JESIENNE MIGAWKI Z ŻYCIA

Przez zamieszanie z powrotem z Islandii i mój późniejszy syndrom odstawienia pominęłam zupełnie post z podsumowaniem września. Dzisiejsze migawki będą więc podwójne – i wrześniowe, i październikowe. Co przyniósł ten czas? Zmianę klimatu, zmianę nawyków, detoks od paru rzeczy i kilka fajnych momentów wartych uwiecznienia.

 

ZMIANA KLIMATU

Późna jesień to ta pora, w której walczą we mnie dwie sprzeczności. Z jednej strony chcę wykrzesać z siebie jak najwięcej energii (dlatego niedawno zapisałam się na siłownię, a musicie wiedzieć, że ja i siłownia to konstrukcja bliska oksymoronowi). Z drugiej strony – są momenty, że chciałabym zostać Typowym Piwem z Sokiem (książka, kocyk, herbatka i ciepłe skarpety, do pełni tego obrazka brakuje tylko Karmi popijanego samotnie w sobotni wieczór, i depresyjnych dźwięków Myslovitz, wespół z budzącą u mnie tendencje samobójcze Bartosiewicz). Póki jednak ciągle chce mi się golić nogi (tak drogie panie, wiem co robi z Wami jesień!), nie jest jeszcze aż tak źle. COŚ tam jednak udaje mi się codziennie zrobić, i przede wszystkim –

– jak co jesień, czuję spory przypływ kreatywności, napędzany wszechobecną szarością, wiatrem i deszczem. Kiedy wszystko wokół kwitnie i błyszczy w słońcu, nie mam aż tak dużej potrzeby tworzenia i kolorowania sobie świata wytworami fantazji. Dlatego teraz wróciłam do pisania pamiętnika, codziennie dopisuję też parę zdań do opowiadania, przypominając sobie jak wielką frajdę sprawiało mi kiedyś wymyślanie. No i próbuję rysować, a potem ćwiczę cierpliwość i skupienie kolorując. Obłożyłam się też stertą nowych książek, ale jeśli tak dalej pójdzie, nie znajdę czasu, żeby je czytać, bo będę zbyt zajęta pisaniem swojej!
PS – Nie martwcie się, nie będzie kolejnego blogerskiego bestsellera i na pewno nie będę Was zmuszać do pozytywnych recenzji przez wzgląd na naszą znajomość ;)

ZERWAŁAM Z CZARNĄ!

Od jakichś ośmiu albo dziesięciu tygodni – nie pamiętam dokładnie – nie piję już kawy. Dlaczego w ogóle postanowiłam pozbyć się jej ze swojego życia? Bo nie lubię być od niczego uzależniona, a zauważyłam nieprzyjemną prawidłowość – codziennie, około 10 rano zaczynało mnie nosić, i nie potrafiłam myśleć o niczym innym, jak tylko o zrobieniu sobie kawy. Robił się z tego cały rytuał, który przerywał mi pracę, a później do niej popędzał, jednocześnie rozpraszając. W efekcie robiłam bardzo szybko i efektywnie milion niepotrzebnych rzeczy, zamiast skupić się na swoich głównych zadaniach.Początki detoksu były ciężkie, oczyma wyobraźni bardzo wyraźnie widziałam szklanki z latte, filiżanki z espresso, a na zapach kawy (który lubię do tej pory) zrobiłam się wyczulona jak policyjny pies na kokainę. Wytrzymywałam pokusę stosując jako zamiennik zieloną herbatę, a teraz piję głównie wodę lub domową lemoniadę.

Co to zmieniło? Przede wszystkim, zniknął problem senności, która pojawiała się u mnie po południu. Niekiedy przez to musiałam sobie strzelić poobiednią drzemkę, a to powodowało wyrzuty sumienia w moim skażonym terrorem produktywności umyśle. Teraz przez cały dzień mam wyrównany poziom energii – nie ma żadnego haju, ale i nie ma nagłych spadków. Jest dobrze.
Inne zalety? Brak kawowego oddechu (którego pasta do zębów nie jest w stanie zamaskować, nie oszukujmy się), no i jeden wydatek mniej, bo nie pijemy jej oboje. Co ciekawe, robiłam niedawno dwa podejścia do kawy w kawiarniach: w obu przypadkach zaczęła mnie po niej boleć głowa, a i smak już jakoś tak nie cieszył jak kiedyś… Mogę więc chyba oficjalnie uważać się za wyleczoną!

 

ZMIANY W SOCIAL MEDIACH

Pozbyłam się trzech profili społecznościowych, z których nie korzystałam wyjątkowo aktywnie: Twittera, Ask.fm i Last.fm. Podtrzymywanie ich przy życiu było mentalnym ciężarem, bo od czasu do czasu niemal słyszałam jak wołają: wrzuć jakiegoś tweeta, sprawdź, czy nikt nie zadał Ci pytania, poszukaj nowej muzyki, zajrzyj na nas, zmarnuj trochę życia! Nie potrzebuję tych profili, tak jak nie potrzebuję Snapchata, Vine’a, Periscope’a i całej reszty. Z rozpędu zrobiłam porządne czystki w mailowych subskrypcjach i obserwowanych blogach. Zmieniłam też podejście do tych mediów, które mi zostały.
A został m.in. Google Plus. Niby hula tam pustynny wiatr i kiedy ktoś coś napisze, odpowiada mu głównie echo, ale mimo wszystko jest pomocny w pozycjonowaniu strony, więc zostawiłam go przy życiu. Teraz robię z niego miejsce na kolaż wszystkich krótkich myśli, jakie wpadają mi do głowy, głupich obrazków, jakie znajduję w sieci, kawałków tekstów, które przez długi czas leżały w wersjach roboczych bloga i chyba nie doczekają się już rozwinięcia, a także różnych niedorzecznych czy niepoprawnych wpisów, które nikogo nie obchodzą i nie pasują ani do bloga, ani do Facebooka, ale jakoś czuję potrzebę, żeby je uwiecznić. W końcu każdy bloger ma w sobie coś z ekshibicjonisty i narcyza. Nie będę udawać że jestem inna ;)

 

FOTO – MIGAWKI

Dla tych, którzy powyższe podsumowali TL;DR – parę obrazków z życia:
Jeszcze na początku września udało mi się wybrać na swój pierwszy w życiu Festiwal Kolorów. Wprawdzie współimprezowiczami byli głównie gimnazjaliści, ale i tak było fajnie pobrudzić się wszystkimi kolorami tęczy i wracać tak przez pół miasta na pieszo, bo akurat tramwaje miały awarię ;)

Tuż przed wyjazdem na Islandię (stres, nerwy i różowe skarpetki):

I to co zostało po powrocie:

 

Ta jesień obfituje w piękne poranki, niezależnie od tego, gdzie akurat się budzę:

I nie mniej piękne zachody i mgliste wieczory:

 

Życie jest jak pudełko czekoladek: najpierw chcesz wybrać wszystkie naraz, ale kiedy to robisz, okazuje się, że później nie pamiętasz smaku ani jednej z nich, zostają Ci puste opakowania i mdłości.
Historia oparta na faktach bardzo autentycznych #królikoelho

Jesień upolowana w Leśnicy (przedmieścia Wrocławia):

 

 

 
 
 
 
 
 A jaki klimat ma Wasza jesień?





Te wpisy również mogą Cię zainteresować

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -