zwiedzanie Bolonii

DLACZEGO WARTO POLECIEĆ DO BOLONII?

Włochy to dla wielu ludzi przede wszystkim Rzym, w drugiej kolejności pewnie Mediolan i Neapol. A taka Bolonia? Pierwsze skojarzenie – sos boloński. Drugie – yyyy… Po co tam lecieć, skoro jest tyle ciekawszych opcji? A choćby po to, że bilety do Bolonii są często najtańsze z wszystkich włoskich kierunków, a samo miasto może stać się idealną bazą wypadową do road tripów lub podróży koleją po całym regionie Emilii – Romanii i pobliskiej Toskanii. Poza sezonem te okolice nie są turystycznie oblegane, więc i hotele są tańsze. Nic tylko korzystać.
Mam dla Ciebie propozycję wycieczki, która pozwala zasmakować włoskich klimatów i wszystkiego, co we Włoszech najlepsze, bez wydawania zbyt wielu monet. Dodatkowo, podczas tego jednego, krótkiego wypadu jesteś w stanie odwiedzić jednocześnie dwa państwa. JAK?  Już opowiadam.

WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ DO BOLONII

 

Jeśli spojrzysz sobie na mapę, odkryjesz, że wokół Bolonii jest kilka ciekawych miast. W odległości niecałych 2 godzin jazdy pociągiem mamy Florencję, Wenecję, Weronę, Parmę, Padwę, Rimini, a obok niego małe, bajeczne państewko San Marino. Jeszcze bliżej jest do Rawenny i Modeny. W każdym z tych miejsc jest co zwiedzać, więc z pomocą włoskiej kolei lub tanich linii autokarowych, można sobie w prosty sposób zaplanować parę intensywnych dni.
Na szybko wymyśliłam 3 warianty.Wersja 1, pocztówkowa:  Bolonia – Florencja (serce Toskanii) – Piza (krzywa wieża, morze Liguryjskie) – Bolonia;

Wersja 2, romantyczna: Bolonia – Wenecja (kanały) – Padwa (słynny plac Prato della Valle)  Werona (miasto Romea i Julii) – (opcjonalnie: jezioro Garda) – Bolonia;
i wersja 3, czyli 2 państwa w 1 weekend: Bolonia – Rimini – San Marino – Rawenna – Bolonia.
Jeśli ktoś śledzi mój Instagram, to już wie, że na początku stycznia, w ramach tradycyjnego Antysylwestra, zdecydowałam się na opcję trzecią.Do Bolonii dotarliśmy z Katowic WizzAirem (lata w poniedziałki i piątki). Inna opcja to Ryanair z Krakowa (we wtorki, czwartki i soboty), Wrocławia (w środy i niedziele) albo Modlina (w poniedziałki, środy, piątki i niedziele).

Co, jak i za ile, foty i praktyczne info – poniżej.

 

ZWIEDZANIE BOLONII

 
zwiedzanie Bolonii
 
Pierwsze, co zwraca uwagę w Bolonii, to wszechobecna czerwień i pomarańcz. Z tego powodu o Bolonii mówi się la rossa, czyli czerwona. Nie bez znaczenia jest też pewnie fakt, że w latach 60 – 80 XX wieku była tam też ostoja komunistów.
Druga rzecz, jaka rzuca się tam w oczy, to arkady. Tam wszędzie są arkady! Dzięki temu w deszczu można zwiedzać miasto suchą stopą, a w upale – stale mieć cień. W połączeniu z ciepłą kolorystyką, te łuki i kolumny sprawiają, że miasto jest baaardzo fotogeniczne. Raj dla polujących na idealny kadr.
Punktem obowiązkowym każdej wizyty jest wejście na wysoką na 97 metrów wieżę Asinelli, z której rozciąga się majestatyczny widok na okolice. Cena za wejście – 3 euro. Wrażenia podczas wspinania się po starych, drewnianych i miejscami bardzo stromych i wąskich schodach – bezcenne. Obok znajduje się druga, niższa wieża, która rekompensuje brak wizyty w Pizie – jest tak krzywa, że patrzenie boli.

