Homo czy bi – nuuuda, metro i lumber – to takie wczorajsze. Teraz czas na SAPIO! Sapioseksualność – zapamiętajcie to nowe gorące słowo, bo nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie okazja, by przyszpanować nim podczas nudnych small talków w końcowych fazach imprezy. Albo wpleść je do opisu swojego profilu randkowego, zaraz po „jestem jaki jestem” (wersja męska), czy „Bóg mnie stworzył, a szatan opętał” (wersja żeńska).


Sapioseksualny znaczy tyle co „uznający inteligencję i umysł za najbardziej podniecające atrybuty u potencjalnego partnera”. Sapio w tym zlepku pochodzi – jak można się domyślić – od sapiens.

Zgodnie z powyższą definicją, ktoś sapioseksualny średnio wzruszy się widokiem falujących piersi, rozmiar D jak Daj Dotknąć, czy koszulki pękającej na naprężonym bicepsie. Ale gdy zadeklarujesz takiej osobie, że przeczytałeś całe „W poszukiwaniu straconego czasu”, albo że piszesz właśnie doktorat z analizy kosmicznego promieniowania tła w celu wygenerowania nowego modelu inflacji wszechświata… możesz spodziewać się rozszerzonych źrenic i przyspieszonego oddechu. I to nie platynowa Diners Club, a karta Mensy okaże się wytrychem otwierającym jej umysł. A następnie pewnie i rozporek.


sapioseksualny

Określenie sapioseksualny zyskało szczególną popularność, kiedy w serwisie randkowym OK Cupid wprowadzono możliwość jego wyboru jako jako jednej z preferencji seksualnych. Od tej pory ludzie, którzy cierpieli na coś, co roboczo nazywam intelektualną samotnością, zyskali pewien skrót na drodze do odnalezienia drugiej połówki. Skoro wcześniej lewak mógł wyszukać innego lewaka, buddysta buddystę, a niewolnik swoją dominę, to dlaczego ktoś, kto uważa mózg za największy z seksualnych organów, miałby mieć pod górkę.

Oczywiście, jak przy wprowadzeniu każdego nowego podziału, ukazującego, że ludzie mogą się od siebie różnić, pojawiły się też słowa krytyki. Według których sapioseksualność to nic innego, jak emocjonalna hipsteriada i wyraz odgraniczania się od sporej grupy średnio-inteligentnych, ale-przecież-takich-dobrych-i-porządnych ludzi. I że w życiu uczuciowym chodzi o to, by otwierać się na inność, niezależnie od tego, jak bardzo z tą innością jest nam nie po drodze. Bo na tym przecież polega dojrzałość!


sapioseksualni

Każda z etykietek, którą dobrowolnie na siebie nakładamy, bywa mieczem obosiecznym – od czegoś odgranicza, do czegoś zbliża. Ale w świecie, gdzie istnieją miliardy kombinacji potencjalnych udanych i nieudanych związków, tym, którzy jeszcze szukają, mogą zaoszczędzić wiele czasu i rozczarowań.

Teoretycznie, można żyć i tworzyć związek z kimś, kto intelektualnie nie przystaje do naszych standardów – spójrzmy choćby na żony wielu słynnych naukowców. I często inteligentny mężczyzna z jedynie piękną, albo dobrą i oddaną kobietą, są całkiem zgranymi duetami. Każdy z nich dostaje to, na czym mu ewolucyjnie najbardziej zależy. Gorzej wygląda to jednak w przypadku bystrych kobiet i facetów o mniej lotnych umysłach – w pewnym momencie udawanie głupszej dla dobra związku zaczyna jej się nudzić. Zapytacie – dlaczego miałaby udawać? Nawet sam Lew Starowicz radził kiedyś:


„Moja droga, jeśli jesteś bardziej inteligentna od swego partnera, ale zależy ci na tym, by ten związek przetrwał, to nie popisuj się przed nim swoją inteligencją”.


Mężczyzna jest stworzeniem, które chce być dla swojej kobiety oparciem, opiekunem i doradcą, chce imponować i łaskawie wyjaśniać jej prawidła brutalnego świata. Kiedy jednak ona sama potrafi programować, rozkręcić i złożyć na nowo komputer, albo zyskuje kolejny grant na swój doktorancki projekt, podczas gdy on od siedmiu lat próbuje obronić magistra… coś tu zaczyna zgrzytać. Jej, i jemu również, no bo czym niby ma jej teraz zaimponować?

Potwierdza to J. Rostowski, autor książki Zarys psychologii małżeństwa. Tłumaczy tam m.in., jak niekorzystna jest sytuacja, w której partnerka ma wyższe wykształcenie, niż jej partner. W naszych podświadomościach, mimo cywilizacyjnego i społecznego postępu wciąż króluje stereotyp, że to mężczyzna powinien zajmować bardziej znaczącą rolę w rodzinie. Jeśli jednak sytuacja na to nie pozwala, satysfakcja z relacji się zmniejsza.

Nie od dziś wiadomo, że mimo wybuchów gorącej namiętności u przeciwieństw, które się przyciągają, najtrwalsze związki tworzą partnerzy raczej podobni do siebie. W tym tacy o zbliżonych poziomach intelektualnych. Wróży to bowiem zbliżony sposób reakcji na wiele bodźców, czy wspólnotę oczekiwań, wartości i życiowych celów.

A odkąd wiemy, że intelekt na niektórych działa niemal jak lubrykant, można przypuszczać, że udane będzie też ich życie seksualne. Wystarczy, że w ramach gry wstępnej zaczną zwracać się do siebie wszystkimi swoimi tytułami naukowymi. Albo cytować Kanta.


sapioseksualność

  • Różnie to w życiu bywa. Mam koleżankę po kilku kierunkach studiów a jej mąż jest po zawodowce. Mimo wielu zakrętów, jego wyjazdów do pracy za granicę nigdy emocjonalnie się nie rozstawali. Tylko pozazdrościć..

    • Czasem jest też tak, że osoba po zawodówce ma podobną inteligencję jak absolwent studiów – nie umniejszając żadnemu z nich ;) Póki nie czuć między dwoma osobami przepaści, jest ok :)

      • A wiesz że to bardzo prawdopodobne :)

  • :D Jeśli chodzi o znajomość pojęć zatrzymałam się na terminie metro. Dzięki Ci dobra kobieto za tyle nowych informacji, biegnę sprawdzać co to ten lumber :P

    • Może przegapiłaś wersję nazwy lumber-, ale nie wierzę, że moda na drwalo-seksualnych całkiem Cię ominęła :D

      • no właśnie znałam ją pod nazwą drwaloseksualizm, przynajmniej tyle że z „stworzyli” polsko-brzmiący termin :D

    • Ja zatrzymałam się na drwalo, głupota tych coraz to nowych trendów, które wcale nie opisują seksualności a tylko trendy, mnie rozbroiła.

  • Talk nerdy to me … po prostu mnie rozwaliło ;) Już kilkukrotnie usłyszałam od facetów, że są sapioseksualni. Zawsze wtedy mówię sorry nie mam doktoratu, więc za Was się nie biorę ale moja brzydka koleżanka ma… no ale oni jakoś tak dziwnie jednak reagują chyba nie tylko o mózg im chodzi ;).

  • Nie wiedziałem, że jest takie określenie. Czas zaktualizować profile… Ale z tym gifem nie trafiłaś. Nie określiłbym Caroline jako nieprzeciętnie inteligentnej.

  • Marta Maksylewicz

    Pamiętam (jakby to było wczoraj) sytuację, kiedy byłam piątkową uczennicą, a podobał mi się chłopak, który raczej nie troszczył się o swoją edukację. Ciocia, która o tym wiedziała powiedziała mi, że chłopcy nie lubią mądrych dziewczyn. Życie zweryfikowało, że faktycznie tak jest. Tylko inteligentny, wykształcony i niezakompleksiony facet umie docenić mądrą kobietę :)

    • Z naciskiem na niezakompleksiony ;)

    • Madix

      Widzę, że post sprzed roku, ale pozwolę sobie i tak odpowiedzieć ;)

      Nie za bardzo rozumiem, skąd takie opinie „chłopcy nie lubią mądrych dziewczyn” się biorą…

      Już trochę lat po tym świecie chodzę i nigdy nie miałam tego typu problemu z mężczyznami. Normalnie rozmawiamy na tematy społeczne, ekonomiczne, technologiczne, naukowe i nie widziałam nigdy, aby jakiegokolwiek to przestraszyło – wręcz przeciwnie, kiedy okazuje się, że mamy podobne zainteresowania albo że mnie interesują jego naukowe zainteresowania, zawsze nawiązuje się fajna nić porozumienia, a to, że chętnie słucham i potrafię dodać od siebie jakieś odkrywcze myśli nawet wtedy, kiedy nie jestem większym znawcą w temacie, budzi do mnie szacunek, ale nie onieśmiela, bo się w żaden sposób nie wywyższam i nie próbuję pokazać, że jestem najmądrzejsza, a ktoś głupszy.

      Zdarzyło mi się rozmawiać o matematyce nawet z najbardziej zagorzałymi jej wrogami i to również były interesujące dyskusje. Większość rozmówców otwarcie wyraża zachwyt, że „z Tobą to można pogadać o wszystkim, a nie tylko dupie Marynie”, ale że chętnie i o dupie Marynie rozmawiam i lubię śmieszkować, rozmawiać także na błahe tematy dla rozluźnienia atmosfery, to zwyczajnie ludzie czują się przy mnie dobrze bo wiedzą, że mogą wyciągnąć sobie przy mnie kijki z tyłków, a to im bardzo odpowiada :)

      U mnie jest może taka różnica, że ja facetów traktuję jak kumpli, a nie jak potencjalnych kandydatów na partnerów. Nie widzę żadnych różnic w budowaniu relacji między mężczyzną a kobietą – do wszystkich podchodzę tak samo, niezależnie od ich płci. Skoro nie onieśmielam kobiet moją inteligencją, to czemu facetów mam onieśmielać? Nie rozumiem dlaczego niektórym się tak dzieje. Spotykam dużo więcej facetów niż kobiet i wszyscy zachowują się w stosunku do mnie zupełnie normalnie, i tak samo jak nie przeszkadza im inteligencja ich kolegów tak samo moje również i nie rozumiem, czemu niby mieliby mnie traktować inaczej niż mężczyznę – przecież też jestem człowiekiem. Około z 1 na 100 osobą nie jestem się w stanie dogadać, ale nie ma znaczenia, czy to jest kobieta, czy mężczyzna, tylko jaki kto ma charakter.

      W dodatku zakompleksionych kobiet jest więcej niż mężczyzn, więc dziwi mnie trochę, jak ktoś mówi, że ciągle trafia na niepewnych siebie chłopców.

      • Marta Maksylewicz

        O, jak fajnie, że napisałaś! :)
        Natomiast mi chodziło o sytuacje stricte w związkach i to w przypadku kiedy kobieta ma przed nazwiskiem mgr, a mężczyzna może pochwalić się tylko maturą lub czasem nawet i nie. Kiedy strony są sobie równe lub to mężczyzna jest lepiej wykształcony sprawa już wygląda inaczej. Chodziło tylko o przypadki w związkach i tylko takie, kiedy kobieta ma w papierach, że jest „mądrzejsza”, że tak to brzydko spłycę :)
        To jest zależność, którą potwierdził praktycznie każdy taki przypadek w mojej rodzinie i wśród znajomych rodziców. Jakieś dziwne docinki w stylu ‚taka uczona jesteś, a żarówki zmienić nie możesz?”, „tyle lat nauki, a kto pinionżki przynosi do domu?” i te pe. No niestety :(
        Moi znajomi mężczyźni też cenią sobie wartościowe tematy popularno-naukowe i ja jestem jak najbardziej za tym, żeby takie prowadzić! :)
        Bardziej chodziło mi o to, że trzeba bacznie obserwować potencjalnego kandydata na partnera (o gorszym wykształceniu) czy nie wysyła jakichś niepokojących sygnałów. Bo życie z takowym może być naprawdę ciężkie.
        Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że już rozumiesz moje intencje :)

        • Madix

          Hm, czyli chodzi Ci o sytuacje, gdzie ktoś faktycznie ma kompleksy na punkcie braku wykształcenia, które próbuje odreagować, udowadniając drugiej połówce, że jest za bardzo „ą, ę”? To akurat jest faktycznie okropne :(

          I to nie tylko w związkach i nie tylko odnośnie wykształcenia – niestety ostatnio na własnej skórze miałam nieprzyjemność doświadczyć takiej zwykłej ludzkiej zazdrości objawiającej się chamskimi / głupimi komentarzami, które miały na celu głównie obrócić moje sukcesy w porażki… Bardzo nieprzyjemne doświadczenie. Oby jak najdalej od takich ludzi… gorzej, że – jak teraz widzę – dopóki nie zaczniesz wybijać się przed szereg to możesz tej zazdrości w ogóle nie czuć, bo może jej w ogóle nie być – dopiero kiedy przyjdą prawdziwe sukcesy okazuje się jasno, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem.

          Bardzo współczuję wszystkim osobom, u którym przez wiele lat w związku było naprawdę ok, ale dopiero po paru latach partner zaczął odczuwać frustrację z tego, że został w tyle, i zamiast przekuć ją w motywację do pracy nad sobą to zaczyna wylewać żale na partnera… Dobrze jest jak widzimy te sygnały wcześniej, jak piszesz, ale po moich ostatnich doświadczeniach nie wiem, czy to takie łatwe do rozpoznania. :/

  • Po pierwsze, nie słyszałam jeszcze tego o Szatanie. Lofciam, musze się gdzieś tak opisać.

    Po drugie cierpię na intelektualną samotność. I kiedy odkrywam ze facet jest głupi przestaje mi się on podobać. Totalnie.
    Ale nie wielkość biblioteki mi nie imponuje. Doktorat nie nagrzewa, a mądre słowa nie budzą we mnie myśli rozplodowych.

    I w ogóle lubię cycki i brązowe oczy. To jestem sapioseksualna, czy nie?

    • To może jesteś wybiórczoseksualna? :D

      • Podoba mi się! Ale gdyby jeszcze tak z angielska to nazwać, żeby było trendi, randomseksualna w sensie…
        Poznałam swoje prawdziwe ja #krasnalodkrywca <|:^D

        • Randomseksualna, nieźle. Lepiej to szybko opatentuj, będą Cię potem wspominać w tych wszystkich artykułach jako „osobę, która pierwsza użyła tej nazwy”. I może ten dzień będzie uznawany kiedyś za święto!

          • Jutro (bo lepsza oglądalność )opublikuję to na FB. Znam wielu takich, co się pod tym podpisze.

        • ale randomseksulana to takie, że przypadkowo … ja bym wzięła selectivesexual ;)

          • Ale to nigdy nie wiadomo na kogo wypadnie <|:^P A selective się źle kojarzy, tak spożywczo…

          • hmmmm no w random jest więcej przygody, więc nie będę odbierać Ci zabawy ;) ha ha ha

    • Amelia Kodeka

      po co Ci facet, skoro lubisz cycki? ;p

      • To się wcale nie wyklucza. No i intelekt to mają obie płci, chyba.

  • Rany, to jest osobna orientacja?! Od zawsze powtarzam, że najseksowniejszym organem jest mózg :-) Mojego obecnie-męża poznałam przez internet i zakochałam się najpierw w tym, jak i na jakie tematy ze mną rozmawiał. To było 14 lat temu :-) Do teraz potrafię słuchać jak urzeczona, kiedy opowiada o programowaniu, piwach, historii muzyki czy innych rzeczach, o których ja mam nikłe pojęcie.

    Wizualnie też mi się podoba, oczywiście, ale uczucie pojawiło się jeszcze zanim go zobaczyłam.

    Z Rostowskim zgodzić się nie mogę. Przede wszystkim dlatego, że posiadanie lub nieposiadanie dyplomu studiów wyższych nie jest skorelowane z poziomem intelektualnym. Aż dziw, że taki specjalista nie zdaje sobie z tego sprawy.

    Śmiem przypuszczać, że istnieją liczne przykłady idiotów z tytułem magistra czy nawet doktora oraz równie liczne elokwentnych i oczytanych absolwentów technikum. Zwłaszcza jeśli w przypadku tych pierwszych mowa o posiadaczach nowej matury z dyplomem z filii prywatnej uczelni z Pcimia Dolnego :-P

    • To są zalety poznawania ludzi przez internet – najpierw odkrywają przed nami swój umysł, dopiero potem jest konfrontacja tego z wyglądem i sposobem bycia :)

      Rostowski wydał tą książkę w 87, więc można podciągnąć to pod fakt, że była to końcówka czasów, kiedy tytuł rzeczywiście coś znaczył i nie był rozdawany na lewo i prawo, jak dzisiaj. No i istniała dzięki niemu rzeczywiście szansa na nieco lepszą, bardziej prestiżową pracę. Ale generalnie dalej bardziej skupiał się na samym poziomie intelektualnym.

  • No kuźwa, to o mnie! Chociaż ja też, podobnie jak Hai Le, nie jaram się doktoratem albo biblioteką… Po prostu facet musi być inteligentny, a to wychodzi w rozmowie. Jeżeli jest w stanie prowadzić konwersację z fajerwerkami to ma jakieś +miliard do seksapilu <3

    • +1

      • dokładnie tak. ale podobno Bliźnięta tak mają :D

        • Jeśli jesteś typowym Bliźniakiem to musisz być straszną gadułą :)

          • Jestem dość typowym Bliźniakiem i gadułą również ;)

          • Arkadiusz Weiss

            Też jestem bliźniakiem :-)

          • U Ciebie ta gadatliwość się sprawdza? :)

          • Arkadiusz Weiss

            Przyznam że z osobami nieznajomymi mam zerowy kontakt, raczej zawsze byłem cichym człowiekiem dla nieznajomych czy osób znanych tylko z widzenia, z kolegami w szkole których nie znałem czy nie potrafiłem się zaprzyjaźnić też nie rozmawiałem. Pewnie to zamkniecie na nowe znajomości wynikło z tego że byłem niezrozumiany czy wyśmiany gdy poruszałem tematy trudne, techniczne, czy o dobroci, wrażliwości , jednak znaczna większość facetów potrafi tylko przeklinać i szuka kogoś z kogo się ponabijać gdy tak nie robi. Otwierałem się tylko dla kilku przyjaciół , nie były to głośne rozmowy ale ciągłe i stabilne bez agresji i kłótni, tak na spokojnie parę minut przerwy , parę zdań :-) ale wszystko szczerze i bez „maczowania” czego nie znoszę bo takie rozmowy nie służą rozmowie tylko budowaniu kogoś ego i krzywdzenia drugiej osoby. Dość długo trwało zaprzyjaźnienie się z kimś, musiałem poznać jego zamiary, zachowanie względem innych i mnie. Dziś jakby szybciej by mi to poszło ale dlatego że mam braki przyjaźni. Nie raz przez to bardzo oberwałem ponieważ ufałem bezgranicznie, a ktoś nagle chciał mnie zniszczyć, tak po prostu znienacka, nie mogłem w to uwierzyć że ludzie potrafią tak świetnie „grać”, bardzo to bolało. Miesiące się zbierałem po tym. Mama mówi że jestem gadułą ale na ogól ludzie z zewnątrz widzą mnie jako niemówiącego wcale.

          • Była Żona Misia Zdradzacza

            Arkadiuszu, masz po prostu zespół Aspergera :)

          • Arkadiusz Weiss

            Chyba nie, w opisie objawów jest np. ‚brak empatii’ , gdzie ja mam jej za dużo. Ludzie z wiekiem czują większą wrogość innych dorosłych a ja mam nadzieję że tak nie jest. Co prawda nie znajduje potwierdzenia w tym co myślę ale miło jest żyć nadzieją , bo w końcu taka możliwość istnieje :-).

          • Była Żona Misia Zdradzacza

            Empatia a wrażliwość to dwie różne sprawy. Opis wskazuje na Aspergera :)

          • Arkadiusz Weiss

            Nie wygram , ale ja nie bardzo widzę :-), może trochę ale daleko do 100%, bardziej połowicznie a nawet minimalnie mniej.

