3 filmowe charaktery, 3 historie, jeden motyw.

S p o ł e c z e ń s t w o

Ze złotych wież patrzą  na nie ci, którzy nigdy nie chcieli być jego częścią – oni chcieli nadawać mu kształt. Przez odbiorniki telewizorów, prasę, reklamowe banery, sączą do spowitych mgłą głów codzienną mantrę szaleństwa: oddaj mi swój umysł, pieniądze i moralność, a pozwolę ci być takim, jakim zdecyduję, że chcesz być.
W pierwszych szeregach biegną ci, którzy chcą być najbardziej, a chcenie ich jest tak silne, że dodaje sił do tratowania tych, co zwartymi kolumnami zasilają środek pochodu. Chcenie zamienia też ich zęby w kły, paznokcie w szpony, a twarz w spiczasty pysk i wyostrza węch, jednak nie na tyle, by zorientowali się, że brodzą w morzu gówna.


Dalej są wolniejsi, co z mlekiem lub nasieniem wzorów biegnących przed nimi wyssali program postępowania: tak się chodzi, tak się nosi, tak się mówi; bo wszyscy tak robią; nie wychylaj się, nie wyróżniaj się; chwal swoich bogów, którzy 24/7 patrzą na ciebie spod aureoli neonu. Wolniejsi nie wiedzą dlaczego tak trzeba, ale nigdy nie wpadli na to, by się zastanawiać.

Gdzieś na końcu, gdzieś na skraju defilady wolno kroczy kilka osób. Coraz bardziej zmęczonych, coraz bardziej zniechęconych. Poznali już to wszystko: podróże, zakochanie, dewocję, zen, narkotyczne oświecenia, sztukę, masochizm, upadek, karierę. Dziś wiedzą, że każda z tych dróg jest ułudą, mydlaną bańką.

I kiedy nie mogą już patrzeć na tą paradę żywych trupów,
pozostają im trzy wyjścia…


#1

IDIOKRACJA

Mogą wykorzystać swoją przewagę i zostać przywódcą.

idiokracja, idiocracy

Kiedy Joe dziwnym trafem znalazł się w ciekawych czasach (zupełnie jakby spełniło się słynne chińskie przekleństwo), najpierw był w szoku, jak nisko upadł świat i jak bardzo głupi, a przy tym silni ludzie go otaczają – co zwykle jest zwiastunem katastrofy. Choć sam należał do wyjątkowych przeciętniaków i nigdy nie zapowiadał się na orła, wkrótce okazało się, że jest najmądrzejszy w nowym towarzystwie. Nie było innej opcji, niż przejąć na siebie obowiązki jego przywódcy i zaprowadzić tam trochę porządku.

Idiokracja jest filmem O idiotach i przez wielu może być odbierana jako film DLA idiotów (5,8 na Filmwebie). Nie brakuje w nim obrazków skrajnej, żenującej głupoty. Pełni rolę komedii z przesłaniem, które jednak jest dość zaszumione przez taniość i efekciarstwo. Ale ono tam jest, i tego się trzymajmy. Z grona ‚lekkich komedii na odprężenie’ wybieram właśnie ją. W szybki i bezbolesny sposób przypomina mi, że posiadanie co najmniej trójki dzieci jest moim społecznym obowiązkiem (vide: idiokracja – rozmnażanie).


 

2#

GOD BLESS AMERICA

Mogą też… rozwalić im łby!

  

frank, god bless america, boże blogosław amerykę
Frank ma coraz bardziej dosyć otaczającego go świata. Jego żona zostawiła go dla innego, a mała córeczka rośnie na egoistyczną materialistkę. Traci pracę. Lekarz, który diagnozuje u niego śmiertelną chorobę, chwilę po tej informacji odbiera przy nim telefon i ustala zakup nowego samochodu/jachtu. Jego sąsiedzi – dziecioroby wrzeszczą cały dzień, a w telewizji panoszy się coraz więcej kupy. Kiedy nie pozostaje mu już nic innego, postanawia odnaleźć aktualną gwiazdkę show z MTV, która nienawidzi swoich rodziców, bo na 16 urodziny dostała nie ten model samochodu, o jakim marzyła.  Frank robi z nią porządek, a potem chce zrobić porządek z sobą. Jednak w odpowiednim momencie pojawia się inspiracja do zmiany kierunku – pod postacią małej socjopatki Roxie.
 
Boże błogosław Amerykę również ma tylu przeciwników, co zwolenników. Niektórzy mówią, że to głos sprawiedliwości, inni nazywają go buntem w spodenkach. Jedni oskarżają o wtórność, inni masturbują się przy scenie przemowy Franka w pracy (vide: przemowa Franka). A ja oddaję część racji jednym i drugim (jak na prawdziwą Wagę przystało). Mimo, że zauważam mechanizm oddziaływania tego filmu, oparty na dokładnie takich samych zasadach, na jakich działa krytykowana przez niego machineria Hollywoodu, to jednak mój wewnętrzny hejter i alternatywny outsider są w dużym stopniu usatysfakcjonowani. Jakkolwiek by to było złe i niepoprawne, czasem też mam ochotę sięgnąć po karabin, ale ostatecznie tego nie robię – wystarczy mi katharsis z Frankiem na modłę amerykańską.


 

#3 

INTO THE WILD

 Mogą oddać im wszystko, co mają i uciec w największą dzicz.

 

into the wild, wszystko za życie, christopher mccandless, alexander supertramp
Wybitny student, świetny sportowiec Chris kończy uniwersytet. Ma odpowiednie oszczędności i presję całego świata, aby kontynuować naukę i zrobić oszałamiającą karierę. Zwłaszcza chłodni emocjonalnie i pogubieni rodzice oczekują od niego osiągnięcia wszystkiego tego, co nie udało się im. Tymczasem Chris ma nieco inny plan. Po wyjeździe z domu oddaje 24000$ organizacji charytatywnej, niszczy swoje dokumenty i wyrusza w podróż pod przybranym nazwiskiem. wykonuje wiele różnych zajęć, spotyka ciekawych ludzi, jednak jego prawdziwym celem jest dotrzeć na Alaskę, dziką północ. I już tam zostać.

To film nieprzystający swoją klasą do dwóch poprzednich, ale nadal silnie połączony z nimi głównym motywem. Chris od zawsze był outsiderem, a im starszy się stawał, tym jaśniej widział, że nie ma dla niego miejsca w społeczeństwie, że ludzie są źli dla siebie nawzajem, nie wiedząc nawet czemu, i że świat zbyt daleko odszedł od prawdy. Jakiejkolwiek. W naturze, tej najdzikszej, najczystszej, upatrywał dla siebie schronienia i miejsca do szczęśliwego życia. Czy to dostał? Na pewno podczas swojej drogi miał momenty pierwotnego szczęścia, tak samo jak i załamań czy upadków. Śledząc jego wędrówkę też czasem można odczuć znużenie i chęć przyspieszenia wydarzeń. Warto jednak dać się ponieść spokojnemu klimatowi, w którym każda scena ma swoje znaczenie i urok, a przy tym buduje ważne przemyślenia.
Kim będziesz po zakończeniu seansu – romantycznym buntownikiem, czy pogodzonym racjonalistą?