Bolonia co warto zobaczyć

Innymi punktami, które trzeba zobaczyć, są Piazza Magiore, czyli rynek główny, wokół którego skupionych jest kilka zabytkowych budynków, bazylika, i słynny pomnik Neptuna. Warto też zahaczyć o nieliczne miejsca, w których Bolonia udaje Wenecję – są tam domy nad kanałami. Jeśli ktoś kocha streeet art, być może kojarzy, że w Bolonii działa artysta o pseudonimie Blu. Punkt do odwiedzenia przez fanów: squat XM24 (ulica Fioravanti). Dużo ciekawych rysunków znajduje się też w dzielnicy uniwersyteckiej. Po zakupy spożywcze, na degustacje serów, wędlin czy piw można wybrać się na targ Mercato di Mezzo (taki mały odpowiednik barcelońskiej La Boquerii).

DOJAZD NA LOTNISKO, KOMUNIKACJA MIEJSKA. Lotnisko w Bolonii znajduje się około 6 km od centrum miasta. Spod terminala odjeżdżają specjalne autobusy BLQ, ale kosztują one 6 euro. Lepszą opcją jest podróż tradycyjną miejską komunikacją za 1,5 euro. Trzeba tylko dojść do przystanku Birra, na pobliskim osiedlu (10 minut spaceru), tak jak opisano na Loterze. Bilety komunikacji miejskiej można kupić już na lotnisku w sklepie Carrefour (najlepiej na zapas), są też w sklepach oznaczonych T, jak tabacchieria. Nie warto liczyć, że w autobusie będzie biletomat, albo sprzeda nam je kierowca.
NOCLEGI. My spaliśmy w hotelu Fiera*** na Via Stalingrado, (136 zł), ale średnio go polecam – jest dość daleko od centrum, jeśli ktoś porusza się pieszo. No i wifi było płatne i drogie. Da się znaleźć coś lepszego, nieco drożej, ale ze śniadaniem w cenie. Można też odpuścić sobie nocleg w Bolonii i od razu w dniu przylotu pojechać do Rimini, gdzie poza sezonem jest naprawdę tanio.

 


RIMINI


zwiedzanie Rimini
Z dworca głównego w Bolonii pociągi do Rimini odjeżdżają średnio co 20 – 30 minut, koszt od 9,5 do 20 euro, są promocje.
Rimini znane jest przede wszystkim jako nadmorski kurort z jasną, szeroką piaszczystą plażą i palmami. Latem ciągną tam tłumy Rosjan (dlatego wiele lokali ma napisy i menu po rosyjsku, a sprzedawcy w kioskach czy sklepach widząc moją twarz lub słysząc nasze rozmowy sami zagadywali w tym języku) i odbywają się wielkie imprezy.To jednak nie jedyna atrakcja. Rimini jest pastelowe i bardzo fotogeniczne. Urocze jest też centrum miasta z zabytkowymi murami, i dzielnica San Giuliamo, która jest silnie związana Federico Fellinim. Na murach jest wiele rysunków z jego filmów.

rimini

Jak wszędzie we Włoszech, i tu jest mnóstwo ciekawych lokali z jedzeniem, a typową lokalną przekąską jest tam piadina, coś w rodzaju płaskiego chlebo-placka z różnymi dodatkami w środku. Weganie też znajdą coś dla siebie – wegańską pizze (były też makarony) jedliśmy w Universo Vegano niedaleko dworca.

KOMUNIKACJA MIEJSKA Jeżdżąc autobusami po Rimini warto zwrócić uwagę, że każdy z przystanków w mieście ma swój numer i to właśnie ten numer, a nie nazwa pozwala się zorientować gdzie wysiąść. Bilety kupujemy w kioskach lub sklepach oznaczonych „T”- tabacchieria. Linia nr 11, kursująca co ok. 15 minut, objeżdża całe wybrzeże, dojeżdżając na dworzec kolejowy i starówkę. Cena biletu 60-minutowego to 1,5 euro w przypadku kupna stacjonarnie, w  autobusie jest drożej.
NOCLEGI W Rimini jest zatrzęsienie hoteli, zwłaszcza wzdłuż ulicy ciągnącej się nad morzem i jej odnogach. Przez tą dużą konkurencję można trafić na naprawdę fajne promocje – my spaliśmy w hotelu Okinawa*** za 93 zł ze śniadaniem. W tym czasie były nawet i tańsze oferty!

