organizacja podróży na islandię

ORGANIZACJA PODRÓŻY NA ISLANDIĘ – KOSZTY, BŁĘDY I WNIOSKI

Ten post jest podsumowaniem doświadczeń naszej dwójki i porad zebranych od innych ludzi na temat tego, jak powinna przebiegać organizacja podróży na Islandię: jej przewidywanych kosztów oraz całego szeregu błędów, które można tam popełnić, ale zdecydowanie NIE WARTO. Bo nie opłaca się, bo niezdrowo, bo niebezpiecznie.

Zanim jednak kupisz bilety, zachęcony widokiem błękitnego nieba i tęczy nad wodospadami, uświadom sobie przede wszystkim, że Islandia nie jest najłatwiejszym i najprzyjemniejszym z kierunków na wakacje. Jeśli naprawdę źle znosisz zimno i wysiłek fizyczny, będziesz się tam tylko męczyć. Jeśli jednak potrafisz wytrzymać pewne niedogodności, by przeżyć przygodę i poznać krajobrazy piękniejsze niż gdziekolwiek na świecie  – rezerwuj śmiało najbliższy urlop. Z pewnością tego nie pożałujesz, a być może tuż po fakcie będziesz tak jak ja kombinować, kiedy tam wrócić. Żeby było prościej trafić na to, co szczególnie Cię interesuje, zastosowałam formę zbliżoną do FAQ.

[ostatnia aktualizacja: 17.07.2017]


 

TERMIN PODRÓŻY – KIEDY NAJLEPIEJ LECIEĆ NA ISLANDIĘ?

 


Jak wspominałam w poprzednim poście, na Islandii nie ma typowego lata ani zimy. Sezon turystyczny trwa od końca maja do początku września, nazwijmy to umownie ‚latem’. Wtedy też temperatury są znacznie bardziej przyjazne (średnio 15 stopni, bywa więcej), rzadziej pada, i, co dla niektórych może być sporą atrakcją – słońce świeci prawie całą dobę, przynajmniej na początku tego okresu. Minusem lata są znacznie wyższe ceny – biletów lotniczych, wynajmu samochodów, noclegów.


Czy warto lecieć na Islandię zimą?

Zimą można spodziewać się okresowo dużych opadów i silnych sztormów, a stale – długich nocy (w grudniu słońce wschodzi ok. 11, by zajść po 15). Plusem tej pory roku są jednak znacznie większe szanse upolowania zorzy polarnej (te pojawiają się od września do marca, a najczęściej w styczniu), oraz nawet o połowę niższe ceny i mniejszy ruch turystyczny. Minusem zaś fakt, że sporo atrakcji i miejsc takich jak restauracje, kempingi czy informacje turystyczne może być w tym czasie zamkniętych (wiele z nich zamyka się w drugiej połowie września lub od początku października).


Więc kiedy najlepiej wybrać się na Islandię?

Sama poleciłabym Ci na podróż czas tuż przed, albo tuż po sezonie, czyli np. pierwsza połowa maja albo druga połowa września. Ceny już/jeszcze są niższe, a pogoda znośna. Chyba że nie musisz oszczędzać na tej wyprawie – wtedy celuj w drugą połowę lipca.


 

JAK DOSTAĆ SIĘ NA ISLANDIĘ

 

 


Zorganizować podróż samemu, czy wykupić z biura podróży? 

Jeśli bardzo się obawiasz tego kraju, wolisz być prowadzony za rękę i masz sporo pieniędzy, zainwestuj w wycieczkę z biura. Ceny zaczynają się od ok. 6 tysięcy złotych za osobę. Jeśli jednak zorganizujesz wyprawę sam, wkładając w to trochę wysiłku, może udać Ci się zamknąć w takiej kwocie na dwie osoby.


Lecieć samolotem czy płynąć promem?

Drogi na Islandię są dwie: powietrza albo morska. Prom to najczęściej nieopłacalne rozwiązanie, chyba że z jakiegoś ważnego powodu zależy Ci, by mieć pod ręką własny samochód albo jedziesz tam na dłuższy okres. Poza tym przeprawa promem to kwestia nawet 3 dni, a i tak wcześniej trzeba dojechać do Danii lub Norwegii. Koszt przeprawy z samochodem – od 900 do 1800 euro.


Jakie linie lotnicze latają na Islandię?

Bezpośrednio z Polski:

– islandzkie linie WOW air latające z Warszawy, które często organizują różne promocje, warto subskrybować ich newsletter. Bez promocji najniższe ceny to ok. 300 zł w jedną stronę, w sezonie – ok. 700 -800 zł;
– tanie linie Wizz Air z Gdańska, Warszawy, Wrocławia i od niedawna – Katowic. Przy pomyślnych wiatrach można znaleźć bilety za 500 zł w obie strony, stosunkowo łatwo zamknąć się w 1000 zł. Trzeba jednak doliczyć bagaż rejestrowany (w podręczny będzie ciężko się tam spakować).


Można też zacząć podróż za granicą:

– z Wlk. Brytanii – a dokładniej z Londynu Luton, Manchesteru, Edynburga lub Brystolu. Stamtąd latają tanie linie EasyJet. Można trafić na bilety za 500 zł w dwie strony albo nawet taniej, ale problemem może być jeszcze tańsze dolecenie do któregoś z tych miast i koszt dotarcia na lotnisko;
– z Danii – jeśli trafi się tani lot lub dojazd do Kopenhagi, można lecieć stamtąd dalej liniami Icelandair, WOW air, SAS, lub Lufthansą;
– z Niemiec – z Frankfurtu albo  Berlina, Lufthansą, SAS, AirBerlin, albo WOW Air.

*My lecieliśmy z Berlina liniami AirBerlin, zapłaciliśmy za bilety w obie strony dla dwóch osób 1800 zł, w cenie był 1 bagaż podręczny i 1 rejestrowany (do 23 kg) na osobę. Berlin może być dobrym rozwiązaniem dla osób z zachodniej Polski. Wystarczy wsiąść w Polskiego Busa i wysiąść na przystanku Berlin ZOB, a dalej, za ok. 3 euro podjechać komunikacją miejską na lotnisko Berlin Tegel.


