empaci

Czy jesteś empatą? 24 cechy ludzi o ponadprzeciętnej empatii

Jeżeli zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego ludzie zwierzają Ci się bez specjalnej zachęty; potrafisz zarazić się ich emocjami; masz doskonałą intuicję i zwykle Twój pierwszy sąd na temat danej osoby jest trafny; często czujesz się zmęczony, choć nie ma ku temu racjonalnego powodu; przemoc i okrucieństwo w życiu i w mediach drażni Cię niemal fizycznie; masz świetny kontakt ze zwierzętami, interesujesz się światem duchowym…
to może być tekst dla Ciebie. Nawet jeśli nie masz pojęcia kim są empaci. 

Słyszałeś  w ogóle kiedyś to określenie (użyte poza Star Trek)?

Tak myślałam.

W Polsce nie mówi się jeszcze zbyt dużo na temat empatów – dlatego osoby, które poszukują w sieci odpowiedzi na pytanie co ze mną jest nie tak, zwykle nie mają łatwej drogi. Ciężko jest im znaleźć podobnych sobie, z którymi mogliby wymienić doświadczenia, czy zwyczajnie poczuć, że nie są jedyni. Taki stan rzeczy bierze się częściowo stąd, że nadmiernie rozwinięta empatia uchodzi u nas raczej za problem, czy nawet przejaw frajerstwa, zamiast więc ją opisywać, czy uczyć się pozytywnie wykorzystywać, ludzie próbują to raczej leczyć, choćby powiedzeniami takimi jak „jeśli masz miękkie serce, to musisz mieć twardą dupę”. Czy może być lepsza motywacja do podjęcia tego tematu na blogu?


KIM SĄ EMPACI

 


Empata to nie temperament, to nie wynik testu na osobowość, czy nawet jeden z psychologicznych podziałów. Nazwa ta jest dość umowna i powstała jako połączenie słów empathetic telepath, a oznacza kogoś, kto posiada niemal telepatyczną umiejętność odczytywania emocji innych. I nie tylko to. Empatów określa się czasem jako ’emocjonalne gąbki’, ponieważ potrafią się zarazić odczuciami innych, poczuć ich ból, gniew, wpaść w euforię. Nie mogą skupić się w miejscach przesiąkniętych negatywną energią czy zatłoczonych. Teoretycznie powinno to się doskonale sprawdzać w pracy z ludźmi, w pomocy im – w praktyce wielu empatów nie umie kierować swoimi umiejętnościami i przysparzają one im więcej kłopotów, zmęczenia, niż pożytku.A przecież mogłoby być inaczej.

O empatach, czy też osobach o nieprzeciętnej empatii wspomina m.in. Elaine Aron, badaczka tematu wysokiej wrażliwości. Często ta cecha towarzyszy właśnie osobom HSP, choć może też występować rozłącznie. Najprawdopodobniej jest ona wrodzona i wynika z faktu, że przez obszary mózgu, które odpowiadają za uważność i odczucia empatyczne, u osób tych przepływa więcej krwi. Taka mała rzecz, a zmienia tak wiele.

Bycie empatą nie ogranicza się jednak tylko do emocji – to dużo szersze spektrum cech i predyspozycji.



24 CECHY EMPATÓW

 

Jeśli coś z tego, o czym wspominałam wcześniej brzmi dla Ciebie znajomo, sprawdź jeszcze, czy poniższe zdania opisują Twoje dominujące uczucia i doświadczenia. Jak zwykle – ponad połowa na tak oznacza, że MOŻESZ być empatą.

1. Wyczuwasz ukryte emocje innych. Nawet zanim Ci o nich powiedzą, nawet gdy ich twarz mówi coś innego. Wiesz dokładnie, czy ktoś jest w stanie napięcia, lęku, czy smutku, choćby uśmiechał się szeroko.


2. Wchłaniasz emocje i odczucia innych. Zwłaszcza tych, którzy są Ci bliscy, albo są blisko Ciebie. Jeśli więc oni są źli czy smutni, też zaczynasz czuć te emocje; jeśli czują ból lub są chorzy, możesz czuć się fizycznie osłabiony, nawet w tym samym miejscu, co oni – to tzw. bóle z sympatii.


3. Negatywne emocje Cię przytłaczają. Nie jesteś w stanie skupić się w miejscu, w którym panuje jakiś konflikt, mówi się podniesionymi głosami, lub panuje napięcie. Podczas gdy inni potrafią się odciąć i np. pracować, Ty czujesz, jak Cię to drażni, niemal fizycznie i nie daje Ci spokoju. Masz ochotę od tego uciec.


4. Nieznajomi łatwo Ci się zwierzają, lub proszą o pomoc. Mogą wyjawić Ci swój sekret albo problem w sklepie albo pociągu, a z całego tłumu to Ciebie poproszą o pomoc.


5. Widok okrucieństwa, czy cierpienia jest dla Ciebie nie do zniesienia. Dlatego unikasz takich filmów, czy nawet wiadomości, bo zawsze jest w nich coś negatywnego.


6. Energia zatłoczonych miejsc Cię męczy. Bo zewsząd w tej galerii czy biurowcu napływają do Ciebie mieszanki emocji od tych wszystkich ludzi, których mijasz. Podobnie źle czujesz się w miejscach przesiąkniętych smutkiem lub bólem – np. w szpitalach, domach opieki czy schroniskach dla zwierząt.


7. Masz silną intuicję. Czasami wiesz coś, zanim ktoś Ci o tym powie, wiesz kto dzwoni, zanim podniesiesz słuchawkę, doświadczasz synchroniczności i niezwykłych zbiegów okoliczności. Bywa, że nie umiesz wskazać, skąd masz wiedzę na jakiś temat, ale jesteś jej pewien.


 8. Wyczuwasz energię miejsc, rzeczy, budynków, krajów, momentów. Z tego powodu możesz nie przepadać za używanymi rzeczami, second handami, bo wyczuwasz energię poprzednich właścicieli. Kiedy w świecie dzieje się coś szczególnego, możesz współodczuwać z danym krajem czy miastem. Każdy dzień czy miesiąc ma dla Ciebie charakterystyczną, odmienną energię, która na Ciebie wpływa. Nawet jeśli nie pracujesz od poniedziałku do piątku, w piątek odczuwasz ogólną radość świata, a w poniedziałek masz razem z nim ciężki nastrój.


9. Wiesz kiedy ktoś kłamie. Po prostu widzisz niezgodność między jego słowami, a tonem głosu czy mimiką. Fałsz w ludziach bardzo Cię razi. Z tego powodu sam też unikasz kłamstwa.


10. Masz dobry kontakt ze zwierzętami. Wyczuwasz ich nastroje, łatwo je oswajasz, trudno Ci znieść ich cierpienie. Być może nawet zdecydowałeś być z tego powodu wegetarianinem.


11. Możesz mieć problemy z dolnym odcinkiem kręgosłupa lub układem trawiennym. To fizyczny efekt tego, że stale musisz radzić sobie z negatywnymi emocjami z zewnątrz.


12. Kochasz spokój, samotność i stale ich poszukujesz. Dobrze czujesz się tylko w harmonijnym środowisku, starasz się unikać dysharmonii, a  jeśli to niemożliwe, po pobycie w takich miejscach potrzebujesz czasu sam na sam ze sobą, najlepiej na łonie natury, gdzie się regenerujesz. Nawet będąc w udanym związku musisz raz na jakiś czas pobyć sam, żeby normalnie funkcjonować.


