mity o introwertykach

19 mitów o introwertykach – oto czym NIE jest introwersja!

Jakiś czas temu rozmawiałam ze znajomym o swoich blogowych planach, zdradzając, że zbieram się do zrobienia czegoś nieco kontrowersyjnego, reportażu, który będzie w pewien sposób wejściem w świat tabu. Pierwszym pytaniem, jakie po tym wyznaniu usłyszałam było:
 
– a to nie jest tak, że jako introwertyk WSTYDZISZ SIĘ przeprowadzić taką rozmowę? 
Momentalnie wymieszało się we mnie kilka odczuć: konsternacja, chęć pacnięcia się w czoło wiadomym gestem i jednocześnie spore rozbawienie. Uświadomiłam sobie po raz kolejny, jak niewiele ludzie wiedzą o introwertyzmie i jak łatwo kierują się mitami na jego temat.


W świecie, w którym tak bardzo ceni się umiejętność sprzedania się, szybkiego nawiązywania kontaktów, publicznych wystąpień, bycia towarzyskim, widocznym i pro-społecznym, z czasem można nabrać przekonania, że introwertyzm jest pewnego rodzaju skazą. Jak wyznała Emma Watson: „jeśli różnisz się w jakiś sposób od ekstrawertyka, (społeczeństwo) sprawia, że myślisz o sobie jakby było z Tobą coś nie tak”. Aż nierealne wydaje się, że jeszcze kilkaset lat temu to introwertyk był ideałem osobowości, podczas gdy ekstrawertyczne zachowania piętnowano i uważano za wyraz nieokrzesania czy braku kultury. Nie żebym tęskniła za tamtym okresem – odczuwam jako niesprawiedliwość promowanie JAKIEKOGOLWIEK typu zachowań i charakterów. Zbyt łatwo przychodzi nam popadanie w skrajności i krzywdzące wartościowanie: białe – dobre, czarne – złe. Tymczasem i w bieli, i w czerni można znaleźć szereg zalet, a najpełniej da się z nich skorzystać, kiedy zaczynają się nawzajem uzupełniać i ze sobą współpracować.

Światu potrzebna jest różnorodność, jeśli więc introwertyzm jest Wam obcy, postarajcie się trochę lepiej zrozumieć swoich intro-znajomych i  nie próbujcie za wszelką cenę przeciągnąć ich na ekstra stronę mocy – z pewnością zyskacie ich wdzięczność, a być może stworzycie razem wyjątkową relację.To jak… jesteście gotowi na pogrom mitów?

 

 

1. Jesteśmy albo introwertykami, albo ekstrawertykami

Warto wiedzieć, że introwersja i ekstrawersja występują u ludzi w różnym natężeniu. W rzeczywistości mało kto jest skrajnym introwertykiem lub ekstrawertykiem, w ten sposób opisuje się bardziej kierunek, w którym zmierza życiowa aktywność danego człowieka i cechy, które w nim dominują. Najwięcej ludzi jest ambiwertykami, co oznacza, że w pewnych wymiarach zwracają się ku wnętrzu, w innych – na zewnątrz, a żadna z tendencji nie przeważa. Ilość ekstra- , intro-, i ambiwertyków w społeczeństwie opisuje z grubsza rozkład Gaussa.
 

2. Introwertycy to niewielka mniejszość

Różne statystyki podają, że w społeczeństwie jest od 25 do 40% introwertyków, więc to nie do końca taka mała mniejszość… Możemy jednak się tak czuć, bo ze swoimi nienarzucającymi się osobowościami mniej rzucamy się w oczy.

 

3. Introwertycy są nieśmiali

Przyznaj, ile razy pomyślałeś o introwertyzmie jako o synonimie nieśmiałości? To chyba najbardziej rozpowszechniony mit o introwertyzmie. Nieśmiałość oznacza dyskomfort podczas kontaktu z innymi, strach przed nawiązaniem rozmowy. Nie każdy introwertyk tego doświadcza. Wielu z nas czuje się dobrze wśród ludzi, a to, że mówi niewiele, nie oznacza, że obawia się zacząć rozmowę. Sophia Dembling, autorka książki „Droga introwertyka: ciche życie w głośnym świecie” (i nazywająca siebie samą profesjonalnym introwertykiem) opisuje tą zależność najlepiej: „Nieśmiałość jest zachowaniem – to odczuwanie strachu w sytuacjach społecznych. Introwersja jest motywacją – to jak bardzo chcesz i potrzebujesz być w tych interakcjach”.  
Osobę nieśmiałą od introwertyka można odróżnić w prosty sposób – ta pierwsza podczas rozmów unika kontaktu wzrokowego i zwykle jest napięta, podczas gdy introwertyk spokojnie utrzymuje ten kontakt, czasem wręcz do niego dąży i nie odczuwa większego napięcia.

4. Introwertycy są emocjonalnie ubodzy

Łatwo wyciągnąć taki wniosek, ponieważ jesteśmy raczej oszczędni w wyrażaniu swoich emocji. Nie krzyczymy na ulicy, nie śmiejemy się tak głośno, że słyszy nas całe osiedle i nie rzucamy się nowo poznanym ludziom na szyję. Możemy sprawiać wrażenie zimnych. To, że tych emocji nie widać, nie znaczy jednak, że one nie istnieją. Są, w środku. Okazujemy je tylko w bardziej przemyślany sposób.Ciekawa rzecz: mamy też niższy niż ekstrawertycy próg wrażliwości na bodźce, co oznacza, że znacznie łatwiej jest wywołać u nas reakcję – ucieszyć, zasmucić, rozzłościć. Więc kto tu jest emocjonalnie ubogi?

5. Introwertycy nie potrzebują towarzystwa, nie lubią spotkań, czerpią energię z samotności

Kolejny popularny, ale krzywdzący mit – introwertycy, tak samo jak ekstrawertycy nie przepadają za stanem, kiedy przez długi czas są osamotnieni. My także pragniemy kontaktu z ludźmi, ale inaczej niż esktrawertycy. Jesteśmy w tym zwykle bardziej wybredni  i jeśli mamy do wyboru miałką rozmowę i nudne towarzystwo, to raczej zostaniemy w domu, niż będziemy udawać dobrą zabawę. Wydatkujemy swoją energię w bardziej przemyślany sposób, ponieważ po każdym spotkaniu towarzyskim, nawet bardzo udanym, dłużej niż ekstrawertycy ładujemy swoje akumulatory, a sama potrzeba interakcji z innymi też jest zaspokojona na dłużej.Susan Cain, autorka książki Ciszej proszę, mówi: „Nie jesteśmy antyspołeczni. Jesteśmy społeczni inaczej.”

6. Introwertycy nie lubią mówić; z ulgą przyjmują, kiedy ktoś jest bardziej gadatliwy, niż oni; nie przeszkadza im, kiedy się im przerywa

Faktem jest, że wiele osób uznawanych za dobrych słuchaczy jest introwertykami. Ale to nie znaczy, że wolimy skupiać się tylko na słuchaniu. Jeśli mamy coś ciekawego do powiedzenia, albo temat dotyczy naszej pasji, potok słów jaki z nas wypłynie będzie mógł Cię zadziwić. Zwykle jednak mówimy mniej i wolniej niż ekstrawertycy, bo budowanie sądów i opinii zajmuje nam więcej czasu, niż ekstrawertykom. Są one przez to bardziej przemyślane, a cała wypowiedź często skraca się do konkretnego komunikatu bez ozdobników i pobocznych dygresji. Czasami u ekstrawertyków budzi to poczucie, że introwertyk nie chce z nimi rozmawiać, nie jest zainteresowany tematem lub współrozmówcą, dlatego wcinają się nam w słowo, przerywają kiedy zastanawiamy się nad kolejnym zdaniem – wcale nie odbieramy tego jako wybawienie. To raczej nieprzyjemne i niegrzeczne.
Drodzy ekstrawertycy, nie oceniajcie świata tylko przez swój pryzmat – zaangażowanie  w rozmowę nie zawsze wyraża się tylko szybkim mówieniem, emocjonowaniem się i dużą ilością wypowiedzianych słów.
 

7. Introwertykom słabo idzie poznawanie nowych ludzi

Introwertycy są ciekawi nowych osób, ale przy ich poznawaniu robią zwykle słabe pierwsze wrażenie. Ekstrawertyk ze swoim szerokim uśmiechem, mocnym uściskiem dłoni  i chęcią do szybkiego przełamywania lodów częściej budzi na starcie sympatię, niż zdystansowany introwertyk. My zyskujemy dopiero w miarę poznawania – jeśli ktoś da nam szansę i nie zniechęci się pierwszymi kontaktami, otwieramy się stopniowo na drugą osobę i jesteśmy w stanie stworzyć głęboką relację.
Choć możemy sprawiać wrażenie, że pochłania nas tylko własne wnętrze i własne myśli, często przykładamy wielką wagę do kontaktu z drugą osobą – tutaj wolimy iść w jakość niż ilość. Dobrze to widać na spotkaniach networkingowych. Ekstrawertyk często wróci z takiego z całym naręczem wizytówek i przekonaniem, że pogawędził z każdym o niczym. W tym samym czasie introwertyk skupi się na kontaktach z kilkoma wybranymi osobami, ale pochłoną go one znacznie bardziej, rozmowa będzie prowadzona na głębszym poziomie, dowie się o swoich rozmówcach czegoś więcej i dostrzeże w nich z pozoru nieistotne, ale ciekawe szczególiki.

8. Introwertycy nie nadają się do pracy z ludźmi, są kiepskimi sprzedawcami

Introwertyk zwykle nie może wpisać w swoim CV pożądanego trio: dobrze pracuję w zespole, jestem komunikatywny i dynamiczny, ale za to ma inne cechy, które czynią go wartościowym pracownikiem, również w kontaktach z klientem. Podczas gdy ekstrawertyk bez problemu nawiązuje rozmowy z większością klientów i zdobywa ich uśmiechem czy rozgadaniem, introwertyk nadrabia uważnym słuchaniem i docieraniem do sedna ich potrzeb, by zdecydowanie trafniej uderzyć z ofertą.

9. Introwertycy nie nadają się na stanowiska menadżerskie, kierownicze

Statystycznie 96% osób na stanowiskach przywódczych to ekstrawertycy, z czego 65% z nich uważa introwersję za przeszkodę w byciu przywódcą. Znów uproszczenie i skrót myślowy. Choć rzeczywiście takie stanowiska bardziej przyciągają ekstrawertyków niż introwertyków, nikt nie powiedział, że ci drudzy są gorsi w swoich rolach, jeśli już się ich podejmą. Są po prostu inni, ale także odnoszą spore sukcesy.Szefowie – ekstrawertycy lepiej radzą sobie kierując pracownikami pasywnymi, poszukującymi komend z góry, podczas gdy słabo idzie im z motywowaniem pracowników cechujących się proaktywnością, którzy sami wychodzą z  różnymi propozycjami. Czasami wręcz ich od siebie odsuwają, w strachu o własny autorytet lub o to, że mogliby zająć ich miejsce. Tutaj lepiej sprawdzają się szefowie – introwertycy, którzy nie obawiają się wysłuchać sugestii pracowników, traktują ich bardziej indywidualnie, obdarzają zaufaniem, lepiej doceniają – a to często procentuje udaną współpracą.

10. Introwertycy źle wypadają podczas wystąpień publicznych

Błąd! Według statystyk wśród mówców, kabareciarzy i komików jest sporo introwertyków, którzy radzą sobie ze swoimi wystąpieniami doskonale. Jedyna różnica między nimi, a ekstrawertykami, to ta, że introwertycy przygotowują się do wystąpień dłużej, dzięki czemu mogą poczuć się przed publicznością swobodnie. Dobrym mówcą może być każdy, kto odpowiednio długo pracuje nad swoimi umiejętnościami w tej dziedzinie.
 

11. Introwertyk z introwertykiem zawsze się dogada

I tu może być problem. Podczas pierwszego spotkania na pewno łatwiej jest porozmawiać z kontaktowym ekstrawertykiem niż innym introwertykiem, bo zanim dwóch introwertyków dojdzie do tego, że oboje są tacy sami i się przed sobą otworzy, przedłużające się chwile ciszy czy drobne niezręczności mogą ich przytłoczyć.Sama przyznam, że cenię sobie kontakt z ekstrawertykami, bo ich energia bywa czasem zaraźliwa i powoduje, że wystawiam rogi ze swojej intro- skorupy i zaczynam dzielić się kawałkami swojego wnętrza. W dłuższej perspektywie wolę jednak głębokie relacje, do których po pewnym czasie dochodzi się z innymi introwertykami.

12. Introwertyzm da się wyleczyć i zmienić 

Tjaa. Podobnie jak orientację seksualną (#lovewins!). Dobrze, że Kościół i inne radykalne środowiska jeszcze nie widzą w introwertyzmie zagrożenia, bo mielibyśmy przerąbane.
Oczywiście introwertyk może usprawniać swoje umiejętności społeczne, uczyć się jak być bardziej kontaktowym i jak robić lepsze pierwsze wrażenie, może także nieco naginać swoje zasady w towarzystwie ekstrawertyków, żeby lepiej się z nimi komunikować, jednak nawet te wyuczone zachowania raczej nie zmienią istoty jego osobowości. Introwertyk zawsze będzie potrzebował tej odrobiny samotności i swojej wewnętrznej jaskini, żeby czuć się dobrze i w pełni sobą.

 

13. Introwertyk ma tendencję do depresji i negatywnego myślenia

Krąży opinia, że introwertycy częściej przeżywają depresję i są pesymistami, ale znów wynika to z niezrozumienia i różnic w światach ekstra i intro. Dla ekstrawertyka długotrwałe przebywanie w samotności, które my sobie cenimy, prawie zawsze MUSI zakończyć się złym samopoczuciem i nasilającym przygnębieniem. Prawda jest taka, że ekstrawertycy gorzej radzą sobie z samotnością, niż introwertycy z towarzystwem.

14. Introwertycy są często dziwakami

Wystarczy zmienić ‚dziwakami’ na ‚indywidualistami’ i wtedy się zgodzę.Introwertycy mogą być postrzegani jako osoby ekscentryczne, ale to najczęściej wina tego, że żyjemy w świecie zdominowanym przez ekstrawertyków i głębokie pochłonięcie jakąś pasją czy po prostu swoimi myślami, w połączeniu z brakiem intensywnych relacji z otoczeniem jest już postrzegane jako pewna forma alienacji, zdziczenia. Co za bzdura!

15. Introwertycy są gburowaci

To, że na powitanie nie całują Cię od razu trzy razy w policzki i nie szczebiocą słodko o pogodzie od momentu, kiedy Cię zobaczą, to nie znaczy, że się wywyższają lub Cię nie lubią. Introwertycy celują raczej w odrzucenie takich konwencjonalnych i płytkich form kontaktu, bo zależy im na głębszej i szczerej relacji. Wejdź w to, a odkryjesz jak przyjaźnie jest do Ciebie nastawiony introwertyk.

16. Introwertyka można rozpoznać od razu

A powiedziałbyś, że Julia Roberts, Meg Ryan, Meryl Streep, Tom Hanks, Harrison Ford, Alfred Hitchcock, Steve Martin, czy David Lettermann są introwertykami? No właśnie, ja też nie, choć teoretycznie jako jedna z nich powinnam być wyposażona w intro-radar. To podobnie złudne, jak przekonanie, że introwertycy zawsze są nieśmiali. Wielu introwertyków bardzo dobrze dopasowuje się do potrzeb dzisiejszego świata i zachowuje się jak umiarkowani ekstrawertycy. Oczywiście potem muszą się zregenerować w samotności.

17. Introwertyk boi się mówić, dlatego pisze

Faktem jest, że wśród pisarzy, blogerów, reporterów czy innych twórców sporo jest introwertyków i całkiem dobrze wychodzi im ta rola. Na żywo, podczas wywiadów nie mają już zwykle tak dużo do powiedzenia, często wypadają gorzej, niż byśmy tego oczekiwali. To jednak nie do końca tak, że pisanie bierze się z niechęci do innych form komunikacji – po prostu jest dla introwertyków mniej męczące niż długie debatowanie i pozwala lepiej i bardziej przejrzyście zebrać swoje myśli, dając więcej czasu na zastanowienie.
Jak myślicie, dlaczego jestem copywriterem, a próba pracy jako telemarketer była dla mnie totalną klęską, którą przez długi czas sobie wypominałam? Grunt to zajmować się tym, w czym jesteśmy naprawdę dobrzy.

18. Introwertycy są oziębli seksualnie

Well… nope! Odsyłam do punktu 4. i naszej pobudliwości na bodźce. Wszystko na temat.

 

19. Introwertyk najlepiej bawi się w bibliotece, albo na kanapie przed telewizorem

Niekoniecznie. Choć lubimy swoje domowe jaskinie, w których chowamy się przed światem i regenerujemy baterie, to jednak lubimy też imprezy, koncerty, festiwale, podróże i wcale nie mamy ochoty popadać w bierność. To, że po weekendzie nie wrzucamy na tablicę zdjęć z klubu i nie dokumentujemy każdej podróży na Instagramie, to nie znaczy, że w tym czasie się dobrze nie bawiliśmy… Robiliśmy to, ale ciszej i mniej rzucając się w oczy, niż esktrawertycy ;)

 

mity o introwertykach

 

TEST – CZY JESTEŚ INTROWERTYKIEM? 

Zdarza się, że sami przed sobą ukrywamy bycie introwertykiem. Jeśli nie wiesz do końca czy nim jesteś, czy nie, na początek zrób sobie prosty test, zaczerpnięty z książki wspomnianej wcześniej Susan Cain. Na każde pytanie odpowiadasz TAK lub NIE, sumując jednocześnie ilość odpowiedzi na TAK.
  1. Wolę rozmowy w cztery oczy niż zajęcia grupowe.
  2. Często wolę wypowiadać się na piśmie.
  3. Dobrze czuję się w samotności.
  4. Mniej niż moi rówieśnicy troszczę się o zdrowie, popularność i status społeczny (dopisek Królika – zdrowie wydaje mi się tutaj akurat nie na miejscu)
  5. Nie lubię rozmów o niczym, za to z przyjemnością prowadzę głębokie dyskusje na interesujące mnie tematy.
  6. Wiele osób mówi mi, że potrafię dobrze słuchać.
  7. Nie lubię podejmować ryzyka.
  8. Lubię pracę, która całkowicie mnie pochłania i którą mogę wykonywać przez dłuższy czas bez przerwy.
  9. Wolę obchodzić urodziny w wąskim gronie, tylko z 1 lub 2 najbliższymi przyjaciółmi lub członkami najbliższej rodziny.
  10. Wiele osób mówi mi, że mam łagodny i miły głos.
  11. Zanim nie skończę pracy, wolę nie omawiać ani nie demonstrować jej efektów innym.
  12. Nie lubię konfliktów.
  13. Najlepiej pracuje mi się w pojedynkę.
  14. Zwykle pomyślę, zanim cokolwiek powiem.
  15. Czuję się wyczerpany po spędzeniu dłuższego czasu poza domem w większym towarzystwie, nawet gdy dobrze się wtedy bawiłem.
  16. Często nie odbieram telefonów, nie oddzwaniam (bo nie lubię rozmów przez telefon  albo w danym momencie nie mam na nie ochoty).
  17. Gdybym miał wybierać, wolałbym nie robić w czasie weekendu nic, niż mieć w planach zbyt wiele rzeczy do zrobienia.
  18. Nie lubię pracy wielozadaniowej.
  19. Potrafię łatwo się koncentrować.
  20. W szkole/na uczelni wolę wykłady od seminariów.
Jeśli na większość pytań odpowiedziałeś twierdząco, najprawdopodobniej jesteś introwertykiem. Nie wyrzucaj tego sobie, nie traktuj tego jako przekleństwo. Może nie jesteś urodzonym liderem, ale pozostając w zgodzie ze sobą możesz odnieść prawdziwy sukces – na własnych zasadach!
Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • A jak w teście wyszło 10 na 10, to znaczy, że jestem ambiwertykiem, tak? Czy coś źle zrozumiałam?

    • Dobrze zrozumiałaś, jesteś pół na pół, czyli w zależności od sytuacji możesz być bardziej ekstra- lub introwertyczna :)

  • Niby wszystko to wiem, niby lubię swój introwertyzm ale i tak dziękuję za ten tekst :) A teście ilość „TAK” wyszła przytłaczająca ;)

  • Punkt 16. Rzadko odbieram telefony od nieznanych rozmówców. Tak ciężko się do mnie dodzwonić :D

    • Ja ostatnio się z tym przemogłam, odebrałam nawet od banku, nastawiając się już na odmowę telemarketerowi, a tu niespodzianka, dali mi na zachętę cashback. Czasem opłaca się odebrać ;)

  • Och, ile się w życiu już nasłuchałam „a co tak cicho siedzisz?”, „a czemu nic nie mówisz?”, podczas gdy po prostu nie lubię strzępić języka po próżnicy lub nie mam nic naprawdę wartego powiedzenia. W teście wyszło mi 15 na TAK, ale już i tak to wiedziałam. :) W sumie całkiem dobrze mi z moim introwertyzmem, gorzej z chorobliwą nieśmiałością, która już potrafi utrudnić funkcjonowanie z społeczeństwie. :(

    • I jeszcze ‚czemu jesteś smutna?’. Bo przecież każdy, kto siedzi cicho i spokojnie jest automatycznie nieszczęśliwy ;)

      O ile introwersji nie da się zmienić, to nieśmiałość da się pokonać ćwiczeniami, może warto spróbować? Za jakiś czas będę pisać o ćwiczeniach na zwiększenie pewności siebie w przestrzeni publicznej :)

      • Na pewno zajrzę. :)

        • „Czemu jesteś smutna” to moja zmora! Każdy tak mi mówi na imprezach, weselach i innych spotkaniach. Nigdy nie wiem co odpowiedzieć, bo smutna nie jestem, po prostu taki mam sposób bycia. :)

          • Mam tak samo! Ale to wynika głównie z tego, że jestem zazwyczaj zamyślona i nie zwracam uwagi, jaki mam przy tym wyraz twarzy. A potem ciągle pytania: „a czemu jesteś smutna?a czemu nic się nie uśmiechasz?” albo najgorzej jak zaczepią „panowie menelowie” z „nie martw się, będzie dobrze”. :)

      • „Czemu jesteś smutna” to klasyk :D I jeszcze na imprezach słyszę, czy się nie nudzę :D

  • Ada

    17/20 + resting bitch face – nie mam łatwo w kontaktach z innymi ludźmi :D

    • mam dokładnie tyle samo :D

  • ja zawsze uważałam się za gorszą i z tym walczyłam,a samotność i brak setki znajomych wcale nie są takie złe :D w sumie społeczny inaczej brzmi dumnie :D

  • Ja zdecydowanie jestem introwertykiem, chociaż wiedziałam to już od dawna. Na szczęście polubiłam swój introwertyzm. Te rzeczy, które najbardziej mi przeszkadzały staram się zmienić i wypracować, a z resztą swoich cech się zaprzyjaźniłam:)

  • mili litr

    Ja już od dawna wiem, że jestem introwertykiem, ale ciężko było to zaakceptować, tym bardziej, że ciągle słyszałam, że jestem taka cicha, spokojna i zbyt grzeczna. Byli i tacy, którzy widząc mnie po raz pierwszy uznawali, że jestem wyniosła. Później dopiero zrozumiałam, że to z powodu mojej „bitch face” (a robiłam to zupełnie nieświadomie, po prostu mam taki neutralny wyraz twarzy). Znajomi przyjęli sobie za punkt honoru pytać mnie za każdym razem: „Magda, jak się bawisz?”. Mnie już to bokiem wychodzi, a oni nigdy nie odpuszczą :D Tak czy inaczej, teraz kończę psychologię i może trenerem personalnym/grupowym czy genialnym szkoleniowcem nie będę, ale potrafię dobrze słuchać i analizować, więc nadaję się do badania i wydawania opinii. Grunt to znaleźć swoje miejsce w środowisku.
    PS. Punkt 16, nie mogłabym się bardziej zgodzić. Rodzina i znajomi nienawidzą mnie za to, że nie można mnie złapać, mimo że mam 2 telefony.

    • Myślę, że introwertyk może być baaardzo dobrym psychologiem :) W końcu to najlepszy sposób, żeby wykorzystać naszą naturę obserwatora i łatwość w wyłapywaniu różnych szczegółów.

    • Paula Paulina

      Mili Litr, podpisuję się pod „problemem” z bitch face. Również często jestem postrzegana jako wyniosła, szczególnie przez osoby, które słabo mnie znają. Próbowałam tłumaczyć, że nie próbuje się wywyzszac ani nie jestem smutna czy zła na nikogo, ale po prostu nie lubię się non stop szczerzyć. Nie dotarło…

  • Mój ekstrawertyzm zależy od tego, z kim mam do czynienia – przy jednych rozkwitam, a inni mnie onieśmielają i pewnie robię na nich kiepskie pierwsze wrażenie. Ogólnie najlepiej czuję się wśród znanych, bliskich mi osób, a poznawać nowe lubię, ale najchętniej w wersji 1+1. Okazuje się, że nie lubię imprez nie tylko dlatego, że jestem emetofobką ;O.

    A co do introwertyków… z jednym postanowiłam spędzić resztę życia :). Jest cudowną, choć momentami trudną osobą, ale moja ekspresyjna natura dobrze rozłupuje jego introwertyczną skorupkę :)). I odkryłam jakiś czas temu, że najlepiej czuję się właśnie wśród introwertyków – ośmielam ich i dobieram się z chęcią do ich bogatego wnętrza, podczas gdy ci wszyscy głośni, przebojowi ludzie właściwie mnie przytłaczają i rzadko kiedy dobrze się wśród nich czuję.

    Najbardziej ze wszystkiego martwi mnie zupełnie inna kwestia, którą również tu poruszyłaś: społeczeństwo vs. mój syn. Tomek jest inteligentnym kolesiem z cechami zespołu Aspergera i wiem, że ciężkie życie przed nim :(

    • tak sobie czytam pytania z Twojego testu i… jednak bardzo wiele we mnie introwertycznych cech, zaskakujące :). pewnie to oznacza po prostu, że jestem ambiwertykiem (nowe słowo poznane dzięki Króliczkowej :D). chyba całkiem nieźle mieć trochę tego, i trochę tego – pod warunkiem, że nie wessało się samych trudnych cech z obu grup :P

      • Nowe pojęcie poznane dzięki Agacie – emetofobia. Serio, nie zetknęłam się z tym nigdy wcześniej. Czyli podczas każdego własnego zatrucia cierpi się podwójnie?

        Moje małżeństwo też jest związkiem ekstrawertyka z introwertyczką, da się, choć on też musi mi czasem dłubać w skorupie ;)
        Wydaje mi się, że ten kult ekstrawertyzmu powoli słabnie i osoby takie jak Tomek niedługo będą znacznie bardziej doceniane na rynku pracy. Fajnie tylko jakby wcześniej się udało znaleźć dla niego szkołę ze świadomymi nauczycielami, żeby tego nie zepsuli.

  • Ja zawsze uważałam się za ekstrawertyka, chociaż po Twoim teście wychodzi, że jestem mieszańcem. :)

  • Kawał dobrej roboty z tym tekstem. Ja nigdy nie robiłam testu psychologicznego na intro/ekstrawertyzm (moja psycholog mówiła, że to naprawdę skomplikowany test), ale znam siebie na tyle, że widzę, że zdecydowanie bliżej mi do introwertyzmu. Powyższy test też to potwierdza. Kiedyś miałam problem z określeniem jednym słowem tych swoich cech osobowości, bo za nieśmiałą nigdy się nie uważałam.
    Ale muszę przyznać, że czasami źle się czuję z powodu swojego introwertyzmu, czuję, że odstaję… Odczuwam to szczególnie w… blogosferze.

    • Dziękuję :)
      Tak, testy które to potwierdzają są bardziej skomplikowane, ten to raczej takie wstępne rozeznanie.

      Chodzi Ci o to, że w blogosferze jest bardziej ceniona przebojowość?

      • Raczej networking, bywanie na imprezach, konferencjach itp. Ja za tym nie przepadam, jeśli już mam się integrować z innymi blogerami to najchętniej na kameralnych spotkaniach. Poniekąd jest to też związane z przebojowością, bez niej trudno się odnaleźć na większych imprezach.

        • Rozumiem, ja lubię te duże imprezy, ale pod warunkiem, że wiem, że będzie ktokolwiek znajomy. Dalej to już jakoś idzie. Zwłaszcza jak odkrywam, że inni blogerzy też nie są takimi lwami salonowymi. :)

  • Marta Maksylewicz

    9 x tak, przy czym uważam, że niektóre pytania są bardzo tendencyjne. Myślę, że niezależnie od typu osobowości każdy odpowie na pytanie nr 12. „nie” :)
    Nigdy nie myślę o tym czy dana osoba jest intro czy ekstrawertkiem. Nigdy też introwertyk nie nasuwał u mnie negatywnych skojarzeń. Myślę, że rozkład Gaussa jest tutaj bardzo na mniejscu, bo u większości swoich znajomych i rodziny widzę cechy charakterystyczne dla jednego i drugiego typu osobowości.

    • Wiesz co, a ja znam takich ludzi, którzy mówią otwarcie, że lubią się kłócić. Kręci ich to, że w kłótni mogą poćwiczyć retorykę i wygrać na argumenty ;)

      • Marta Maksylewicz

        Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Kłotnie obowiązkowo czasem muszą się pojawić ;)
        Pojęcie „konflikt” bardziej mi się skojarzyło z sytuacją, kiedy jestem pogniewana z jakąś osobą i trwa to jakiś czas.

  • Ja na wszystkie odpowiedziałam twierdząco… I też nie lubię buzi-buzi-3-razy-w-policzek :)

  • No to wyszło jak byk, że jestem intro yhhh od poczatku jestem. W pierwszej klasie w ogóle nie odzywałam się do nikogo, nie chciałam śpiewać z wyjatkiem w grupie. :D W samotności jest mi idealnie, a od pracy najchętniej bym nie odchodziła. No i ta moja depresyjność jak dobrze, że przez monitor tego nie widac. :D

  • Sama uważam się za introwertyka. Kupiłam nawet książkę autorstwa Marti Olsen Laney „Introwertyzm to zaleta” – i szczerze mówiąc polecam ją każdemu. ;) Co do postu to we wszystkim się z Tobą zgadzam. I muszę powiedzieć, że teraz wiem jak odróżnić nieśmiałość. Zawsze uważałam się za osobę nieśmiałą, ale okazuje się, że taka nie jestem. Dobry post. Czekam na więcej ^.^

  • Tez jestem introwertyczka i przyznam, że z wieloma z tych poglądów nigdy się nie spotkałam. Za to z nr 3 zawsze, jest chyba najbardziej rozpowszechniony. No i właśnie to o czym dziewczyny piszą niżej, cichy = smutny. Toż to bzdura.
    I mam taką ciekawostkę z Chin. Oni tam uważają, że ekstrawertycy są zawsze milsi od introwertykow, przy jednoczesnym założeniu że każdy Azjata to na stówę introwertyk. To się dopiero nazywa kosmiczna logika.

    PS. Jakoś mi nie gra określenie „niewielka mniejszość”, doskonale wiadomo o co Ci chodziło, ale jednak masło maślane. Może gdybyś zmieniła np. na niewielki procent społeczeństwa?

    • A to ciekawe co mówisz o Azjatach, ja bym powiedziała że u nich to akurat na odwrót, że introwertyzm jest ceniony, a zbytnie spoufalanie się w kontaktach jest niemile widziane.

      Co do niewielkiej mniejszości – chodziło mi o mniejszość w takim rozumieniu jak np. mniejszość narodowa, więc mogą być większe i mniejsze mniejszości; przeszukałam też sieć i w różnych tekstach nie raz pojawia się takie zestawienie słów.

      • Masz rację co do Azjatow, cenią sobie introwertyzm i dlatego to takie zadkakujace, to jakby mówili „słusznie jest być gburem „. I żeby było jeszcze śmieszniej, moje osobiste wrażenie jest takie, że jednak tam więcej ekstrawertykow. W Chinach na każdym kroku mnie uderzało, że oni tak wszystko wspólnie, tłumnie i ekshibicjonistycznie.

        Wracając do mniejszości, przyznaję ze nie wiem jak byłoby poprawnie według reguł. Aż poszukam i dam znać.

        • W Chinach to może po prostu kwestia wychowania w komunizmie? Wiem, że ten ich komunizm jest trochę inny od naszych wyobrażeń, ale może po prostu kładzie się tam większy nacisk na poczucie wspólnoty?

          • Tak, choć oni i przed czasami Mao zdają się okazywać wyjątkowa wspólnotowość. + oglądanie amerykańskich komedii.

  • Zawsze miałam więcej z introwertyka. Mówię mniej, ale jak złapię swój temat, to tak jak piszesz, buzia się nie zamyka. Przez to, że nie gadam o „dupie Maryni” sporo osób zarzucało mi już buracwto. Ale nic to, przecież nie będę się każdemu tłumaczyć z tego, jaka jestem. :) Odnośnie emocji pospisuję się wszystkimi kończynami. Niby jestem spokojniejsza, ale jak przychodzi co do czego, to wystarczy niewielki bodziec i emocje płyną lawiną.:)

  • Kiedy mówię, że jestem introwertykiem, zazwyczaj ludzie nie wierzą. „Ty?! Niemożliwe! Przecież jesteś gadułą! Taka kontaktowa się wydajesz! Zawsze masz coś do powiedzenia! Gdzie twoja nieśmiałość?”. Nie zauważają, że moje gadulstwo wynika z szerokich zainteresowań i dobrej pamięci – gadam dużo, ale raczej z sensem (zwykle ;-)) i zawsze o czymś, co mnie porusza. O pogodzie nie umiem. Small talki mnie męczą.

    Nie mam przecież napisane na czole, jak wiele kosztuje mnie ta „kontaktowość”. Ile lat poświęciłam na nauczenie się funkcjonowania w grupie, komunikacji z ludźmi innymi niż najbliżsi, pracę nad sobą. Kiedy jestem na imprezie i czuję, że muszę zostać sama, po prostu idę do łazienki, nie ogłaszam wszem i wobec „ludzie, zmęczyliście mnie”. A nieśmiała byłam w latach nastoletnich, kiedy brakowało mi pewności siebie. Dekadę temu :-)

    Dobry tekst.