          • Nie diagnozujmy się przez internet na podstawie paru zdań :)

  • To o mnie! Super, teraz będę zakwalifikowana jako hipster, nie jako dziwoląg :D Od zawsze twierdziłam, że mózg jest najseksowniejszym organem człowieka, a koleżanki wmawiały mi, że będzie mi trudno znaleźć faceta. No popatrz, jakoś żyję, mam się dobrze, a związek kwitnie. #talknerdytome

  • Amelia Kodeka

    Właśnie tak najłatwiej znaleźć miłego, opiekuńczego chłopaka, dobrze się uczą, ich wiedza zapiera dech w piersi a inteligencja nie pozwoli żyć w biedzie, jest zawsze o czym z nimi porozmawiać i nawet przeciętna dziewczyna ma szanse, bo to trochę zakompleksione nerdy :)) Przepraszam za szczerość :x

  • Mądry facet jest dla kobiet interesujący, bo dobrze wróży na przyszłość – będzie pewnie dobrym partnerem i dobrym ojcem. Natomiast jeśli chodzi o takie szybkie podniety to u mnie zgrabny tyłek i spojrzenie spod firanki rzęs wygrywa. Czuję się teraz niezwykle płytka, ale nie zamierzam kłamać, że jest inaczej.

    • Mądrość, wiedza czy inteligencja akurat mogą zwodzić podobnie jak ładne oczy i krągła dupcia, jeśli chodzi o skill życiowy, jakim jest utrzymanie związku i bycie dobrym rodzicem. Ale po chwilowym omotaniu przez ulubione przymioty często się orientujemy, że encyklopedię to on zna na wyrywki, ale partnerka go już niewiele obchodzi.

    • <3

  • Wow! Pierwsze słyszę, ale to jednak wiele tłumaczy. Dla niektórych ładna buzia to nie wszystko. Fajnie jak iskry przeskakują między genitaliami, ale jak przeskakują między mózgami… Ach. :)

  • Nie zapominajmy, że ~seksualność może mieć wiele wymiarów na raz. Na przykład ja jestem przy okazji introseksualna – podniecaja mnie tylko zamknieci i cisi introwertycy, których tak przyjemnie się rozpakowuje z tych ich warstw, a przy okazji ateoseksualna. No, nie mogę przemóc się do wierzących, nie wyobrażam sobie kogoś takiego jako ojca moich dzieci. Naturalnie trzymam się od nich z daleka, tak samo, jak od ekstrawertyków.

    • O, a to Twoja własna nazwa, czy spotkałaś się już gdzieś z tym wcześniej? Ateoseksualna – ciekawe :)

      • Chyba nigdzie żadnej z tych nazw nie widziałam wcześniej, ale nie upieram się, że nie istnieją :)

  • Mam niejasne wrażenie, że to jest orientacja występująca wyłącznie u kobiet…

    • Na szczęście nie tylko :D

      • Ja może jestem inny, ale tak jak nie śmieszy mnie Cygan (biedny człowiek), tak ten też nie. Szkoda mi go :/

        • A ja tam myślę, że mimo całej beki na jego temat jakaś dziewczyna się do niego odezwała i znalazł swoje szczęście :)

          • Good point, od razu się uśmiechnąlem :-)

          • Justyna Szkocka

            Podobno on popełnił samobójstwo ale nie wiem czy jest to prawda..

          • Są jakieś źródła które o tym mówią?

    • hahaha :) dobre! podejrzewam, że masz rację aczkolwiek jak wszędzie są wyjątki od reguły. :)

  • Już myślałem że to coś dla mnie ale brak reakcji na falujące piersi? Jednak nie, idę jukac dalej

  • Pierwszy raz słyszę ten termin…co to się porobiło! Ale racja, kiedyś zostałam na noc, tylko dlatego, że na półce zobaczyłam dwie dobrze znane i drogie mi książki….

  • I wszystko jasne – a ja tyle lat paczam w lustro i zastanawiam się, co ta moja MałaŻonka we mnie widzi :)

  • Jak dla mnie to zabawne :P
    Chociaż racja, ja nudziłabym się z kimś, kto nie interesuje się tym, co ja. No bo jak to tak- ja opowiadam o studiach, nowych książkach które muszę przeczytać itp. a moja druga połówka gada i tym, jak to pili z majstrem na budowie? Raczej szybko bym zaczęła się nudzić, a on szybko stałby się zazdrosny o moje niekończące się dyskusje z ludżmi o podobnych zainteresowaniach, jak ja. No i nie wyobrażam sobie, żeby mój facet przeklinał, albo robił rażące błędy językowe, bryy. Jestem snobem i muszę szukać sobie drugiej połówki wśród snobów :P
    Fakt, mężczyźni lepiej się czują, gdy wiedzą więcej. Doskonale obrazują to moi rodzice- obydwoje mają magistra z historii, ale to zawsze tata wie więcej, i uparcie mamę poprawia. Zresztą, spotkałam w życiu sporo facetów, którzy nawet bez planów matrymonialnych lubili szpanować przede mną swoją wiedzą.

  • Anita Barbara

    Kolejne orientacje powodują u mnie dezorientację. Ja tam prosta dziewczyna jestem i póki co podstawowe męskie elementy erotyzujące robią na mnie spore wrażenie. Z dodatkiem sapio nawet piorunujące. Byle nie przesadzić. Bo te tytuły, Kanty, i inne szeptane w uszko, to już odrobinę dewiacja jak dla mnie. Kto wie, może kiedyś przejdę do tego kręgu wtajemniczenia. Wątpię jednak czy w tym życiu :)

  • Ja tam mruczę, jak widzę znaki diakrytyczne i przecinki.

  • Lubię, ale…. :) no właśnie bez przegięć inne aspekty i dewiacyjki są równie ciekawe :)

  • Ciągle coś nowego w tych tematach. Kurczę już się gubię w tych seksualnych upodobaniach, a raczej określeniach upodobań. :)

  • O tym pisali już wcześniej tylko nie używali tego określenia, które nie podoba mi się. Natomiast zgadzam się z tym, że cycki grawitacja przyciągnie do siebie, stracą swój urok i blask a intelekt odpowiednio pielęgnowany (bez skalpela) będzie dalej przyciągał.

  • Podobno kobiety najbardziej ceniu u facetow poczucie humoru, ale to nieodlacznie wiaze sie z inteligencja, ale nie tylko. Chyba wszytkie w pewnym sensie jestesmy sapioseksualne i w tym caly bol (dlatego czasami tak trudno znalezc nam te druga polowke). Pozdrawiam serdecznie Beata

    • A próbowałaś to ugryźć z drugiej strony? ‚Lubię tańczyć, podróżować i smiać się, a i jeszcze kocham zwierzęta’ – moim zdaniem, znalezienie wyjątkowej drugiej połówki dla faceta jest porównywalnie trudne.

  • Potwierdzam wszystko – im bardziej kobieta inteligenta i zarzadzajaca rodzina/domem, tym ciezej ma w zwiazku. Ech, te stereotypy mezczyzny Pana i Wladcy.

  • Właśnie dowiedziałam się, że jestem sapioseksualna :) Wydaje mi się, że partnerzy, którzy są podobni intelektualnie mogą łatwiej się ze sobą dogadać w kwestiach ich różniących (bo zawsze się czymś różnimy, sęk w tym jak bardzo i jak sobie z tymi różnicami radzimy) :)

  • Talk nerdy to me ;DDD Wyborne

  • Arkadiusz Weiss

    Mnie imponuje jak dziewczyna jest rzeczywiście inteligentna, mając naście lat i rozmawiając z taką osobą aż mi się oczy skrzyły :-). Potem jednak moje zainteresowania nauką rosły a dziewczyn spadały i już więcej tego uczucia nie przeżyłem. Ja jednak polecam dziewczyną mądrzejszą od siebie :-), ale ważne aby to zrozumieć i zaakceptować – czerpać z niej to intelektualne dobro i cieszyć się nią :-) a nie udawać „nad mężczyznę” co wie wszystko, a w rzeczywistości potrafi tylko browary opróżniać, klnąc czy brać sterydy co teraz jest modne aby być prawdziwym mężczyzną.

  • Arkadiusz Weiss

    Niedawno jechałem pociągiem, była obok mnie para dwudziestoparolatków , dziewczyna chciała porozmawiać z nim a on zainteresowany tylko grą na smartfonie, facet bardzo przypakowany sterydami, mocno przystojny. Nie zauważał jednak jej potrzeb intelektualnych w ogóle :-(, próbowała go wiele razy zainteresować rozmową ale nic z tego. To to taki przypadek ‚doskonały’ :-), stereotypowy w 100%, wybrała gościa bo miał super ciało i twarz.
    Według mnie nie ma lepszego wyboru jak inteligentna i mądra dziewczyna – same zalety, jednak ten ‚gatunek’ ginie, choć nadal jest więcej kobiet nastawionych na rozwój umysłu niż mężczyzn.