13. Jesteś uczulony na ludzi egocentrycznych, narcyzów, osoby zazdrosne czy oceniające. Te cechy wysysają z Ciebie energię, boli Cię, że ktoś może się tak zachowywać. Empaci tego nie rozumieją i nie akceptują.


14. Nie umiesz robić czegoś co nie ma dla Ciebie sensu. Twoja praca czy inne zajęcie musi dawać Ci radość, spełnienie, czy poczucie bycia użytecznym, inaczej trudno jest Ci się na niej skupić, będziesz stale się rozpraszał, nudził i odpływał myślami. Często pociągają Cię zajęcia związane z kreatywnością, twórczością.


15. Nie możesz znieść ograniczeń. Jesteś wolnym duchem, którzy w miejscach rządzonych przez sztywne zasady, w sytuacji kontroli, rutyny więdnie. Potrzebujesz nieskrępowania, kochasz doświadczać życie na swój sposób i masz za sobą wiele różnorodnych, śmiałych doświadczeń, które dały Ci wiele mądrości.


16. Nie umiesz ukryć, kiedy jesteś nieszczęśliwy. Emocje są zwykle wypisane na Twojej twarzy. Zdarza się, że Twoje nastroje bardzo szybko się zmieniają, jesteś podatny na ich wahania.


17. Często czujesz się zmęczony. Nawet jeśli jesteś wyspany czy nie pracowałeś ciężko. To dlatego, że stale przyjmujesz emocje innych, a te są stymulujące i wyczerpujące. Empaci często mają coś, co nazywane jest syndromem chronicznego zmęczenia.


18. Przyciągają Cię kozły ofiarne czy najsłabsze ogniwa w grupie. Wzbudzają Twoje współczucie, chcesz im ofiarować trochę zrozumienia, ciepła i podnieść ich samoocenę.


19. Jesteś podatny na nałogi. Alkohol, narkotyki, seks czy inne rzeczy, które pozwalają się zapomnieć i dać ucieczkę od przytłaczających emocji. Empaci często  mają za sobą jakiś etap życia, w którym byli uzależnieni.


20. Nie lubisz zagraconego otoczenia. Zbyt wiele rzeczy wokół sprawia, że tracisz koncentrację, przez co możesz mieć naturalny pociąg do minimalizmu.


21. Jesteś marzycielem. Potrafisz odciąć się myślami od świata i bujać w obłokach, albo po prostu gapić się w gwiazdy. To Cię uspokaja i regeneruje.


22. Możesz wydawać się nieśmiały lub wycofany. Nawet jeśli lubisz ludzi, czasem odsuwasz się od nich żeby po prostu odpocząć, a jeśli masz jedno ze swoich obniżeń nastrojów. nie zamierzasz udawać, że możesz się z nimi bawić. Musisz czuć się z kimś naprawdę dobrze oswojony, żeby w pełni zrelaksować się w  jego towarzystwie i pokazać prawdziwego siebie.


23. Czujesz pociąg do leczniczych terapii i metafizyki. Niełatwo Cię zaszokować, wyczuwasz czy coś działa czy nie, nawet jeśli wszyscy wokół przedstawiają naukowe dowody przeciw temu. Być może nawet doświadczyłeś jakichś paranormalnych zjawisk. Możesz odczuwać chęć uzdrawiania, czy pracy związanej z pomaganiem innym, ale bywa, że po jej spróbowaniu rezygnujesz  – to dla Ciebie za trudne i zbyt męczące.


24. Muzyka ma dla Ciebie ogromne znaczenie. Potrafisz bez problemu przełączać się między gatunkami, nie ważny jest dla Ciebie styl, ale przesłanie. Słuchając jej, możesz wpaść w trans, zapomnieć o całym świecie i zarazić się emocjami, które przekazuje. Empaci mogą mieć trudność by jej słuchać i jednocześnie zajmować się np. pracą.

 


* * *

 


Jeśli wiele z tych cech odpowiada Twoim, musisz wiedzieć, że jest możliwe, by Twoją wrażliwość i empatię używać z korzyścią dla Ciebie i innych. Musisz też sobie uświadomić, że bycie empatą niekoniecznie jest przekleństwem, może być darem i wielką korzyścią – o ile tylko nauczysz się z tego odpowiednio korzystać i stworzysz swój silny system obronny.
O tym jak przestać chłonąć emocje innych, kiedy tego nie chcesz, jak szybciej i bardziej efektywnie się regenerować, jak być bardziej świadomym źródła tego, co się z Tobą czasem dzieje – w drugiej części tego posta:
Przeczytaj go również, jeśli nie dotyczy to Ciebie, ale znasz kogoś, kogo opisuje powyższa charakterystyka – dzięki temu być może będziesz w stanie pomóc mu lepiej zrozumieć siebie i nauczysz się, jak skutecznie okazywać mu wsparcie.

 

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Ooo, to o mnie, oczywiście z wyjątkami i modyfikacjami.
    Zainspiruję się znowu, mogę? ;)

    • Aż nie wierzę, że wszystko co napiszę jest o Tobie :D

      • Jestem trochę jak studenci medycyny po pierwszym roku – wynajduję u siebie symptomy wszystkiego, o czym przeczytam :)

        • Paweł

          Jak w horoskopie ;-) Jak je czytam, też do mnie pasują :-D Złe, dobre, po prostu pasują. Z małymi modyfikacjami oczywiście.

          • Ale każdy znak, czy tylko Twój? ;)

          • Paweł

            Jak już czytam, to tylko mój. Ale przypuszczam, że jakby pozamieniali opisy, to też by pasowały. Na innych znakach po prostu się nie skupiam, ale spróbuję;-)

  • Nikotyna

    Jejku, dziękuję Ci najmocniej za ten wpis, to wiele wyjaśnia.

  • Teraz już wiem co jest ze mną nie tak :P A tak poważnie nigdy się nad tym nie zastanawiałam dlatego wielkie dzięki za ten wpis :) Przekopie się przez bloga, żeby znaleźć I część wpisu.

  • to bardzo do mnie pasuje, wcześniej nie słyszałam o tym typie człowieka, a tu proszę :) czekam na więcej z niecierpliwością:)

  • Gabrysia

    Większość rzeczy idealnie do mnie pasuje…czekam na dalszy ciąg, przeczytam z ciekawością!

  • Czytając ten post czułam się jakbym czytała o sobie, prawie wszystkie punkty się zgadzają. Dziękuję za ten tekst i uświadomienie mnie, że istnieję coś takiego jak empata. Postaram się zagłębić bardziej w ten temat, bo przyznam, że mnie zainteresowałaś :)

  • O cholerka, toż to o mnie!

  • Wszystkie 24 punkty, świadczą o mnie! Ten tekst jest odzwierciedleniem mnie samej, niestety bycie empatyczną osobą ma niestety uboczny skutek, bo nie każdy stara się zrozumieć twoje postrzeganie świata i ludzi w nim żyjących. Niektórzy też stronią od takich osób jak ja, więc to świadczy o tym, że mam mało znajomych, których mogę wyliczyć na palcach u jednej ręki. Bycie współczującą osobą i pomaganie innym w trudnych chwilach sprawia że ktoś zawsze cię kopnie w dupę, bo im więcej dajesz z siebie tym mniej otrzymujesz. Szkoda tylko że, to właśnie takie osoby same nie otrzymują pomocy od innych ludzi, to my sami musimy radzić sobie z własnymi problemami, i czasem nawet nie mamy komu się zwierzyć…

  • Dobra. Zaczęłam czytać i tak jakoś podeszłam do tego sceptycznie, ale kiedy doszłam do punktu o intuicji, to zrobiłam oczy jak pięciozłotówki. Często wiem rzeczy i nie potrafię wyjaśnić skąd albo przeczuwam co się stanie, co ktoś zrobi i jak zareaguje. A ostatnio się zastanwiałam dlaczego ja właściwie nie lubię poniedziałków, skoro od jakiegoś czasu nie pracuję i każdy dzień dla mnie jest jak sobota… a tu proszę – „w piątek odczuwasz ogólną radość świata, a w poniedziałek masz razem z nim ciężki nastrój.”
    Zawsze udaje Ci się poruszyć coś tak ciekawego, że szczęka opada mi na touchpada.

  • Kiedyś było mi bliżej do egoisty niż do empaty. Zabawne, jak z czasem się wszystko zmienia i jak świadome myślenie, czytanie odpowiednich książek oraz otaczanie się ludźmi, którzy mają pozytywny wpływ na nas pomaga zmienić podejście do życia. No i niestety imprezy i tłumy zaczęły mnie przytłaczać, a może nawet i dobrze. :D

    • raw

      Egoizm i empatia nie stoją na przeciwległych biegunach, wbrew pozorom. Bycie empatą jest predyspozycją mającą korzenie między innymi w układzie nerwowym, czymś czysto empirycznym i nie można się tego „nauczyć”, otaczając się ludźmi o pozytywnym wpływie i czytając książki. Te rzeczy nie mają nic wspólnego.

      • Bycia empatą nie, ale poziom empatii można zdecydowanie zwiększyć choćby przez praktykowanie uważności.

  • Jestem 24/24 😀 na szczęście dla siebie już dawno nauczyłam się panować nad tą super mocą i nawet z niej korzystać. Ale i tak czekam na drugą część, na pewno wyczytam tam coś o czym jeszcze nie wiem.

  • Od dawna wiem, że jestem empatą. Mam tego świadomość, choć kiedyś nie rozumiałam, dlaczego jestem taka jaka jestem. Twój wpis jeszcze bardziej utwierdza mnie w tym przekonaniu. Z miłą chęcią dowiem się więcej na ten temat, szczególnie o tym, jak sobie radzić z tym wchłanianiem emocji. Czekam na kolejne wpisy!

    PS. W tytule wpisu są 24 cechy, a w podtytule jest 30 cech. Czyżby wkradł się chochlik?

    • Dzięki, rzeczywiście miało być w obu 24 :)

      • Chochlik chciał nabroić, ale wpisu tym nie zepsuł :-) Po prostu przez moment zastanawiałam się, gdzie podziało się jeszcze 6 cech :D

  • Kochana wiem, że każdy tekst przygotowujesz z wielkim oddaniem, podobnie jest z tym. Ja jestem zawsze pod wrażeniem Twojego profejsonalizmu, zresztą już nie raz Ci to pisałam. Ja jestem empatką (mogę to odmienić?) z pewnością, ten tekst jeszcze bardziej mnie w tym tylko utwierdził. Czy zgłębiając temat natknęłaś się może na jakieś źródła np. książki, filmy czy artykuły, które byłyby dla takiej osoby użyteczne?

    • Dziękuję, ale tutaj nie miałam aż tak dużo pracy, bo w anglojęzycznej sieci jest sporo na ten temat, moją rolą było tylko tłumaczenie, wyciąganie wspólnych mianowników i dodanie czegoś od siebie ;)
      W następnym poście na pewno wrzucę trochę takich źródeł, jak uda mi się – jutro, a jak nie to pojutrze :)

  • Niestety, jestem empatą. Piszę „niestety” bo to czasami męczące i przytłaczające. Niemal fizycznie boli mnie krzywda innych, chciałabym zbawiać świat, jak to moi najbliżsi mówią. Ale tak się nie da, niestety. Czasami odczuwam niesamowite zmęczenie ludzkimi problemami, zwłaszcza kiedy trudno je rozwiązać. Uśmiechnęłam się przy nałogach, bo faktycznie mam taki: uwielbiam słodycze…

  • 24/24 pasują :) Wiem już od jakiegoś czasu, że jestem emocjonalną „gąbką” – z jednej strony to dar, z drugiej przekleństwo… Bardzo sie ciesze, że bedzie post z poradami, jak żyć bedac empata <3

  • Stety/niestety jestem empatą. 3 adoptowane psy i 1 przygarnięty kot. A najchętniej adoptowałabym wszystkie zwierzaki i pomogła wszystkim ludziom na świecie. Ale nie mogę i zdarza mi się czasem płakać z tego powodu, to jest najgorsze – bezradność empaty w stosunku do zła na świecie. No i wzięłabym na siebie cały ból i dyskomfort moich najbliższych.
    Czasami zazdroszczę nie-empatom większego spokoju w życiu. Chociaż coraz lepiej potrafię zapanować nad tą swoją wrażliwością i z roku na rok jest mniej „problematyczna”. Wiem, że są plusy i minusy, widzę, że z wiekiem potrafię coraz lepiej zarządzać tymi emocjami, tak by czerpać z nich to co najlepsze :)

    • Oj tak, trzeba się tego w końcu nauczyć bo te emocje mogą wykończyć.
      U mnie to czasem idzie w drugą skrajność, że mogę w wielu sytuacjach wydawać się nieczuła, ale to po prostu mechanizm obronny.

      • Mam dokładnie tak samo :) Kiedyś szef w pracy powiedział mi, że on się mnie boi (czy czasem nie jestem psychopatą) a ten chłód, który czasem ode mnie bije to właśnie z nadmiaru empatii (-> i wynika z wycofania), a nie z jej braku.

  • Znam słowo „empata”, jakoś w moim środowisku empatia jest zupełnie naturalną i pożądaną cechą, nigdy powodem by kogoś uważać za gorszego… Moja mama jest wręcz przykładnym empatą- bardzo czuje ból innych, nieznajomi ludzie zaczepiają ją na ulicy, by pogadać o problemach, lgną do niej wszelakie koty, psy i szczury, zawsze wie kiedy jakiś zwierzak jest głodny, a kiedy zestresowany, kiedy chory… Lubi samotność, ale uwielbia też zwierzęta i pracuje z dziećmi i młodzieżą. Nienawidzi ludzi narcystycznych i wszelakich chwalipiętów. Ja ma trochę tego po niej, ale np. zupełnie nie umiem rozpoznawać emocji innych ludzi. U niektórych to jest wypisane na twarzy, ale znam pewną dziewczynę, która nie okazuje żadnych uczuć, nic nie umiem o niej powiedzieć, chociaż ciągle interesuje mnie i irytuje jej nieprzenikliwy charakter. Bardzo odczuwam ból, stres innych ludzi, męczy mnie przebywanie z nimi za długo, czasami muszę pobyć dłużej z naturą, o niczym nie myśleć, nic nie analizować, bo wariuję. Dobrze wyczuwam „duszę” danego miejsca, na długo ją zapamiętuję, domy mają dla mnie twarze jak ludzie ;)
    Intuicja jest całkiem spoko- budzę się na minutę przed dzwonkiem telefonu. Włączam facebooka zaraz po tym, jak ktoś do mnie napisze. Właściwie nawet miło, że to się da jakoś wytłumaczyć, myślałam że to nienormalne :D
    Ale okłamać mnie można z łatwością. Więc takie pół na pół.
    Uważam że „zarażanie” się emocjami innych ludzi jest czasami fajną cechą. Na przykład bardzo pozytywnie działa na mnie entuzjazm moich znajomych, ich zainteresowanie daną sprawą, ich radość. Dzięki temu, żeby mieć dobry humor wystarczy mi przebywać z pozytywnymi ludźmi.
    pozdrawiam

  • Meipu

    Nigdy nie łączyłam moich dolegliwości trawiennych i problemów z kręgosłupem (zdarzają się te i te, bez wyraźnego powodu czy wpływu z zewnątrz – tak myślałam) z empatią. Pierwszy raz znalazłam swoją charakterystykę. Czekam na kolejny post w temacie!

  • Jestem empatą – wiem o tym od bardzo długiego czasu – i szczerze, czasami a nawet dość często wolałabym nim nie być. W porównaniu do wielu osób często zatrzymuję się na pewnym etapie, zbyt często przekładam dobro innych nad swoje – przez co niestety moje interesy prywatne czy też zawodowe na tym znacznie cierpią.

  • Poczułam się, jakbym czytała o sobie. Nie posiadam wszystkich cech, które wymieniłaś, ale zdecydowaną, zdecydowaną większość. Nigdy tego nie odbierałam jako empatii, myślałam, że jestem po prostu trochę bardziej wrażliwa niż inni ludzie wokół mnie. Czekam z niecierpliwością na kolejny wpis na ten temat!

  • Antymateria

    13/24. Nigdy nie uważałam siebie za osobę empatyczną… Chociaż gdyby tak było, to na pewno starałabym się to ukryć, więc kto wie? Dobry tekst, poruszasz tematy, o których się zbyt wiele nie mówi. :)

  • raw

    Wydaje mi się, że większość osób poniżej myli jednak doświadczanie zwykłej empatii, od ponadprzeciętnej empatii. To jak z zaburzeniami osobowości- czytając o wymienionych w każdym cechach osobowości przypisujemy je automatycznie do siebie (bo tak działa ludzki mózg), ale nie bierzemy pod uwagę, że kryteria wymieniają cechy obecne u każdego człowieka i całkiem naturalne, lecz w zaburzeniu po prostu są one tak wyolbrzymione i dominujące, że zbyt mocno przeszkadzają w codziennym funkcjonowaniu. Oczywiście empatia to inna sprawa i nie jest to negatywne zjawisko, ale rzesza osób krzyczących „Tak, to ja!” jest dosyć nierealistyczna i prawdopodobnie nie doświadczają tego w sposób odmienny od reszty ludzi, chociaż wiadomo- każdy chciałby czuć się wyjątkowy. Stwierdzanie jednak, że jest się empatą, bo koleżanki zwierzają ci się przy kawie czy masz problemy z układem trawiennym (i tylko wyłącznie na tej podstawie) to duże nieporozumienie.

    • Istnieje takie niebezpieczeństwo, zgodzę się, że mamy czasem tendencje do mentalnego hipochondryzmu. ALE czy rzesza (?) takich osób jest nierealistyczna?
      Odezwało się do tej pory dwadzieścia parę osób, na ponad tysiąc które do tej pory przeczytały tekst. To niecałe 2%. Jeśli weźmiemy pod uwagę że osób wysoko wrażliwych, wśród których ta cecha jest często obecna, jest w społeczeństwie wg szacunków 10-15% to nie, nie jest to rzesza.
      Zwłaszcza, że o wiele bardziej prawdopodobne jest, że pod takim tekstem odezwie się ktoś, kto uważa że też go to dotyczy, niż ktoś inny, by powiedzieć „to zupełnie nie o mnie” ;)

  • Super, że napisałaś taki tekst! Ja w sumie wiedziałam, że jestem empatyczną osobą, ale nie wiedziałam, że syndromów empatii należy doszukiwać się w aż tylu rzeczach! Pisałaś o filmach i wiadomościach, że nie lubimy ich oglądać i unikamy ich. To prawda, też tak mam. Dodatkowo unikam też głupich komedii, w których komuś coś się dzieję np. facet nadepnął na grabie i te uderzyły go w głowę. W tym momencie z ścieżki dźwiękowej filmu wydobywa się salwa śmiechu, śmieją się też oglądający film, a ja nie umiem. Przecież tego kogoś musiało to boleć! Pamiętam też jak jako dziecko oglądałam film o rodzinie, która miała dużo Bernardynów (nie pamiętam jak się ten film nazywał). Pewnego dnia psy zniszczyły całe mieszkanie właścicieli i to było zrobione na śmiesznie i moi rodzice się śmiali, a mi było strasznie szkoda tych ludzi. Szkoda mi było, że będą musieli to sprzątać, naprawiać, że poniosą dodatkowe koszty. Takie dziwności. ;)

  • Arachne

    Zdecydowanie zaliczam się do empatów. Wiele osób interpretuje empatię jako próbę wyobrażenia sobie co inna osoba (lub zwierzę) czułaby na moim miejscu – to pewna cecha, którą, przynajmniej częściowo, można wytrenować. W moim mnie bycie empatką jest bardziej organiczne – w weekendy unikam centrum handlowych, bo nie potrafię znieść mieszanki różnych emocji i nie lubię tłoku. Unikam, w miarę możliwości, „wampirów energetycznych” – myślę, że my empaci, jesteśmy szczególnie wyczuleni na takie osoby.
    Od zawsze unikam brutalnych filmów, zwłaszcza sensacyjnych i zauważyłam, że nie mam żadnych przykrych odczuć, podczas oglądania seriali i filmów sensacyjnych nakręconych kilkadziesiąt lat temu.

  • Arachne

    Właśnie doczytałam, że będzie druga część ☺Super!☺

  • Sporo się zgadza. Poza 8, 19 (uzależnienie od internetu?!), 22 i 24. Ale walczę trochę ze sobą, bo żal mi niektórych ludzi, rozmawiam z nimi, staram się, żeby czuli się komfortowo, a tak naprawdę wcale nie przepadam za ich towarzystwem. I najzwyczajniej w świecie daję sobie wejść na głowę. No nie. Czas nauczyć się… hm, odrobiny niewrażliwości.

  • Hmmm sporo cech się zgadza, ale z drugiej strony… nie wiem :) cieszę się że będzie kontynuacja, bo temat zdecydowanie wymaga zastanowienia się :)

  • Chyba w moim wypadku tylko zwierzanie ludzi się zgadza. Nie rozumiem czemu przyciągam wręcz cudze problemy i wylewność. Jestem osobą, która chętnie wysłucha i poradzi. Ponoć robię to dobrze, mam jakąś zdolność do ocenienia ludzi, a raczej spotkałam tylu zwyczajnie w świecie złych i nastawionych na branie, że po opisie ich odsiewam jako toksycznych. Niestety, z drugiej strony liczba złych doświaczeń sprawiła że blizej mi miłością do zwierząt niż ludzi, którzy dziś są coraz bardziej „zezwierzęceni” (przymiotnik całkowicie bzdurny i obrażający stworzenia ufne i wdzięczne)

    • Z tym zezwierzęceniem się zgadzam – niestety nie mamy ze zwierzętami zbyt wiele wspólnego. Przede wszystkim, one jeśli krzywdzą drugi organizm, to w celu obrony albo zdobycia pożywienia, rzadko zdarza się, żeby kierowała nimi chęć samego zaszkodzenia drugiej istocie. A takich różnic można by wymienić jeszcze mnóstwo.