 


SAN MARINO


san marino zwiedzanie

 


Bilety do San Marino kupujemy w informacji turystycznej obok dworca kolejowego w Rimini (cena to ok. 5 euro). Autobusy odjeżdżają spod przystanku naprzeciw dworca, koło Burger King. Po około godzinie jazdy, mozolnie wtaczają się serpentynową drogą na samą górę Titano (ok. 700 metrów). I jesteśmy u celu – stąd już tylko 20 minut wędrówki w górę do pierwszej z 3 słynnych wież.

 

san marino widoki

 

Na zwiedzanie San Marino wystarczy kilka godzin – nie mówię tu o całej republice, a jej stolicy o tej samej nazwie. To miejsce dla tych, którzy kochają zamki, bajkowe klimaty, punkty z panoramicznym widokiem i… shopping. I blichtr. I snobizm. Bo San Marino żyje głównie z turystyki i handlu, przyciągając bogatych turystów, którzy chcą tam oszczędnie wydać swoje pieniądze w designerskich butikach. Słowo klucz: strefa wolnocłowa. Jest też coś dla przyjezdnych ze skromniejszym budżetem. Gucci czy Festina niemal sąsiaduje ze sklepami z tanią chińszczyzną. Specyficzny misz-masz.
Latem i w ciągu dnia w San Marino są tłumy. Polecam więc wybrać się tam wieczorem, najlepiej w porze krótko przed zachodem słońca, tak jak przez szczęśliwy przypadek zrobiliśmy my. Dzięki temu część miejsc widzieliśmy w świetle dziennym, część już po zmroku. Które widoki są lepsze, oceń sam.
widok z góry san marino

 

 

Nie wiem czy ten punkt całej włoskiej wyprawy nie zrobił na mnie największego wrażenia. Jeśli ktoś szuka miejsca do romantycznych oświadczyn, to wieczorne San Marino będzie idealne.Po kilku godzinach wracaliśmy na nocleg do Rimini, ja przeglądając łupy w aparacie, Rosjanki obok nowo zakupione, markowe torebki, a Meksykanie alkohole, które też są tam wyjątkowo tanie. W każdym razie autobus wypełniało ogólne zadowolenie.

 


RAWENNA


rawenna

 

Do Rawenny jechaliśmy prosto z Rimini, koszt wynosił 4,6 euro za bilet, czas jazdy ok. godziny.Rawenna jest miejscem, które zachwyci osoby kochające architekturę i sztukę. To tam znajduje się mnóstwo zabytków z okresu wczesnochrześcijańskiego, m.in. kościoły z VI, a nawet V wieku! Jednak tym, z czego Rawenna słynie najbardziej, są mozaiki. Żeby obejrzeć  5 najważniejszych kościołów z takimi mozaikami, warto w informacji turystycznej wykupić łączony bilet za 9,5 euro (ulgowy 8,5 euro).

 

Poza powyższymi w Rawennie nie ma zbyt wielu zabytków, to stosunkowo małe miasto, więc najlepiej po prostu ruszyć na spacer jego uroczymi uliczkami i oddać się włoskiemu obżarstwu. Obsługa hotelu poleciła nam małą restaurację Trattoria al Cerchio. Ceny nie należały do najniższych, ale  nawet zwykłe spaghetti aglio olio e pepperoncino smakowało tam wyśmienicie. No i jedli tam sami miejscowi, a to zawsze dobry znak.

zwiedzanie rawenny

 



NOCLEGI My wybraliśmy hotel Palazzo Bezzi**** (ocena na Booking 9,2) za ok. 200 zł, ale byliśmy tam tak rozpieszczeni, a śniadanie było tak pyszne, że zdecydowanie było warto. Zwłaszcza, że to był ostatni nocleg przed podróżą.Następnego dnia wracaliśmy z Rawenny do Bolonii (koszt biletu 7,2 euro, czas jazdy 1 h), skąd był odlot wieczorem. Mieliśmy więc znowu trochę czasu, by pochodzić po mieście. Bagaże można w tym czasie zostawić na dworcu – koszt przechowalni wynosi ok. 6 euro za 5h. To jest akurat niezbyt ekonomiczna opcja, ale wiele restauracji, jeśli zjemy tam obiad, zgadza się przechować walizki.

 

P.S.

Jako że to był mój pierwszy wyjazd do Włoch, nie obyło się bez paru zaskoczeń.Włosi rzeczywiście są głośni, ale nie tak przytłaczający jak myślałam. Wielu z nich słabo albo wcale nie mówi po angielsku, a kiedy już tu robią, mają tak zabawny akcent, że wielokrotnie powstrzymywałam uśmiech. Są za to bardzo mili i chętnie pomagają, choćby na migi.Mniej miłe jest to, że w restauracjach doliczają często do rachunku opłatę za „nakrycie”, czyli coperto, która wynosi 1 – 2 euro za osobę. W kawiarniach można tego podobno uniknąć, siadając przy barze, nie stoliku, albo biorąc coś na wynos. Z tego co się zorientowałam, powszechne jest też doliczanie różnych niezamówionych produktów do ostatecznego rachunku, czasem więc suma do zapłaty może zdziwić. Pozostając w temacie jedzenia – włoskie śniadanie dla typowego Polaka też może być szokiem – cappuccino albo espresso i rogalik, czy inne słodkie ciasto. I tyle. Większe hotele wiedzą już, że nie każdy cudzoziemiec się tym naje, dlatego w ostatnim, mimo szwedzkiego stołu, obsługa sama przyszła do naszego stolika, oferując, że usmaży nam jajecznicę. I jeszcze jeden drobiazg – początek stycznia, a w 2 na 3 hotelach nie było ani ogrzewania, ani kołdry (do przykrycia tylko prześcieradło). Podobno tam to standard. Zmarzluchu – weź piżamę.

Podróżując pociągami (link do strony kolei – trenitalia.com/tcom-en), nie zapominaj, żeby skasować bilet w specjalnym kasowniku na dworcu lub peronie, jeszcze przed wejściem do pociągu. Inaczej grozi mandat. Nam na szczęście udało się raz uniknąć gary za zagapienie, konduktor chyba miał dobry humor i po prostu wypisał na nim datę długopisem. 

PODSUMOWUJĄC tą wyprawę, 4 dni pełne wrażeń w 2 państwach i 4 miastach kosztowały nas w całości ok. 1400 zł (koszt na dwie osoby bez większego oszczędzania, nie wliczałam dojazdu do Katowic i na tamtejsze lotnisko). Te kwoty można oczywiście znacznie obniżyć, nawet o połowę, korzystając  z hosteli lub Airbnb (jeśli nie masz konta – to mój link do rejestracji, z którego dostajesz 82 zł na pierwszą rezerwację), wykorzystując częste promocje pociągów (np. 2 bilety w cenie jednego), czy jeszcze tańsze bilety lotnicze. Nie jedząc w restauracjach, a mniejszych barach, gdzie np. jest pizza na kawałki, albo makarony na wynos (nadal smaczne, tam nawet gotowe sosy czy pieczywo w supermarketach jest dużo smaczniejsze), można zamknąć koszt dziennego wyżywienia nawet w 10 euro lub mniej.
Gorąco zachęcam do wypróbowania tej trasy, zwłaszcza jeśli dotąd nie byłeś we Włoszech.

 

Te wpisy również mogą Cię zainteresować

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- LUBISZ TO? -

- MÓJ INSTAGRAM -

- ARCHIWUM -