DLACZEGO W NIEDZIELĘ DOPADA CIĘ SMUTEK I CO MOŻESZ Z TYM ZROBIĆ?

58
13
smutek w niedzielę
Kończy się weekend, niedziela płynie sobie leniwo od śniadania do obiadu, a po nim… im ciemniej robi się za oknami, im bliższe jest widmo poniedziałku, tym większy czujemy smutek, bierność, czy niepokój, jakby przeświadczeni, że już nic dobrego nas nie spotka.

Szwedzcy badacze stwierdzili już jakiś czas temu, że niedziela to najbardziej depresyjny dzień tygodnia, a w Ameryce ponad 80% badanych przyznaje, że ma coś, co nazywane jest „Sunday night blues” czyli niedzielnowieczorny dół. Na podstawie ankiet uśredniono nawet, że to uczucie dopada nas mniej więcej o 16:13.Co takiego przygnębiającego jest w końcówce weekendu i jak z tym walczyć?


 

KTO NAS WROBIŁ W SUNDAY BLUES?

 

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że chodzi tu u koniec wolności i przypomnienie sobie o swoich obowiązkach, które zaczną się już jutro od rana. A za tym, wiadomo, idą też różne ograniczenia: tego dnia nie pójdziemy już spać tak późno jak zwykle, ani nie napijemy się alkoholu (no chyba że jesteśmy typem yolo i możliwość wyciągnięcia przez szefa alkomatu podnieca nas jak gra w ruską ruletkę). To jednak zbyt banalne tłumaczenie, bo okazuje się, że dla wielu osób powrót do regularnego trybu życia, wyraźnych struktur i określonych zadań w pracy, jest w pewien sposób kojący.
  • OCZEKIWANIA

    Jeśli poszukamy przyczyn głębiej, możemy dokopać się do innych spraw: tego, że zwykle mamy wobec weekendów wielkie oczekiwania, zwiększone dodatkowo przez plany, jakimi dzielą się z nami znajomi w piątek-piateczek-piątunio, czy relacje z ich rozrywek, jakich musimy wysłuchiwać w poniedziałek. Przez to w niedzielę możemy się poczuć zdołowani, jeśli zorientujemy się, że znowu minęło tyle godzin, a my nic fajnego i wartościowego nie zrobiliśmy ze swoim życiem.


  • PRZEKONANIA

    Nawet jeśli nie mamy znajomych, którzy raczyliby nas takimi opowieściami, to przekonanie, że niedziela ma być super szczęśliwa, rodzinna, radosna i tak jest dość mocno zakorzenione w naszej świadomości i utrwalane przez media. A to powoduje ten sam problem, który wiele osób ma z Sylwestrem – im silniejsza jest presja, że dany dzień ma być „szczęśliwy i wyjątkowy”, tym większy rodzi się w nas bunt i trudniej jest odczuwać prawdziwą radość.


  • ZALEGŁOŚCI

    Jest jeszcze jeden problem: na weekend odkładamy często wiele zaległych spraw, których w ciągu roboczego tygodnia nie mamy kiedy załatwić. Rzeczywistość wie jednak swoje: zanim obudzimy się na dobre w sobotę, ogarniemy dom i podstawowe rzeczy, zanim zdecydujemy dokładniej, co przyjemnego moglibyśmy dla siebie zrobić, często odechciewa nam się jakichkolwiek aktywności i weekend kończymy z listą niedokończonych spraw, przenoszoną z tygodnia na tydzień, budzącą wyrzuty sumienia.

Na szczęście na wszystko są sposoby.


 

NASTĘPNY WEEKEND BĘDZIE INNY!

 

1. Zastanów się co co Ci chodzi. 

Na początek pomyśl, co jest dla Ciebie w niedzielę najbardziej przygnębiające. Czy stracony czas, czy zaległości, czy może obawa przed powrotem do trudnego zadania w poniedziałek. Wielu z nas poprzestaje tylko na odczuwaniu negatywnych uczuć, nie zastanawiając się specjalnie nad ich przyczyną. A to przecież podstawowy warunek do zaplanowania zmiany tego stanu.Jeśli jest Ci trudno do tego dojść, spróbuj o tym napisać, wyrzucając z siebie wszystko, co przyjdzie Ci do głowy.


2. Piątek – dzień organizacji.

Ostatnie godziny w pracy w piątek (o ile pozwala na to tryb pracy) warto poświęcić na podsumowanie swojego tygodnia – czasem wystarczy pomyśleć ile udało się nam zrobić, zamiast skupiać tylko na tym, co się nie udało, to już wprawia w lepszy nastrój. To także czas na uporządkowanie biurka/stanowiska, zrobienie planów na następny tydzień, wykonanie tych wszystkich małych upierdliwych zadań, które zawsze odkłada się na potem, czy odpowiedzenie na zaległe maile, żeby nie myśleć o nich w weekend. Dzięki temu w poniedziałek będziesz o krok do przodu i pominiesz etap wdrażania się w nowy tydzień pracy.Już w domu, możesz pomyśleć dokładniej, co chcesz robić w sobotę i niedzielę, i rozplanować to z sensem, dzieląc obowiązki z tymi, z którymi możesz je podzielić, by potem nie tracić czasu na logistykę i żeby wszystko nie spadło na Ciebie.


3. Zamień sobotę z niedzielą.

Większość z nas ma problem z odsuwaniem w czasie nagrody, dlatego zwykle już w piątek po pracy odpoczywamy, sięgamy po przyjemności. Tak też jest w sobotę, a na niedzielę zostaje nam wszystko, czego nie zdążyliśmy zrobić, co tylko zwiększa niechęć do tego dnia. A gdyby tak wykorzystać fakt, że w sobotę do południa mamy zwykle najwięcej energii i zamiast długo się wylegiwać, wyskoczyć na zakupy, posprzątać, czy odrobić zaległości w nauce lub innych zadaniach?Jeśli na niedzielę zostawiasz mniej przyjemne czy nudne plany, jak np. wizyta u niezbyt lubianej rodziny, zastanów się, czy w sobotę, z pozytywnym nastawieniem, nie będzie Ci łatwiej tego znieść. Co masz zrobić w niedzielę, zrób w sobotę, a na koniec weekendu sobie podziękujesz.



4. Zaplanuj coś fajnego na niedziele i poniedziałki. 

Tym, co zmniejsza niechęć do niedziel i poniedziałków, są fajne rzeczy, których oczekujemy w tym dniu tygodnia i perspektywa spotkania kogoś, kogo lubimy. Jeśli robisz coś raz w tygodniu, np. poświęcasz się swojej pasji, czy chodzisz na jakieś ciekawe zajęcia, przesuń sobie to na te dni. Możesz ustalić też niedzielę dniem podtrzymywania relacji (tych przyjemnych) i planować wtedy regularne spotkania ze znajomymi, albo randki z partnerem.Wszystkie rytuały związane z poczuciem przynależności do grupy (nawet bardzo małej) poprawiają humor i czynią nas szczęśliwszymi, dlatego jeśli nie należysz do żadnego klubu, stowarzyszenia, czy choćby paczki znajomych, zawsze możesz rozważyć jakiś wolontariat, by nadać sens swojej niedzieli. Większość osób, która robi coś dla innych, twierdzi, że daje im to niezwykłą satysfakcję, a jednocześnie przynosi poczucie, że ich dni, mimo dodatkowego obowiązku się wydłużają, a energia rośnie, zamiast maleć.


 

5. Zrób coś aktywnego w niedzielę wieczorem

Czasem o godzinie 19 w niedzielę czujemy się jakby była już 23 i zostało już tylko kilka chwil weekendu – to dlatego, że nie mamy żadnych planów wyraźniejszych niż oglądanie telewizji, czy przeglądanie sieci.Jeśli jednak zamiast biernych zajęć wybierzemy te aktywne, np. zumbę czy jogę, spotkanie jakiegoś klubu, czy nawet energiczny spacer z kimś i rozmowę, nasz umysł będzie bardziej zajęty, a tym samym nie będzie w nim miejsca na smutne myśli i obawy związane z poniedziałkiem. Aktywność fizyczna sama w sobie też zmniejsza stres i niepokój.


 

6. Czas na offline i dobry sen 

Niedziela to idealny czas by odłączyć się od sieci – powiedziałam pisząc tego posta ;) No dobrze, jeśli nie na cały dzień, to na jego większość, a już na pewno warto wyłączyć komputer czy odłożyć telefon na kilka godzin przed snem, dzięki czemu niebieskie światło tych ekranów nie zaburzy nam poczucia senności i w poniedziałek obudzimy się lepiej wypoczęci. Z tego samego powodu warto sobie odpuścić kawy, herbaty, słodycze, czy ciężkostrawne potrawy w niedzielę wieczorem, podobnie z bardzo intensywnymi ćwiczeniami, które choć męczą ciało, to jednak je też rozbudzają.
W niedzielę wieczór po prostu keep calm… i idź wcześniej spać.


Nie udało się w ten weekend? Uda się w następny!