  • Asia

    No to jestem niemal 100% empatą :| To pojęcie to coś zupełnie nowego dla mnie. Chyba zgłębię temat. Dzięki za oświecenie :):)

  • MC

    Może nie jestem empatą, ale nie mogę sobie odmówić dosyć dużej wrażliwości. Przez to ludzie strasznie mnie denerwują. Denerwuje mnie ich egoizm, nieuprzejmość i bezmyślność. Bezmyślne okrucieństwo. Kiedy po zamachach w Paryżu znajomy ze studiów opublikował post, z którego wynikało, że poszkodowani sami są sobie winni, po zmarłych pewnie ktoś rozpacza, ale przecież ich śmierć to „wskazówka dla polskiego rządu, że nie wolno przyjmować imigrantów”, myślałam, że mnie szlag trafi. Do tej pory (!) nie mogę zrozumieć, jak można się tak zachować i odczuwam to fizycznie. Przecież ich bliscy musieli być załamani, rozumiałam co czują i było mi bardzo przykro. Zresztą na ludziach nie znam się ani trochę, automatycznie kategoryzuję wszystkich jako fajnych i dopiero po pewnym czasie zdaje sobie sprawę z ich prawdziwej natury. Tak samo było w przypadku tego kolegi, po tym wpisie zwróciłam uwagę, jak zachowuje się w codziennych sytuacjach i zrozumiałam jak niefajną jest osobą :/

  • Zawsze uważałam, że mam serce ze styropianu i za grosz empatii. Ale sprawdzimy:

    1. Wyczuwasz ukryte emocje innych.
    Nie wiem. Może czasem. Nie no, zdarza się. Wiem, kiedy ktoś czuje się urażony, znudzony albo wkurzony, ale nie chce tego po sobie pokazać. Choć wolę, kiedy ludzie stawiają sprawę jasno. Choć trudno mieć tutaj odniesienie, bo jeśli takie rzeczy się wyczuwa, chyba częściej dochodzi się do wniosku, że to „ludzie są ślepi, a ja zwyczajny.”

    2. Wchłaniasz emocje i odczucia innych.
    Z tym bólem to nie. Ze smutkiem chyba też nie. Zwykle jestem bardziej sfrustrowana, że nie potrafię/nie muszę pomóc, albo czuję się niezręcznie, bo atmosfera jest gęsta. Albo bo ja jestem wesoła, a ten ktoś jest smutny. Łatwo natomiast łapię wściekłość.

    3. Negatywne emocje Cię przytłaczają.
    Zdecydowanie nie jestem w stanie skupić się w miejscu, w którym jest konflikt. Nienawidzę napięcia ani krzyków. Nie lubię jak ludzie z mojego otoczenia są wkurzeni. Jak wspominałam, powietrze w okół mnie wtedy robi się gęste jak budyń i źle mi bardzo.

    4. Nieznajomi łatwo Ci się zwierzają, lub proszą o pomoc.
    Mogą wyjawić, ale to raczej dlatego, że ich dotrzymuję. Zwierzają mi się tylko osoby bliskie, ale to chyba tak jest, że jak się kogoś kocha to mówi mu się więcej.

    5. Widok okrucieństwa, czy cierpienia jest dla Ciebie nie do zniesienia.
    Nie wiem. Zawsze uważałam, że nie do końca tak jest. Chociaż… Kiedy wszyscy w okół fascynują się tematyką holocaustu, ja czuję się źle na samo brzmienie tego słowa. Nie potrafię czytać o narzędziach tortur, oglądać filmów o AIDS ani dokumentów o polowaniach na albinosów. Po prostu nie mogę. I nie rozumiem, jak coś strasznego może być fascynujące. Jednocześnie na przykład nie boję się ludzi z widocznymi niepełnosprawnościami. Chociaż interesuję się czasem mroczniejszymi dziedzinami świata, np. psychiatrią to myślę, że gdybym spotkała kogoś, kogo choroba mocno „odczłowieczyła” to pewnie by coś we mnie pękło. Nie lubię filmów, w których ktoś umiera, cierpi, boi się albo – chyba najbardziej – upokarza. Więc coś w tym może jest. Chociaż z drugiej strony – na zdechłego kota na ulicy przeważnie nie reaguję.

    6. Energia zatłoczonych miejsc Cię męczy.
    Nie lubię smutnych miejsc. Kto lubi smutne miejsca? Zatłoczonych miejsc nie lubię, bo duszno, hałas i jakoś tak… gęsto? Nie wiem, ale nie przepadam.

    7. Masz silną intuicję.
    Nie bardzo. Tak sądzę, że chyba nie. Ale wiem co się stanie w większości filmów :D. Ale to chyba już kwestia czegoś innego ;).

    8. Wyczuwasz energię miejsc, rzeczy, budynków, krajów, momentów.
    Nie mam nic do używanych rzeczy. Ani nie czuję zmian w tygodniu. Ten punkt na pewno nie.

    9. Wiesz kiedy ktoś kłamie.
    To jest straszne i obrzydliwe, ale… Wiem kiedy ktoś kłamie, jeśli ja kłamię w ten sam sposób.

    10. Masz dobry kontakt ze zwierzętami.
    Nie zdecydowałabym się raczej na wegetarianizm. Na pewno jestem przeciwna hodowaniu ich w złych warunkach takich jak chów klatkowy. Brzydzę się biciem zwierząt albo odcinaniem ich od wody na całe dnie. Ale nie wyczuwam emocji.

    11. Możesz mieć problemy z dolnym odcinkiem kręgosłupa lub układem trawiennym.
    Ja mam całe życie problem z kręgosłupem, ale to już też inna kwestia ;) Po prostu skręcona jestem jak sprężynka.

    12. Kochasz spokój, samotność i stale ich poszukujesz.
    Tak. Nie lubię tłoku, zbyt dużej ilości ludzi, hałasu. Nie lubię chaosu, lubię jak wszystko toczy się swoim powolnym rytmem, bez niespodziewanych zwrotów akcji. Zdarza się, że jedząc pizzę z najlepszymi przyjaciółmi, wychodzę na chwilę do łazienki i siedzę tam przez kilka minut myśląc i oddychając. Po prostu nie potrafię spędzać zbyt dużo czasu z innymi.

    13. Jesteś uczulony na ludzi egocentrycznych, narcyzów, osoby zazdrosne czy oceniające.
    Nie jestem oceniająca, jestem trochę egocentrykiem, bardzo narcyzem i wiecznie jestem zazdrosna. Więc wolałabym nie dodawać do tego hipokryzji.

    14. Nie umiesz robić czegoś co nie ma dla Ciebie sensu.
    Nie lubię uczyć się czegoś, co nie ma dla mnie sensu. Omijam robienie tego, czego nie lubię robić. Nigdy w szkole nie kułam na pamięć, nawet jeśli nie widziałam potrzeby, nawet jeśli wiązało się to z gorszymi ocenami. Zawsze próbuję zrozumieć wszystko co robię. Z tego powodu rzadko ulegam modzie i wewnętrznym złośliwościom. Myślę, że to dobra cecha.

    15. Nie możesz znieść ograniczeń.
    Niekoniecznie. Lubię regulaminy. Sama nie umiem planować i średnio radzę sobie z porządkiem (mam chaos w głowie, dlatego nie lubię chaosu na zewnątrz) więc lubię, kiedy ktoś narzuca zasady za mnie. Oczywiście wolę, kiedy, patrz punkt wyżej, widzę w nich sens. Na pewno nie jestem śmiała.

    16. Nie umiesz ukryć, kiedy jesteś nieszczęśliwy.
    Umiem. Umiem nie płakać, uśmiechać się kiedy jestem smutna i wbijać sobie do głowy, że jest dobrze. Wiem, że to wielkie fałszerstwo, ale nie przeszkadza mi to we mnie. To nie jest na zasadzie „ukryję i wypłaczę w domu” tylko „zabiję w sobie”. Chociaż smutek też jest dobry. Ale możliwe, że po prostu inaczej go przeżywam.

    17. Często czujesz się zmęczony.
    Prawie nieustannie. Walnę się na każde łóżko w zasięgu wzroku. Najczęściej odpoczywam od ludzi. Oczywiście jak są pierwsze dni wiosny to skaczę aż po chmury, ale przeważnie sprawiam wrażenie trochę niewyspanej i – nie wiem – spowolnionej?

    18. Przyciągają Cię kozły ofiarne czy najsłabsze ogniwa w grupie.
    Zawsze jest mi szkoda takich ludzi. Co prawda mam problem w rozmawianiu z obcymi, ale na pewno nigdy nie czuję przed takimi ludźmi dystansu. Zwykle sama jestem trochę wycofana, więc czuję się swobodnie wiedząc, że czują się podobnie. Chyba, że dają mi powód, żeby ich nie lubić. Wtedy nie ważne kim są i jak ich życie w łeb walnęło – nie chcę mieć nic wspólnego.

    19. Jesteś podatny na nałogi.
    Nie wiem.

    20. Nie lubisz zagraconego otoczenia.
    Jestem człowiek-bałagan. Nie umiem utrzymać porządku praktycznie nigdzie. Minimalizmu nie lubię, nie podoba mi się, odrzuca mnie wręcz samo to słowo.

    21. Jesteś marzycielem.
    Ja myślę praktycznie cały czas, ciągle tworzę jakieś wydumane historie w głowie, przerabiam scenariusze filmów i książek na własny użytek, wyobrażam sobie piękny świat, w którym nikt by się nie kłócił, wszyscy by się kochali, a ja byłabym odważna i zdecydowana. Więc zdecydowanie jestem. Często lubię myśleć niż rozmawiać. A kiedy rozmawiam bardzo długo to wręcz mi tego brakuje. Dlatego uciekam gdziekolwiek posiedzieć w samotności.

    22. Możesz wydawać się nieśmiały lub wycofany.
    Czuję się trochę wycofana, na pewno wydaję się nieśmiała. No właśnie – odsuwam się, żeby odpocząć. Nie miewam obniżeń nastrojów raczej. Chociaż może? Na pewno nie próbuję bawić się na siłę. Nienawidzę kiedy ktoś mówi mi „spotkamy się dzisiaj z moimi znajomymi, weź gadaj z nimi, pożartuj, żeby nie było”. Nie umiem rozmawiać z kimś, kto nie mówi nic ciekawego. A co do ostatniego zdania – zdecydowanie nie. Wychodzę z założenia, że albo ktoś kocha mnie z kompletem dziwactw albo nie musimy się ze sobą zżywać i „cześć” w naszej relacji wystarczy. Bardzo szybko się otwieram. Nie potrafię podejść i zagadać, ale jak ktoś mnie pozna, mogę nawijać w nieskończoność bez skrępowania. Nie umiem przybierać drugiej, grzecznej skóry dla świeżo poznanej osoby. Zwłaszcza jeśli mam obok kogoś kogo lubię. Jestem sobą albo zupełnie milczę i chowam się w cień. Są osoby, które mnie „blokują” i wtedy zupełnie się nie odzywam.

    23. Czujesz pociąg do leczniczych terapii i metafizyki.
    Nie, zdecydowanie. Nie bardzo wierzę w paranormalne zjawiska, nie wyczuwam nic. Raczej nie pracowałabym nigdzie, gdzie się pomaga. To znaczy – chciałabym kiedyś na chwilę pomagać w szpitalu psychiatrycznym, ale to nie na całe życie, tylko raczej po to, żeby nauczyć się obchodzić z ludźmi, których tak wiele osób spycha na margines społeczny.

    24. Muzyka ma dla Ciebie ogromne znaczenie.
    Lubię jej słuchać, lubię dreszcze kiedy słucham czegoś naprawdę dobrego. Ale skupiam się głównie na jednym gatunku. Ale nie mam z muzykę szczególnej relacji, o której tyle osób mówi.

    I co wyszło? Mam serce, czy nie?

    • Myślę, że już sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie ;)

      Ale swoją drogą – fajnie było Cię poznać przez te pytania :)

  • Paweł

    Ta czternastka to przekleństwo me;-)

    • Czas znaleźć coś, co naprawdę lubisz robić, i dowiedzieć się jak można na tym zarobić :)

      • Paweł

        Co lubię robić, to wiem. Ale jak na tym zarobić… nie wiem.

  • Zgadza się każdy punkt wymieniony w tym poście. Poza metafizyką może, ale lecznicze terapie okej. Natomiast co zrobić, jeśli przyciąga się najsłabsze ogniwa, ale ma się ich za frajerów i wcale nie jest ich żal, a nawet są irytujący, bo zdaję sobie sprawę, że to wampiry emocjonalne… ale co zrobić, jeśli i tak przyłażą? ^^

    • Ja stosuję zasadę, że jeśli mogę w jakiś sposób pomóc czy coś podpowiedzieć to to robię, a jeśli mimo tego nie trafia – unikam, niektórzy po prostu lubią być ofiarami.
      Chyba muszę napisać tekst o takich ludziach, ostatnio coraz częściej widzę takie postawy i trochę myśli mi się zebrało.

  • Hm, mam dobry kontakt ze zwierzętami, skłonność do nałogów i często potrzebuję samotności, żeby odpocząć, natomiast jeśli chodzi o wyczuwanie emocji innych, jest dokładnie na odwrót. Mam z tym spory problem, jeżeli ktoś nie powie mi czegoś wprost, ciężko mi wyczuć, czego ode mnie oczekuje.

  • bullyeye

    Empatia to umiejętność wchodzenia w skórę drugiej osoby, czy istoty i odczuwania jej doświadczeń jakby swoich.
    Ja cel tego nazwę to narzędzia widzę jako kolejny wyższy szczebel w ewolucji człowieka, w którym odrzucamy rywalizacyjną i drapieżną naturę zwierzęcia, w której ja to nie ty, na rzecz stawania się jednym wielkim wspólnym organizmem, w którym widzi się cząstkę ja w ty. I kiedy krzywdzę ty, to automatycznie pośrednio odczuwam to jako własną krzywdę, dlatego zaniechuję działania.

    • Pięknie to opisałaś! Zwłaszcza podoba mi się to sformułowanie „cząstka ja w ty” – idealny sposób na rozbudzenie empatii w ludziach, którzy mają z nią problemy, chociaż na pewno nie bez wysiłku.
      Dzięki za ten komentarz!

  • trochę znam ten stan…

  • Jim57879

    No cóż. Jestem facetem i jestem HSP. Jestem jakiś niedzisiejszy, lubię nieraz czytać dobre książki, pisać jakąś poezję, czy dzienniki, swoje myśli i skojarzenia przepisywać na papier. Ludzie uważają mnie za dziwaka, z powodu jakiegoś wycofania, upodobania do samotności, mają mnie za ekscentryka. Przez ową wrażliwość, dostrzeganie zbyt wielu rzeczy, zjawisk, czuje się zagubiony w świecie, z powodu jego bezsensowności, cierpienia i głupoty ludzi. Zjawiska, które podane są w temacie, występują u mnie w 80 %, czyli większość z nich podanych do mnie pasuje aż za dobrze. Zauważyłem też, że często nie mogę się skupić na czymś, zwłaszcza gdy w okół panuje chaos, przez co niektórzy mogą uważać mnie za osobę mało inteligentną, lub nie radzącą sobie z niektórymi prostymi czynnościami.