CZYM PORUSZAĆ SIĘ PO ISLANDII?






Tutaj odpowiedzi są trzy i zależą od stopnia determinacji, umiłowania wygody i zasobności portfela.


Uciążliwie, ale za darmo: autostopem lub rowerem.

Na to decydują się zwykle młodsze osoby, które mają do dyspozycji więcej czasu, a mniej pieniędzy.

Rower
jest dla osób o dobrej kondycji i sporym harcie ducha (ze względu na różne warunki pogodowe), raczej do realizacji podczas lata. Chociaż i pod koniec września w różnych punktach wyspy widzieliśmy łącznie ok. 5 osób, które jechały rowerami z bagażami. Trzeba tylko zapłacić za jego nadanie jako bagażu rejestrowanego – tutaj polecam poradnik rower w samolocie – jak się do tego zabrać. Koszty zależne są od danych linii.

Autostop
z kolei jest dla cierpliwych, choć w sezonie to dość popularny sposób podróżowania i Islandczycy dość chętnie się zatrzymują widząc uniesiony kciuk. Jeśli chcesz, zajrzyj na bloga Eve, która m.in. w ten sposób zjechała wyspę. Minusem tego rozwiązania jest dość rzadki ruch samochodów w niektórych miejscach i niewielkie szanse wjechania w interior. Trzeba więc trzymać się raczej drogi nr 1.

Wygodnie, ale niezbyt swobodnie: autobusem.

Pomiędzy miastami Islandii kursują autobusy straeto.is. Na pewnych odcinkach jeżdżą co godzinę, na innych – 2 lub 3 razy na dzień. Ceny biletów są jednak dość wysokie, więc już przy dwóch osobach może bardziej opłacić się wynająć samochód (a przy większej ilości współpodróżnych – nie ma się nawet nad czym zastanawiać). Główny dworzec to BSI w Reykjaviku (bsi.is). Do atrakcji turystycznych (głównie w sezonie) dojeżdżają m.in. linie autokarów (grayline.isoraz autobusy wycieczkowe Reykjavik Excursions (re.is).



Komfort i wolność: samochodem.

Którą wypożyczalnię na Islandii i jakie ubezpieczenie wybrać?

Tą opcję polecam najbardziej. Sami korzystaliśmy z wypożyczalni reykjavikrentacar.is i za Dacię Logan MCV na 9 dni zapłaciliśmy 2120 zł, a za ubezpieczenie samochodu w zewnętrznej firmie Insurance4carhire.com – 260 zł (uwaga! – dostałam wiadomość, że teraz już Polacy nie mogą z niej korzystać, ale na bardzo podobnej zasadzie działa Icarhireinsurance.com i jest dostępny dla wszystkich).

Powiem tylko jeszcze, że nie polecam wypożyczalni międzynarodowych, sieciowych i ubezpieczania samochodu w tej samej firmie, w której go wypożyczasz – bo przepłacisz nawet 5-krotnie. Ciekawą opcją wydaje się też wypożyczanie przez stronę Carrenters.is, gdzie dostępne są również starsze, i tym samym tańsze samochody. Więcej na temat wypożyczania samochodów na Islandii przeczytasz w bardzo wyczerpującym wpisie na blogu Kroniki Smaku – polecam.


 

NOCLEGI NA ISLANDII



W samochodzie

Spało tak wielu, niewielu nie narzekało. Jeśli nie chcesz codziennie budzić się połamany, weź samochód kombi. I raczej nie próbuj tego patentu zimą, chyba że masz wojskowe śpiwory o temperaturze komfortu do -20 stopni, a pod nie grube karimaty czy materace. Albo że od razu wypożyczasz nie osobówkę, nie mały jeep, a campervan, który często wyposażony jest w system ogrzewania Webasto. Choć ich ceny są dużo wyższe, to jednak może okazać się, że wszystko wyjdzie taniej niż kupowanie noclegów każdego wieczora.


Couchsurfing

Na Islandii jest w słabej formie. O ile jeszcze w Reykjaviku można znaleźć chętnych hostów, to już w mniejszych miastach jest z tym dość trudno.


Namiot

Można rozkładać go na polach kempingowych, co jest najwygodniejszą opcją, albo szukać przestrzeni poza nimi, co jest trudniejsze – kamienista ziemia, niedobór drzew i osłoniętych przestrzeni, a także duża ilość ogrodzonych, prywatnych terenów utrudnia znalezienie miejsca noclegu. Poza tym wiatr czasem może zrujnować całą pracę, tylko popatrz:



Dobrą opcją dla osób nastawionych na namiot jest Camping Card (campingcard.is) – ważna w 42 kempingach dookoła wyspy, dla dwóch osób dorosłych i do 4 dzieci, maksymalnie przez 28 dni i kosztująca 104 euro. Kempingi te posiadają często kuchnie, łazienki, elektryczność, a nawet wi-fi. W niektórych prysznic jest płatny 400-500 ISK (trzeba mieć odliczone monety). Warto jednak wiedzieć, że większość z tych miejsc jest zamykana między 1 a 15 września i zimą nie działa.


Hostele, guesthouse’y i hotele

Tych na Islandii jest bardzo dużo. Hotele są drogie (ciężko znaleźć pokój 2-osobowy za mniej niż 250 zł za noc, standard to ceny między 300 a 400 zł, a im dalej od Reykjaviku, tym drożej i 500 zł za noc nikogo nie dziwi). Hostele są tańsze, ale nadal trudno zejść poniżej 100 zł za osobę za noc (i to przy spaniu we własnym śpiworze, co zmniejsza cenę). Najlepszą opcją wydają się być guesthouse’y, czyli coś pomiędzy pensjonatem a agroturystyką, prowadzone najczęściej przez bardzo miłych ludzi, wygodne i ciepłe, tańsze niż hotele, ale z wszystkimi udogodnieniami.


Airbnb – ZŁAP ZNIŻKĘ NA PIERWSZY NOCLEG!

W Reykjaviku i wokół niego mieszkań jest sporo, jednak im dalej, tym trudniej znaleźć coś w przyzwoitej cenie. Jest jednak trochę miejsc z cenami poniżej 200 zł za noc, a ich zaletą jest kontakt z gospodarzem, który często może doradzić coś na temat dalszej podróży, pokierować do atrakcji nieznanych turystom czy nawet poczęstować lokalnym smakołykiem. Jeśli dotąd nie korzystałeś z Airbnb, możesz zarejestrować się z mojego linku – KLIK i otrzymasz od 75 do 100 zł zniżki (zależy od kursu dolara) na pierwszy nocleg warty więcej niż 280 zł.


Szczególnie polecam (sprawdzone na własnej skórze i portfelu):

– Gladheimar Cottages w Blönduós – drewniana, ogrzewana chatka która pomieści nawet 10 osób, za cenę noclegu dla dwóch;
– Guesthouse Olga w Egilsstadir, bardzo przyjemna obsługa, śliczne pokoje i wanna w dużej łazience,
– Höfn Hostel w Höfn, pracuje tam pomocny Polak, jest duża, dobrze wyposażona kuchnia i wiele łazienek, fajna lokalizacja;
– Guesthouse Menam w Selfoss – nasz najlepszy nocleg, eleganckie i wygodne pokoje w stylu orientalnym, na dole tajska restauracja, tanio i mały ruch.


UWAGA:
 nie można spać na lotnisku w Keflaviku! Możesz za to zostać z niego wyrzuconym. Oczywiście drzemka jest dozwolona, ale jeśli zakładasz, że spędzisz tam całą noc i oszczędzisz w ten sposób na noclegu, możesz się rozczarować. No chyba, że zaopatrzysz się w kilka kaw i utrzymasz pozycję siedzącą oraz otwarte oczy.


 

BAGAŻ – CO ZABRAĆ NA ISLANDIĘ? 

 

 


JAKIE UBRANIE PRZYGOTOWAĆ?

Przede wszystkim nieprzemakalne i ciepłe. Zestaw podstawowy:

  • kurtka wodo- i wiatroszczelna, koniecznie z kapturem (zwykła cienka wiatrówka softshell to może być za mało),
  • ciepła bluza/polar/sweter,
  • wygodne spodnie – polecam trekkingowe wodoodporne,
  • legginsy do noszenia pod szerszymi spodniami lub do spania,
  • ciepła/termoaktywna bielizna i skarpety,
  • buty – trekkingowe/górskie,  wodoodporne, oddychające. Adidasy czy trampki to również za mało;
  • czapka, rękawiczki i szalik – niezależnie od pory roku, prędzej czy później mogą się przydać. Możliwe nawet, że na zewnątrz w ogóle nie będziesz ich zdejmował. A koszt zakupu takiego zestawu w sklepie czy na stacji paliw to w najtańszej wersji grubo ponad 150 zł.


Konkrety: nasze spodnie i skarpety były od firmy Hi-Tec (model spodni Robin/Lady Robina, skarpet Light i Rowen; sprawdziły się bez zarzutu, spodnie zbierały wodę z wierzchu i momentalnie wysychały, choć mogłyby być ciut dłuższe). Moja kurtka była firmy Mountaineer, model extreme snow (na jesień i zimę polecam jednak coś dłuższego, za biodra), a obie pary butów i kurtka Ł. – z… Lidla. Brzmi śmiesznie, kiedy się to pisze, ale one również były testowane w różnych warunkach i okazały się niezawodne. Jeśli więc do tej pory tylko przyglądaliście się lidlowskiej ofercie odzieży trekkingowej, np. coś jak w tej gazetce, możecie śmiało rozważyć jej kupno. Trudno znaleźć coś tańszego, a jak na takie koszty otrzymuje się naprawdę dobrą jakość.


CO JESZCZE WARTO ZABRAĆ?

– Dobra mapa – przy czym dobra oznacza taką w odpowiednio dużej skali. Przez internet można kupić takie w skali 1: 700 000, czy 1:500 000, mi udało się kupić 1:400 000, ale wiem, że są też 1:200 000. Taka skala pozwala odróżnić rodzaje dróg, lepiej ocenić odległości i wywnioskować, czy warto pojechać trasą, którą podpowiada GPS, czy może jednak zaoszczędzić kilometrów i zrobić skrót, który widać na mapie.

– Okulary przeciwsłoneczne – nawet w zimne dni słońce potrafi być tam bardzo ostre, brakowało mi ich wielokrotnie;

– Latarka (np. czołowa) – w Islandii jest wiele jaskiń. Jedna z ciekawszych to Raufarhólshellir, o długości ponad 1300 m. Niestety przeszliśmy ją tylko w jednej trzeciej, dlatego, że nawalała nam latarka (która, notabene, warta była 100 zł, jak widać nie zawsze cena stanowi o wartości produktu). Zdjęcie zrobione przy wejściu, gdzie jeszcze wpada światło z zawalonego stropu, dalej jest już tylko idealna, przytłaczająca ciemność:



Latarka przyda się też tym, którzy wybierają się pod namiot, no chyba, że wyprawę planują w środku lata, kiedy praktycznie nie ma nocy;
– Kijki trekkingowe – wiele dróg prowadzących do ciekawych miejsc wiedzie pod górę, czasem  dość stromą górę. Nieraz brakowało mi czegoś do odpychania i podpierania się;
– Termos – podczas dłuższych wyjść w chłodzie, czy nawet długiej drogi w samochodzie fajnie jest jednak napić się czegoś ciepłego;

– Dobry sprzęt foto/video – na tym nie warto oszczędzać miejsca w bagażu. Widoki inspirują nawet najbardziej nieopierzonego fotografa. Ja przywiozłam 6 Gb zdjęć i filmików, a i tak się ograniczałam. Będziesz pstrykać jak szalony, więc weź też ładowarkę do baterii i zapasową kartę;

Plecaki – warto je mieć w ramach bagażu podręcznego, zamiast małych walizek. Potem przydadzą się podczas dłuższych spacerów w góry czy gdzieś indziej w głąb wyspy.

– Śpiwory (i ewentualnie poduszki) nawet jeśli nie zamierzasz spać w namiocie czy samochodzie, dzięki nim możesz obniżyć koszt swojego noclegu w wielu hostelach.



