Temat zarabiania na blogu nie jest już tak kontrowersyjny jak przed paru laty, ale ciągle jeszcze budzi emocje, negatywne skojarzenia, niezdrową ciekawość. Nie raz i nie dwa zadawano mi pytania: Da się z tego wyżyć? Albo bardziej wścibskie: Zarobisz na tym ze 100 zł miesięcznie? 

Można odnieść wrażenie, że cokolwiek się postanowi w sprawie zarabiania na blogu, zawsze znajdzie się ktoś, kto się do tej decyzji przyczepi, lub będzie wiedział lepiej, jak powinno się to robić. Przeszłam już przez etap, w którym brałam do siebie takie opinie, ale żeby zachować uczciwość, chcę wyjaśnić Tobie jako czytelnikowi moje podejście, a Tobie – blogerowi opisać konkretnie sposoby, dzięki którym zarabiam. Bo to, że aktualnie na blogu nie widać postów oznaczonych jako „sponsorowane” czy „we współpracy z”, nie znaczy, że nic się w tej kwestii nie dzieje. 


DLACZEGO DĄŻĘ DO ZARABIANIA NA BLOGU?

Nie wiem, czy to zauważyliście, czy nie, ale od pewnego czasu trochę inaczej podchodzę do tworzenia tego bloga. Posty pojawiają się nieco rzadziej, ale zmieniła się ich jakość. Większość z nich jest poprzedzona długim researchem i staram się wyczerpać temat, tak, żeby tekst był użyteczny przez dłuższy czas albo chociaż inspirujący. Chcąc osiągnąć taki efekt, często poświęcam na pisanie od kilku godzin do nawet 3-4 dni. W międzyczasie pracuję też jako copywriter, tworząc inne teksty, co daje ograniczenia w czasie i wenie. Przyjęcie raz na jakiś czas płatnej współpracy na blogu pozwala mi poświęcić te kilka dni w miesiącu tylko na Króliczka, zamiast na pracę zawodową. Również dzięki współpracom i programom partnerskim strona widoczna jest obecnie w czytelniejszej i bardziej przejrzystej odsłonie (WordPress, własny hosting, płatny szablon). Dlatego właśnie to robię i zamierzam robić nadal. Pieniądze nie są tu celem, ale środkiem, dzięki któremu mogę sobie na to pozwolić i rozwijać to miejsce, zgodnie z mottem: don’t grow to make money, make money to grow!

Co jakiś czas trafiam na wypowiedzi innych blogerów, że pisać powinno się wyłącznie dla przyjemności i z pasji, a od zarabiania to oni mają pracę… Ale kto powiedział, że właśnie pasji nie można zamienić na pracę? I dzięki temu móc się jej poświęcić w pełni, a nie na pół gwizdka? Po cichu właśnie do tego dążę.



W JAKI SPOSÓB ZARABIAM NA BLOGU?

 
Właśnie taki deszcz pieniędzy spada na mnie co miesiąc z bloga. Minus podatki, minus prowizje, minus 273,15 stopni C.


POSTY INSPIROWANE

Czasem zgłasza się do mnie jakaś firma, która proponuje mi napisanie posta na mniej lub bardziej określony temat, związany z ich produktem lub wydarzeniem. Jeśli pasuje mi to do wizji bloga lub mam jakiś ciekawy pomysł na rozwinięcie tematu (i oczywiście jeśli cena jest odpowiednia) zgadzam się. Przykład takiej współpracy to np. tekst jak namówić mężczyznę do badań, czy tekst o kosmetykach organicznych. Wiele propozycji jednak odrzucam, bo dotyczą np. kosmetyków o składach, których bym Wam nie poleciła, rzeczy pasujących bardziej do bloga parentingowego, czy nawet… erotycznego. No cóż, straciłam tak parę okazji życia, ale dzięki temu nie musicie czytać tu peanów na temat środków czystości i wibratorów pomiędzy tekstami z psychologii. ;)


GDZIE ZNAJDOWAĆ MOŻLIWOŚCI WSPÓŁPRACY, GDZIE WARTO BYĆ?

Dwa czy trzy razy sama zgłosiłam się do firmy z moją ofertą posta inspirowanego, w odpowiedzi na ich ogłoszenie na ReachBlogger – platformie pośredniczącej w nawiązywaniu takich współprac. Czasem można trafić tam na fajne oferty, choć stawki proponowane przez niektóre sklepiki powodują śmiech przez łzy. Jednak jeśli jeszcze Cię tam nie ma, polecam się zarejestrować, choćby po to, żeby zostawić tam informację o swoim blogu. I śmiało zgłaszać się do sensownych ofert ze swoją równie sensowną propozycją :) Trzeba tylko pamiętać, że od każdej transakcji serwis pobiera prowizję 10%.

Innym serwisem – pośrednikiem w kontaktach blogerów i klientów jest Whitepress. Warto założyć tam konto, bo umożliwia współpracę nie tylko na blogu, aletakże na Facebooku i Instagramie. Możliwe formy współpracy to umieszczenie tekstu dostarczanego przez klienta albo stworzonego samodzielnie. Wypłata przychodzi szybko, sama czekałam zwykle około dnia roboczego. Zdecydowanie polecam, na pewno warto tam się zarejestrować – KLIK – sama nie szukałam tam ofert, ale zostałam znaleziona przez zainteresowane firmy.

Dobrze być także na Hash.fm – tam nie znajdziemy żadnych ofert, ale za to agencje mogą znaleźć nas :)


 

SPRZEDAŻ LINKÓW 

Niektóre z agencji, zajmujących się m.in. pozycjonowaniem, czasem zgłaszają się do blogerów z propozycją kupna linka w poście. Polega to na tym, że wybrane z posta słowa, np. wycieczka do Niemieczabawki dla dzieci, zostają podlinkowane do strony wskazanej przez agencję. Za taki link można dostać od kilkudziesięciu do kilkuset złotych, w
zależności od tego, jak popularny jest blog (i czy proponuje to sama firma, czy agencja pośrednicząca). Obecnie zgadzam się tylko na propozycje z tej drugiej grupy cenowej, i to takie, które dobrze pasują do treści postów, bododawanie zbyt wielu linków dofollow wychodzących z bloga, a nie związanych z nim tematycznie, nie jest zbyt dobrze postrzegane przez Google.W moim przypadku często dotyczy to archiwalnych postów i nie oznaczam tego jakoś specjalnie, bo też z ich treści nie wynika, żebym polecała dany produkt czy stronę. Jeśli jednak uważacie, że taki link powinien być jakoś wyróżniony, jestem otwarta na sugestie.


PROGRAMY PARTNERSKIE, AFILIACJE

Programy partnerskie polegają z reguły na polecaniu jakichś konkretnych produktów, usług lub stron i mogą mieć mniej lub bardziej nachalną postać. Poza paroma wyjątkami raczej nie wstawiam takich linków do nowych postów, ale umieszczam je w starszych, najlepiej wypozycjonowanych tekstach, jeszcze z czasów, gdy mój blog był kosmetyczny. Na te wpisy wciąż wchodzi bardzo dużo osób, które zwykle nie są zainteresowane czytaniem całego bloga, a jednym, konkretnym tematem, dlatego właśnie ten ruch bez oporu wykorzystuję do generowania pasywnego dochodu.
Pomagają mi w tym programy:

– CENEO – mam tam konto od ok. 2 lat, w tym czasie już kilka razy wypłacałam z niego pieniądze. Program ten polega na odsyłaniu czytelnika do konkretnych produktów w porównywarce cen, i nalicza blogerowi od 21 do 50 groszy za każde przekliknięcie (przejście na wskazaną stronę, a następnie stronę produktu – czyli w zasadzie dwa kliki) plus prowizję za ewentualny zakup. Pieniądze po zleceniu wypłaty przychodziły mi szybko (do 3 dni), bez żadnych problemów ze strony serwisu, równie szybki był kontakt z obsługą, za co duży plus.

Jeśli często polecasz jakieś produkty, niezależnie, czy są to kosmetyki, AGD, czy książki, zawsze możesz podać czytelnikom linka, dzięki któremu porównają sobie ich ceny w Ceneo (albo stworzyć obrazkowy baner). U mnie sprawdza się to przede wszystkim w starych, dobrze wypozycjonowanych postach, a także w miejscach, gdzie polecam jakieś książki. Jeśli masz jakieś posty, na które jest dużo wejść z Google, spróbuj. To dość nienachalna forma zarobku. Będzie mi miło, jeśli zarejestrujesz się tam z mojego linka: ZAŁÓŻ KONTO. W razie wątpliwości na temat działania tego programu, pytaj w komentarzach.


WEBEPARTNERS – serwis z wieloma programami z różnych kategorii (obecnie 473), dużo dla osób polecających kosmetyki, książki, rzeczy do domu, ubrania, itd. Wiele programów, których nie ma gdzie indziej. Ten link do niego też jest linkiem polecającym :)


 

Na podobnej zasadzie działają:

– TradeTracker – prowadzisz bloga – możesz odebrać 15 PLN za samą rejestrację a potem zapisać się do kolejnych programów. Jest tam 31 kategorii tematycznych, na pewno więc dopasujesz coś do swojego bloga,

– Convertiser, który dopiero badam, ale już podoba mi się jego przejrzystość i bardzo prosty interfejs. Plus nie tylko za obecność różnorodnych programów, ale i za gotowe kupony i promocje, które można wstawiać na bloga,

– TradeDoubler, który jednak na razie nie wydaje mi się  zbyt intuicyjny, ale jego zaletą jest to, że ma trochę programów niedostępnych nigdzie indziej (np. ja jestem tam zapisana do programu Accorhotels).



Poza powyższymi programami, w tekście, jak zostać copywriterem dodałam też linki do 3 programów partnerskich serwisów związanych z copywritingiem:

  • Giełda Tekstów – miejsce w którym można sprzedawać swoje krótkie teksty. Zarobek z programu partnerskiego naliczany jest, kiedy osoby, które założą konto przez naszego linka, sprzedadzą lub kupią jakieś teksty. U mnie suma powoli rośnie, co oznacza, że część z tych ponad 600 (!) zarejestrowanych osób zaczęła już zarabiać na Giełdzie, a to mnie bardzo cieszy.
  • GoodContent  – to nowy i dobrze zapowiadający się serwis, w  którym można zgłaszać się do zleceń na pisanie różnorodnych tekstów. Program partnerski obejmuje 2,5 zł za każdego pozyskanego do serwisu copywritera i 75 zł (!) za każdego pozyskanego zleceniodawcę. Warto –  obecnie zbieram tam pieniądze na trzecią już wypłatę.
  • TextBookers – kolejny serwis z bardzo dużą ilością zleceń (za stosunkowo niskie kwoty, ale z czasem można przebić się do droższych). Z mojego linka zarejestrowało się tam już ponad 260 osób!


ZNIŻKA W AIRBNB I UBER

Przyjemną dla mnie formą zarobku było również zebranie zniżek na noclegi w Airbnb dzięki osobom, które zarejestrowały się tam z mojego linka. To świetna sprawa – tym sposobem nowa osoba dostaje ok. 80 zł na swój nocleg i jednocześnie ja dostaję tyle samo zniżki na swoje kolejne rezerwacje. Polecam umieścić swój link polecający na blogu, zwłaszcza jeśli piszesz o podróżach. Albo jednorazową rejestrację, jeśli chcesz mieć tańszy wyjazd :)

Na podobnej zasadzie można polecać rejestrację w Uber – to mój link zaproszenia – jeśli chcecie, wykorzystajcie go podczas rejestracji i wtedy oboje dostaniemy po 20 zł na przejazdy. Potem możecie polecać Uber dalej, innym i za każdym razem zgarniać po 20 zł na swoje podróże :)


 

SPOSOBY POŚREDNIE

Na tym miałam już zakończyć swoją wyliczankę, ale korzystam też z tego, że przez bloga trafiają do mnie osoby zainteresowane tym jak i o czym piszę. Już kilka razy dostawałam różne propozycje współpracy copywriterskiej, prowadzenia bloga firmowego czy napisania innych tekstów. Pamiętaj o tym, że blog, który podpisujesz imieniem i nazwiskiem to także Twoja wizytówka i nie bój się przyznawać tam, czym się zajmujesz lub w czym specjalizujesz – nigdy nie wiadomo, kto to przeczyta.

***

I to w zasadzie tyle na temat – jeśli chcesz zapytać o jakieś kwestie związane z zarabianiem, wal śmiało, do eksperta mi daleko, ale jeśli mogę coś doradzić, to jasne, że to zrobię.