  • O kurde, nie wiedziałam, że ma to jakiś znaczący wpływ na kręgosłup. Sama widzę w sobie dużo z empaty, ale nie spodziewałam się, że któreś z tych problemów może mieć podłoże w moim charakterze. Aż muszę obadać cały temat.

  • Dobra, ja tak mam, przejawiam większość z opisanych zachowań. Na szczęście nie popadam w nałogi – przynajmniej nie te typowe, łatwo wyrabiam sobie jakieś złe nawyki typu obżarstwo. Ale nad tym akurat zapanowałam. Niestety złe emocje chłonę jak gąbka, i nie umiem sobie z tym radzić. Jak fajnie, że wpadłam dziś na Ciebie na blogu Lepsza Wersja Siebie. Przypomniałam sobie, że muszę Cię odwiedzić. Zaraz skaczę do drugiej części. Pozdrawiam :)

  • Parę cech się zgadza, ale nie wszystkie :) Dobry tekst.

  • Najbardziej zaskoczył mnie punkt o problemach z układem trawienny i dolnym odcinkiem kręgosłupa . W sumie to teraz wydaje mi się oczywiste ale jakoś wcześniej nie skojarzyło. A tak na marginesie….. wszystkie punity na tak . Bez naciagania. Jedne bardziej inne mniej ale wszystkie na tak. Bardzo ciekawy artykuł

  • Według tego co napisałaś…Większość punków pasuje do mnie, ba! Chyba dwa się nie zgadzają… Nie wiem, czy się cieszyć czy płakać?

  • Bardzo wiele się zgadza – zawsze uważałam się za osobę bardzo empatyczną. Nie zgadzają się zwierzątka, bo mnie obchodzą przeciętnie, ani „energia’ – bo po prostu nie wierzę w coś takiego :D Sądzę jednak, ze kluczowa jest zdolność rozmawiania, słuchania, wczucia się w inną osobę, pomoc jej. A z tym radzę sobie aż za dobrze – czasem kosztem siebie.

    Aha, a brutalnych scen nie jestem w stanie fizycznie oglądać. Nie ma szans, potem by mnie prześladowały w nieskończoność.

  • Ja już wiele razy zadawałam sobie pytanie jak żyć będąc nadwrażliwym empatą. Zawsze sobie wmawiałam, że to dar, ale są chwile kiedy ma się dość. Niemniej jednak postanowiłam jakoś to wykorzystać i stworzyłam bloga. Może właśnie tego mi było trzeba :)

  • Jestem w szoku. Pierwszy raz tak dużo w internecie o mnie! :D Nie miałam pojęcia, że empatia może być aż tak rozbudowana… idę ochłonąć, a za chwilę, na spokojnie, to wszystko jeszcze raz przeczytać…

  • Aga

    WOW! Jestem pod ogromnym wrażeniem. Zawsze uważałam empatię za swoją pierwszą cechę, mimo to nie wiedziałam, że istnieje słowo „empata”, to tak nawiasem.

    Ale nigdy nie pomyślałabym, że stąd się bierze niechęć do centrów handlowych, minimalizm albo marzycielstwo i kilka innych.

    Taka myśl mi wpadła jeszcze, że efektem „defektu empatycznego” ( ;) ) może być sympatia do ludzi „spójnych wizerunkowo”, ludzi świadomych siebie, ludzi, którzy wiedzą, czego chcą, ludzi stabilnych emocjonalnie. Wiadomo, czego można się po nich spodziewać i radar się uspokaja. Jak robię przegląd moich przyjaciół byłych i obecnych to tacy to właśnie ludzie, ale i tak związki są dość krótkotrwałe. Ponadto szybkie skracanie kontaktu z nowymi znajomymi, tak doskonale ich „rozumiem” (creepy!).

    Może jesteśmy współczesnymi wiedźmami?

    • Cenna uwaga, zawsze czułam jakiś taki podziw wobec osób spokojnych, uporządkowanych, tak jak mówisz stabilnych. Po pierwsze, trochę im tej stabilności zazdrościłam, po drugie – właśnie bardzo dobrze się z nimi czułam :)

  • Ester

    Artykuł jest świetny i jako, że co jakiś czas wpadam na takich właśnie ludzi (wrażliwych) oraz spotykałam się z takim chłopakiem mogę jasno potwierdzić, że takie osoby istnieją. Mam jednak problem sama ze sobą, bo nie jestem w tym momencie w stanie sama określić siebie – czy jestem empatą, czy nie…
    Większość z tych rzeczy w artykule się zgadza w moim przypadku, ale patrząc po moich doświadczeniach z empatami – jak oni bardzo silnie reagowali na wszystko, jak bardzo szybko się przeładowywali energią innych ludzi, jak bardzo chłonęli negatywne emocje – ja tego w ogóle nie doświadczam. Ale byłam bardzo wrażliwa na krzywdę i silnie ją odczuwałam jako dziecko, po prostu zawsze uważałam, że z tego się wyrasta.
    Jednak zaczęłam się powoli nad tym zastanawiać, bo często mam wrażenie, że emocje które czuję danego dnia nie są moje – to jakby cały świat był danego dnia smutny i dlatego ja nie jestem w stanie podnieść się z łóżka. Nie chłonę uczuć osób przechodzących obok mnie i nie przeszkadzają mi zatłoczone miejsca, ale potrafię czuć ogromną miłość i przywiązanie bez powodu, po prostu stojąc sobie przy klatce z iskającymi się i miłującymi wzajemnie myszoskoczkami.
    Owszem, uważam siebie za osobę wrażliwą, ale chyba nie nazwałabym się empatą. Aczkolwiek, coraz bardziej dręczy mnie myśl, że większość uczuć, które do tej pory przypisywałam jako uczucia własne tak naprawdę nie istnieje. Będąc z silnym empatą czułam wszystko to co wchłaniał, a będąc z osobą stabilną emocjonalnie czuję się wspaniale i tak jakbym wreszcie mogła być sobą. Tylko… Ostatnio bardzo martwi mnie myśl, że jestem z kimś, bo to ta osoba się we mnie zakochała, a ja to po prostu odczułam to zakochanie i pomyliłam z własną emocją. To wytłumaczenie coraz bardziej mnie martwi – bo nagle zdałam sobie sprawę, że moje wybory są bardzo silnie uwarunkowane tym, co ludzie do mnie czują…

    Z empatów których znam, te osoby były cały czas przytłoczone, cały czas przeładowane i zmęczone, a ja tak nigdy nie mam. Owszem, odczuwam ból czy emocje innych ludzi, ale nie jest to dla mnie wcale problemem – nawet totalna rozpacz i depresja, gdy przekręcenie się na łóżku na drugi bok jest ciężkie (dwa razy zdarzyło mi się odczuwać w ten sposób rozpacz drugiej osoby). Nie czuję się przez to przytłoczona. Wchodząc do centrum handlowego nie mam jakichś rewelacji. Dlatego zastanawiam się, że może wszyscy ludzie tak reagują, jak ja, potrafią wyczuć emocje drugiej osoby, ale po prostu można nie zdawać sobie sprawy z tego, że to nie są nasze emocje – brać je za własne i w nie wierzyć.
    Nawet nie umiem dobrze opisać teraz mojej niepewności, po prostu mając takie doświadczenia nie wiem nadal, jak siebie samą określić. A to by mi być może pomogło dalej postępować w odpowiedni sposób.
    Czy to możliwe, że będąc z bardzo silnym empatą po prostu mi się udzieliły jego zdolności? Bo chyba w ten sposób się właśnie czuję – jakby to także nie było moje.

  • Fox

    Świetny tekst. Uświadomił mi, że jestem empatą i to najwyraźniej bardzo „rozwiniętym” (jeśli można tak powiedzieć). Nie tylko dotyczą mnie wszystkie z 24 punktów, ale niektóre z tych założeń wychodzą nawet poza to co opisane. Bardzo wcześnie przestałem jeść mięso, bo ilekroć je jadłem nachodziły mnie potworne myśli i uczucia. To samo więzi ze zwierzętami – działam na zwierzaki jak magnes – i na te domowe i na te dzikie. Przyciągam też ludzi z problemami, co niestety strasznie mnie męczy i irytuje, bo bardzo szybko takie osoby zaczynają mnie traktować jak prywatnego psychologa zwierzając mi się z problemów czy sekretów o jakich nie mówili nikomu, co bywa naprawdę krępujące. Domy, miejsca, stare przedmioty… wszystko dokładnie się zgadza. Nawet problemy z kręgosłupem i moja choroba jelit. Bardzo często doświadczam oobe, a z moją najlepszą przyjaciółką mam porozumienie wręcz telepatyczne. Po prostu każdy punkt to idealny opis mnie. Niestety jest jeszcze coś, o czym tutaj nie ma mowy, a co bardzo boleśnie mnie dotyka. Wyczuwanie śmierci. I nie chodzi tu o coś tak banalnego jak miejsca, w których ktoś umarł i tak dalej. Po prostu wiem kiedy ktoś umrze. Czasem wiem to na kilka dni lub tygodni przed śmiercią, czasem na kilka lat. Najgorzej jest właśnie kiedy wiem o czyjejś śmierci z dłuższym wyprzedzeniem, bo podświadomie zaczynam takiej osoby unikać i odliczać czas. Jeszcze ani razu się niestety pod tym względem nie pomyliłem. Kiedyś wyczułem również raka u bliskiej mi osoby, na dwa tygodnie przed diagnozą, kilka razy przewidziałem też wypadki drogowe (w tym raz katastrofę samolotu). Moja rodzina i znajomi różnie na to reagują – niektórzy uważają, że jestem nawiedzony, inni przed wizytą w szpitalu potrafią się mnie pytać czy będzie dobrze. Najgorzej, że nie umiem zbyt dobrze ukrywać uczuć i każda taka sytuacja mnie stresuje, zwłaszcza kiedy wiem, że nie będzie dobrze. Mam też dziwne wrażenie, że przyciągam do siebie śmierć. Kiedyś chciałem pomagać w schronisku, ale nie dałem rady, bo chore zwierzaki na krótko przed śmiercią przychodziły się do mnie przytulić. Nie wiem czy to jakieś dziwne ukierunkowanie empatii czy coś więcej, ale mnie to przeraża.
    Niestety też jestem bardzo złą osobą. Nienawidzę ludzi (jestem mizantropem) bo odrzucają mnie jako cały, obrzydliwy gatunek. Może to jakiś źle wypracowany mechanizm obronny, a może to po prostu normalna reakcja na przesiąkniętych obrzydlistwem ludzi. Często okazuję ludziom tą nienawiść i wrogość. Niby empaci nie powinni być agresywni, ale ja jestem, bo bardzo agresywnie bronię swoich granic – nie chcę wysłuchiwać ich problemów, sekretów ani zwierzeń, nie chcę z nimi spędzać czasu ani w ogóle nie chcę mieć z nimi wszystkimi nic wspólnego. Najlepiej czułbym się gdzieś na bezludnej wyspie w towarzystwie zwierząt, ale zwierzęta żyją zbyt krótko, a ja mam dosyć otaczającej mnie śmierci.
    Eh, musiałem się wygadać, bo właśnie przez ten tekst sobie uświadomiłem, że wcale nie jestem nienormalny. Dobre i tyle…

    • Ania

      O jeny, jak dobrze, że jesteś! Wypisz-wymaluj-JA…trochę jeszcze innych cech do tego dochodzi.
      Też jestem zła na ludzi, tych durnych, bo niszczą coś tak pięknego, czym jest Ziemia i innych ludzi…
      Mam cały czas w sobie dwa bieguny, a ja pomiędzy nimi, typu: dobra-zła, otwarta-zamknięta, świadoma-nic nie wiem itd. I przestałam wierzyć, że kiedyś będą wokół mnie ludzie, którzy mnie budują, ciągną w górę i w jeszcze lepsze światy mnie, bo wszyscy mnie zawodzą, wszystko na 5 minut u nich, jak wiatr zawieje, cholera by to!
      Chociaż nie wystawiam się na pomaganie, czy wysłuchiwanie, samo przychodzi.
      Kiedyś byłam na prawdziwej pustyni, obok obozu, wdrapałam się na górę piachu, noc, ciemno, ciepło,
      tyle gwiazd, że się zlewały, jakieś głuche odgłosy arabskiej muzyki, przydreptuje do mnie skarabeusz, wchodzi na udo i siedzi nieruchomo, ja i ten moment…dobrze mi było i to wspominam, jak rodzaj medytacji…

      Błagam, nie zmieniaj się. Bądź dziwny. Dziwny, czyli Piękny.

  • Wiola

    Dziękuję!

  • Ewa

    To i dotyczy mnie. Z tą różnicą, że nie odczuwam emocji innych, nauczyłam się je odcinać, ale doskonale umiem je nazwać po imieniu. Wiem jakie emocje kryją się za słowami w mailu czy sms. Mam mocno rozwiniętą intuicję. Czytanie z mimiki twarzy jest dla mnie naturalne. Bałagan mi nie przeszkadza :) Czasami nazywam to przekleństwem bo ludzie boją się tej cechy u mnie. Słyszę, że zbyt szybko wyrabiam sobie zdanie na czyjś temat, albo mam skłonność do obserwacji co jest złe. Ostatnio usłyszałam, że czytam w kimś w jak otwartej książce.

  • Ania Ka

    Doskonaly artykul. Wlasnie dzis mialam sesje z osoba ktora wlasnie sama jest empata i stara sie udzielac pomocy jak najlepiej wykorzystac te wlasnie cechy. Najlepsze jest w tym ze jesli spotka sie dwoch empatow, to potrafia wzajemnie sie naladowac pozytywnie i to jest w tym najlepsze, dlatego empaci laczmy sie :)

    P.S mam pytanie czy ten artykul jest dostepny rowniez w wersji angielskiej?

  • Pingback: Jak radzić sobie z nadmierną empatią? - Króliczek Doświadczalny()

  • Aroisu Toranshi

    Moim zdaniem- bzdura. Kolejne nowe okreslenie za zaszufladkowanie sie. Wygodne i daje poczucie wyjątkowości i przynależności do grupy. Jak dla mnie to tylko zbiór cech osobowości.

  • Jacek Kłonowski

    :-)

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- LUBISZ TO? -

- MÓJ INSTAGRAM -

- ARCHIWUM -