jakzarabiamnabloguidlaczegochcC499torobiC487-1

DLACZEGO CHCĘ ZARABIAĆ NA BLOGU + JAK TO ROBIĘ

Temat zarabiania na blogu nie jest już tak kontrowersyjny jak przed paru laty, ale ciągle jeszcze budzi emocje, negatywne skojarzenia, niezdrową ciekawość. Nie raz i nie dwa zadawano mi pytania: Da się z tego wyżyć? Albo bardziej wścibskie: Zarobisz na tym ze 100 zł miesięcznie? Słyszałam też różne opinie o współpracach, które do tej pory podejmowałam. Z jednej strony: jaki fajny, przydatny post! Z drugiej np.: nie powinnaś nawiązywać współprac tak OTWARCIE. 
 

Można odnieść wrażenie, że cokolwiek się postanowi w sprawie zarabiania na blogu, zawsze znajdzie się ktoś, kto się do tej decyzji przyczepi, lub będzie wiedział lepiej, jak powinno się to robić. Przeszłam już przez etap, w którym brałam do siebie takie opinie, ale żeby zachować uczciwość, chcę wyjaśnić Tobie jako czytelnikowi moje podejście i opisać konkretnie sposoby, dzięki którym zarabiam. Bo to, że aktualnie na blogu nie widać postów oznaczonych jako „sponsorowane” czy „we współpracy z”, nie znaczy, że nic się w tej kwestii nie dzieje. Miałam czasami dylemat, czy oznaczać każdy pojedynczy link afiliacyjny i program partnerski, ale stwierdziłam w końcu, że lepiej będzie poświęcić temu tematowi odrębnego posta, tak żeby wszystko stało się jasne, jawne i żeby, być może, skorzystali na tym również inni blogerzy.


DLACZEGO DĄŻĘ DO ZARABIANIA NA BLOGU?

 

Nie wiem, czy to zauważyliście, czy nie, ale od pewnego czasu trochę inaczej podchodzę do tworzenia tego bloga. Posty pojawiają się nieco rzadziej, ale zmieniła się ich jakość. Większość z nich jest poprzedzona długim researchem i staram się wyczerpać temat, tak, żeby tekst był użyteczny przez dłuższy czas albo chociaż inspirujący. Chcąc osiągnąć taki efekt, często poświęcam na pisanie od kilku godzin do nawet 3-4 dni. W międzyczasie pracuję też jako copywriter, tworząc inne teksty, co daje ograniczenia w czasie i wenie. Przyjęcie raz na jakiś czas płatnej współpracy na blogu pozwala mi poświęcić te kilka dni w miesiącu tylko na Króliczka, zamiast na pracę zawodową. Również dzięki współpracom i programom partnerskim strona widoczna jest obecnie w czytelniejszej i bardziej przejrzystej odsłonie (WordPress, własny hosting, płatny szablon). Dlatego właśnie to robię i zamierzam robić nadal. Pieniądze nie są tu celem, ale środkiem, dzięki któremu mogę sobie na to pozwolić i rozwijać to miejsce, zgodnie z mottem: don’t grow to make money, make money to grow!

Co jakiś czas trafiam na wypowiedzi innych blogerów, że pisać powinno się wyłącznie dla przyjemności i z pasji, a od zarabiania to oni mają pracę… Ale kto powiedział, że właśnie pasji nie można zamienić na pracę? I dzięki temu móc się jej poświęcić w pełni, a nie na pół gwizdka? Po cichu właśnie do tego dążę.



W JAKI SPOSÓB ZARABIAM NA BLOGU?

 
Właśnie taki deszcz pieniędzy spada na mnie co miesiąc z bloga. Minus podatki, minus prowizje, minus 273,15 stopni C.


POSTY INSPIROWANE

Czasem zgłasza się do mnie jakaś firma, która proponuje mi napisanie posta na mniej lub bardziej określony temat, związany z ich produktem lub wydarzeniem. Jeśli pasuje mi to do wizji bloga lub mam jakiś ciekawy pomysł na rozwinięcie tematu (i oczywiście jeśli cena jest odpowiednia) zgadzam się. Przykład takiej współpracy to np. tekst jak namówić mężczyznę do badań, czy tekst o kosmetykach organicznych. Wiele propozycji jednak odrzucam, bo dotyczą np. kosmetyków o składach, których bym Wam nie poleciła, rzeczy pasujących bardziej do bloga parentingowego, czy nawet… erotycznego. No cóż, straciłam tak parę okazji życia, ale dzięki temu nie musicie czytać tu peanów na temat środków czystości pomiędzy tekstami z psychologii. ;)

Dwa czy trzy razy sama zgłosiłam się do firmy z moją ofertą posta inspirowanego, w odpowiedzi na ich ogłoszenie na ReachBlogger – platformie pośredniczącej w nawiązywaniu takich współprac. Czasem można trafić tam na fajne oferty, choć stawki proponowane przez niektóre sklepiki powodują śmiech przez łzy. Jednak jeśli jeszcze Cię tam nie ma, polecam się zarejestrować, choćby po to, żeby zostawić tam informację o swoim blogu. I śmiało zgłaszać się do sensownych ofert ze swoją równie sensowną propozycją :) Trzeba tylko pamiętać, że od każdej transakcji serwis pobiera prowizję 10%.


 

SPRZEDAŻ LINKÓW 

Niektóre z agencji, zajmujących się m.in. pozycjonowaniem, czasem zgłaszają się do blogerów z propozycją kupna linka w poście. Polega to na tym, że wybrane z posta słowa, np. wycieczka do Niemieczabawki dla dzieci, zostają podlinkowane do strony wskazanej przez agencję. Za taki link można dostać od kilkudziesięciu do kilkuset złotych, w
zależności od tego, jak popularny jest blog (i czy proponuje to sama firma, czy agencja pośrednicząca). Obecnie zgadzam się tylko na propozycje z tej drugiej grupy cenowej, i to takie, które dobrze pasują do treści postów, bododawanie zbyt wielu linków dofollow wychodzących z bloga, a nie związanych z nim tematycznie, nie jest zbyt dobrze postrzegane przez Google.W moim przypadku często dotyczy to archiwalnych postów i nie oznaczam tego jakoś specjalnie, bo też z ich treści nie wynika, żebym polecała dany produkt czy stronę. Jeśli jednak uważacie, że taki link powinien być jakoś wyróżniony, jestem otwarta na sugestie.


PROGRAMY PARTNERSKIE, AFILIACJE

Programy partnerskie polegają z reguły na polecaniu jakichś konkretnych produktów, usług lub stron i mogą mieć mniej lub bardziej nachalną postać. Poza paroma wyjątkami raczej nie wstawiam takich linków do nowych postów, ale umieszczam je w starszych, najlepiej wypozycjonowanych tekstach, jeszcze z czasów, gdy mój blog był kosmetyczny. Na te wpisy wciąż wchodzi bardzo dużo osób, które zwykle nie są zainteresowane czytaniem całego bloga, a jednym, konkretnym tematem, dlatego właśnie ten ruch bez oporu wykorzystuję do generowania pasywnego dochodu.
Pomagają mi w tym programy:

– CENEO – mam tam konto od ok. 2 lat, w tym czasie już kilka razy wypłacałam z niego pieniądze. Program ten polega na odsyłaniu czytelnika do konkretnych produktów w porównywarce cen, i nalicza blogerowi od 21 do 50 groszy za każde przekliknięcie (przejście na wskazaną stronę, a następnie stronę produktu – czyli w zasadzie dwa kliki) plus prowizję za ewentualny zakup. Pieniądze po zleceniu wypłaty przychodziły mi szybko (do 3 dni), bez żadnych problemów ze strony serwisu, równie szybki był kontakt z obsługą, za co duży plus.

Jeśli często polecasz jakieś produkty, niezależnie, czy są to kosmetyki, AGD, czy książki, zawsze możesz podać czytelnikom linka, dzięki któremu porównają sobie ich ceny w Ceneo (albo stworzyć obrazkowy baner). U mnie sprawdza się to przede wszystkim w starych, dobrze wypozycjonowanych postach, a także w miejscach, gdzie polecam jakieś książki. Jeśli masz jakieś posty, na które jest dużo wejść z Google, spróbuj. To dość nienachalna forma zarobku. Będzie mi miło, jeśli zarejestrujesz się tam z mojego linka: ZAŁÓŻ KONTO. W razie wątpliwości na temat działania tego programu, pytaj w komentarzach.


 

– ZANOX – serwis, dzięki któremu można zapisać się do szeregu różnych programów partnerskich. Ja jestem zapisana chyba do 3, z czego linki umieściłam tylko w jednym archiwalnym poście kosmetycznym, który jest dość popularny w Google. I dzięki temu, że ktoś wykupił sobie subskrypcję na Shinyboxa, mi bez wysiłku i żadnej promocji wpadły pieniądze (40 zł prowizji za jedną subskrypcję). Jest tam sporo programów z naprawdę dużymi prowizjami.


WEBEPARTNERS – serwis z wieloma programami z różnych kategorii (obecnie 473), dużo dla osób polecających kosmetyki, książki, rzeczy do domu, ubrania, itd. Ten link do niego też jest linkiem polecającym :)


 

Na podobnej zasadzie działają:

– TradeTracker – prowadzisz bloga – możesz odebrać 15 PLN za samą rejestrację a potem zapisać się do kolejnych programów. Jest tam 31 kategorii tematycznych, na pewno więc dopasujesz coś do swojego bloga,

– Convertiser, który dopiero badam, ale już podoba mi się jego przejrzystość i bardzo prosty interfejs. Plus nie tylko za obecność różnorodnych programów, ale i za gotowe kupony i promocje, które można wstawiać na bloga,

– TradeDoubler, który jednak na razie nie wydaje mi się  zbyt intuicyjny, ale jego zaletą jest to, że ma trochę programów niedostępnych nigdzie indziej (np. ja jestem tam zapisana do programu Accorhotels).



Poza powyższymi programami, w tekście, jak zostać copywriterem dodałam też linki do 3 programów partnerskich serwisów związanych z copywritingiem:

  • Giełda Tekstów – miejsce w którym można sprzedawać swoje krótkie teksty. Zarobek z programu partnerskiego naliczany jest, kiedy osoby, które założą konto przez naszego linka, sprzedadzą lub kupią jakieś teksty. U mnie suma powoli rośnie, co oznacza, że część z tych ponad 350 (!) zarejestrowanych osób zaczęła już zarabiać na Giełdzie, a to mnie bardzo cieszy.
  • GoodContent  – to nowy i dobrze zapowiadający się serwis, w  którym można zgłaszać się do zleceń na pisanie różnorodnych tekstów. Program partnerski obejmuje 2,5 zł za każdego pozyskanego do serwisu copywritera i 75 zł (!) za każdego pozyskanego zleceniodawcę. Warto –  obecnie zbieram tam pieniądze na trzecią już wypłatę.
  • TextBookers – kolejny serwis z bardzo dużą ilością zleceń (za stosunkowo niskie kwoty, ale z czasem można przebić się do droższych). Z mojego linka zarejestrowało się tam już ponad 260 osób!


ZNIŻKA W AIRBNB I UBER

Przyjemną dla mnie formą zarobku było również zebranie zniżek na noclegi w Airbnb dzięki osobom, które zarejestrowały się tam z mojego linka. To świetna sprawa – tym sposobem nowa osoba dostaje ok. 80 zł na swój nocleg i jednocześnie ja dostaję tyle samo zniżki na swoje kolejne rezerwacje. Polecam umieścić swój link polecający na blogu, zwłaszcza jeśli piszesz o podróżach. Albo jednorazową rejestrację, jeśli chcesz mieć tańszy wyjazd :)

Na podobnej zasadzie można polecać rejestrację w Uber – to mój link zaproszenia – jeśli chcecie, wykorzystajcie go podczas rejestracji i wtedy oboje dostaniemy po 20 zł na przejazdy. Potem możecie polecać Uber dalej, innym i za każdym razem zgarniać po 20 zł na swoje podróże :)


 

SPOSOBY POŚREDNIE

Na tym miałam już zakończyć swoją wyliczankę, ale korzystam też z tego, że przez bloga trafiają do mnie osoby zainteresowane tym jak i o czym piszę. Już kilka razy dostawałam różne propozycje współpracy copywriterskiej, prowadzenia bloga firmowego czy napisania innych tekstów. Pamiętaj o tym, że blog, który podpisujesz imieniem i nazwiskiem to także Twoja wizytówka i nie bój się przyznawać tam, czym się zajmujesz lub w czym specjalizujesz – nigdy nie wiadomo, kto to przeczyta.

***

I to w zasadzie tyle na temat – jeśli chcesz zapytać o jakieś kwestie związane z zarabianiem, wal śmiało, do eksperta mi daleko, ale jeśli mogę coś doradzić, to jasne, że to zrobię.

 

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Rozumiem ideę zarabiania na blogu, w końcu tekst, dobrze napisany tekst na konkretny temat, to jest praca. I nie bronię nikomu zarabiania na swojej pracy. Szczególnie, że Twoje teksty są naprawdę dobre, i nigdy nie zuważyłam, być natrętnie zarabiała na blogu (chociaż, nie znam jego odsłony kosmetycznej, więc jej nie uzględniam). Ale znam blogi, na których napisany jest krótki, mało odkrywczy tekst, okropnie nachalnie promujący jakąś firmę… To mnie zniechęca, bo czytam blogi, żeby zobaczyć i usłyszeć coś ciekawego, a nie znaleźć kolejne reklamy. gdybym lubiła reklamy, to bym brała gazetki z Biedronki… Dlatego póki reklamowanie jakiś produktów jest bardzo nienachalne i logicznie wpadowane w dłuższy tekst, jestem zadowolona, w innych przypadkach zgrzytam zębami.

    • Dzięki za te słowa.
      Sama jako czytelnik już za bardzo nie stykam się z nachalną reklamą na blogach, ale może to kwestia blogów jakie ostatnio czytam :) W każdym razie widzę, że coraz więcej osób stara się to robić jakoś ciekawie albo przynajmniej z inną korzyścią dla czytelnika, np. konkursem czy fajną zniżką. :)

  • Mnie interesuje jak wygląda rozliczenie tego? bo przecież UC oraz rejestracja firmy, to kolejny etap.
    Pytam się z ciekawości, bo kiedyś miałam takie plany (odnośnie przejścia na system komercyjny) ale z biegiem czasu zrezygnowałam i z racji miejsca zamieszkania sytuacja nieco się komplikuje jeżeli miałabym wejść w umowę z polskimi firmami, przy zagranicznych było inaczej. Sprzedaż linków odbywała się w UK i rozliczenia dotyczyły firmy na miejscu, która jest o rozszerzonym działaniu i mogłam to dorzucić. Natomiast z biegiem czasu po prostu przestało mnie to interesować. Lubię swój wirtualny kąt, bazuję na barterze i realizuję swoją pasję bez mieszania przyjemnego z pożytecznym ;) Może kiedyś to ulegnie zmianie, kto wie.

    • Tak w pewnym momencie jeśli zarobki na blogu są regularne i stałe chyba nie może się obejść bez działalności gospodarczej. Ale póki jeszcze nie ma się firmy, najczęściej rozliczenie idzie przez umowy o dzieło, w końcu napisanie tekstu np. z linkiem do reklamodawcy jest dziełem. Tak jest najprościej jeśli nie można wystawić faktury, tylko potem na początku roku jest trochę więcej liczenia podczas sporządzania PITa :)

  • U Ciebie równowaga jest całkowicie zachowana, kupuję ten post w 100%, bo jesteś dobrym przykładem tego, że da się bez obciachu współpracować, zarabiać i zyskiwać nowych czytelników.
    A takie blogi, które porzuciłam ze względu na je*itne sheinside i okazjum nawet mi w pamięć nie zapadły, więc też jakoś nad tym zjawiskiem nie ubolewam. Wcale nie trzeba czytać wszystkich i wszystkiego.

  • Tak, jak napisały poprzedniczki, u Ciebie nie ma nachalności. A w końcu zarobek pomaga w rozwoju bloga. :)
    Sama ostatnio zaczynam się przyglądać programom partnerskim i właśnie zamierzam popodpinać kilka linków do archiwalnych postów i zobaczyć, co się z tego urodzi. Jak się nie spróbuje i nie sprawdzi, to można tylko gdybać.

    • Pewnie, ja się nawet nie spodziewałam, że ze starych postów może być jakiś pożytek, a tu w ciągu roku, jakby tak podliczyć, można sobie sfinansować za to wakacje :) Albo i coś więcej, jeśli ktoś ma dużo ruchu z Google.

  • Nade mną krąży chęć ucieczki z bloggera. Tak, tak wiem…nieprofesjonalne miejsce i w ogóle ;) Ale bloga założyłam, bo paplanina to moje hobby. Jakoś specjalnie nie myślałam o zarabianiu na nim. Co nie znaczy, że nie byłoby fajnie ;) Najchętniej to jakbym mogła wycieczki po świecie recenzować haha :D A serio- nie mam kiedy usiąść i poszukać kogoś żeby mi to ogarnął. Nie znam się na domenach, szablonach i całym tym szicie i w sumie może jakby ktoś koło mnie siadł i pokazał, wytłumaczył to bym się tego podjęła, a ja nie mam czasu nawet kogoś poszukać i mu za to zapłacić… Nie wiem od czego zacząć, jakie miejsce w sieci byłoby dla mnie dobre i czy potem dam radę obsłużyć te szablony i inne. Nie wiem kiedy się za to wezmę i zrobię, a raczej ktoś mi zrobi, nawet nie wiem od czego zacząć :D

    • Jest taki gość, zwie się Opiekun Bloga który całe przenosiny w razie czego robi za Ciebie. Plus jeszcze parę innych osób które się w tym specjalizują, by się znalazło.
      Ja zamierzam się przenieść na hosting Zenbox, i oni też w ramach wykupionej usługi przenoszą bloga i instalują tam szablon. Na razie wiem tyle, a jak wyjdzie w praktyce i czy nie będę jeszcze przez to płakać, że chcę znowu na Bloggera – zobaczymy, dam znać :D

      • Nooo ja się boję, że przeniosę, a potem nawet nie będę wiedziała gdzie tytuł posta się wpisuje :D Taki Opiekun to by mi się na własność przydał hahaha :D
        Generalnie mam burdel na blogu i potrzebuję zmian, ale nie wiem gdzie, kto i za ile to ogarnie, bo sama jestem nietechniczna i nieczasowa… Daj znać. Może w nowym roku coś pozmieniam ;)

  • W sumie korzystam z wszystkich sposobów, ale z zanoxem dopiero zaczynam, a nad ceneo się zastanawiam. Co do Okazjum to chyba na razie najlepiej mi to wychodzi, ale też korzystam sporadycznie, właściwie tylko przy przeglądach wnętrzarskich. Świetnie napisany post – tym bardziej, że potrafisz zachować równowagę. Gratuluję przejścia na wordpressa, ja jeszcze zostaję na bloggerze, głównie przez moje plany związane z firmą :)

    • Wydaje mi się, że z Ceneo jest nawet łatwiej, niż z Zanoxem, bo Ceneo nadaje się niemal do każdego tematu, do jakiego tylko istnieje jakiś produkt sprzedawany w sklepach internetowych i szybciej zaczyna się zarabiać, ale za to w Zanoxie można trafić jednorazowo większe prowizje. W sumie chyba warto mieć i to, i to :)

  • Bardzo dziękuję za ten post! Dopiero zaczynam blogować. Od zawsze uwielbiałam pisać, przez 3 lata publikowałam w gazecie. Odkąd wyjechałam za granicę mój kontakt z polszczyzną trochę się urwał – stąd mój blog. Cieszę się, że są takie osoby jak Ty, które pomagają początkującym. Dziękuję jeszcze raz!

  • Mocno kibicuję Twojej przeprowadzce na WordPressa!
    Super, że o tym piszesz. Też ostatnio zainteresowałam się afiliacjami, ale nie wpadłabym na pomysł, żeby przerabiać stare wpisy. A przecież to jest genialne! Skoro mam tekst, powiedzmy, o wyborze maszyny do szycia, to dlaczego nie miałabym wrzucić tam linków? Korzyść i dla mnie i dla czytelnika. Zainspirowałaś mnie, lecę poprawiać teksty ;)

    • Mam nadzieję, że się podczas tych przenosin nie zgubię ;)

      Wysłałam im info o Twoim blogu, mam nadzieję że za jakiś czas się odezwą, właśnie tak myślałam, że przecież w Lidlu np. regularnie są maszyny i akcesoria do szycia.

  • Ciekawy post, nigdy nie myślałam na tym by zarabiac na blogu ;) jednak 2 – 3 dni temu jedna pani spytala mi sie ile kosztuje u mnie artykul na stronie i mnie zmaurowalo bo wtej kwestii nigdy nic nie robilam i nie dzialalam ;)

  • Ada

    U ciebie wszystko jest bardzo subtelnie, ale jest dość spora blogerka, którą śledzę od dłuższego czasu ze względu na ciekawe teksty średnio dwa razy na miesiąc. Nie chcę wytykać palcami, bo przecież i tak każdy zorientuje się o kogo mi chodzi, ale u niej każdy tekst kończy się właśnie podlinkowanie gazetki a w międzyczasie jest jeszcze około 10 linków na zasadzie, patrzcie jakie brzydkie buty o, a tu ładne a tu sukienka . Takie coś nie wygląda ładnie i mnie osobiście nie zachęca do klikania, także, Króliku, trzymaj tak jak jest.

  • Ja dopiero zaczynam z linkami afiliacyjnymi, do tej pory korzystałam tylko z dodawania linków pozycjonujących. Ciekawa jestem jak to się u mnie sprawdzi.
    Gratuluję podjęcia decyzji o zmianach, ja przechodziłam to już prawie rok temu i jestem bardzo zadowolona!

  • Świetnie napisany tekst.Ja również uważam,że w zarabianiu na blogu nie ma nic złego. Dlaczego coś co sprawia nam przyjemność , jeśli jest taka możliwość ,nie może po za satysfakcją dać paru złotych :)

    Zarejestrowałam się na Reach Blooger ,kilka razy nawet wysłałam swoje zgłoszenie ale pozostały bez odpowiedzi. Przyznaję ,że od kilku miesięcy korzystam z linków.Kiedy odezwano się do mnie z taką propozycją byłam sceptyczna ,ale mija pół roku i wszystko jest ok. Ja piszę , staram się żeby postom „tym nie zaszkodzić” , ( mam nadzieję ,że mi się to udaje) a przy okazji jest motywacja do częstszych postów :)

  • Nie mam nic przeciwko zarabianiu pieniędzy na blogu…. na początku wydawało mi się to czymś wręcz nieosiągalnym, a teraz co miesiąc mam z tytułu bloga jakieś pieniądze. Gdy pasja jest Twoją pracą… nigdy nie będziesz pracować ;)

    • No właśnie, chyba za dużo osób zarabiało tam już powyżej tysiąca albo nawet po parę tysięcy i pewnie dlatego obniżyli progi i stawki. No trudno :)

      • Też tak pomyślałam :)

  • Karolina Bylina

    Zarejestrowałam się na tej stronie z ogłoszeniami, jednak nie posiadam własnej firmy, także nie wiem co mam wybrać w rozliczeniach finansowych – fakturę czy umowa o dzieło, czy nic?

  • Hmm… Ja zawsze powtarzam, że mój blog to pasja, a od zarabiania mam pracę. Czyżbym była mało popularnym blogerem? ;) Zapewne. W każdym razie wciąż utrzymuję tę opinię, choć nie powiem, żebym na swoim blogu nie zarobiła ani grosza, nie jest to natomiast moje źródło dochodu. Aktualna praca jest dla mnie na tyle komfortowa i z godnymi warunkami płacowymi, że blog może być jedynie moją pasją ;).

    Nie powiem, zarabianie na blogu to fajna i do pozazdroszczenia sprawa. Jeśli ktoś to naprawdę lubi i sprawdza się w tym, co robi, to dlaczego nie? Ja obawiam się jedynie tego, że kiedyś moda na blogi po prostu minie i takie osoby zostaną na lodzie. Ale to może zbyt pesymistyczna wizja. W końcu na blogu doświadczenie zawodowe też można zdobyć, ale… No cóż, ja cenię sobie stabilność :). A wszystkim pełnym zapału blogerom życzę sukcesów i powodzenia, ich praca i wytrwałość zasługują na odpowiednią płacę :).

    • Ale grunt że mówisz tak o sobie, a nie narzucasz tego innym – o to mi chodziło w tamtym akapicie, że niektórzy skoro już sami tak myślą, to oczekują, żeby inni też działali według tego światopoglądu :)

      Grunt żeby podczas pisania bloga się cały czas rozwijać, wtedy te umiejętności pisarskie, czy marketingowe zawsze się później przydadzą, nawet jak wszystko to trachnie i przeminie :)

      • Każdy robi to, co uważa za stosowne. Jeśli ktoś ma taki, a nie inny sposób na życie, to dlaczego go nie realizować? :) Trudno, żeby narzucać komuś w jaki sposób ma się utrzymywać. Czytam blogi takie, jakie lubię, nie patrzę na to czy ktoś prowadzi bloga w celach zarobkowych czy z pasji, czy z jednego i drugiego powodu. Nawet za bardzo nie wnikam jaki charakter ma dany post – czy jest sponsorowany, czy nie, grunt, że interesuje mnie jego treść i to na tym czytelnik powinien się skupiać! :)

  • Początkujący blogerzy raczej nie chcą się przyznać do tego, że w przyszłości też liczą na jakieś wynagrodzenie. Bo przecież, każdy z nas poświęca swój czas, aby napisać, przygotować i wypromować treści. Templatka, własna domena i hosting kosztują. Dodatkowo Wasza wiedza w dany temacie jest równie wartościowa bo wiązała się z pewnymi poniesionymi kosztami (studia, kursy, książki itp.). Charytatywnie to się pomaga, a bloga trzeba traktować jak własną małą działalność. Oczywiście korzyści niewymiernych prowadzenia bloga nie muszę wymieniać…Pomocne informację zebrane w jednym miejscu, bardzo czytelnie, kiedyś na pewno skorzystam ;-)

  • Nie zarabiam na blogu, ale jest on dość specyficzny wiec wcale się nie dziwie :) Miałam dwie propozycje – obie mi wrecz uwłaczały, a wcale nie noszę nosa wysoko.

    Post napisałaś przecudowny, pierwszy taki, jaki czytam. Choć mnie to nie dotyczy, bo nie zarabiam, z czystej ciekawości przeczytałam wszystko. Może i mi się kiedyś uda? Po za tym zakochałam się w Twoim blogu i naklikałam sobie już kolejnych postów – ide czytać!

    Buźka! I wiesz co, fajnie ze jestes taka szczera i przystępna. Już Cie lubie!

  • Świetny, bardzo przydatny tekst! Cieszę się, że na niego trafiłam. :)

  • Króliczku, to ja Ci powiem, że chyba nigdy się nie zorientowałam, że na tym blogu zarabiasz :D No może jakiegoś linka do Ceneo jestem sobie w stanie przypomnieć. A uwierz mi, że reaguję alergicznie na reklamy i posty sponsorowane, więc to nie tak, że jestem ślepa albo daję sobie wciskać kit. Dlatego wyrazy uznania dla Ciebie, bo tak to właśnie powinno wyglądać moim zdaniem – z szacunkiem do czytelnika (i siebie) :)

  • wasted

    Świetny post, zawsze mnie ciekawił ten temat więc super, że zdecydowałaś się go rozwinąć. Nawet nie wiedziałam że jest aż tyle sposobów na dodatkowy zarobek :) PS Według mnie bardzo dobrym posunięciem z Twojej strony jest dodawanie postów rzadziej. Zdecydowanie wolę przeczytać jednego, ale za to bardzo dobrego posta raz na jakiś czas :) Standardowo uściski i oby tak dalej :)

    • Cieszę się, że taki tryb dodawania postów Ci odpowiada – czasem miałam wrażenie, że przez ten czas między jednym a drugim postem czytelnik może zapomnieć o blogu :P

  • Bardzo szczerze podeszłaś do tematu. Super! Ja jestem chyba zbyt mało znaną blogerką by myśleć o takich rzeczach :)

    • Nie powiedziałabym, że za mało znaną, prowadzisz bloga już jakiś czas, masz wiernych czytelników, pozostaje tylko kwestia dobrania jakiegoś programu. Może jest jakiś, dzięki któremu można polecać promocyjne bilety do kina, a już choćby w Ceneo można wyszukiwać filmy na dvd :)

  • Cieszę się, że napisałaś o tym na swoim blogu i że nie ukrywasz jak można zarobić. Uważam tak samo, że pasją też można zarabiać, niekoniecznie czyniąc sobie garba. Na początku nawet nie wiedziałam, że można na tym zarabiać a teraz mnie samą to ciekawi. :) Praca, jeśli pasjonuje jest wybawieniem, tak samo jest wybawieniem z pasji uczynić pracę. :)

  • Jesteś kopalnią wiedzy. Hmm, jako komplement to trochę słabo brzmi :)
    O, już wiem – skarbnica, to brzmi dużo lepiej :)

  • Długie Włosy

    Mam wobec tego tematu zupełnie jasne i przejrzyste podejście : zarabiać na blogu trzeba, bo czas to pieniądz, pisząc w skrócie i oby ceny były realne do wykonywanego zadania, a nie śmiesznie niskie, bo blogerzy wykonują kawał dobrej, pożądanej roboty. Pozdrawiam serdecznie :*

  • Króliczek – szacuneczek, naprawdę..Ja co prawda nie skorzystam, bo większości słów nie umiem nawet poprawnie wypowiedzieć ale lubię jasne zasady gry!

  • WOW. Dzięki ogromne za taką wiedzę. Dodaję Twój wpis na moją listę ważnych.

  • Osobiście nie widzę w tym nic złego, by zarabiać na blogu. W końcu to nasz czas i warto coś z niego wyciągnąć ;) Wydaje mi się, że problemem bywają blogi, które wpisy sponsorowane piszą tak, że nic z nich nie wynika poza reklamą. Dlatego takim blogerom jak Ty należy się status „utrzymuję się z bloga” ;)

  • Marta Maksylewicz

    To Ci się chwali, że wizja zarobku nie przysłania Ci racjonalnego podejścia do blogowania. Posty są jakościowe, nigdy nie odniosłam wrażenia, że coś tu było robione stricte dla kasy. Bardzo się cieszę, że masz możliwość dorobienia na swojej pasji. Nie mogę zdzierżyć zawistnych, małych, zawistnych ludzi, którzy twierdzą, że pracą można nazwać tylko 8-godzinny etat, po którym wracasz do domu bez sił i chęci do życia (szef dupek jest oczywiście w pakiecie:)).
    Muszę Ci się przyznać, że sama biję się z myślami czy nie wkroczyć wreszcie w tę blogsferę…

    • A na jaki temat chciałabyś blogować? Wkraczaj śmiało, jest nas dużo, ale na nowy blog zawsze znajdzie się miejsce :)

      • Marta Maksylewicz

        Chciałabym, żeby na samym początku ten blog rozwijał się w kilku kierunkach, ponieważ mam kilka konkretnych pomysł na docelową tematykę, ale nie wiem co będzie interesowało potencjalnych czytelników najbardziej :) Na chwilę obecną mogę jedynie powiedzieć, że nie będzie to blog modowy czy urodowy. Chciałabym czasem zamieścić tam moje refleksje związane z tym, z czym spotykam się na co dzień. I żeby znalazło się też miejsce na odkrywanie Wrocławia… :)

  • chyba pierwszy raz spotkałam się z taką otwartością w tym temacie. super. podziwiam i zazdroszczę. ale mój blog to tylko moja pisanina… wzięła się niestety z tego, że siedzę w domu z dzieckiem a po wypadku nie bardzo mogę pracować, przydałoby się parę groszy, ale nic na siłę…

    muszę się uważniej rozejrzeć po Twoim blogu

  • W takim razie ja też jestem mało znaną blogerką, ale co mi tam wcale się tego nie wstydzę, bo nie o sławę i rozgłos mi chodzi. Od początku piszę swojego bloga tylko i wyłącznie z pasji i by pomóc innym. Kilka dni temu temu też dodałam post o współpracach, ale całkiem inny niż Twój. Oczywiście nic nie mam do tego, że ktoś zarabia na blogu. O ile robi to z głową. Bo w swoim tekście napisałam, że ostatnio te „sławne” i „bardzo znane” blogi to już nic innego jak jedne wielkie banery reklamowe, a posty pisane są na takie tematy by wrzucić do tego wszystkie ostatnio nawiązane współprace. I niestety jak wchodzę na bloga i widzę, że ktoś ma pisać o kosmetyku i na samym początku niby w ramach wstępu żali się, że zepsuł się jej toster, by za chwilę podać link do strony, na której kupiła nowe urządzenie, a one dodatkowo pierze i wychowuje dzieci, to od razu naciskam krzyżyk i wychodzę. A co więcej nie mam zamiaru wrócić. Taka blogerka nie jest dla mnie autentyczna i nie uwierzę w żadne jej słowo. Poza tym teraz blogi właśnie głównie zakłada się dla współprac. I może już bym się tego nie czepiała gdyby na przykład zaczęła od fajnych tekstów i dała coś od siebie innym. Ale nie. Jej blog to skupisko głupich tekstów, napisanych na kolanie, byle były. I zbiera obserwatorów, którzy mają gdzieś jej bloga, ale to nieważne. Bo liczy się tylko liczba. To dzięki niej dostanie darmowe fanty. I ja tak samo jak Ty poświęcam dużo czasu na napisanie posta, którego też nie mam za wiele, bo wychowuje synka i pracuje i mam prawo się czuć oburzona, że zostaje wrzucona do jednego worka z tymi, które piszą bzdury o wszystkim co popadnie. Ogólnie temat rzeka. Jeśli masz ochotę przeczytaj mój post, może wtedy bardziej Ci to przybliży mój tok myślenia. Twój wpis jest bardzo przydatny i trafny, oby tylko ktoś umiał z niego odpowiednio skorzystać. Moim zdaniem przez takie bezmyślne współprace rzetelne blogerki stracą na wiarygodności i nikt nie będzie chciał nas czytać, bo będzie myślał, że wszystkie jesteśmy takie same. Pazerne pustaki, które biorą, bo za darmo i piszą to co im każą. Eh…i znowu się rozpisałam. Pozdrawiam :)

    • To chyba wszystko zależy od tego jakie blogi wybiera się do czytania :) Ja jeśli widzę takie wzmianki w postach, prośby o kliki, czy nachalne banery, to raczej nigdy nie wracam w takie miejsce, bo czego miałabym tam szukać?
      Z resztą z tego co widzę, najczęściej dzieje się tak na blogach kosmetycznych czy modowych, a ja czytam tylko kilka wybranych z tej branży, wolę dobrej jakości blogi lifestylowe czy rozwojowe, które wiedzą, że nie mogą sobie pozwolić na bezmyślną reklamę, bo utracą w ten sposób zaufanie czytelników (i tutaj znowu – bez urazy, nie chcę żeby ktoś wziął do siebie moje słowa tak jak te o mało znanych blogerach, to po prostu moja perspektywa i moje obserwacje – nie chciałam tym nikomu tym dopiec, ani nic takiego).

      • To prawda bezmyślna reklama podkopuje zaufanie, a na to długo się pracuje

  • Zarabianie na blogu to nie grzech, tym bardziej zgodnie z regułą „don’t grow to make money, make money to grow”. Zupełnie nie rozumiem bólu dupy blogerów, którzy w kółko plotą o pasji – jedno nie wyklucza drugiego, w większości przypadków zarobki są efektem ubocznym pasji.

    Świetny wpis, bardzo fajnie z Twojej strony, że dzielisz się wiedzą i doświadczeniem. Dzięki zwłaszcza za polecenie serwisów obsługujących linki afiliacyjne. Postaram się ugryźć temat, ale nic na siłę, nie mam jeszcze parcia na kasę ;) Bloguję od listopada 2014, ale od września 2015 całkowicie zmieniłam domenę i tematykę bloga, więc przede mną jeszcze długa droga i mnóstwo pracy, tej przyjemnej ;)

    • Reniu, zaglądam do Ciebie właśnie, bo nie miałam pojęcia, że zmieniłaś domenę :) Trochę mi się kiedyś wydawało, że nie do końca się czujesz w dawnej tematyce, brawa dla Ciebie za tak ogromną zmianę!

      • Dzięki! Nowa odsłona bloga to w 100% ja, więc bloguje mi się o niebo lepiej. Sentyment do Dzikich Ziemniaków pozostał, ale ta nazwa niestety wszystkim kojarzyła się z blogiem stricte kulinarnym.

  • Świetnie to wszystko opisałaś :) ja jestem zwolenniczką zarabiania na blogu, pod warunkiem, że nie zamienia się on w tablicę reklamową i że reklamy są dopasowane do jego tematyki. U mnie na przykład bardzo o to ciężko, więc trudno byłoby mi zrobić z tego biznes. Trochę szkoda, bo wkładam w bloga mnóstwo pracy i robię to kosztem zleceń zawodowych… Ale przynajmniej czuję się dobrze z faktem, że nie zaśmiecam tego swojego miejsca w sieci. Linkami afiliacyjnymi nigdy się nie interesowałam, tak samo jak bannerami… Wydaje mi się, że to też ciężko byłoby mi dostosować do tematyki mojego bloga. Ale kto wie, może to mylne podejście i powinnam najpierw sprawdzić. Zapoznam się z linkami, które podrzuciłaś :)

  • Wpis bardzo ciekawy i bardzo przydatny. Wiele się mówi o zarabianiu na blogu, choć tak jakoś bez większego polotu. Jedni się wstydzą, inni nie chcą mówić, żeby ktoś inny ich nie wyprzedził. Ja zakładając bloga 1,5 roku temu myślałam o tym, że będzie to fajna zabawa, miejsce gdzie się wygadam, a nie koniecznie sposób na życie. Choć z drugiej strony, kto z nas nie chciałby tak pracować:) Fajnie, że napisałaś to tak wprost, bez zbędnej ściemy i owijania w bawełnę.

    • Wycięłam Twój mail z komentarza, żeby nie przychodził Ci spam :)

      Mail nie jest potrzebny, bo to nie ja wysyłam zaproszenie, ja wspomniałam tylko firmie o Twoim blogu a decyzję podejmą Oni sami, więc w razie czego czekaj teraz na kontakt od Nich :)

  • Super, że w końcu ktoś się odważył poruszyć ten temat, brawa dla Ciebie :)
    Nie ma innej opcji, niż zgodzić się z Tobą, że zawsze komuś coś będzie przeszkadzało w danej współpracy czy sposobie na zarabianie na blogu.

  • Bardzo fajny i wyczerpujący wpis. Masz rację, że super było by móc zamienić pasję na pracę, samej mi się to marzy, zachęca to gdy widzę że niektórym osobom się to udaje. Pozdrawiam serdecznie beata j

  • Wyczerpująco to wszystko opisałaś. Linki podane przez Ciebie dodałam do „zakładek”; może doczekają się infiltracji ;) Pozdrawiam!

  • Asiu, rozumiem Twoje podejscie i podzielam je (choc ja sama jeszcze nic nie zarobilam na blogu, bo probki do testowania, po to by sobie zatrzymac probke, mnie nie interesuja). Ale blogowanie takie rzetelne zabiera wiele czasu, przygotowanie wpisu, promocja, bieganie po innych blogach. Jezeli teraz moge przeznaczac na to tyle czasu i nie martwic sie o zarobek to tylko dlatego, ze jestem na urlopie wychowawczym. A jednak kiedy wroce do aktywnego zycia zawodowego nie bede mogla juz tyle wkladac w bloga i albo po prostu go porzuce, moze cos od czasu do czasu napisze, albo znajde metode, by zarabiac choc troszeczke na tym co lubie robic. Dziekuje za te wyczerpujace linki. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Mam nadzieję, że jednak tak całkiem go nie porzucisz, bo robisz tam bardzo dobrą robotę i korzysta z tego wiele osób. Myślałaś może o reklamach banerowych, np. z Adsense, czy nie podoba Ci się za bardzo ta forma?

  • Teraz nikogo już nie dziwi, że bloger chce dorobić, czy nawet zmienić pełnoetatową pracę na dochód z bloga. Dużo reklam nie bierzemy na swój blog, bo część nie pasuje, a w niektórych przypadkach nie odpowiada nam zarobek ;) Co jednak istotne, te wpisy są naprawdę chętnie przyjmowane, jeden został nawet najchętniej czytanym wpisem i zebrał najwięcej komentarzy. A to dlatego, że był zgodny z tematyką bloga. A więc w zarabianiu nie ma nic złego, trzeba to jednak robić z umiarem. A gazetki na niektórych blogach faktycznie odstraszają. Albo linki pozycjonujące w prawie każdym wpisie…

  • ja mysle, ze pytanie powinno brzmiec „ile chce zarobic na blogu” ;)ze tak zartem pozwole sobie poleciec:)

  • Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że słusznie postąpiłem odrzucając propozycję współpracy produktu, którego nie znam i nie dane było mi poznać – oczywiście w moim przypadku, chodziło o kawę.

    • Ciężko by było recenzować czy polecać produkt, którego się nie zna :)

    • Taa, propozycja recenzji za paczkę kawy :) Już nawet nie mam siły tłumaczyć, że to nie tędy droga :)

  • Świetny artykuł, dużo ciekawych rzeczy się dowiedziałam. Z ciekawości (bo jeszcze nie mam szans na współpracę ze względu na „świeżość” mojego bloga) zarejestrowałam się na ReachBlogger. i mam pytanie: jak można tam podejrzeć oferowane kwoty za współpracę?

    • Jeśli włączysz sobie „katalog ofert klientów” to niektórzy tam sami podają stawki w treści, ale niektórzy czekają na propozycję ze strony blogera. Jeśli chodzi Ci o to, jak wyceniają się inni blogerzy, wtedy na stronie głównej po zalogowaniu jest widoczna lista najnowszych blogów, możesz kliknąć ‚zobacz więcej’ i sprawdzić, ile kto oczekuje.

  • Bardzo dużo osób ma jakiś dziwny problem z blogerami, którzy na swoich blogach chcą zarabiać. Nigdy tego nie rozumiałam, bo przecież skoro ktoś pisze dobrze i interesująco dla czytelników, to oni nie powinni odchodzić (oczywiście zakładając, że poziom bloga jest utrzymany). W każdym razie życzę Ci samych sukcesów i przede wszystkim satysfakcji z tego, co robisz! :)

    • Dzięki wielkie, satysfakcja już jest, a kiedy będę mogła poświęcić blogowi więcej czasu, na pewno będzie rosła :)

  • Cześć!

    W imieniu zanox, chcialam podziękować za pozytywną rekomendację naszej sieci afiliacyjnej. Napisałam do Pani maila w sprawie rozwinięcia dalszej działalności. Proszę o kontakt na service.pl@zanox.com lub bezpośrednio ze mną.

    Zapraszam też do współpracy wszystkie zainteresowane osoby :)

    Pozdrawiam!
    Małgorzata Kamińska
    http://www.zanox.com/pl/

  • Fajnie, że poruszyłaś ten temat i otwarcie piszesz o tym, że chcesz zarabiać na blogu. Nie ma nic złego w zarabianiu na blogu, zwłaszcza jeśli zarabiasz na rzeczach, które w żaden sposób nie kłócą się z Twoimi wartościami. Pisanie bloga to ciężka praca i jeśli można dzięki temu zarobić lub nawiązać współpracę to jest to jak najbardziej ok:)

  • Bardzo dziękuję za ten wpis. O istnieniu kilku programów o których piszesz nie miałam pojęcia. A głupimi gadkami nie przejmuj się tylko rób co Ci serducho podpowiada, a wiem, że masz je wielkie <3

  • Króliczku, ale genialnie to wszystko napisałaś! Mi oczywiście w żadnym wypadku nie przeszkadza zarabianie na blogu, ale to pewnie dlatego, że jestem od tej drugiej strony :D Choć na razie nie korzystam jeszcze z afiliacji, bo za rzadko piszę i blog zszedł na drugi plan w porównaniu z tysiącem innych spraw. Ale dodatkowa kasa jak zawsze by się przydała, więc pomyślę o tych możliwościach początkiem stycznia.

    Przyznaję, że nawet lubię patrzeć na ciekawe posty, w których migną linki afiliacyjne, jeśli jest to fajnie skomponowane i ma ręce i nogi. Gorzej jeśli ktoś pisze >>>>>kliknij tutaj!!!<<<<<<<<<< a post ma raptem kilka zdań. Ale to chyba oczywiste. Co do oznaczania, to w planach mam w opisie bloga dodać wzmiankę, że linki afiliacyjne będą w kolorze np. zielonym. Nie jest to wielka wzmianka, nie zajmuje połowy każdego postu, ale jakaś informacja jest, sama nie lubię, gdy coś jest robione po cichaczu. Ale każdy ma na to swoje zdanie i tak każdemu nie dogodzę.

    • Dobry pomysł z tym innym kolorem linków afiliacyjnych – chyba tak zrobię!

      PS – wysłałam Ci maila.

      • Cieszę się, że mój pomysł z innym kolorem CI się spodobał :D Mysłałam o tym ostatnio intensywnie, od czasu przeczytania twojego wpisu i już wiem, że tak właśnie zrobię :-) Wydaje mi się to najbardziej optymalnym rozwiązaniem.

  • Ooo super, że idziesz na WordPress i własny hosting:D pogrzebałam Ci w archiwum i fajnie jest popatrzeć jak się blog rozwijał a szczególnie zastanawała mnie właśnie ta kwestia i świetnie jest słyszeć taką informację.
    Nigdy nie miałam nic do reklamy na blogach, nawet to dość satysfakcjonujące, że ktoś zarabia na tym co lubi robić. Drażnią mnie czasem posty sponsorowane napisane na odwal sie. To widać a nie zraża do marki reklamowanej a do bloggera właśnie…

    Jak to u Ciebie jest z tymi notkami, czy jesteś z nich zadowolona czy masz czasami tak, że po publikacji zastanawiasz się „cholera co za gniot” albo męczysz jakiś tekst i nie możesz go długo skończyć? A może literki Ci spod pióra wypływają jak woda? Masz tremę po publikacji?

    Dot. Komentarza z poprzedniego wpisu. Co do zamiaru pisania bloga to on już jest. Na razie 2 słabe notki i czekam na pomoc z szablonem bo czcionka nie ma polskuch znaków. .. docelowo będzie pięknie jak narazie piszczy bieda.

    (Link w profilu jak masz ochotę)

    • Tzn chodzi Ci o teksty współpracowe czy jakiekolwiek inne?
      W wielu przypadkach mam tak, że nie jestem do końca zadowolona z tekstu, a potem okazuje się, że bije on rekordy popularności. Kiedy indziej ja jestem dumna, że zrobiłam coś nietypowego, niszowego, a tu raptem trzy komentarze. Czasem piszę jak natchniona, a czasem zmieniam słowa, szyk zdań, skracam i te poprawki trwają dłużej niż samo pisanie. No nie ma reguły :)

      Dzięki za linka, już się zaczytuję :)

      • Asiu, dokładnie rozumiem Twoje zmagania ;) Ile razy napisałam coś na kolanie, co mi po prostu chodziło po głowie przez ostatni tydzień i zdążyło się wykrystalizować – nie liczę na wielki odzew, a tu rekord odsłon i poleceń. Innym razem siedzę nad tekstem 4 dni, a on ledwie się przebija. To ma na pewno ileś przyczyn, ale czasami nie mam siły ich rozkminiać.

  • Ja uważam, że pieniądze z bloga są jak najbardziej ok, oczywiście pod warunkiem, że nie są zarabiane na szkodzie czytelnika. Pisząc szkoda mam na myśli okłamywanie („polecam, bo dostałam za darmo, a w rzeczywistości bubel, ale przecież tak nie napiszę”) czy zalewanie bloga wyłącznie treściami reklamowymi, spod których ledwo, ledwo może się przebić cokolwiek innego. Prawda jest taka, że spora część blogerów trochę w swojego bloga inwestuje, zanim zacznie na nim zarabiać – kupuje prezenty na konkursy dla czytelników, wykupuje domenę, hosting, płaci za szablon. Poza tym w bloga inwestuje się swój czas, masę czasu. Dlatego otrzymanie za to dodatkowego kieszonkowego co miesiąc czy nawet zarobienie konkretnej pensji to moim żaden grzech.

    Dzięki Twoim radom zarejestrowałam się na Ceneo i Zanox. Chętnie się przekonam, jak to się sprawdzi. Mam jednak pytanie co do Ceneo – prowizja naliczana jest za to, jak czytelnik kliknie w link i potem gdzieś tam sobie przejdzie, np. do jakiegoś sklepu, który ten dany produkt oferuje? Bo w stronę danego produktu można wejść, gdy się zamieści link do kategorii, a kiedy linkuje się już konkretny produkt…?

    • Wysłałam Ci maila w tej sprawie :)

    • Konkretny produkt tak samo, musi czytelnik przejść do sklepu, żeby naliczyło Ci prowizję :) Jeśli kupi produkt z poziomu Ceneo (czasem są przyciski „kup teraz” przy nazwie produktu), to też masz prowizję. Jeśli zaś przejdziesz do sklepu i tam zakupisz produkt, to prowizja jest tylko z przejścia (kilkadziesiąt groszy), a nie za zakup :)
      To świetna opcja, gdy Twoi czytelnicy są zainteresowani tematem, ale niekoniecznie zdecydowani na zakupy :)

  • Niestety tak to już jest ze ludzie się doczepia wszystkiego. A najgorzej jak robisz to co lubisz i jeszcze na tym zarabiasz. Jeśli potrafisz to dlaczego nie??
    O istnieniu niektórych programów nie Milan pojęcia i z chęcią się przekonan co to takiego.
    Xx

  • Wielkie dzięki za ten wpis :) Jest tu sporo informacji, których ostatnio szukałam, ale ciężko jest się tego dowiedzieć od innych blogerów/blogerek. Każdy nabiera wodę w usta i ciuła dla siebie jak najwięcej, broń Boże nie podpowie innym, żeby nie robić sobie konkurencji. A u Ciebie znalazło się wiele ciekawych stron, które chętnie poznam. Twojego bloga śledzę od dawna i czytając tutaj teksty nieraz nawet się nie zastanawiałam, czy to jest „reklama” czy zwykły link dla czytelników – a to świadczy o Twoim profesjonalizmie :)

    Zarabianie na blogu to według mnie połączenie miłego z pożytecznym – nie rozumiem tego hejtu, że „Zarabiasz na blogu! Jak możesz?”. Wydaje mi się, że to zwykła zazdrość przez ludzi przemawia, że ktoś połączył swoją pasję z pracą i osiąga z tego mniejsze, lub większe korzyści materialne.

    Chętnie rozeznam się w temacie i może w końcu uda mi się coś ruszyć z zarabianiem na blogu.

    • No właśnie żeby nie było już potem wątpliwości, czy to reklama czy nie, zamieściłam ten tekst :)
      Myślę, że będę potem oznaczać te linki jakimś innym kolorem i umieszczę o tym informację na stronie ‚o blogu’, tak żeby nic nie ukrywać :)

  • Jestem pod wrażeniem- masz łeb jak sklep i bardzo przedsiębiorcza z Ciebie osoba :).
    Ja jestem zielona w temacie i bardzo dziękuję za wpis!
    ps.I to ja się pytam jakim cudem nie obserwowałam Ciebie wcześniej?? ;)

  • No i bardzo podoba mi się Twój punkt widzenia;) Jest również mój, czyli już Nasz:)

  • Joasiu,
    w imieniu swoim i całego zespołu Convertiser dziękujemy za początkowe dobre słowo :) Mam nadzieję, że to będzie dobry początek naszej współpracy.

    W przypadku pytań lub problemów zapraszam do kontaktu :)

    Pozdrawiam,
    Paulina Szymańska
    https://convertiser.com/pl

  • Ana

    (Na razie:) jestem mało znaną blogerką (i pewnie dopóty nie będę bardziej znaną, dopóki nie rzucę roboty. Ale trudno, na razie jeść muszę:), ale cholernie mocno chciałabym zarabiać na pasji! W sumie, robiłam to już podczas studiów i po pierwsze: bardzo tęsknię za tym czasem, po drugie: kompletnie nie przeszkadzało mi to, że chodziłam sobie na mecze siatkówki za friko i jeszcze niemal VIP-owskim wejściem, bez bicia się o bilety, nawet na hitowe spotkania, bez kolejek do wejścia, bliżej sportowych idoli (i tych nieulubieńców też) niż ich napalone, rozpiszczane fanki, a do tego za każdy meczyk wpadało mi kilka przyjemnych złotych. Teraz mam pracę całkiem fajną, ale nieco odebrała mi pasję. Odzyskuję ją właśnie na blogu, ale przez pracę nie mam na nią tyle czasu, ile bym chciała. Zdecydowanie wolałabym się oddać pasji i na niej zarabiać niż męczyć się 8 godzin za biurkiem. Słowem: kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy nie chcą zarabiać na pasji.

    Najlepszym przykładem czerpania korzyści także, a może zwłaszcza majątkowych z pasji i przyjemności są gwiazdy muzyki. Tylko te, które nie wykorzystują swojego talentu wyłącznie dla zarabiania kasy, utrzymują się na rynku długo i nie są sezonową gwiazdą jednej piosenki. Dokładnie tak samo powinno być z blogerami.

  • Fajnie że piszesz o tym otwarcie. Jedno jest pewne i tak wszystkim nie dogodzisz więc grunt żebyś to Ty była zadowolona :) Powodzenia!

  • by Lil

    Super artykuł. Będę częściej zaglądać :)

  • Dziękuję za ten wpis. Bardzo przydatne informacje. Zaczynam blogowanie i nie zastanawiałam się jak można zarabiać.

  • Bardzo przydatne informacje. Sama jestem początkującą blogerką i pewnie w przyszłości przyda mi się taki post.

  • Bardzo cenne wskazówki. Myślę, że się zainspruję i do części z pewnością zajrzę i wykorzystam. Dzięki!

  • Dziękuję za to zestawienie. Nie da się, moim zdaniem, odpuścić sobie zupełnie myśli o zarabianiu pieniędzy na blogu. W końcu to naturalna konsekwencja włożonej w jego zawartość pracy. Moim zdaniem na to musi przyjść czas. Dzięki Twojemu tekstowi inaczej jednak widzę kwestię możliwości zarabiania na blogu. Miałem bardzo mylne pojęcie na ten temat. Czyli albo gruba kasa albo nic.. :) A tu się okazuje, że można skromnie, bez napastliwości nieco wzbogacić domowy budżet. Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam!

    • Tak naprawdę każdy może zarabiać na swojej stronie czy blogu, niezależnie od jego wielkości, a najfajniej jest jak da się wyciągnąć z tego pasywny dochód, czyli zarabiać na tym, co się zrobiło już kiedyś :)
      Pozdrawiam :)

  • Świetny post! Bardzo przydatny. Dziękuję, że znalazłaś czas, żeby go napisać. Pozdrawiam:)

  • Na początek wspomnę, że trafiłam tu z bloga headdivided.pl, Twój post od razu mnie zainteresował, gdyż jestem początkującą blogerką. Myślę, że takie problemy ze społecznym odbiorem zarabiania na blogu wynikają z tego, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do samej idei zarabiania w necie, czy nawet w domu. Mam wrażenie, że w naszym kraju wciąż pokutuje mit, że praca to tylko ciężka harówka, często za marne pieniądze, którą się „odbębnia” i wraca do domu, do swojej pasji. Dopiero uczymy się, że robiąc to, co kochamy, możemy mieć z tego jakieś pieniądze. Kiedyś pewnie się to zmieni, ale jeszcze wiele pokoleń twórców internetowych będzie walczyć z mitem „praca=wyjście z domu” ;) Zainteresował mnie zwłaszcza reachblogger, mogłabyś mi napisać coś więcej? Bo chyba nie całkiem rozumiem, jak wygląda to zgłaszanie propozycji… Co do ceneo- czy są tam jakieś wymagania dotyczące wielkości bloga?
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Po rejestracji w Reachblogger masz tam dział z ofertami klientów, jeśli któraś odpowiada Ci tematycznie czy cenowo, możesz zgłosić tam swojego bloga, dopisując ewentualnie swój pomysł na posta czy stawkę.
      Możesz też umieścić tam opis własnego bloga, w dziale Bloger jest zakładka Twoje media.

      W Ceneo nie ma żadnych wymagań dotyczących wielkości bloga, tak naprawdę każdy może na tym zarabiać, czasem nawet niszowe, małe blogi zarabiają więcej niż duże, a różnorodne tematycznie.

      Pozdrawiam :)

      • Dziękuję Ci bardzo za obszerną odpowiedź, z pewnością poważnie się nad tym zastanowię ;)
        Powodzenia w dalszej działalności!

  • Spodobało mi się stwierdzenie, że na pasji można zarobić. Jak najbardziej się z tym zgadzam, a nawet zachęcam wszystkich do tego, aby swoje hobby przekształcać w biznes. Można robić to co się kocha i na tym zarabiać. Przecież każdy marzy o takiej pracy – o takiej, która będzie jednocześnie pasją! :-)

  • Dziękuję za ten post :) Sama biorę udział w jednym programie i mam na przysłowiowe waciki ;) Pokombinuję trochę z linkami od Ciebie i może uda się zarobić trochę bardziej konkretnie ;)

  • Co za wyczerpujący post, brawo!

  • „Zacznij zarabiać na pasji, a nie będziesz musiał pracować” – jakoś tak szło chińskie przysłowie, jeśli się nie mylę. Bardzo przydatny tekst, dzięki! :)

  • Co jakiś czas trafiam na wypowiedzi innych blogerów (zwłaszcza tych mało znanych), że pisać powinno się wyłącznie dla przyjemności i z pasji, a od zarabiania to oni mają pracę… Ale hej, hello – kto powiedział, że właśnie pasji nie można zamienić na pracę?

    Tak napisałaś i niestety nie mogę się z tym zgodzić. Jestem mało znana, współpracuję tylko z jedną firmą a i tak zastanawiam się, czy im nie odmówić :P Myślę, że ważną kwestią jest powód, dla którego pisze się bloga. Mnie stać na te rzeczy, które mogę ewentualnie dostać za recenzję, mogę kupić je sama, zresztą nie potrzeba mi tyle. Powodem dla mnie jest hobby i relaks, nie chcę zamieniać tego na pracę. Kiedy piszę posta współpracowego, czuję że pracuję, a nie się relaksuję. Na chwilę obecną dobrze mi z tym, że nie dorabiam blogiem, tylko jest to moje hobby, bo powiem szczerze, za dużo wszędzie widzę reklam, linków itd itp.

    • Nie rozumiem chyba z czym konkretnie się nie zgadzasz :)

      Nie mówię też w tym poście za bardzo o współpracach barterowych, a finansowych. No i pewnie to też jest kwestia jak ktoś podchodzi do pisania – ja pisząc tekst z współpracy zawsze staram się wpleść w niego jakieś ciekawostki czy coś fajnego i nadal nie czuję, żeby to była dla mnie praca – mimo, że wkładam w to wiele energii.
      Da się zarabiać na czymś, co robi się z przyjemnością, ale to tak jak mówię – kwestia osobistego podejścia. :)

      • Zgadzam się. Jak jest przyjemność i radość to nie ma pracy, bo robi się to z miłością. Nie wiem co jest takiego ciężkiego żeby to zrozumieć, ale widocznie jesteśmy w mniejszości :)

  • Bloger to dzisiaj zawód – czy się to komuś podoba czy nie – a na tym się zarabia. Jeśli ktoś nie chce, nie musi tego robić. Wolontariat też istnieje. Dla mnie rozwiązaniem idealnym jest łączenie pasji z zarabianiem na niej. Wiele osób skrycie o tym marzy. Czyż nie?

    • Myślę że nawet całkiem dużo osób o tym marzy. Ale jakoś nie mogą się zdecydować ;)

      • Niektórym brakuje wiary we własne możliwości, ale czasami udaje się ocknąć na czas ;-)

        • Nie tylko brak wiary decyduje o tym, ale również odpowiednie podejście do tego „zawodu” Zawodowych blogerów u nas jest chyba kilku/kilkunastu. Inni co najwyżej sobie dorabiają. Nie mogą zrezygnować z „etatu” lub innego stałego zajęcia.

          • Powiedziałabym, że jest ich nawet więcej, ale kilkunastu to tych, których widzi się i o których słyszy się najczęściej.
            Znam trochę takich którzy zarabiają po cichu, czasem z jednego bloga, czasem z kilku jednocześnie, ale są w stanie porzucić stałe zajęcie i żyć tylko z tego.

  • Mnie trochę dziwi fakt, że jeszcze ktoś może się o takie rzeczy czepiać :) Szczerze, jeśli poświęcasz na to czas, wkładasz w bloga serce, to czemu, jeśli jest taka możliwość, na tym nie zarobić. Do głowy by mi nie przyszło, żeby komuś to wypominać.

  • Uważam, że każdy blog pisany z pasją i zawierający wartościowe wpisy, może stanowić źródło dochodu i nikt nie powinien tego krytykować. Przecież w prowadzenie takiego bloga wkłada się dużo pracy. I serca. Nie wiem, czemu komuś miałoby to przeszkadzać, zupełnie tego nie rozumiem. Dzięki za ten post, wiele się dowiedziałam o możliwościach, jakie ma bloger. Może kiedyś zdecyduję się na którąś z opcji przez Ciebie wymienionych, ale dopiero gdy blog będzie na własnej domenie… Bo nie wiem, czy jest sens angażować się w programy partnerskie, gdy ma się bloga na darmowej platformie :-)

    • Wiem że niektórzy zarabiają nawet mając bloga z końcówką blogspot, ale zawsze własna domena wygląda profesjonalniej. No i nie wiem czy rzeczywiście niektóre programy są zamknięte dla takich blogów, coś mi się tak obiło, tak czy siak – zachęcam do zainwestowania we własną domenę, zwłaszcza jeśli myślisz poważnie o swoim blogu, bo taką krótką nazwę też jest łatwiej zapamiętać czytelnikowi :)

  • Ja polecam AdMingle (zarabianie na social media – fb, google+, twitter i inne), SalesMedia, NetSales, WhitePress, AdTaily, Adpub, ComperiaLead.pl, Afilant.com, Złote myśli, WebePartners. Pozdrawiam

  • dfdss

    Super wpis

  • Bardzo wyczerpujący post i to właśnie w takich tekstach widać prawdziwą pasję do pisania. Dziękuję za ogromną dawkę przydatnych informacji!

  • U mnie najlepszym sposobem zarabiania za pośrednictwem bloga jest sprzedaż własnych produktów. Przychody są różne w zależności od miesiąca, ale bardzo odpowiada mi to, że wpływy są regularne. W zeszłym roku wydałam własnego e-booka i kurs mailowy, w tym planuję trzy kolejne produkty. Z propozycji postów sponsorowanych korzystam bardzo rzadko, jestem zapisana na jeden program partnerski, tak więc reszta dochodów z bloga jest u mnie na dość niskim poziomie.

  • Naprawdę porządna dawka przydatnych informacji. Dzięki wielkie :)

  • Kazimierz Boroszko

    Będąc zmotywowany tym, że w rzeczywistości odpowiadasz na komentarze, Króliczku Doświadczalny, skorzystam z zaproszenia;
    – „jeśli chcesz zapytać o jakieś kwestie
    związane z zarabianiem, wal śmiało”,
    do zapytania:
    Ile „kapusty” potrzebujesz żeby napisac post w rodzaju DLACZEGO MĘŻCZYŹNI BOJĄ SIĘ LEKARZA, JAK ICH ZACHĘCIĆ DO BADAŃ?

    Pytanie nie jest bez powodu, w moim ogrodzie mam niewiele „kapusty” ale pomimo tego, byłbym zainteresowany podzielić się nią wzamian za napisanie postu na temat:
    – Jak przełamać

    • Ciekawe słowo, ja znam je jedynie w wersji prokrastynacja :-)
      A temat mam w planach za jakiś czas poruszyć, bo trafiłam na kilka ciekawych metod :)

  • www.kasiaekiert.pl

    jestem trochę przerażona tym, że każdy chce zarabiać na blogu :) w sumie to fajne, że można tak pracować, ale robi się bardzo dużo tego

    • Dlaczego przerażona? To fakt, dużo osób jest tym zainteresowanych, ale niewielki procent z nich rzeczywiście będzie w stanie zarobić coś konkretniej.

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- LUBISZ TO? -

- MÓJ INSTAGRAM -

- ARCHIWUM -