RADIO SUPLEMENT, CZYLI LETNI IMPOTENCI I PRZECIEKAJĄCE KOBIETY

Prosta i jakże trafna parodia reklamy leku na biegunkę, którego hasłem przewodnim było „nie biegam i cieszę się życiem”
 



Polskie reklamy ssą. Ssają też. Nie znam tych aktualnie nadawanych w telewizji, ale słucham ich w radio – nie z wyboru, z konieczności. W pracy, włączamy na przykład taki RMF. Muzyka pop, niezbyt ambitna, ale nie przeszkadzająca w wykonywaniu założonych zadań, ma podstawową zaletę: zagłusza różne niewygodne odgłosy, takie jak np. burczenie czyjegoś brzucha. Problem w tym, że oprócz wiadomości i dziwnych konkursów przerywają ją właśnie one: reklamy. I to nie byle jakie reklamy – te najbardziej szlachetne, dotyczące leków, suplementów i wszystkich innych pigułek szczęścia…

Polska przoduje w reklamowaniu środków farmaceutycznych, ale to nie dziwota – my, Polacy jesteśmy na drugim miejscu w Europie pod względem ilości lekomanów (czytaj: osób łykających leki jak cukierki, na wszystko, na każdą okazję; w końcu to takie kolorowe, tak ładnie zapakowane, a każdy kto kupuje, tak bardzo troszczy się o zdrowie swoje i bliskich)… W tej materii wyprzedzają nas tylko delikatni jak pleśń na serze brie Francuzi. Ale to kwestia czasu i jeszcze większej dawki reklamowej hipnozy – wkrótce ich dogonimy, jestem pewna!
Zauważyłam, że te reklamy leków mają swój wyraźny, roczny cykl – wczesną wiosną jeszcze sporo jest środków na przeziębienie i odporność, zaczynają się też pierwsze reklamy preparatów na odchudzanie – w końcu trzeba zbić wagę w cudowny sposób przed wyjazdem na wakacje – pomogą w tym tajemne chińskie, rumuńskie, czy z Księżyca wzięte zioła, za jedyne 99,99.
Okres lata to idealny czas na promocję wszystkich preparatów na potencję i zwiększenie libido – mężczyźni mają gdzieniegdzie nabrać twardości, a kobiety wilgotności – tak, aby dla obojga urlop był udany (a nie udawany, jak jęki i westchnienia w tych spotach).
czeska reklama leku na potencję
Szatan na pewno nigdy nie miał problemów z erekcją. Nie ma mowy, żeby kto inny został twarzą tej reklamy…
Już po urlopie, jeśli wcześniej reklamowane środki zadziałały i rzeczywiście ‚się działo’ – przychodzi czas na leczenie biednych, wyeksploatowanych kobiet z dolegliwości takich jak szczegółowo i obrazowo opisane upławy i zapalenie pęcherza. Poleca Żanet Kaleta lub inna, równie wiarygodna doktor ginekolog. Kiedy paniom już uda się wyleczyć dolne rejony, nadchodzi jesień i trzeba zadbać o górne (tym razem drogi oddechowe), wybierając reklamowany lek na kaszel suchy, mokry, półsuchy, odrywający się i ch.* wie jeszcze jaki … no a potem już tylko odporność, cały czas odporność, bo bez niej zginiemy jak białe szczury w laboratorium! 

Ciekawe kiedy doczekamy w Polsce reklam medycznej marihuany i czy będą puszczać je w radio w rytm reggae?


Zima to takie piękne, takie rodzinne, takie rozśpiewane reklamy: o lekach na grypę, kaszel, katar i wszystkich cudach, które maskują przeziębienie, tak żebyśmy mogli nadwyrężać organizm, nie zauważając tego objawów. W sam raz, aby paść na zapalenie płuc przed wigilijną kolacją. Ale zanim ona nadejdzie, zaopatrzymy się najpierw w lek na wzdęcia, na gazy i wszystkie inne wewnętrzne bulgoty. Najlepiej promowany przez znaną z rzucania kurwami blond diwę polskiej kuchni, albo kogoś równie przekonująco otyłego – w końcu kto inny ma wzdęcia, jak nie oni?Przetrwaliśmy święta, czas na sylwestra – dajemy w palnik ile wlezie, bo jest środek który za nas trawi alkohol, a najgorszy kac czyni jedynie tupotem białych mew… Nowy Rok, nowe postanowienia – znowu schudnę, poprawię odporność, zadbam o serce, jelito, nerkę, prostatę, czy o czystą  i pojemną waginę – na wszystko znajdzie się rada w profesjonalnej i ciepłej w odbiorze reklamie…

Tylko nie zapomnij skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą. O ile gościnne bramy służby zdrowia zdecydują, że w najbliższym kwartale należy Ci się taka audiencja.

*ch.. – czyli istota wszechwiedząca. Od popularnego polskiego stwierdzenia „ch$$ wie”, używanego przy każdej okazji i każdym temacie. Bo tylko ch$$ wie wszystko o wszystkim.
Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • Świetny styl pisania ;D Wciąga niesamowicie – a co do reklam – zgadzam się z Tobą w 100%

  • I jeszcze apetizer! Radiowa reklama tego środka na pobudzenie łaknienia jest okropna. najgorsza.

    Strzał w dziesiątk

    • By niejadek zjadł obiadek?

    • TAK.
      Niemal tak samo irytujące jak ten rapujący dzieciak z telewizyjnej reklamy Hochland.

    • Całe szczęście nie znam i nie poznam.
      Do listy dorzucam Invag czy jakiś taki z opisem "upławy, swędzenie, pieczenie, zapalenie pochwy" – najlepiej emitowany gdzieś w porze obiadu.

    • Jestem bardzo złą dziewczynką.

      "Nie poczujesz mojego lekkiego nietrzymania moczu"- z reklamy wkładek.

    • Prawdziwy trueschool!

      A to hasełko całkiem zgrabne, copywriter z podwarszawskiej agencji pewnie dostał za nie premię w wysokości 450 zł brutto.

  • Świetny, trafny tekst, po prostu nic do dodania ni mam, poza tym, że zgadzam się w zupełności :)

  • Dla mnie najbardziej wkurzającą reklamą roku jest reklma Żuravitu. Że cośtam cośtam, łazienka, jazzowo-swingowe rytmy… Ygh. Moje ucho "ómaruo". Oraz jeszcze reklama Vitamin Plus (czy jak to się pisze…) dobiła moje małżowiny, młoteczki, kowadełka i inne.
    Polacy to hipochondrycy, ile osób (których nie widziałam całkiem spory kawał czasu) zaczynało rozmowę od "wiesz, ostatnio coś mnie głowa/ucho/brzuch/cokolwiek boli…" i jeszcze to spojrzenie cierpiętnika. Za to wydaje mi się, że zaczyna się to u uczniaków – takie wagary "na legalu".

    • Żuravit jest na tyle hipnotyzujący, że sama kiedyś o niego zapytałam w aptece, a potem sobie uświadomiłam skąd go znam ;)
      W ogóle te wszystkie rozśpiewane reklamy są bardzo ambitne.
      A polskie narzekanie na zdrowie to temat na osobnego, bardzo dłuuuuugiego posta :) albo serię postów. Na początek teksty babci w autobusach i kolejkach ;)

  • Anonimowy

    Maryhłany reklamować nie trza !

  • Świetne zakończenie! REklamy leków są tymi które najbardziej irytują ciekawe spostrzeżenie związane z sezonowością nadawania reklam.

  • Ooo, jakiś czas temu sama chciałam o tym napisać, ale stwierdziłam, że szkoda nerwów :p Ilość tych reklam jest przerażająca. Wkurza mnie wmawianie ludziom, że mają milion dolegliwości o których nie wiedzą i muszą łykać tabletki np. na zakwaszony organizm i nadmiar wody. Albo pani zdziwiona, że istnieje magnez z naturalnych źródeł. Albo tabletki na kaszel palacza. I rymowanki! Rym do każdej nazwy leku. Co tam, że brzmi strasznie. Ważne, że jest :D Producenci mają tendencję do traktowania ludzi jak idiotów i zachęcania ich oczywistymi rzeczami wynikającymi z działania, postaci albo drogi podania leku. I ludzie to kupują, łykają na potęgę, a później lądują w szpitalach, wielce zdziwieni. Przydałoby się zrobić z tym porządek.

    • Tak, i potem każdy jest znawcą, bo usłyszał o chelatach, przyswajalności, pięciu rodzajach kaszlu itd. :)
      Rymy częstochowskie są zwykle bardziej ambitne, ale co zrobić – te z reklam rzeczywiście wbijają się w głowę. Im durniejsze, tym bardziej się je zapamiętuje :)

  • No właśnie – skoro tyle leków w reklamach to nie chodzi o zdrowie tylko o kasę… dlatego leczę się czosnkiem (hehe) i miodem. Ewentualnie wódką :P

    • Jeśli nie jesteś wampirem, zapewne działa :)
      Też wierzę w ponadczasową moc czosnku, i po-czosnkowego oddechu!

  • O ile jestem się w stanie wyłączyć przy zwykłych reklamach i olać te pierdoły, to 'śpiewanych' Vitaminerów i Zup Romana nie mogę znieść. Ahggg, czekam na reklamę w rytmach 'Ona tańczy dla mnie', bo przecież nie ma to jak zabić słuchaczy najbardziej osłuchanymi gniotami stulecia:D

    • Czy zupa Romana to reklama jakichś zupek, czy… coś na hemoroidy (bo mogłoby się ładnie rymować z częścią ciała nimi dotkniętą).

    • To zupki instant :D Ale pewnie podsunęłaś komuś właśnie pomysł na kolejne hasło do reklamy i nawę preparatu na hemoroidy :D

    • Liczę na prowizję, Internet pamięta, że byłam pierwsza!

  • chyba jestem jedyną osobą która ma obojętny stosunek do reklam. Są to są, nie ma to zajebiście :D ani mnie specjalnie nie denerwują ani nie oczekuje ich…ot i taka to historia

  • Uwielbiam Twoje przemyślenia! Chcę więcej! :D

  • Tu masz przykłady zajebistych reklam:
    http://joemonster.org/art/24328/Oszczedne_w_slowach_genialne_reklamy
    http://joemonster.org/art/26609/Oszczedne_w_slowach_genialne_reklamy_II

    Naszym specom od tej branży brakuje fantazji. No, może pomijając umieszczenie zimnego Lecha w pobliżu Wawelu w 2010r. Miny pasażerów komunikacji publicznej na widok świeżutkiego, ogromnego banneru z tym napisem – bezcenne!

    • Lubię minimalizm w reklamach:) I lubię robotę zagranicznych agencji.
      Ale akcja z Lechem to było…. hmm, powiedzieć mistrzostwo to niezbyt poprawne :)
      Ciekawe jak się to przełożyło na ich wyniki sprzedaży…

  • inika

    mnie męczy zbezczeszczona piosenka Katarzyny Sobczyk 'O mnie się nie martw'. reklamują jakiś lek, ale za cholerę sobie nie mogę przypomnieć nazwy

  • My z rana w pracy zawsze katujemy Poranne Kakao w dawnej Roxy. Tymon i Kędzior to dla mnie duet idealny. Ale i tej stacji reklamy nie omijają i bajka o gilach Jasia, co ma katarek, do dzisiaj spędza mi sen z powiek…

  • A przez okrągły rok w porze obiadowej – zakażenie pochwy…

  • mieszkam w UK. rzadko słucham radia, a jak już, zazwyczaj lokalnego, z lokalnymi wiadomościami(radio wave, Blackpool). i jeszcze ani razu nie słyszałam w tym radiu reklamy leku. żadnego! w tv reklamy leków to jakiś 1%. za to w Polsce ma się wrażenie, że reklamy leków przeważają nad wszystkimi innymi. masakra. i masz rację, nadawane są sezonowo

    • No cóż, po prostu w Polsce mają odpowiedni rynek zbytu na takie produkty. W UK za to słyszałam że lekiem na wszystko jest paracetamol ;)

  • haha ja czekam na mari sprzedawana w aptekach;) swoja droga cykl roku rejlam odkrylam w tamtym roku i pamietam jak z mezem sie z tego smialismy;)

  • ale jakos od poczatku reklam zubra z zubrami bardzo lubie ta reklame;) moze przez wierszyk " pozwólcie przedstawic sobie: pan żubr we wlasnej osobie. No pokaż sie żubrze. Zróbże minę uprzejma , żubrze"

    • Mi się podobają te milczące filmiki Żubra które zakończone są jednym zdaniem i w których występują zwierzęta – całkiem przyjemne :)

  • Świetny post! :D Nic dodać, nic ująć :)

  • Z tą listą krajów to może być tak, że mają regulacje prawne. Na mnie patrzyli jak na ufoludka, gdy w Niemczech poprosiłam o aspirynę. Tam z otarciem chodzą do lekarza i chyba wszystkie leki są na receptę. Ale nie wiem, czy przypadkiem dzięki temu wszystkie nie są refundowane…

    • No mają, mają. W takich Indiach za to kupisz każdy antybiotyk i najbardziej złożony lek niemal na ulicy, od ręki. Tam mają raj miłośnicy kodeiny, tramadolu, czy jakichkolwiek psychotropów.

  • U nas wszyscy są na wszystko chorzy… ale nie chodzą do lekarza, leczą się sami ;) W sumie po wysłuchaniu tylu reklam to czują się jakby skończyli medycynę! Ostatnio w internecie widzę reklamy naturalnego leku na raka… taa… nie wiem co to, bo nie klikam… ale pewnie jakieś chińskie zioła, ewentualnie okłady z cebuli a w ostateczności weź młotek i się nim uderz w główkę :D

    • Czytałam o jakimś cwaniaku ostatnio który ogłaszał się że wynalazł właśnie taki lek na raka – biedni ludzie którzy tracą nadzieję chwytają się wszystkiego, więc i kupowali od niego takie kapsułki za kilkaset złotych… jak się okazało, po zbadaniu w laboratorium wyszło że był tam ekstrakt z czosnku i jakiejś tam jeszcze popularnej rośliny, albo witaminy C…

  • Jest jedna reklama, która mnie denerwuje. Tzn. jest więcej, ale jedna wybitnie. Taka rysunkowa, suplementu na potencję. Kobieta i mężczyzna są na żaglówce. Nagle wiatr zawiał, żagiel się rozwinął, a oni sobie schodzą pod pokład w wiadomym celu. No nawet, jak to piszę to się irytuję. Zawsze myślę sobie "a żeby im tam sztorm się rozpętał, jak się będą bzykać".

    Oprócz tego o pomstę do nieba wołają te wszystkie śpiewane reklamy podpasek. Uwłaczające. Bo jak mam okres, to nie marzę przecież o niczym innym, tylko o tańcu synchronicznym w białych spodniach z grupą pseudointeligentnych koleżanek (też w białych spodniach).

    • Hehe, dobre z tym sztormem, cóż, instynkt prokreacji wspomaganej lekiem – silniejszy ;P

      No i rozśpiewane, tańczące panie z okresem – mistrzostwo!

  • Gdy słyszę w radiu piosenkę o leku z żurawiną (na zapalenie dróg moczowych) dostaję szału. Wszystko mnie w niej irytuje – tekst, melodia, głos tej kobiety. A najbardziej wkurza mnie to, że później chodzę i to śpiewam :/

    • No właśnie, tak to się kończy, że te melodie zapisują się w głowie i nie chcą z niej wyjść :))

  • uwielbiam czytać Twoje posty;) Jak mnie wnerwiają te reklamy upławów i ciągłych problemów kobiecych;/ a zaraz po nich lecą o potencji ……bleeeee…. masakra
    ale Ty pięknie to zebrałaś w całość;) podsumowanie mnie rozniosło;*

  • Króliczku! Zapomniałaś o maści na afty i pleśniawki! Kojarzysz tę reklamę? Dykcja rzekomego dentysty doprowadza mnie do dzikiej furii.

    Nie raz już rozmawiałam z facetem czy rodzicami, że reklamują tylko i wyłącznie leki i suplementy. Od miesiąca chcę napisać post na ten temat, ale jeszcze nie było okazji. Może się w końcu zbiorę :D

    Przeraża mnie jak wielki musi być koncern farmaceutyczny i jak wielkie musi on pieniądze na nas zbijać, jeśli wszędzie i zawsze pojawiają się reklamy leków i suplementów. Na 10 reklam mniej więcej jedna jest o proszku do prania, jedna o kosmetyku, jedna o kredycie, a siedem o lekach!

    • Afty? To ten co go boli jak dotknie i odwołuje wizytę? ;)
      Mnie też przerażają koncerny farmaceutyczne i to jak potrafią przekupić lekarzy by zapisywali nam nie to, co służy, tylko to, co jest aktualnie promowane… Pamiętam jak nieraz lekarz upierał się kiedy chciałam zmienić tabletki, że tylko te które biorę będą dla mnie korzystne… smutna prawda

    • to ten sma gość :D niestety, przeraża mnie to bardzo, naprawdę. Gdzieś czytałam, że najbardziej wpływowe przemysły na świecie to wojenny i farmaceutyczny.

    • W nieoficjalnej wersji przed nimi jest przemysł narkotykowy – a o tym już w nowszym poście ;)

  • mój mózg jak widzi reklamę to całkowicie przełącza się na inne tory.

    • Mój choćby chciał – to cały czas ją słyszy, zwłaszcza że reklamy nadawane są głośniej ;)

  • Ahhahahahahah ;p ostatnia gwiazdka mnie po prostu powaliła na łopatki ;p
    A co do tych debilnych reklam zgadzam się w 100%. Kto to wymyśla?! :O

  • Poziom polskich reklam woła o pomstę do nieba, ja co roku na Camerimage oglądam konkursowe reklamy ze świata i… no cóż płakać się chce, reklama jest swoistą sztuką, u nas w kraju, to kicz i malaria :))

    • Camerimage to jest zupełnie inna półka :) w Polsce jeszcze długo nie doczekamy się takich reklam.

      Ja chętnie bym zobaczyła w Polsce jakieś dobre reklamowe akcje ambientowe, jak za granicą :) Bo telewizja i radio to już trochę przeżytek.

  • Czytając ten post w radiu (rmf) "leciały" trzy reklamy leków…:D

  • Ale się uśmiałam:D ale w końcu "reklama dźwignią handlu!" :)

  • Kochana, reklamy o lekach to jedno, ale weź usiedź w domu z DWOMA farmaceutami (taaa, fajnie jest).
    Jak nie mamusia opowiada o swoich ciekawych klientach, jednych śmierdzących, innych już popuszczających (nie, nie nabijam się), tam ktoś dostał złą dawkę, a tu pani wydano za mało, to z kolei mamusi narzeczony prawi o swym punkcie aptecznym, że pracownica to ma nie równo pod sufitem, że smsy pisze do niego takie, a nie inne, że taki lek podrożał w tej hurtowni i trza będzie od innej zamawiać. Ciężkie życie farmaceuty, oj ciężkie.. A jakie ciężkie życie ludzi, którzy z nimi mieszkają :))))
    Więc powiem Ci szczerze, że z dwojga złego już wolę, jak reklama espumisanu przerywa mi szymorning na Esce, niżeli wracam zmęczona do domu i bombardują mnie nowinkami farmaceutycznymi.
    A żeby było ciekawiej, jak sięgam po jakiś lek i pytam na co on jest, moja mama odpowiada ' No Klaudia, przecież to (w tym miejscu podaj dowolną nazwę chemiczną), to jasne że jest na (odpowiednia część ciała). To ty takich rzeczy nie wiesz? " JEST DOBRZE :)))

    • Trudny masz żywot. A nie chcą czasem i Ciebie wysłać na farmację? :))
      Ale w to że historii z apteki mają multum, to akurat nie wątpię. Wszędzie gdzie rozchodzi się o leki i zdrowie "dzieje się".

    • Oj chcą, ba to już jest decyzja podjęta :D ale nie mam z tym akurat problemu, bo jak nie będę sobie radzić, to będą musieli mi pomóc. I NIE MA ŻE BOLI :D

  • a mnie ostatnio śmieszy reklama jakiś tabletek na przeziębienie, gdzie dziewczyna leży w łóżku, a facet wchodzi do mieszkania, widzi jej buty i leci jak tygrys na seks, niestety ona chora, bla bla bla, ale na całe szczęście – ona ma TEN lek i na drugi dzien jest jak nowa. No kuurde… taki shit że masakra.
    Dlatego cieszę się, że nie mam telewizora ;) ale oglądając coś w tvnplayer czy ipli, niestety jakieś tam mi się włączą. Ostatnio byłam w domu u rodziców i oglądałam śmieciowe programy w tv i fakt, tyle jest reklam z lekami na przeziębienie, że powinnam być zdrowa jak byk ;)) no i stoperan wygrywa wszystko :P

    • Jak tygrys na seks – dobre :D
      Też błogosławię brak telewizora, ale jak przyjeżdżam do rodziców to czasem obejrzę i czuję się nieco otumaniona ;)

  • Uwielbiam czytac Twoje posty!

  • Ola

    Haha, dokładnie odzwierciedliłaś nasze reklamy :D. Mnie najbardziej irytuje chyba reklama Visaxinum (jakkolwiek się to pisze), nie wiem od kiedy suplement diety leczy, do tego te irytujące "potworki" wrr.. A swego czasu na pamięć znałam piosenkę o pewnym specyfiku wspomagającym odchudzanie :P

    Do zobaczenia na spotkaniu, miło będzie poznać! :)

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -