Po angielsku nazywają ich wet blanket – jak mokry koc, który gasi ogień do ostatniej iskry. Jest też druga, dosadniejsza nazwa – party pooper, czyli ten, kto na imprezie, ujmując to delikatnie – zatruwa atmosferę swoim smrodem. Nie wiem czy wynaleziono na to lepsze polskie tłumaczenie niż psuj-zabawa, a ja osobiście mówię o nich wygaszacze. Jest jeszcze cockblocker – czyli ludzki odpowiednik pasa cnoty, udaremniający innym bliższe poznanie. Wiesz o kim mowa? Na pewno wiesz. Spotkałeś w życiu niejednego. Być może nawet kilku z nich nazywałeś swoimi przyjaciółmi.

 

Liceum

Na wolnej godzinie wychowawczyni zaprzęga uczniów do tego, by posprzątali i udekorowali salę. Jest luźna atmosfera, wszyscy rozmawiają i powoli wypełniają swoje obowiązki. Jedna z dziewczyn, której w ręce wpadła szczotka na kiju, po usłyszeniu ulubionej piosenki zaczyna udawać, że szczotka jest jej tanecznym parterem i wywija z nią kolejne figury wyuczone na kursie tańca. Część osób widząc to serdecznie się uśmiecha, część nie zauważa, zajęta swoimi sprawami. Tylko z kąta sali dobiega basowe buczenie.
– Eeeej, Kowalska, dobrze się czujesz?! – wykrzywia twarz jeden z chłopaków, któryś inny zaczyna mu wtórować. Nie muszą dodawać nic więcej, ich dezaprobata i pogarda jest więcej niż wyraźna. Dziewczyna spogląda na nich i choć udaje, że ją to nie obchodzi, przestaje potrząsać biodrami, wraca do normalnego sprzątania.

 

Studia 

Dwie koleżanki, K. i A. mają swój stały rytuał – po czwartkowych zajęciach, które kończą się o 20, idą zawsze do ulubionej knajpy, w której grają ‚ich’ muzykę, a piwo jest mniej rozwodnione, niż w innych miejscach. Zwykle siedzą w kącie we dwójkę, kiwając się do starych piosenek, i po paru kuflach wychodzą. Któregoś wieczora dosiada się do nich chłopak, który jest wyraźnie zainteresowany A. Komplementuje jej oczy, wypytuje o pasje, i od czasu do czasu rzuca jakieś luźne zdanie w stronę K., by ta nie czuła się samotna i odizolowana. To jednak nie pomaga, bo K. odpowiada coraz bardziej zgryźliwie. Jej mina sprawia, że ta sympatyczna rozmowa budzi w A. poczucie winy wobec przyjaciółki, a w chłopaku – brak pomysłu jak wybrnąć z sytuacji. W końcu, na jeden z jego mniej udanych żartów K. odpowiada wyraźnym fochem i przegania go od stolika, dając mu do zrozumienia, że ma tu już nie wracać. A. szybko przekonuje siebie samą w myślach, że ten koleś wcale nie był tak uroczy jak się jej wydawało i dochodzi do wniosku, że właściwie to już nie chce się jej tam siedzieć.

Praca

Cztery biurowe koleżanki plotkują przy drugim śniadaniu, korzystając z małego ruchu w urzędzie i braku nadzoru szefowej. Rozmowa schodzi na facetów. Jedna z nich opowiada o chłopaku, z którym spotyka się od paru miesięcy, chwali jego nienaganne maniery, troskę o nią i romantyczne gesty. W miarę opowieści trzem pozostałym rzednie mina, tracą zainteresowanie, aż w końcu kwitują – przekonasz się jak będziesz po czterech latach małżeństwa / ciesz się póki możesz / na początku każdy taki jest. Po czym wracają do narzekania na złą przedszkolankę, konieczność sprzątania przed świętami i teściową, która wtrąca się do wszystkiego.

Spotkanie rodzinne

Szybka wymiana informacja co u bratowej, kuzynki, mamy, siostry i cioci Krysi. Trwa licytacja sukcesów, osiągnięć i stanów konta, zawoalowana zwykłą ciekawością i ludzką troską o dobro bliźniego. W końcu pada na Ciebie, masz swoje pięć minut, więc nieśmiało mówisz, że jedno z Twoich zdjęć wygrało w ogólnopolskim konkursie, a inne kupił znany miesięcznik.
– Aaa, czyli nadal bawisz się w artystę – podsumowuje babcia. – No ładnie, miło, ale co POWAŻNEGO robisz poza tym? Bo tak to chyba nie zarobisz na życie i żony też raczej nie znajdziesz… – po czym przechodzi do chwalenia obrotnego kuzyna, który właśnie awansował na kierownika zmiany w sklepie.

 

***

Jest ich więcej, jest ich mnóstwo i właściwie w każdej większej grupie znajdzie się choć jeden. Zabójca entuzjazmu, niszczyciel imprezy, zimny racjonalista przekłuwający Twój balonik z marzeniami. Zwykle mają jedną wspólną cechę: nie potrafią się uśmiechnąć tak prawdziwie, oczami, a wykrzywione kąciki ust i zmarszczone czoło malują im charakterystyczne bruzdy na twarzy. O ile nie przebywasz z nimi zbyt często, powodują tylko przemijającą frustrację i chwilowy spadek humoru. Jeśli jednak są Twoimi stałymi towarzyszami, wtedy, w myśl zasady ‚z kim przestajesz, takim się stajesz’ i ‚jesteś średnią ze swoich 5 najbliższych znajomych’ możesz zacząć być tak samo spięty, smutny i zawistny jak oni. Bo wydaje się, że to właśnie nimi kieruje – wewnętrzny smutek lub niechęć do samego siebie, powodujące zazdrość, że ktoś potrafi być ot tak, naturalnie radosny, kreatywny, mieć ciekawe plany czy nietypowe umiejętności.

Czy ten opis pasuje do części Twoich znajomych? 
Mając świadomość, że są wygaszaczami możesz zrobić trzy rzeczy:
– zwrócić im na to uwagę w taktowny sposób,
– jeśli to nic nie da – ograniczyć z nimi kontakty,

– a jeśli i ta niewielka dawka ich obecności działa na Ciebie stresująco – zerwać je całkowicie.Nawet gdyby to miało oznaczać tymczasową samotność. Ponieważ ta, z Twoim pozytywnym nastawieniem i wyjątkowymi cechami z pewnością będzie stanem tymczasowym. W końcu… podobne zawsze przyciąga podobne. 

  • gosc

    Pewnie. Mam taka mame. Cokolwiek zrobisz cokolwiek powiesz dobrego zaraz ” przytnie skrzydla” kasliwa uwaga.

  • gosc

    To sa osoby ktore same nie maja tego co chca miec. Same nie potrafia byc radosne . To sa ludzie ktorym w przeszlosci dokuczano ktore doznaly przykrosci i teraz szukaja obiektow do zemsty za swoja skrywana nieudolnosc. Diabli nadali.

  • gosc

    Aaa. I jeszcze dodam ze oni nie znosza osob radosnych. Optymistow. I to jest na nich sposob. Obrucic kazda zlosliwosc w zart. Lub wogole niby nie uslyszec i cieszyc sie dalej. Chocby mialby to byc udawany optymizm czy zadowolenie to jest to najlepsza na nich metoda. Lata praktyki :-)