Tutaj porównasz ceny kilku przydatnych na Islandii rzeczy, które warto mieć w swoim bagażu:

CZY WARTO ZABRAĆ JEDZENIE NA ISLANDIĘ?

Opłaca się zabrać wszystkie rzeczy, którymi można smarować chleb czy wafle ryżowe. U nas był to krem czekoladowy, masło orzechowe, pasztet, smalce smakowe. Przydają się też herbaty, cukier itp – wiele hosteli i guesthousów ma dostępną kuchnię, a jeśli nie, to chociaż kąciki z czajnikiem i naczyniami. Mimo wszystko nie zapomnij o sztućcach. Zabierz też parę czekolad czy innych wysokoenergetycznych przekąsek.

WAŻNE – na wyspę nie można wwozić kabanosów, salami ani innych wędlin i mięs surowych lub wędzonych (chyba, że gotowane lub zapuszkowane). Nie można też zabrać więcej niż 3 kg jedzenia na osobę (nam nikt nie sprawdzał bagaży, ale czasem się to zdarza).

Osobom wybierającym się pod namiot/śpiącym w samochodach przydadzą się palniki do kartuszy (prymitywne kuchenki) oczywiście bez kartuszy, które nie przejdą kontroli na lotnisku. Kupić można je na miejscu, na większości stacji, niekiedy inni turyści prze wyjazdem zostawiają też swoje, częściowo zużyte, w specjalnie oznaczonych miejscach na kempingach. Ciekawym rozwiązaniem jest jedzenie liofilizowane, do kupienia przez internet lub w sklepach górskich/sportowych. Zalewa się je wrzątkiem jak chińską zupkę, ale zachowuje ono do 90% wartości odżywczych normalnego dania i dostarcza ok. 500 – 600 kCal.

* Jeśli planujesz niskobudżetowy wyjazd pod namiot, to temat rzeczy do spakowania wyczerpująco opisała Travelerka, która pojechała tam tylko z bagażem podręcznym. Zdaj się na jej doświadczenie.



PODSUMOWANIE KOSZTÓW NASZEJ PODRÓŻY

 


I wreszcie konkret: ile dokładnie kosztowała nas Islandia ? Wzorem Maćka z Mediafun i Marty z lusterko.net przedstawiłam udział poszczególnych wydatków na diagramie kołowym. Koszty łączne dla dwóch osób, 23.09 2015 – 02.10 2015. Nie wliczam odzieży kupionej przed wyjazdem (ok. 500 zł), bo pewnie przyda się jeszcze nie raz.



  • Bilety lotnicze (Air Berlin) – 1800 zł,
  • Dojazd Wrocław – Berlin -Wrocław (Polski Bus) – 60 zł,
  • Zapasy jedzenia zrobione przed wyjazdem – 70 zł,
  • Wypożyczenie samochodu na 9 dni – 2120 zł,
  • Ubezpieczenie samochodu – 260 zł,
  • Ubezpieczenie podróżne – 210 zł,
  • Paliwo, przejazd przez płatny tunel – ok. 970 zł,
  • 8 noclegów w różnych miejscach – 1920 zł,
  • Jedzenie (kupowane w sklepach + fast foody) – 630 zł.

Razem – 8040 zł, czyli 4020 zł na osobę. Można dużo drożej, ale przy odrobinie chęci da się też sporo taniej. Widzę pole do oszczędności zwłaszcza przy kupnie biletów lotniczych (kiedy my je kupowaliśmy, nie było jeszcze tanich lotów Wizz Air), oraz przy noclegach, które można zamienić latem na kemping, spanie w samochodzie, albo same hostele (my jednak woleliśmy trochę więcej wygody i częściej wybieraliśmy guesthouse niż hostel).



NA CZYM MOŻNA OSZCZĘDZIĆ LECĄC NA ISLANDIĘ?



– Grupowo zamiast solo – wyjazd w kilka osób, zamiast samotnie czy we dwoje, pozwala rozłożyć koszty paliwa i wynajmu samochodu do mniej odczuwalnych. Warto to rozważyć, jeśli masz wśród znajomych chętne osoby.

– Dzieci – dobra wiadomość dla rodzin: w wielu miejscach na Islandii wejścia i przejazdy, a czasami także noclegi dla dzieci są darmowe albo znacznie tańsze. I dotyczy to nie tylko najmłodszych dzieci, ale często i takich do 12-14 roku życia.

– Przewodniki – ja kupiłam przed wyjazdem przewodnik z wydawnictwa Bezdroża, ale jestem z niego średnio zadowolona. Pominięto w nim wiele atrakcji. Lepiej wyjdziesz biorąc w informacji turystycznej mini-przewodnik z danego regionu (są osobne dla wschodu, zachodu, południa i północy) albo sprawdzając wcześniej interesujące Cię miejsca w internecie. W informacjach turystycznych dostaniesz też mapki.

– Zwrot 15% podatku za zakupy – jeśli kupujesz sobie pamiątki z Islandii warte więcej niż 6000 ISK (polecam np. tradycyjny sweter z wełny owczej lopapeysur), możesz poprosić sprzedawcę o druczek Tax free. Na lotnisku będziesz musiał pokazać ten druk + dowód zakupu i sam przedmiot, nienaruszony, zapakowany przez sprzedawcę. Więcej info na ten temat: tollur.is.

– Woda – nie kupuj butelkowanej, pij kranową (byle zimną, ciepła zalatuje siarką). Zaopatrz się tylko w butelkę do napełniania.

– Zakupy – najlepiej kupować żywność w sklepach Bonus i Kronan. Warzywa i większość owoców są drogie, ale warto kupić banany (kiść za niecałe 10 zł), które są uprawianie na miejscu (!) w szklarniach geotermalnych. Fajną i tanią opcją na obiad są pieczone kurczaki w sklepach Kronan. A do śniadania czy kolacji zamiast drogiego i średnio smacznego chleba – wafle ryżowe.

Blue Lagoon – to atrakcja uważana za obowiązkową podczas pobytu na Islandii. Ale wstęp kosztuje w najlepszym razie 40 euro za osobę, a na wyspie jest wiele innych, darmowych gorących źródeł (link do mapy z nimi poniżej w akapicie Inne).

– Półki na kempingach – na wielu kempingach, np. przy kuchni znajdują się półki oznaczone (albo i nie) jako free stuff – tam można znaleźć najróżniejsze rzeczy zostawione przez turystów. Od ubrań , przez jedzenie, po naboje do kuchenek turystycznych. Jeśli akurat czegoś Ci brakuje, możesz się „częstować”. Albo zostawić coś, co ciąży Ci w bagażu.


 


PRZYDATNE STRONY I ARTYKUŁY:

 



DROGI

  • road.is – ogólna strona o drogach Islandii – kontakt do informacji o stanie dróg, możliwość sprawdzenia natężenie ruchu drogowego w poszczególnych miejscach, porady;
  • vegagerdin.is – na str. 6 i 7 mapa różnych rodzajów dróg na Islandii;
  • icetra.is – poradnik jak bezpiecznie jeździć po Islandii (a gwarantuję, że jazda po Islandii różni się od Twoich dotychczasowych doświadczeń);
  • Icelandic Traffic Signs – link do aplikacji na Androida tłumaczącej islandzkie znaki drogowe;
  • GSM BENSIN – strona na której znajdziesz porównanie cen paliw na różnych stacjach w różnych miejscowościach. Z tego co widać najbardziej opłaca się tankować na stacjach Orkan, najmniej na Shell (przynajmniej jeśli chodzi o benzynę, ceny diesla są bardziej wyrównane).

POGODA

  • en.vedur.is – pogoda na Islandii z prognozą zorzy polarnej;
  • ivefromiceland.is – kamerki, dzięki którym można podejrzeć daną atrakcję na żywo i sprawdzić aktualną pogodę;
  • guidetoiceland.is – poradnik jak polować na zorzę polarną.

INNE

  • hotpoticeland.com – genialna mapa gorących źródeł i basenów, w których można się kąpać. Nie popełnij mojego błędu i sprawdź ją przed podróżą, a nie pod jej koniec! O wielu z tych miejsc nie piszą przewodniki, a niemal wszystkie wyglądają na warte odwiedzenia. Kąpiel w takim miejscu, z takimi widokami, musi być czymś wspaniałym.
  • bssl.is – jeśli wybierasz się na Islandię w sierpniu lub wrześniu, na tej stronie (niestety po islandzku) sprawdzisz kiedy i gdzie odbywają się coroczne spędy owiec – warte zobaczenia.

***

Jeśli znasz kogoś, komu ten tekst się przyda, udostępnij mu go na Facebooku!
Chętnie poczytam jak wyglądała Twoja organizacja podróży na Islandię – porównajmy doświadczenia :)

Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Fajny poradnik i z większością porad sie zgadzam w 100%! W kwestii bagażu dorzucę tylko nietypową poradę – jeśli jedziecie na Islandię latem to warto jednak zapakować krótkie spodenki; jedna para nie zajmie w bagażu dużo miejsca, a przyda się jeśli tak jak my traficie na lato stulecia (sierpień 2012). I druga sprawa – ubezpieczenie zdrowotne. Choć Islandia nie jest w UE honorują tam karty EKUZ więc warto zaopatrzyć się w taką kartę przed wyjazdem. Ja tego nie zrobiłam bo nie wiedziałam, że ta karta tam działa i niestety drugiego dnia pobytu wydałam kilkaset złotych na wizytę lekarską, która z EKUZem byłaby darmowa :(

    • Dobra rada, my mieliśmy ubezpieczenie zdrowotne z jakiejś prywatnej firmy, ale to dlatego, że za późno się za to zabraliśmy. Przed następną wyprawą pewnie sobie wyrobię EKUZ.
      Współczuję takich przygód na Islandii, ale zazdroszczę temperatur! Podczas naszego pobytu było tak od 5 do 12 stopni, ale odczuwalna temperatura często wahała się gdzieś poniżej zera…

  • wasted

    Garść naprawdę solidnych informacji :) Dodaję do zakładek, zresztą robię tak z każdym Twoim podróżniczym postem :) Nie wyobrażam sobie w takich warunkach przemierzać Islandii rowerem :D Czyste szaleństwo :D I zastanawiam się, jak wymawia się nazwę tej jaskini, o której wspomniałaś w tekście? :)

    • Dziękuję, a z tą jaskinią to mała wpadka – kliknęłam parę przypadkowych znaków na klawiaturze, żeby uzupełnić później, kiedy sprawdzę nazwę i tak zostało :P Dzięki za czujność :)

  • Wow! Świetne zestawienie. Wszystkie przydatne informacje w pigułce. Dobra robota. :D Podsyłam artykuł koleżance.

  • chyba muszę rozwiać trochę wątpliwości i też dokończyć opisywać moją przygodę z Islandią. bo mnie się udało przejechać interior i dojechać w zasadzie w każde miejsce, które tylko sobie wymarzyłam. autostop w Islandii działa świetnie i jest totalnie bezpieczny. polecam!

    • To czekam na Twoje wrażenia z interioru. Głównie dla niego (i dla pominiętych Fiordów Zachodnich) zamierzam wrócić na Islandię, tym razem z jakimś samochodem 4×4 i pewnie na 3 tygodnie :)

      • Turystka

        Jeśli chodzi o samochód 4×4 to gorąco polecam wypożyczalnię IcePol u naszych chłopaków z Polski. Samochody nie są nowe ale przejechaliśmy Islandię tam i z powrotem, do tego mają niskie ceny :)

  • Wow, bardzo przydatny i pełny interesujących informacji wpis! Podróż na Islandię strasznie mi się marzy, muszę zapisać Twój link, by przed wyjazdem wszystko dokładnie zaplanować :)

  • Przemek

    Interesujący tekst, ale Islandia pozostanie tylko w sferze marzeń :) Nigdy nie wsiądę do samolotu ;)

  • Choć jestem raczej ciepłolubna, Islandię z przyjemnością by zwiedziła. Szkoda, że koszt takiej wyprawy dla dwóch osób jest niestety dość wysoki… Ale kto wie, może kiedyś się uda :)