    W teście 16/20. Też jestem copywriterem i póki po raz pierwszy nie musiałam brać udziału w burzy mózgów (co oznacza: pracowanie na żywo, pod presją czasu, w grupie obcych ludzi, bez kartki do notowania i bez możliwości ocenienia swoich pomysłów przed ich pokazaniem), myślałam, że to idealna praca dla introwertyka ;-) Natomiast kelnerką byłam fatalną :-P

    • Dzięki.

      Otóż to, tego wszystkiego można się nauczyć, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, ile wysiłku czasem to wymaga.
      A to wychodzenie do łazienki to klasyk. Sama tak mam i przygotowując ten tekst dopiero dowiedziałam się, że u innych introwertyków też się to powtarza – w sumie śmieszne :)

  • Bardzo dobry tekst! Na 3/4 pytań odpowiedziałam „TAK”, ale to, że jestem introwertykiem, nie jest dla mnie nowością.
    Dla mnie w moim introwertyzmie najbardziej uciążliwy jest brak chęci do rozmawiania o błahostkach, tzw. small talk – pogoda, sprawy codzienne i oczywiste, rozmowy o polityce, z których nic nie wynika (czyli narzekanie, że najlepiej na nikogo nie głosować, bo i tak jest beznadziejnie). Nie chodzi o to, że chcę swobodnie rozmawiać na takie tematy, ale przytłacza mnie i smuci, że tak wielu ludzi rozmawia tylko o tym. Trudno się potem dziwić introwertykom, że wolą milczeć, bo po prostu co tu powiedzieć?
    W ogóle nie przepadam za spotkaniami towarzyskimi, bo zazwyczaj rozmawia się na nich o niczym, wolę iść na jakiś koncert albo na spacer czy do kawiarni z koleżanką.
    I to prawda, że czasem lepiej dogadać się z ekstrawertykiem, ale pod warunkiem, że to będzie ciekawa osoba, pełna pozytywnej energii, a nie taka, która tylko mówi o różnych rzeczach, ale nie słucha. Jednak też wolę głębsze relacje i rozmowy o sensie życia – których to ekstrawertycy nie potrafią prowadzić na trzeźwo. ;)

  • Co do punktu 8 chciałabym wspomnieć, i być może nie tylko ja tak mam, że wkurzają mnie sprzedawcy (albo inni tego typu pracownicy) którzy już z daleka się co Ciebie szczerzą, nie zdążysz się przywitać, a ten już zasypał cię potokiem informacji na temat oferty, która Cię nie interesuje, promocji na pierdoły, setką dobrych porad… podczas gdy ja tak naprawdę przyszłam kupić baterię do pilota.

    • Zgadzam się z tym. Raz miałam taką sytuację w księgarni. Facet chyba 4 razy do mnie podszedł i pytał czy uzupełnię ankietę.

    • To fakt, chociaż czasem staram się sobie wytłumaczyć, że on nie robi tego, bo nie ma taktu czy wyczucia, a np. dlatego, że tak mu każe przełożony, tak ma w skrypcie sprzedaży… Trzeba by winić tych, co je tworzą. No ale może korzyści z takiego modelu marketingu przeważają, skoro mimo negatywnych opinii z niego nie rezygnują.

  • Jestem introwertyczką i dzięki temu wpisowi mnie samej rozwiałaś pewne wątpliwości :) dla mnie bycie introwertykiem oznacza bogate życie wewnętrzne, którego nie mam potrzeby pokazywać wszem i wobec, ale to nie oznacza, że się zamykam w sobie, unikam ludzi i nie potrafię odnaleźć w relacjach międzyludzkich.

  • Ja na większość pytań podpowiedziałabym „tak i nie”. Przez ten wpis mam wrażenie, że introwertycy nie istnieją, albo że po prostu wszyscy ludzie są do siebie podobni w sprawie kontaktów międzyludzkich, bo jednak pochodzimy od zwierząt stadnych, ale po prostu w społeczeństwie zdarzają się jednostki kontrastowe. Naprawdę, bo zawsze myślałam, że jestem na 100% ekstrawertykiem, a z tego testu wynika, że wcale nie jest mi daleko do introwertyka. Może nie powinniśmy koniecznie dążyć do nazywania wszystkiego wokół nas, bo to prowadzi do szufladkowania. :)

    • Chyba nie rozumiem tej myśli, że introwertycy nie istnieją… Nawet w stadach były jednostki bardziej potrzebujące samotności, i teraz wśród zwierząt stadnych też widać introwertyków :)

      A co do nazywania – szufladkowania, mi osobiście to, że mogłam się określić jako introwertyk, pomogło. Lepiej zrozumiałam siebie, swoje ograniczenia i zalety, zrozumiałam, że to co uważałam za wadę lub brak jest tylko kwestią takiej a nie innej budowy mózgu i wrodzonych predyspozycji, więc nie ma co z tym walczyć.
      Nie czuję się przez to zaszufladkowana :)

      • Po prostu wymieniłaś tyle mitów o introwertykach, że różnice pomiędzy introwertykami i ekstrawertykami wydają się tak subtelne, jak gdyby ten podział nie istniał. :)
        A co do tego szufladkowania, to pomyślałam o tym jak typowy filolog. Asocjacje związane z danym słowem mogą mieć na nas wpływ. Po prostu ktoś, kto nie zna tych wszystkich mitów, dowiadując się, że jest introwertykiem, może automatycznie zamknąć się w sobie, ograniczyć swoją aktywność podczas spotkań towarzyskich „no bo przecież jestem introwertykiem”. Wiesz, sami sobie kreujemy wizję tego kim jesteśmy. :) I fajnie, że Tobie to pomogło, ale nie wiem, czy wszyscy są tak świadomi. :)

    • cleousia

      Ten temat jest akurat bardzo odległy od kwestii szufladkowania. Punktem kulminacyjnym jest tu SAMOPOZNANIE I SAMOAKCEPTACJA. Jeżeli poznasz i w pełni akceptujesz siebie, poszczególne cechy swojej osobowości i charakteru, automatycznie odrzucasz wszystkie etykietki i szufladkowanie. Wtedy definicje są dla Ciebie dodatkową informacją i tylko od Ciebie zależy czy się nimi identyfikujesz. Ba! Zycie jest dla Ciebie cudem, doświadczasz szczęścia i wdzięczności za wszystko co posiadasz. Twoją naturalna potrzebą staje się chęc pomocy innym. Dążysz do ulepszania siebie każdego dnia, aby w tej sile którą posiadasz robić coś dla ludzkości. Pozdrawiam serdecznie :)

  • Zawsze uważałam się za osobę nieśmiałą, choć nikt w to nie wierzy – do dzisiaj znajomi pukają się w czoło, kiedy tak mówię. Dzięki Temu co napisałaś wiem, że bardzo blisko mi do introwertyzmu i może pora zgłębić ten temat… Wynik testu 15 – tak, 5-nie (też daje wiele do myślenia).

  • Świetnie opisałaś wszystkie 19 mitów – rzeczywiście spotkałam się z większością z nich. Jestem ewidentną introwertyczką (15 na 20 odpowiedzi „tak”), kiedyś mi to przeszkadzało, ale do wielu kwestii z tym związanych już się przyzwyczaiłam, a kilka nawet polubiłam. Między innymi to, że lubię być sama. Sama w domu, sama na spacerze, sama w kawiarni. Lubię to i potrzebuje tego. Mam wspaniałą rodzinę, ale w ciągu tygodnia potrzebuję kilku godzin samotności, aby się zresetować, poukładać sobie cały tydzień w głowie, przemyśleć kilka spraw… i wpaść na kilka super pomysłów! :) Wyganiam wtedy męża i synka na spacer, a po ich powrocie tym mocniej potrafię się cieszyć spędzonym z nimi czasem.

    • Sama prawda. Czasem nawet od najbliższych trzeba odpocząć i znaleźć tą chwilę tylko dla siebie :)

  • Jako introwertyczka dziękuję za tekst:)

  • 18/20, ale zawsze wiedziałem, że jestem introwertykiem i nigdy mi to nie przeszkadzało. Co do punktu dziewiątego, to wydaje mi się, że introwertycy mają przewagę w działaniu pod presją, ponieważ nie ulegają tak łatwo emocjom. Przynajmniej ja tak mam, chociaż nie ciągnie mnie do bycia liderem.

  • w dzieciństwie byłam bardzo nieśmiała, wręcz chorobliwie jeśli można to tak nazwać. Z czasem się przemogłam i teraz nie mam problemów nawet z przemawianiem a wciąż jestem introwertykiem. Podoba mi się to jak opisałaś wszystkie mity, w teście też większość odpowiedzi jest u mnie na tak :) wiele osób mi się dziwi gdy im mówię np „przez cały weekend siedziałam sama w domu i czytałam książki” podczas gdy znają mnie jako osobę, która potrafi się mocno rozgadać i śmieje się tak, że czasami trzeba ją uciszyć ;) ale jednak ilość czasu sam na sam ze sobą jest dla mnie bardzo cenna, w sumie to zawsze wydawało mi się bardzo smutne, gdy człowiek nie umie spędzić sam nawet jednego wieczoru, bo jak to tak nie umieć zająć się sobą tylko ciągle być zależnym od innych?

    • Też uważam to trochę za smutne, i za jedną z tych rzeczy, których to ekstrawertycy mogliby nauczyć się od nas, nie na odwrót jak zazwyczaj :)

  • To dopiero super wynik, prawie po połowie moich odpowiedzi na tak i na nie. Co prawda przeważają „nie”, ale nie jest to jakaś wielka różnica. Mam wrażenie, że ludzie lubią skrajności i szufladkowanie i stąd te krzywdzące wnioski. :)

    • Kalutka

      Mnie też jest ciężko wobec samej siebie, bo całe życie byłam pewna, że jestem 100% ekstrawertykiem, a okazuje się, że mam sporo cech introwertyka.

  • 18xTAK, 2x SAM NIE WIEM
    A ja do tej pory myślałem, że to nadmierna miłość własna powoduje, że mi ze sobą dobrze i niekoniecznie potrzebuję towarzystwa, które niczego do mojego życia nie wnosi, chociaż bardzo lubię ludzi i z nimi gadać :)

  • Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo się z Tobą zgadzam! Po pierwsze te definicje nigdy mnie nie przekonywały, bo ani nie jestem 100 % intro ani ekstrawertykiem. Nie można niczego dzielić na czarne i białe. Wkładamy zjawiska społeczne czy cechy w ramy, bo łatwiej jest definiować i określać, ale przez to tez nieco szufladkujemy.
    We mnie są zachowania zarówno intro jak i ekstrawertyczne.

  • E, sądziłam, że zgarnę z 80%90% odpowiedzi, a tu nawet nie jest tak źle. Zawsze wiedziałam, że jestem introwertykiem, ale jak widać umiarkowanym ^^

  • Nigdy nie lubiłam tego rodzaju podziałów. Należę do osób, które mogłyby wpasować się idealnie do dwóch grup. W zależności od dnia. Lubię samotność. Doskonale spędzam czas we własnym towarzystwie. Na większość tych pytań mogłabym odpowiedzieć „obojętnie”. Dużo gadam. Lubię wykłady. Seminaria także. Wolę rozmowy w cztery oczy. Leniwe weekendy. Towarzyszenie partnerowi na koncertach. Pracę w grupie. Cóż, właściwie to w psychologii odchodzi się od tego typu podziałów. Na szczęście. W końcu łatwo zrezygnować z pracy nad sobą, gdy mam wymówkę „jestem introwertykiem- jestem nieśmiała”. Największą metamorfozą w tym zakresie jest dla mnie mój brat. Z nieśmiałego dziecka przekształcił się w prawdziwą gwiazdę socjometryczną. Można? Jasne, że tak.

  • Bardzo ciekawy tekst! Na temat introwertyków krąży zdecydowenie zbyt wiele mitów.

  • Mnie się wydaje, że nie można kierować się wyłącznie takim podziałem. Bardzo wielu ludzi posiada cechy introwertyków i ekstrawertyków. Ja np. tak mam, że czasem jestem nieśmiała, chce się wyciszyć, a czasem wszędzie mnie pełno – zależy od dnia i nastroju ;) Dlatego taki podział traktuję raczej z przymrużeniem oka ;)

  • Dzięki za ten tekst (muszę się nim podzielić ;)). I do zoba na See Bloggers. Może uda się nam zaznajomić mimo introwertycznych osobowości :D.

  • Świetny wpis! Jestem introwertykiem, choć z wiekiem ilość tych cech u mnie maleje. Nauczyłam się już, że nie jest to wada, wręcz czasami traktuję jako zaletę. A punkt 19. tak bardzo mnie dotyczy! Choć blogowanie trochę zmieniło mniej w tej kwestii :)

  • Jestem jednym i drugim. W teście odpowiedziałam 7 razy zdecydowanie TAK, przy kilku jestem gdzieś pomiędzy na, „tak i nie”, „to zależy”. Ale naprawdę potrafię być i intro, i ekstra, wszystko zależy od miliona okoliczności: otoczenia, mojego nastroju, zdrowia, ubioru, pory roku, fazy księzyca, wszystkiego, serio. Czasem jestem duszą towarzystwa, a czasem wstydzę się zapytać o drogę. Ale zawsze umiem słuchać bliźnich ;)

  • Fakt, o ludziach generalnie ejst bardzo wiele stereotypów. Najważniejsze to poznać samego siebie, wówczas łatwo nam odtrzucić stereotypy i nie mamy w sobie lęku, że ktoś nas będzie oceniał jako dziwkaów czy gburowatych…

    Świetny wpis, mam nadzieję, że dla wielu czytelników był pomocny :)

    • Ertix Poke

      Można sobie samemu wmówić, że nie chcemy być postrzegani stereotypowo, ale jak to wmówić innym, by zrozumieli? :/ To jest sztuka.

  • Dwie najbardziej irytujące rzeczy w moim intro-życiu: przerywanie w połowie zdania i słowa „no nie wstydź się!” :|

    (dlaczego dopiero przeczytałam ten tekst?)

  • Jestem intro i dobrze mi z tym

    Super wpis. Jestem intro i lubię to. W teście na wszystkie pytania odpowiedziałam ,,TAK” :)

  • Świetne ujęcie tematu. Gdyby o tym się tak mówiło i pisało jakies 15-20 lat temu, to nie musiałabym tego sama tak długo i żmudnie odkrywać i dawać sobie do tego prawa by być intro. I radzić z pozornymi sprzecznościami… Myślę, że w tym temacie trudniej jest kobietom, bo od nich tak stereotypowo wymaga się większej otwartości i prospołeczności. O ile facet nieodzywający się, czy robiący sobie coś na uboczu i nieangażujący się w grupę jest całkiem „normalny” to kobieta w podobnej sytuacji bywa częściej odbierana jako: dumna, obrażona, wkurzona, humorzasta, dziwna… (niepotrzebne skreślić) :)

    • Ertix Poke

      Bo ja wiem? Głównie to od facetów się wymaga by byli przebojowi, krzykliwi i odważni, a te cechy przypisuje się właśnie ekstrawertykom. Ja, będąc introwertykiem spotykam się z nieżyczliwością, narzucaniem mi jakichś chorych norm jaki to facet powinien być, a ja po prostu taki jestem i tego raczej nie zmienię. Mam osobowość melancholiczno-artystyczną.
      Odnoszę takie wrażenie, że te cechy które wypisujesz zawsze były mi przyznawane. A to się ludzie pytali czemu jestem smutny, a to czemu jestem naburmuszony. A ja nie wiem czy to rzeczywiście jest kwestia mej osobowości, czy po prostu cierpię na depresję.

      • A ja bym powiedziała, że w dzisiejszym świecie i od jednych i drugich wymaga się przejawiania jakichś cech esktrawertycznych – od mężczyzn odwagi i przebojowości, od kobiet właśnie prospołeczności i bycia przyjaznymi. Na szczęście nie wszyscy tacy są i niektórzy cenią spokój i wyciszenie introwertyków :)

        A jeśli przychodzi Ci na myśl depresja to może warto by było o tym z kimś na serio porozmawiać. No chyba że ta melancholia towarzyszy Ci przez większość życia – może po prostu taki masz temperament?

        • Ertix Poke

          Możliwe, że to kwestia mej osobowości i środowiska w którym przebywałem, ale depresję mieć mam na pewno i niebawem też wybieram się w tym celu na konsultacje z psychologiem. :)
          Ale masz rację. Powinniśmy się cieszyć z tego, że jesteśmy różni, a nie wszyscy tacy sami. No cóż, ja niestety nie należę do ekstrawertyków i powiem Ci, że się z tego nawet cieszę, a właściwie na pewno.
          Bycie introwertykiem mimo iż może być trudne to jednak jest piękne. :) Bo co jest cenniejszego niż spokój, patrzenie w niebo, przywiązywanie wagi do gry świateł i poczucie wyzwolenia/melancholii? :)
          No ale jednak ja się wpisuję do tych stereotypów. Oczywiście nie każdy taki jest, ale widać ja to inny przypadek. :P

  • Jeśli to trolling to słaby. Jeśli Ty tak serio, to trochę Ci współczuję.
    Lepiej nic nie mówić, niż wyrażać się w taki sposób.
    Nie pozdrawiam :)

  • Ertix Poke

    13x na TAK, 3x na NIE, 3x na SAM NIE WIEM.
    Jestem introwertykiem, co się dziwić? ;)

  • zosia

    Moze teraz latwiej bedzie mi zrozumiec mojego mezczyzne:) dzeki.

  • Marta Pawlonka

    Myślę, że każdego introwertyka dosięga atak mitów na swój temat. Warto z tym walczyć, aby uświadomić ludziom o osobowości ekstrawertycznej, że tak naprawdę nie jesteśmy dziwnymi odludkami. Zwłaszcza, że wielu introwertyków nie ma wsparcia wśród bliskich, rodziny.
    Na fanpage: Introwertykalni (https://www.facebook.com/introwertykalni) można znaleźć wiele wspólnych myśli dla introwertyków i poczuć się jak u siebie :)

  • ,,Często nie odbieram telefonów, nie oddzwaniam.” ~powiedziałam tak, jak w wielu innych punktach, ale to dlatego, że zapominam włączyć dźwięk z powrotem np. po wyjściu z kina, gdzie był wyłączony. Takie nieco głupie pytanie.

    • Może nie tyle głupie, co niewystarczająco doprecyzowane :) Tam chodziło bardziej o świadomą decyzję, że nie odbieram tego telefonu, albo nie zamierzam oddzwonić – a nie o to, że np. zapominam tego zrobić ze względu na wyciszone dzwonki czy inne zajęcia.
      Ale dobrze że zwróciłaś na to uwagę.

  • Pingback: Résumé .#7 – przegląd lipca – Alabasterfox.pl()

  • MK

    Odpowiedzi – pół na pół. Jestem ambiwertyczna, chociaż moje zachowanie wśród obcych ludzi łatwo można zaszufladkować jako „introwertyczne” – wiele osób chciało, żebym „przerobiła się” na osobę pewną siebie, swobodnie nawiązującą kontakty, otwartą i serdeczną. Ciekawy jest podpunkt „Najlepiej pracuje mi się w pojedynkę”… Tak, ale nie do końca. To zależy nad czym się pracuje i z jakimi ludźmi. Dlatego nigdy nie wykluczam pracy grupowej, ale pod warunkiem, że każdy na równi ma coś do powiedzenia i nie tworzy się od razu hierarchia za zasadzie „naturalny” lider, jego zastępca, i reszta która się podporządkowuje, a zarazem odgaduje „lidera” za plecami, co niestety często ma miejsce w zakładach pracy, zwłaszcza tych zdominowanych przez płeć żeńską :).

    • MK

      „obgaduje”

  • Ash Alex Sugar

    Hej, mam jedno spostrzeżenie które chyba nie padło (albo przeoczyłam). Jestem introwertykiem, a do tego nieśmiałą osobą. Ale sytuacje w stylu zapytania kogoś o drogę, podejścia do ekspedientki, załatwienia czegoś w urzędzie – nie sprawiają mi najmniejszej trudności! A przynajmniej nie większej niż przeciętnie. Wydawać by się mogło, że introwertyk będzie miał opory, bo to przecież kontakt z ludźmi, i to z nieznajomymi ludźmi! Ale jeżeli mam do załatwienia konkretną sprawę (spytanie o drogę, o pieczątkę itp), to jestem jakby „przygotowana”, wiem na czym stoję w tej konkretnej „społecznej” sytuacji. Więc wszędzie trafiam pytając ludzi o drogę, bo w mapach się gubię, i zdarza mi się wychodzić przed szereg żeby załatwić jakąś sprawę dla grupy ;)

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, rozwój, świadomy lifestyle, doza emocji i zaskoczenia... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- LUBISZ TO? -

- MÓJ INSTAGRAM -

- ARCHIWUM -