu…

    • Całkiem możliwe…
      niekoniecznie aż do stopnia bycia brutalem, ale nieczułość to częsty mechanizm obronny.
      Trudno mi tylko powiedzieć, czy aż tak ostra reakcja jak mówisz byłaby wobec osób, które się kocha. No chyba, że one są dość intensywne w odbiorze, np. głośne, gadatliwe, często zwierzają się z problemów, itp.

    • Aga

      Ja tak reaguję jak spędzę więcej czasu z mamą, która zalewa mnie historiami i problemami całej rodziny i wszystkich swoich znajomych. Odkąd z nią nie mieszkam, problem jest mniejszy. A w związku albo z współlokatorką, czy też wcześniej z innymi członkami rodziny, nie miałam takiego problemu.

    • Ester

      Tak, empaci potrafią być bardzo nieczuli, wyłączać emocje. Nie mówię że wszyscy mają tą cechę, ale to zależy po prostu od osoby, każdy człowiek jest inny i każdy reaguje w inny sposób. Ja spotkałam osobę, która radzi sobie w ten sposób. Empaci potrafią być okrutni, mieć dosyć, odciąć się i zniknąć z czyjegoś życia – bo np przyjaźń z daną osobą była zbyt emocjonalnie bolesna. I nie ma co się za to winić, ani ich, bo każdy ma prawo być jakim jest i czuć to co czuje, bez względu na wrażliwość empaty – to on sam powinien pracować nad rozładowywaniem swoich emocji – choć to trudne, jest do zrobienia. A bycie empatą ma swój cel i jasne strony zapewne również.

  • Aga

    Chyba zmieniłaś tymi dwoma wpisami o empatii moje życie. Zawsze uważałam, że empatia to zaleta i dostrzegałam jej jasne strony. Tych ciemnych z nią absolutnie nie łączyłam, kompletnie ich nie rozumiałam i próbowałam po omacku je jakoś oswoić i załagodzić. Częściowo udawało mi się to intuicyjnie, ale wierzę, że znając źródło problemu, będzie dużo łatwiej.

    DZIĘKUJĘ!!!

  • Ula

    Jak się chodzi do pracy to jest łatwiej, ale co zrobić jeśli chodzę do szkoły? Samo to miejsce bardzo źle mi się kojarzy i idę do niej z negatywnymi emocjami, trzeba wszystko robić szybko, czego nienawidzę, na pierwszej lekcji jest sprawdzian, na który po prostu nie miałaś czasu się nauczyć, przez za dużą ilość zadań domowych, prezentacji i kartkówek, przez co większość klasy też nie miała czasu się pouczyć, więc cała klasa jest zestresowana, a to przechodzi na ciebie. Do tego na korytarzach jest bardzo głośno, aż głowa cię boli i emocje innych klas też przez ciebie przechodzą. Gdy wchodzisz do klasy wszyscy są jeszcze bardziej zestresowani i głośni. Siedzisz daleko od okna, a jest strasznie duszno. Musisz mieć wyjęty tylko długopis, więc nie możesz mieć swojego talizmanu oraz nie masz czasu na uspokajające myśli, czy wyobrażanie sobie bańki. Do tego siedzisz bardzo blisko drugiej osoby, która ma na ciebie bardzo zły wpływ, ale nie możesz się przesiąść. Tak wygląda pierwsza lekcja, a im dłużej trwa tym gorzej się czujesz, aż cię boli głowa i brzuch. Na przerwie chcesz pobyć sama, aby odreagować, ale nie ma gdzie. Wszędzie jest pełno osób, które są bardzo głośne, nadal jest duszno, i jeszcze te emocje. Wszyscy biegają, krzyczą i nie wiadomo co jeszcze. Do tego od razu podchodzą do ciebie znajomi, aby zapytać o ten cholerny sprawdzian. Potem kolejna lekcja i tak przez cały czas jeszcze osiem razy. Jak sobie radzić w takiej sytuacji? Najgorsze jest to, że przez szkołę w czwartek i piątek nie mam już w ogóle energii, jestem zdołowana i mam myśli samobójcze. Ale i tak musisz do niej iść. Robię to tylko dla rodziców, ponieważ w podstawówce miałam depresję i musieli przez to dużo wycierpieć więc tym razem to ja muszę jeszcze bardziej cierpieć. Masz jakiś pomysł co zrobić w takiej sytuacji? Nauczyciele nie pozwalają nam nawet patrzeć przez okno. I jak coś mam 14 lat (2 gimnazjum). Bardzo proszę o jakieś rady bo już mam dosyć swojego życia. Mam nadzieję, że dotrwała do końca. Wiem, że chaotycznie napisane, ale jestem bardzo spięta i zestresowana do tego muszę pisać o tych złych rzeczach, o których chcę zapomnieć i do tego jest bardzo późno więc proszę o wyrozumiałość. I wydaje mi się, że jestem empatą, ponieważ w poprzednim wpisie spełniałam wszystkie warunki oprócz problemów z kręgosłupem lub układem trawiennym. Dziękuję, ci za te wpisy bo wreszcie wiem tak na prawdę kim jestem. I pierwszy raz mam wrażenie, że ktoś byłby wstanie mnie zrozumieć, ponieważ ma podobne problemy do moich. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, za te wpisy.

  • Paulina

    Wiem, że każdy czyta te dwa Twoje artykuły i odnajduje w nich siebie. Też tak robię, chociaż nie czuję się zaskoczona. Terminu empata nie znałam, ale byłam świadoma siebie. U mnie to rodzinne, Mama ma to samo co ja i jak sama doszłam do tego, że coś z moim odbieraniem jest nie tak, miałam w niej wsparcie, wskazówki, od lat wypracowane sposoby. Dla mnie przykre jest to, jak mało „nadaję” emocji wypływających ze mnie, jak mało skupiam się na sobie, będąc ciągłym odbiornikiem ściągającym zewnętrzne fale. Najlepsze dla mnie jest zamknięcie się w akademiku w trakcie weekendu, gdy współlokatorka jest w domu, i nie wychodzenie dzień, dwa. Wyciszenie, przemyślenie, wsłuchanie się w siebie, odcięcie od bodźców – najlepsza metoda na zregenerowanie i złapanie równowagi. Najtrudniejsze są dla mnie zawsze rozmowy, w których słowa są drugorzędne, bo i tak czytam z mimiki, gestów i wyczuwam intencję, fluidy drugiej osoby. Sygnały często bywają sprzeczne: ukryty gniew może wynikać z bolącego zęba, a nie złości na mnie, jednak mimo spokojnych słów do mnie, ja ten gniew czuję, wiem, że coś się dzieje, ale nie wiem co i wariuję, analizuję, przetwarzam, zamartwiam się (nie mówię tutaj o rozmowach z przyjaciółmi, gdzie mogę po prostu zapytać, o co chodzi naprawdę). Do radzenia sobie ze sobą niezbędne jest posiadanie powierników, którym swój emocjonalny ładunek będziemy mogli wykrzyczeć (i nie mówię tu tylko o negatywnych emocjach, ale też o przepływającej radości) – jedna osoba to czasem za mało, obciąża się kogoś w ten sposób albo po prostu zatruwa życie, jednak mam kilkoro przyjaciół wiedzą, że po prostu muszę wiele sytuacji, emocji, zdarzeń „przerobić”.
    Szczerze współczuję empatom, jeśli nie jestem taką prawdziwą, kompletną i można być jeszcze bardziej ekstremalnym przypadkiem. Wolę sobie nie wyobrażać, jak to jest. Myślę, że grunt to znaleźć ludzi wokół, którzy będą podporą – najlepiej dogaduję się z osobami szczerymi, bezpośrednimi, niewoalującymi emocje.

    • Paulina

      Czytając komentarze pod spodem – to nie jest kwestia dobroci dla innych, chęci pomocy czy wsparcia. Tego się nie wybiera – to się po prostu dzieje. Po prostu czujemy to samo. Gdy nie to samo, to chociaż wyczuwamy, co osoba czy miejsce z siebie emituje. Zażyłość ma znaczenie takie, że w przypadku osób, które kocham, staje się to skrajnie nie do wytrzymania. Przekazany mi negatywny ładunek ekspedientki w sklepie jestem w stanie przetrawić i schować do kieszeni, pomaga racjonalne myślenie: przecież jej nie pomożesz, daj spokój, Paulina. Możesz się tylko uśmiechnąć, życzyć miłego dnia.

  • Hafi

    Bycie empatą to horror. Nie ma w tym nic przyjemnego. Owszem, czasem pomaga, czasem można „zabłysnąć”, albo uratować sobie tyłek, ale życie na co dzień to masakra.

  • Magda

    Ja pójdę dalej i połączę empatiię z telepatycznym porozumiewaniem się. Często czuję, jak ktoś na mnie patrzy (może i też o mnie myśli ) i gdy się obracam w daną stronę to rzeczywiście tak jest. Nie wiem co ta osoba myśli, ale wiedziałam że na mnie patrzy. Czasami jest tak z ludźmi mijanymi pieszo/autem. Niektórzy nagle wymieniają się ze mna wzrokiem i nie mogą przestać patrzeć. Jakbyśmy byli połączeni i odbierali na tych samych falach.

  • Kamila

    Dziękuję Ci, bardzo dobrze było to przeczytać!

  • Oliwia Papierska

    Chętnie porozmawiam, ale osobiście wolałabym rozmawiać prywatnie. Zwróciłam uwagę na kilka specyficznych rzeczy, ale wolałabym o tym rozmawiać bez dodatkowych osób, któe często są na etapie poszukujących informacji, a to akurat mogłoby im zaszkodzić. Gyby chciała Pani się skontaktowac to bardzo proszę – jestem na fb oliwia papierska. Dziękuję i pozdrawiam

    • Powiało tajemnicą… Czy trzeba się bać? :D

  • Pingback: Czy jesteś empatą - cechy ludzi o nadmiernej empatii()

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- LUBISZ TO? -

- MÓJ INSTAGRAM -

- ARCHIWUM -