  • Rewelacyjne zestawienie <3 Jak się w końcu zabiorę za planowanie to na pewno tutaj wrócę :) Dzięki! :)

  • Mega zazdroszczę :) Mnóstwo ciekawych informacji, mam nadzieję, że w przyszłości Twoje rady będę mogła wykorzystać :)

  • Niesamowicie przydatny post, muszę go sobie zapisać. Uwielbiam internet za to, że tak łatwo można zdobyć informacje o podróżach i wiele się dowiedzieć. Bardzo się cieszę, że podzieliłaś się kosztami, wiele osób nie chce tego robić publicznie, a przecież to niesamowicie ważne i taka świadomość kosztów pozwala uniknąć wielu rozczarowań. :)

  • Myślałam, że koszty są większe, a widzę, że jest… po prostu tanio :D Naprawdę spodziewałam się o wiele większych kosztów, a patrząc jeszcze na zestawienie z lusterko.net widzę, że można sobie całkiem niewielkim kosztem ogarnąć taką przyjemność. Zwłaszcza jak porównam sobie ceny np. z tymi we Włoszech, to wcale dużo więcej nie trzeba wydawać na podróżowanie „normalnym trybem” a nie oszczędnym.
    Fajne kompendium dla kogoś kto planuje taki wyjazd :)

    • Ze mną było tak, że mogłam albo odkładać tę wymarzoną Islandię w nieskończoność, albo po prostu maksymalnie obniżyć koszty. No i się udało. Przygoda niezapomniana, choć jednak mimo wszystko wolałabym mieć większy budżet i spać pod dachem :))

  • Z każdym kolejnym postem utwierdzam się w przekonaniu, że Islandia to NIESAMOWITY kraj!

  • Czekałam na ten wpis… No i się doczekałam :) Spodziewałam się większej ekstremy cenowej. Bo relacja koszta – jakość jest nieporównywalna. Podobne ceny ma tygodzień jakiegoś plażing-all inclusive w kurorcie, gdzie jedyną rozrywkę zapewnia barman przynosząc drinki z palemką prosto do leżaka, a człowiek żywi się wyłącznie gumowato-białymi kalmarami.

    • Powiem Ci, że i takiego wypoczynku chciałabym kiedyś zaznać, bo nigdy nie byłam na all inclusive. Zastanawiam się tylko, jak szybko by mnie zaczęło podczas niego nosić :)

      • Mi po 3 dniach krewetki zaczęły wychodzić uszami, czyli jeszcze przed półmetkiem. Nigdy więcej!

  • Koniecznie trzeba jeszcze zabrać czapkę i rękawiczki, niezależnie od pory roku. Przyda się tez chusta na szyję.

    • Napisałam o tym pod zdjęciem butów ;)
      EDIT: Ale w sumie warto przenieść to na listę wyżej bo inni też mogą przeoczyć.

  • O matko! Jak tam pięknie! Przyznam szczerze, że Islandia nigdy nie była na mojej liście „do zwiedzenia”. Zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do Dubaju czy do Stanów, sama nie wiem czemu. Marzę również o Irlandii i Norwegii, ale Islandia? :) Nigdy w życiu :) Aż do przeczytania tego posta i zobaczenia tych wspaniałych zdjęć! Kiedyś tam na pewno polecę!

  • Beata Isia

    jak tam pięknie!

  • Dzięki za podlinkowanie :) Jeśli chodzi o przewodnik, to ja bardzo polecam ten Lonely Planet (niestety tylko po angielsku). Zaczytywałam się w nim na Islandii i to właśnie z niego dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Zamawiałam na brytyjskim amazonie, ale wiem, że są też na allegro.

  • Ostatnio coraz częściej trafiamy na tego typu wpisy po różnych miastach, czy krajach. Jest to bardzo przydatna rzecz, gdy zechcemy wybrać się w któreś miejsce. Dzięki!

    • Popieram, wszystkie informacje zebrane w jednym miejscu, sama chętnie z takich wpisów korzystam.

  • Bardzo przydatny opis. Na pewno do niego powrócę, gdy będę chciała wybrać ten kierunek; nie ukrywam, nęci mnie bardziej Grenlandia, ale tam z kolei ciężko się dostać. Póki co: zimę mamy tutaj, zatem jak to zwykle około grudnia bywa; zaczynam czytać o Hawajach :-D

    • Też marzę o Grenlandii! Chciałabym wyjechać tam latem żeby przejść trasę Arctic Circle Trail.
      A wiesz, w sumie tam droga wiedzie najczęściej przez Islandię :D No chyba że leci się prosto z Danii.

      • PROSTO z Danii! Dla mnie PROSTO to jest z Krakowa – ewentualnie :-D
        No, ale byłabym w stanie się poświęcić :)
        Jeśli przez jakiś zaplanowany przypadek byłaś w Anglii, Irlandii lub Szkocji, bardzo chętnie poczytam!

        • Nie, nie byłam jeszcze, przyznam że wcześniej w ogóle nie ciągnęło mnie w te strony, ale już chyba dojrzałam do tego żeby chociaż zobaczyć Londyn ;) podejrzewam że wybiorę się tam w przyszłym roku.

      • Jakiś czas temu były na Grenlandii organizowane wolontariaty w ramach workcampu. Z tego co pamiętam to miesiąc w Tasiilaq, praca przy remoncie muzeum albo biblioteki. Jedynym wymogiem był zakup biletów lotniczych (niestety to zawsze jest największy koszt), ale za to jedzenie i nocleg za darmo:) No i możliwość zobaczenia tego kraju z nieco innej perspektywy. Ja tak zaczynałam z Islandią, w 2011:) Też od workcampu.

  • Rewelacyjnie jest wrócić, a jeszcze lepiej zostać na dłużej. Pomimo zimowych sztormów:)

    • Cały czas kombinuję, jak tam wrócić na dłużej! O dowolnej porze roku.

      PS – już mnie zwabiliście na bloga, będę śledzić :)

      • :) Właśnie szykujemy się do jutrzejszego sztormu, prognozy są lekko ekstremalne:) Blog jest w formie raczkującej i powstał w ramach połączenia dwóch innych – islandzkiego i norweskiego (bo kto by mógł pomyśleć, że tak się życie potoczy…:) Trzymaj się ciepło, wysyłamy dobre, islandzkie moce. A jak będziesz w okolicach Półwyspu Snaefellsnes to koniecznie daj znać.

  • Wow ale niesamowity poradnik! Ujęłaś wszystko tak szczegółowo i dostępnie!
    Planujesz kiedyś wrócić na IS? Ja Każdemu polecam wycieczkę w większym gronie (koszty się rozłożą), a bilety teraz naprawdę można bardzo tanio upolować :)

    • Mam w planach, właśnie jak będę miała więcej pieniędzy do dyspozycji, bo chciałabym wtedy i przyjechać na dłużej, tak żeby zdążyć zwiedzić też fiordy zachodnie, które całkiem pominęłam, i pójść na wycieczkę na lodowiec, i pojechać na rejs w poszukiwaniu wielorybów, wjechać samochodem 4×4 do interioru + parę jeszcze takich innych rzeczy, na które nam zabrakło właśnie czasu i pieniędzy.
      Dobrze że chociaż teraz już można tanio polecieć z Polski Wizzairem :) No i że mamy więcej doświadczenia na następny raz :)

      • Adam

        Parę dni temu wróciłem z Islandii. Leciałem WizzAir. W tamtą stronę 3,5 godziny opóźnienia! Jako rekompensatę za opóźnienie dali bułkę z żółtym serem i małą wodę :-)
        Ale za to w drodze powrotnej już tylko 1 godzina opóźnienia. Super :-)
        Nadmieniam, że żadne inne linie lotnicze nie miały opóźnień.
        Jeśli macie do wyboru innego przewoźnika to nawet się nie zastanawiajcie.

        • Szalona ta rekompensata :D
          Ale wiesz co, myślę, że gdybym miała lecieć w dwie strony za np. 500 zł jak często w Wizzairze się zdarza, to chyba bym nawet to zniosła :)

          • Adam

            500 zł? To chyba w jedną stronę? I jakiś „last minute”. OK, można polować na last minute jak jedziesz pod namiot i żadne terminy Cię nie obligują. Jak masz rezerwacje pod dachem a przede wszystkim zapłacony samochód w wypożyczalni to czekając na last minute można się obudzić z ręką w nocniku.
            Poniżej masz linka to mojej stronki z opisem tegorocznej eskapady.
            https://sites.google.com/site/mojaislandia2016/
            Ja co prawda miałem inne priorytety i wyprawa do najtańszych nie należała ale można tam znaleźć pewne szczegóły techniczne, których nie ma na Twojej stronie.
            A w każdym razie jest tam chyba pełna lisa atrakcji islandzkiego południa (położenie na mapie). To się zawsze może przydać :-)

          • Widziałam już kilka razy takie promocje (obserwuję strony i fora wyłapujące takie rzeczy), najczęściej po sezonie, albo wiosną albo jesienią, niekoniecznie last minute. Jak ktoś już był latem, to czemu dla odmiany nie spróbować takiego wydania Islandii :)

            A co terminów, to pewnie Cię zaskoczę, ale na 8 noclegów w Islandii tylko jeden mieliśmy zabukowany wcześniej. Całą resztę ogarnialiśmy na miejscu, na bieżąco decydując też gdzie się danego dnia zatrzymamy na noc. I nie było z tym żadnych problemów. Czyli można :)
            Podobnie z samochodem – rezerwowaliśmy go wprawdzie 2 miesiące wcześniej, ale i tuż przed wyjazdem byłyby dość podobne ceny.
            Wszystko dlatego, że nasza podróż miała miejsce pod koniec września (swoją drogą chyba mieliśmy szczęście, bo pogoda trafiła nam się bardzo łaskawa).
            Jeśli ktoś planuje wizytę między czerwcem a sierpniem to rzeczywiście lepiej, żeby nie nastawiał się na zbyt wielki spontan.

            Dzięki za linka, jest tam parę przydatnych stronek których nie znałam. No i mapy, zdjęcia i recenzje hoteli też się na pewno komuś przydadzą.

  • Świetny post! Chciałabym lecieć w przyszłym roku i na pewno Twój poradnik będzie dla mnie całkowitą podstawą. Czy przed wyjazdem patrzyliście może na ilość couchsurferów na Islandii? ;-)

    • Dzięki!
      My nie braliśmy pod uwagę nawet couchsurfingu, ale sprawdzałam, że z kilku tysięcy islandzkich couchsurferów w serwisie, zweryfikowanych i takich, których logowali się tam w ciągu miesiąca jest tylko… 25. Słyszałam też od innych, że z odpisywaniem na wiadomości jest średnio. Ale sytuacja może się zmieniać na bieżąco :)

      • To faktycznie słabo… No nic, dziękuję za odpowiedź ;-)

  • turysta

    Wyspa naprawde godna polecenia, szczególnie Fjordy zachodnie, wybieram sie w tym roku. Znalazłem fajny nocleg w rozsądnej cenia jak na tamte warunki . http://www.fjordguesthouse.eu

  • ellen

    Witam, bardzo przydatny wpis !! dziękuje ! Lecimy końcem czerwca – pytanie przez jakie strony wyszukiwać guesthouse’y ? Jestem trochę przerazona cenami – lecimy z 10 letnim dzieckiem – obawiam się, ze wyjazd zje nasze wszystkie oszczednosci :)

    • Prawie wszystkie nasze noclegi znaleźliśmy na booking.com, ale można też szukać po prostu przez google wpisując wybraną miejscowość + guesthouse.
      My mieliśmy zaplanowany z góry tylko jeden nocleg, resztę planowaliśmy w trasie, biorąc pod uwagę gdzie chcieliśmy spędzić więcej czasu.
      Trochę taniej (i wygodniej, dzięki dostępowi do kuchni) będzie na Airbnb, jeśli dotąd nie korzystaliście, polecam, rejestrując się z mojego linka dostaniecie 133 zł zniżki na pierwszą rezerwację o wartości powyżej 280 zł, czyli wtedy cena za jeden nocleg jest trochę znośniejsza:
      http://www.airbnb.pl/c/joannag17?s=8

  • EAgroup Pl

    my lecimy na początku września, Wasze info na pewno będą (już są) bardzo przydatne; )
    Trochę fajnych fotek: http://przegladislandzki.pl/zdjecia

  • Naprawdę przydatny i rzetelnie napisany poradnik. Zgadzamy się prawie ze wszystkim. Jedynie co do spania w namiocie na dziko mamy inne zdanie. My często tak robimy, bardzo sobie chwalimy i generalnie polecamy. Na Islandii spędziliśmy dotychczas półtora roku, bardzo dużo po niej podróżujemy i często śpimy właśnie w namiocie na dziko. Kempingów po prostu nie lubimy, wręcz nie znosimy. W sezonie dużo ludzi i hałas. Miejsce na rozbicie namiotu zawsze jakieś znajdujemy. Poza tym kempingi są otwarte najczęściej od czerwca do września. Więc po sezonie tylko na dziko, zaopatrzcie się tylko w naprawdę porządny śpiwór – my mamy takie do -16. Tak zimno nie jest nawet zimą, ale mimo to tu jest naprawdę ZIMNO. I podstawowa zasada – nie zostawiamy po sobie żadnego, dosłownie żadnego śladu. Pozdrawiamy z Islandii! :)

  • Ewa Urbanek

    Planuję ze znajomymi wybrać się na Islandii końcem września (tańsze loty, tańsze wypożyczenie samochodu, mniej ludzi, cień nadziei na zobaczenie zorzy), ale nurtuje mnie czy możliwe jest spanie na dziko pod namiotem przez te 10 dni…… ewentualnie przepleciemy to jakimiś 1-2 noclegami w cywilizowanych warunkach.

  • Ania

    Dzień dobry! Z koleżanką wybieram się na Islandię, będzie to koniec sierpnia. Mamy juz kupione bilety i ogólny plan wycieczki, nie możeby jednak zdecydować się w kwestii kampera. Wiemy, że chemy wynająć takie właśnie auto, natomiast zastanawiamy się, czy na taką pierwszą wycieczkę po wyspie wybrac się autem z napędem 4×4, czy jenak wystarczy napęd na dwa koła? Pomyślałam, że zapytam kogoś, kto już na Islandii był. Czy w głębi wyspy jest dużo miejsc, do których można dotrzec tylko korzystając z f-roads? Przyznam, że przeprawy przez rzeki trochę mnie przerażają. Na Islandii będziemy 10 dni, z tego, co czytałam, wyspę można objechać w tydzień. Teoretycznie będą więc 3 dni w zapasie. Proszę o pomoc, bo mi to auto zaraz zacznie spędzać sen z powiek! :D Z góry dziękuę :)

    • Cześć! My mieliśmy auto z normalnym napędem i omijaliśmy drogi f-roads a jednak udało nam się zobaczyć całkiem sporo. Większość popularnych atrakcji jest rozmieszczona w pobliżu głównej drogi jedynki, albo da się do nich dojechać od jedynki drogami polnymi, ale nie wymagającymi 4×4. Miejscami trzeba uważać, ale taki samochód jak na zdjęciu poniżej dał radę. Tylko raz cofnęliśmy się z drogi, bo rozlała się tam mała rzeczka i woleliśmy uniknąć problemów.
      My też byliśmy 10 dni, ale po relacjach znajomych wiem, że te 3 dni w zapasie się przydają, z pogodą bywa różnie (choć koniec sierpnia powinien być ok pod tym względem). No i objechanie wyspy w 7 dni to też dosyć szybkie tempo, sama miałam niedosyt, że w niektórych miejscach się nie zatrzymałam dłużej. Takim miejscem w którym warto spędzić nawet kilka dni są np. okolice Golden Circle, albo w zależności od tego co lubicie, sam Reykjavik i jego okolice.

      https://uploads.disquscdn.com/images/4f568b15610585ad2adfddf5df44d7d7b05eada5e8aec6f7fa34bd55eff4a31c.jpg

      • Ania

        Dziękuję za odpowiedź. Ostatnio zastanawiamy się też, jak w porównaniu z wypożyczeniem kampera wypadnie zwykłe auto plus noclegi w hostelach, b&b, czy guesthouse’ach. I znów zapytam o to ekspertów, którzy już sprawdzili to na wlasnej skórze :) Jak wygląda sprawa z kuchnią i gotowaniem w takich miejscach? W kamperze na wyposażeniu jest kuchenka, natomiast w hostelach różnie bywa. A fajnie by było móc sobie upichcić coś więcej poza kromka chleba i gorącym kubkiem :) Wtedy być może lepiej by było odpuścić kampera i wziąć auto, poszukać noclegów i móc się wykąpać w ciepłej wodzie, zjeść dobrą kolację?

        • Odpowiem na naszym przykładzie.
          Spaliśmy w 1 hostelu, 3 guesthousach i jednym drewnianym domku – takim jak czasem spotyka się u nas nad jeziorami czy w górach.
          W każdym były jakieś akcesoria do gotowania, w hostelu w Hofn dobrze wyposażona, duża kuchnia, w guesthousie w Keflaviku trochę mniejsza, ale też z wszystkim (kuchenka, mikrofala, piekarnik), w domku drewnianym mała kuchenka, w guesthousie w Egilsstadir normalna domowa kuchnia, a w Selfoss – tylko lodówka, kubki i czajnik, (pewnie dlatego że na dole była restauracja prowadzona przez właścicieli), ale i tak się to nam opłaciło, bo sam nocleg był tak tani, że spędziliśmy tam 3 dni traktując to miejsce jako bazę do podróży po okolicy i w ramach obiadu jedliśmy po prostu grillowane kurczaki ze sklepu Kronan w pobliżu:)
          Podsumowując, chyba nie ma jakiejś reguły na co się trafi. Ale wiele z tych miejsc wyszukiwaliśmy przez Booking.com gdzie są opinie gości – i tam też zwykle były informacje o takim wyposażeniu i innych udogodnieniach.

  • Żaneta

    Baaaardzo praktyczny i przydatny tekst! Planuję Islandię na wrzesień, skorzystam z rad. Pozdrawiam!

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -