JAK PIĆ WÓDKĘ JAK DAMA I WYGLĄDAĆ GLAMOUR NA KACU

Przychodzą takie momenty w życiu kobiety, kiedy napić się wypada, powinno, wręcz trzeba. Nawet kiedy czasy akademika ma się już dawno za sobą. Pal licho, gdy okazja wypada w piątek wieczorem, a akcja dzieje się w domu, wśród osób, które znają się jak łyse konie. Jednak picie w środku tygodnia, na mieście, wiąże się z szeregiem logistycznych wyzwań. Niejedna z pań zadaje sobie wtedy pewnie pytanie…
Women
have on average 10% more fat than men, which means there’s less body
fluid to dilute alcohol, so it travels around women’s bodies in more
concentrated form and causes more harm. – See more at:
http://www.drinksmarter.org/sensible-drinking-and-you/alcohol-and-women#sthash.zhKNj65B.dpuf

…jak pić wódkę jak dama? 

 


– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
(M. Bułhakow, Mistrz i Małgorzata)

 


Kobieta i wódka, wódka i kobieta. Choć mówią, że damie przystoi tylko łyk winka, ciut koniaczka na czubeczek języczka, czy kieliszeczek ajerkoniaczku z przyjaciółeczką, to jednak prawda jest taka, że czasem odczuwamy zew polskości i pragniemy oddać się sportowi narodowemu, słowem (dwoma): łoić wódę. Wódka zdecydowanie nie jest chic, ale można ją pić zachowując jednocześnie patriotyzm i klasę. Wystarczy przestrzegać tych kilku reguł:

1# Zapominamy o diecie. Wódka już sama w sobie jest kaloryczna, ale tłusty posiłek przed i liczne zagryzki w trakcie są jak najbardziej obowiązkowe. Nie należy się tym przejmować – przecież nawet kromę ze smalcem i kiszonego ogóra można zjeść figlarnie i z gracją (podobno – ktoś gdzieś kiedyś tak słyszał.).

2# Pijemy sok/napój tuż przed wypiciem kolejki i jeszcze raz tuż po niej – wtedy nie czujemy aż tak palącego smaku i co za tym idzie – nie wykrzywiamy twarzy, co jest pijackim faux pas i zdecydowanie nie dodaje nam urody. Tak samo jak ściekająca po brodzie wódka, kiedy zaskoczy nas jej ostry smak…

3# Nie ufamy osobom z aparatem/kamerą. Od pewnego momentu lepiej jest unikać uwieczniania swojego wizerunku po spożyciu. Następnego dnia nie będziemy dumne z wywiadu udzielonego do czyjejś kamerki, czy ze zdjęcia, które ukazuje nas w pozycji połykającej. Alkohol oczywiście (przynajmniej dopóki impreza nie rozkręciła się na tyle, by przenieść się do toalety).


#4 Po piątej kolejce najlepiej przestajemy się odzywać. Wskazane są półsłówki i kiwanie głową z inteligentną miną podczas wywodów innych, ale poza tym — powstrzymujemy się od napływającej szczerości, podczas której pojawia się głęboka, wewnętrzna potrzeba, by wyznać, że Marta to podła suka, a my zawsze chciałyśmy spróbować jak to jest w trójkącie. Z dwoma dziewczynami. Czarnymi. Niektórym naprawdę lepiej wychodzi milczenie.


#5 Wiemy, kiedy skończyć. Po sposobie kończenia poznaje się również prawdziwą kobietę, wbrew obiegowemu stwierdzeniu. Musimy wiedzieć, w którym momencie przestać pić. Ten czas zdecydowanie przegapiłyśmy, kiedy zaczynamy chybotać się na obcasach balerinek, a w wc grawitacja nie pozwala zastosować tradycyjnej pozycji na Małysza, ale nam to już nie przeszkadza. Wtedy to jest NAPRAWDĘ NAJWYŻSZY czas.


#6 Grzecznie zamawiamy taksówkę. Nie dajemy się odwieźć/odprowadzić koledze, który razem z nami śpiewał „będę brał cię w aucie”. Nie wracamy SAME, szukając po drodze nowych znajomości. Nie flirtujemy z taksówkarzem, bo z tylnego siedzenia możemy przegapić jego wąs i obrączkę. Skupiamy się, by podczas podróży nie, ekhem, nie ozdobić tapicerki i dotrzymać do własnej łazienki. 


 

Women
have on average 10% more fat than men, which means there’s less body
fluid to dilute alcohol, so it travels around women’s bodies in more
concentrated form and causes more harm. – See more at:
http://www.drinksmarter.org/sensible-drinking-and-you/alcohol-and-women#sthash.zhKNj65B.dpuf
Po tych wszystkich przeżyciach, wdrażamy w życie garść złotych zasad, znanych pod krótkim tytułem:

…jak wyglądać glamourous, sexy & fabulous na kacu?

 


 1# Demakijaż – słowem kluczem. Choćbyś nie miała sił na ściągnięcie rajstop w jednym kawałku i zapomniała jak odpina się stanik, MUSISZ znaleźć siłę na zmycie tapety. Ten, kto wymyślił chusteczki do demakijażu, musiał subskrybować studenckie czwartki.

2# Woda przed zaśnięciem, po przebudzeniu w nocy i o poranku. Bo nie jesteś wielbłądem i straciłaś wszystkie jej zasoby. Z wód najlepsze są te wysoko, bardzo wysoko zmineralizowane. Zawsze warto mieć je w lodówce. Nic tak nie wchodzi nad ranem, jak Jan z Krynicy.


3# Korektor, podkład i jasne kolory. Po wstaniu rano, kiedy trzeba się przygotować do pokazania lica światu, korektor pod oczy jest najlepszym przyjacielem a podkład skórą zastępczą. Odepchnijmy za to ciemne cienie i szminki w kąt toaletki, jeśli nie chcemy uzyskać looku Kirsten Stewart po całej zmierzchowej trylogii. 


4# Witaminowy koktajl. Pomarańcze, tym razem bez szampana. Sok z grejpfruta. Sok pomidorowy. Albo po prostu rozpuszczalna multiwitamina. O ile odgłos jej rozpuszczania nie kaleczy nam uszu. 


5# Symulacja. Wczoraj udawałaś, że umiesz śpiewać, chodzić na obcasach i, że to na czworaka, to było szukanie szkieł kontaktowych. Dziś też możesz poudawać. Jeśli w okularach i golfie wyglądasz inteligentniej, załóż je. Jeśli możesz zdrzemnąć się, ukrywając za ekranem komputera, zrób to. A przede wszystkim – pokaż im wszystkim!


Women
have on average 10% more fat than men, which means there’s less body
fluid to dilute alcohol, so it travels around women’s bodies in more
concentrated form and causes more harm. – See more at:
http://www.drinksmarter.org/sensible-drinking-and-you/alcohol-and-women#sthash.zhKNj65B.dpuf
Women
have on average 10% more fat than men, which means there’s less body
fluid to dilute alcohol, so it travels around women’s bodies in more
concentrated form and causes more harm. – See more at:
http://www.drinksmarter.org/sensible-drinking-and-you/alcohol-and-women#sthash.zhKNj65B.dpuf
Na zakończenie akcent optymistyczny:

„Dla pocieszenia ci powiem – jeśli miałaś więcej niż 7 partnerów seksualnych w życiu, to możesz pić ile chcesz – reputacji i tak już nie zmienisz.” 

(cytat z forum gazeta.pl)                                       

 

 

Women
have on average 10% more fat than men, which means there’s less body
fluid to dilute alcohol, so it travels around women’s bodies in more
concentrated form and causes more harm. – See more at:
http://www.drinksmarter.org/sensible-drinking-and-you/alcohol-and-women#sthash.zhKNj65B.dpuf
Te wpisy również mogą Cię zainteresować
  • rewelacyjny post:) punkt 5 symulacja… skąd ja to znam….;)

  • hahaha swietny post, baaaardzo przydatny :D

  • ja z tych co wódeczkę bez popitki walą ale znam swoje możliwości i jak zapala mi się tzw. czerwona lampka to pasuję i grzecznie zamawiam taksóweczkę. Tym sposobem potrafię być i napita ale i najbardziej trzeźwa w towarzystwie. Jednak na kacu przyjmuję pozycję horyzontalną i nie ma zmiłuj – lica światu nie pokazuję. I chociaż 38 wiosen mi w tym roku stuknie i niby lata praktyki robią swoje to jednak głowa już nie tak mocna jak za studenckich czasów – ale wtedy oprócz wódki to i jabolka na ławkowskiej się strzelało :) jak kasy nie było na rarytasy

    • Dzielna Siouxie, ja jestem z tych co jednak wykrzywiają twarz, czy to z popitką, czy bez.
      A słaba głowa powoduje, że zawsze na czas się ewakuuję.
      Tzn. zazwyczaj. Kaca w życiu przeżyłam tylko kilka razy, w tym ostatni raz w ten piątek, co stało się inspiracją do napisania posta ;)

    • Siouxie szkoda, zże tak daleko mieszkasz – popiłybyśmy sobie bez popitki :P

    • Cat

      ja z tych samych co Siouxie co do braku popitki, natomiast co do kaca – nie wiem, nigdy nie miałam. Dosłownie. Niezależnie od stosunku procentów do krwi w organizmie, nigdy nie miałam kaca, nawet pić mi się nie chce po. Nic, nul. A taka wesoła jestem i sympatyczna, jak wypiję, że nic, tylko mnie poić :D

    • Muszę Wam coś postawić dziewczyny :))

    • aż strach się bać co by było jakbyśmy na serio do rozpracowania flaszeczki usiadły he he. Ja piję ja prawdziwa lady – ryjka nie wykrzywiam ale włosy na rękach mi stają dęba hehehe aż tarmosi. Boże jak ja bym chciała tak nigdy kaca nie mieć… bo to skutecznie mnie od maxi popijaw odstrasza

    • Cat

      biorąc pod uwagę jak niedaleko siebie mieszkamy… :D

    • Widzę bratnie dusze! Ja też bez popitki daje radę, choć kiedyś lepiej wchodziło ;)

    • Ja też z tych co nie popijają i się nie krzywią, w końcu kiedy się pije wódkę, to wiadomo jak to smakuje i krzywienie się jest zdecydowanie nie na miejscu :)
      W ogóle to cecha dam w mojej rodzinie (od strony Taty), kiedyś z Ciocią i Babcią zdażyło nam się kulturalnie napić, Babcia skromniej, pół kieliszka, ale żadna nie popijała :D

  • Fajny post jednak co do soków nie polecam, kolorowanie świata jest pewne jak w banku

    • urban legend niesie że jak się popija wódkę colą to się bardziej upija dlatego ja wyznaję zasadę – wódzia bez popity ale trzeba wiedzieć, kiedy przestać

    • Urban legend niesie również podobną wieść o popijaniu wódy wodą – zgon murowany. Nie próbowałam, najbliżej do wody było gdy popijałam białą oranżadą za 0,50 zł ze szklanej butelki zwrotnej.

    • uuuu to tak oldschool'owo :) a etykieta zastępcza ze stemplem była – ja takie pamiętam z lat 80-tych

    • W latach 80-tych piłam jeszcze SAMĄ oranżadę, a przypadek z popijaniem nią wódki weselnej miał miejsce we wczesnym millenium, i skutecznie mnie zniechęcił do dalszych takich prób.
      Stempli z tego nie zapamiętałam, podobnie jak drogi powrotnej do domu – niósł mnie instynkt ;)

    • a propos instynktu – pamiętam jak na studiach w dzień kobiet piliśmy jakieś domowej roboty wino. Ocknęłam się w tramwaju pod domem z samą łodygą od tulipana i pomyślałam, że dwa razy musiałam się przesiadać i za cholerę tego nie pamiętałam.
      Co do tequilli – nie pijam od bardzo dawna bo po maratonie tequilli obudziłam się kiedyś w piaskownicy z moim ówczesnym chłopakiem :)

    • Cytat z moich ukochanych Simpsonów:
      – Barnie jak Ty tu cały czas wracasz?!
      – Jestem pijany, nie wiem co jak robię!

    • Z takich nagłych ocknięć to kiedyś tylko obudziłam się w wannie, prawdopodobnie w pół drogi do wzięcia kąpieli, tylko że bez wody. ojojoj

    • Em

      Najlepiej popijać wódkę wodą z dużą ilością cytryny. Kac 100 % mniejszy!

    • A tak, cytryna jest dobra nawet przed. Chyba kwestia witaminy C.

    • zdecydowanie picie musi być jednokolorowe :)

  • Genialne :) Milczenie po pijaku? Nie to nie w moim stylu :D

    • Ja na ogół jestem milcząca, po napiciu staram się ten status utrzymać i tylko słucham jak kompromitują się inni ;)

    • Ja to kompromituje się nawet gdy nie pije :D ha

    • Aaa, no to przynajmniej nie masz nic do stracenia :D

  • hahahaha uwielbiam Twoje teksty!
    Soki są dobre przy piciu, uzupełniają na bieżąco wszystko, co wóda wypłukuje – bo kac to nic innego jak odwodnienie :D
    Tylko ciężko pamiętać potem o tych wszystkich punktach, jak już parę kolejek pójdzie w ruch… :P

  • Hahaha, świetny tekst, a zamykający cytat najlepszy!
    Przypomina mi się ubiegłe lato na wybrzeżu i zdumienie chłopaków jak zobaczyli, że piję jak prawdziwa góralka – na raz i bez popitki :D A rano trzeba było do pracy :D Na dodatek nigdy nie mam kaca…Nienawidzę wódki…:-)

    • Moja bohaterka :D ja nie jestem niestety takim kozakiem i też nie cierpię wódki. No chyba że Żubrówkę. Za to gin i tequila – goood shiiit :D

    • ernestyna – masz rację – zdziwienie panów jak daję bez popity jest bezcenne nawet mój facet jest ze mnie dumny

    • Przed facetami trzeba udawać kozaka, zwłaszcza dla tych min bezcennych :P Piję okazjonalnie i jak każdy facet w ciele kobiety po to żeby się uchlać :P Bo prawdę mówiąc wódki nie lubię :) Wolę Warkę Radler <3

    • Jeszcze mi się przypomniało "Kiedyś kobiety gotowały jak swoje matki, a teraz piją jak ojcowie" :P

    • Godne zapamiętania i bardzo trafne ;)

    • u mnie by się nie sprawdziło – mój ojciec nie pije ha ha :) ale tekst dobry

  • haha ;D dawno się tak nie uśmiałam :D super :D

  • końcowy cytat świetny:)

  • Wódka wódce nierówna – ot co. :) Po jednej przeżywam zgon przez następne 2 dni, a po innej śmigam niczym wróbelek i zupełnie nic mi nie jest.
    Zupełnie inną kwestią jest to, że 'sprawniej' chodzę na obcasach. Im wyższy obcas, tym większe umiejętności. xD

  • Ja raczej nie piję, ale post genialny!

    • Ja teraz już raczej też nie, dlatego jak raz na ruski rok się zdarzy wypić trochę więcej, to okazuje się jak bardzo wyszłam z wprawy.

  • Wymiatasz. Ale i tak nigdy nie będę piła, z pewnością złamałabym wszystkie zalecenia. Ech. Chyba że dla szpanu i pokazania, że potrafię.
    Tylko tak, żeby się nie upić bo nie ma niczego gorszego od widoku pijanej dziewczyny. Naprawdę. Nie ma.

    • No, jest – dwie pijane dziewczyny idące razem przez miasto i drące mordy ;)

    • PS – wiesz ile razy ja mówiłam sobie 'nigdy'… ale niczego nie żałuję – każde, nawet najbardziej obciachowe lub nielegalne doświadczenie coś mi dało. Grunt to umieć je choćby po fakcie wykorzystać.

    • Nie. Ja już nigdy więcej nie wtopię i się nie ośmieszę i nie widziałaś niczego gorszego, niż ja. Zakład? Pisz na maila.

    • Zakład ;)

  • Podsumowanie mnie rozwaliło xD heheh ale zabawne, bo jak się zabrałam do czytania, to akurat dopijałam swój szlachetny wysokoprocentowy trunek – bynajmniej nie jak dama, bom się krzywiła nie raz nie dwa. Ta część o wodzie – zgadzam się w zupełności!!!

  • K.

    Jaki Nabokow?! MiM to przecież BUŁHAKOW!
    (uspokoiwszy moje polonistyczne nerwy wracam do lektury ;))

    • Jezus Maria, Lolitę z Małgorzatą wymieszać! Shame, shame on me! dzięki!

    • K.

      :)
      Dobry tekst, faktycznie – końcowy cytaty genialny. Lubię Twoją lekką ironię.

  • Punkt #3, punktem najważniejszym. :D

  • Prześwietny post! :D Mistrzostwo :D Przydałyby mi się takie porady na wczoraj xD

  • Jeejku, kocham takie posty! Cytat na koniec dodał całości fajny charakter :)

  • Udawanie, że nie jest się pijanym to nic w porównaniu z udawaniem, że nie ma się kaca. Znajoma biotechnolog zaleca po każde jednostce alkoholu przyjąć w siebie szklankę wody – potwierdzam, pomaga (dopóki jest się na tyle trzeźwym, żeby o tym pamiętać)!

    • Trudne wyzwanie, czasem byłoby ciężko zdążyć z wypiciem całej szklanki do kolejnej kolejki. A poza tym, gdyby przepijać tylko wodą, to nie zabije tego smaku, tylko go wzmocni, fuj fuj!
      Może jedynie dziewczyny od 'piję bez przepity' by się podjęły ;D

    • Zgłaszam się :) Podejmowałam się, pamaga :) ale nie jako "popita" tylko pomiędzy :)

  • Em

    Post bardzo pomocny ;) Masz świetny styl pisania. Dowcip, inteligencja. Super!

  • Już się obawiałam, że to będzie post, który powie "dama nie pije wódki! Kobiecie nie przystoi". Na szczęście nie zawiodłam się na Tobie i zaczynam widzieć w Tobie kogoś podobnego do mnie :)
    Piję wódkę, przyznaję się. Ale według mnie nie jest ważny sam fakt picia, ale to, czy umiemy robić to z umiarem i nie walamy się we własnych rzygach gdzieś w łazience.
    Piję raczej okazjonalnie, wiadomo na jakichś urodzinach, czy coś napiję się, ale raczej (w przeciwieństwie do niektórych) nie raczę się mocnymi alkoholami co weekend. Może z racji na mój wiek, picie wśród dziewczyn jest raczej normalne ;)
    Od aparatu trzymam się z daleka prawie cały czas, ewentualnie jakieś pozowane zdjęcia na zupełnie trzeźwo, potem tylko pozowanie w lustrze z kimś, kto nie udostępni tych zdjęć bez mojej zgody ;)
    Na szczęście nie mam skłonności do refleksji filozoficzno-polityczno-religijnych ani weltschmerzu, moje rozmowy ograniczają się do jakichś prostych głupotek, ewentualnie czasem łapie mnie szczerość, ale nigdy do obcych. Bawią mnie ludzie, którzy po alkoholu wypłakują się w ramię osobie, którą poznały dwie godziny wcześniej.
    No i ostatecznie – największe szczęście w tym temacie to fakt, że nie miewam kaca. Nigdy nie miałam a okazji było naprawdę dużo (cóż, muszę się przyznać do szaleństw w okresie buntu). Nieważne czym popijam, czy zjem przed i w trakcie. Czasem obudzę się w nocy i muszę się napić, ale rano jestem jak nowonarodzona :)

    P.S. "by wyznać, że Marta to podła suka" – no dzięki :(
    ;)

    • Wódkę też piję baaaardzo okazjonalnie. Z mocnych trunków tylko gin i tequila mi wchodzą, w wódce zabija mnie przede wszystkim jej zapach. Za to uwielbiam dobre, oryginalne piwa – chociaż smak czuć do dwóch butelek max, potem wszystkie mi smakują tak samo, więc to też bardziej dla delektowania się i nowych odkryć piję, niż dla efektu %.
      Ale ostatnio była właśnie okazja, że wręcz wypadało napić się wódki. z resztą był ku temu odpowiedni klimat – knajpa w stylu PRL, obrus z ceratą, goździki na stole i ogórki jako zagrycha.

      Co do kaca – miałam parę razy w życiu, ale za to suszenie mam nawet po najmniejszej ilości alkoholu. Po mocnym piwie wypitym wieczorem też muszę wypić sporo wody bo nad ranem język mi się przykleja do podniebienia – serio.

      PS – Wybacz. Wszystkie Marty jakie dotąd znałam były wredne i tak wyszło. Wychodzi jednak że możesz ocalić dobre imię tego imienia ;)

  • Punkt nr 2- obowiązek! ;D Co do punktu nr 3, zawsze znajdzie się jakiś paparazzi z ukrycia ;p

  • <3

  • A mi się pierwszy cytat podoba :) Ja bym jeszcze do tych przykazań dodała: nie mieszamy alkoholi i najważniejsze – jak zaczyna włączać się "boska" (jestem mądra, seksowna, umiem tańczyć i śpiewać jak bijąse, każdy facet na mnie leci) jedziemy do domu. Nawet najgorszy kac morderca jest lepszy od moralniaka :)

    • Co do pierwszego cytatu – kiedyś przez przypadek napiłam się spirytusu. Dowiedziałam się jak smakuje rozpalony metal w płynie. W sumie kiedyś przez pomyłkę napiłam się też najtłustszego czystego tłuszczu zlanego z rosołu – myślałam że to sam rosołek.

      Tryb boskości mi na szczęście nie grozi, skromna jestem z natury, ale zawsze ciekawie popatrzeć jak innym się wkręca. :))

    • brr tłuszcz z rosołu fujka :)

  • Miss Anik

    Hahah post sobotni, w karnawale dla niektórych być może jak znalazł ;) :D Ja leżę chora, z internetem pod kocem i uśmiecham pod nosem :) Od niedawna, ale bardzo fajnie się Ciebie czyta! :)

    • Może dla niektórych za późno – sobota wieczór, już ruszyli w tan.
      Miło mi, a Tobie zdrowia! podobno nieco prądu do herbatki dobrze stawia na nogi ;)

  • poradnik pierwsza klasa!

    nigdy nie lubiłam pić z kielicha. wódkę muszę sobie zalać sokiem (najlepiej grejpfrutowym, mniam!) w drineczku, bo naprawdę szczerze nienawidzę smaku czystej i tego palenia w gardle. problem z drinkami jest jednak taki, że można niepostrzeżenie przekroczyć granicę, kiedy się powinno było skończyć, i klops.

  • Kapitalny wpis. Uświadomiłaś mi, że ja tylko udaję, że umiem chodzić na obcasach, a tak na prawdę wolę na czworakach. Z tym wiedzieć kiedy przestać to chyba dla wielu wyzwanie. A dama powinna wiedzieć:)

  • Hehe, pozytywny wpis, ale i pouczający :D
    Ja ostatnio też i przed i po 'kielichu' muszę łyknąć soku, co by lepiej weszło :D
    Ale kac jak kiedyś rzadko, tak teraz prawie przy każdej 'popijawce' się zdarza.. Ech :p

  • KURCZE, a myślałam, że dodasz coś w stylu ' jak wyleczyć kaca ' a tu tylko o tym jak udawać przed innymi :( no cóż, będę musiała sama, metodą prób i błędów, znaleźć sposoby na kacyka :P
    co do wódy… lubie kielonkami pić, bo driniacze wolno mi wchodzą (całkiem ładnie to opisałam, czyż nie? XD)
    i nie raz potrafiłam skończyć imprezę na czworaka, czy tam z głową przy toalecie itp itd :P potrafię sie pocieszyć tylko tym, że zawsze znajdzie się taka osoba, więc nie ma się czym przejmować. niestety, ja umiaru w alkoholu (i w niczym innym ;p) nie mam, dlatego siadam zawsze z chłopakami i lecimy kolejeczki :DD i zazwyczaj, jak to ludzie ze słabą banią (i pijący raz do roku- jak ja) imprezę kończę pierwsza :D hahhaa ojej, jak miło powspominać :D

  • Genialne, choć przyznam, że mój słaby żołądek pozwala jedynie na zażywanie wódki w postaci drinka :)

  • a ja podobno mocny zawodnik jestem hehe ;) nigdy, przenigdy kaca nie miałam, ani film mi się nie urwał :o hehe :D i brzydko mówiąc i wstyd się przyznać, że czysta wchodzi mi jak woda ;P

  • Na kaca polecam cytryny i ogólnie wit. C. Z 4 rozpuszczalne tabletki w szklance, zrobić taką miksturę dwa razy i człowiek jak nowy, albo pić sok z cytryn także podczas picia ;)
    Ja wódki nie popijam, bo nie wiem czy to prawda, ale wiele rayz słyszałam, że popijając szybciej się upijamy.
    Nigdy nie wymiotowałam po alkoholu, ale raz zdarzyło mi się zapomnieć część imprezy :D

  • no post genialny wręcz :* ja wódki nie pijam, żaaaaadko mi się to zdarza ;)

  • Jakaś taka zupełnie nie na miejscu się czuję ;)
    Nie pijam żadnego alkoholu …. od czasu pewnej, mało przyjemnej, przygody ;)
    Nie, dwóch przygód!
    Pierwsza randka z Robalem (trzy lata temu), byłam tak zdenerwowana, że niespodziewanie upiłam się niewielką ilością wina! ;D
    Nie mam bladego pojęcia, czy zachowywałam się jak dama!

    • Hmm, stres chyba może potęgować działanie alkoholu.
      Mimo wszystko chyba jednak zrobiłaś dobre pierwsze wrażenie, skoro to już trzy lata razem ;)

  • Ale się uśmiałam, szczególnie przy trójkącie z czarnymi hehe:D

  • Oj, były czasy w których solidnie imprezowałam i wódka była na porządku (prawie) dziennym ;) Ale nie byłam już wtedy takim podlotkiem, pracowałam i studiowałam, więc trzeba było się jakoś ogarniać. Raz wychodziło to lepiej, raz gorzej, ale średnia wypadała możliwie do przyjęcia. Stosowałam się do w zasadzie większości z zasad, o których sama napisałaś. Przede wszystkim – nie pijemy na pusty żołądek, nie popijać niczym gazowanym! Soki, a nawet zimna herbata, jak zabraknie soku, dobrze chronią nas przed kacem na drugi dzień i mdłościami w trakcie. Na palcach jednej ręki policzę momenty, w których nie zmyłam makijażu przed snem! Wg mnie to bardzo ważne, nie ważne jakbym padała na nos!
    Na drugi dzień, makijaż na bazie podkładu i korektora Burżuja – Healhy mix robił naprawdę mistrzowską robotę. Z tym, że u mnie zdrowy posiłek nie miał prawa bytu. Musiałam zjeść, najlepiej już na śniadanie, coś tłustego i solidnego. Moim ulubieńcem na kaca było spaghetti bolognese mojej mamy z dużą ilością sosu ;)
    Wszystko fajnie, ale cieszę się, że te czasy już minęły i teraz zdarza mi się pić alkohol dosłownie kilka razy w roku :)

    • Widzę że byłaś zabieganą studentką :)
      Spaghetti jak najbardziej – ja czasem potrafiłam je robić nawet o 2 w nocy :D
      Ale teraz wytrzymałość nie ta no i jakoś tak mnie już mniej kręcą całonocne imprezy i wielkie popijawy – w sobotę czasem zwyczajnie wolę się wyspać ;)

  • hehe fajny post :)
    Przypomniały się czasy kiedy umiaru się nie znało a na drugi dzień np szkoła :D oj tragedia….. Na kaca sok pomidorowy obowiązkowo, ale o zdrowym posiłku tak jak pisze Joanna też nie było mowy – tłusto i solidnie :D najgorzej jak człowiek dopuścił do odwodnienia, czyli nie pił przed snem wody ani żadnego czegoś "mokrego" już bez alko… na drugi dzień to nawet wtedy woda nie podchodziła… Na szczęście człowiek z wiekiem raczej z tego wyrasta ;) teraz wolę mieć zakwasy niż kaca :D

    • Powtórzę się, ale powiem jeszcze raz że sok pomidorowy jest cudownym wynalazkiem.
      Nie tylko na kaca. Bardzo często piję go do śniadania w pracy, idealnie uzupełnia minerały, min. potas, no i daje przyjemne uczucie sytości, bardziej niż inne soki :)

  • Ja mam łeb po slaskiej rodzinie w dodatku jestem swietna aktorką. Kiedy na imprezie mowie ze spadam to zaraz słychać glosy "a czemu? Przeciez jesteś najtrzezwiejsza z nas, gdzie leziesz?". W efekcie mogę wypić 0,7 na dwóch i popić dwoma piwami a wszyscy i tam myślą ze jestem trzezwa, choć tak naprawdę więcej juz bym nie zmieściła. A najlepsze w tym wszystkim jest to że ja w ogóle nie miewam kaca :)

  • haha no uśmiałam się :D boziu ile to razu wracało się z imprezy o 5 nad ranem, szybki prysznic, lekko się ogarnąć i na zajęcia :D

    • Ja była z tych, co wolały zostać w domu ;)
      A potem zaliczanie obecności na wykładach i tym podobne ;)

  • Świetny wpis, czytałam z uśmiechem na ustach, tak bardzo prawdziwe :)

  • Taki post przydał by mi się jeszcze parę lat temu, gdy jako głupia siksa piłam na pokaz, jaka to ja nie jestem fajna. Naszczęscie wyrosło mi się z tego, teraz lubię pić, wódka naprawdę mi posmakowała, szczególnie whiskey. Mamy z Jaśkiem sporą kolekcję, robimy sobie weekendy z różnymi rodzajami, ostatnio piliśmy szkocką beczkowaną, smakowała jak asfalt. Powiem sczerze, że czasem przesadzę z ilością a wtedy oddalam sie do łóżeczka co by nie palnąć głupoty, bo niesety po procentach język mi się rozwiązuje. Staram się dbać o swój wizerunek, może spanie nie jest glamour, ale napewno lepsze niż inne niechciane zdarzenia, które mogę się wydarzyć.

    • To o czym mówisz to chyba problem wielu nastolatek, którym wydaje się że twardym piciem zawojują świat i podbiją serca chłopaków ;)
      Też kiedyś nie smakował mi żaden alkohol, whisky ani whiskey nie tknę do dziś, ale za to jestem smakoszem piw i lubię latem mieszać drinki z różnych ciekawych składników.

      A pójście spać to czasem najlepsza strategia – ani samemu się człowiek nie skompromituje, ani nie zobaczy żałosnych wyczynów innych ;)

  • Jesteś genialna :D Ja znam granice i nigdy w życiu nie przegięłam alkoholowo :)

  • heh, świetne rady ;) choć milczenie to świetny pomysl, bo ja z reguly po to pije, zeby zaczac mowic… dopiero wtedy sie otwieram na towarzystwo.

  • Genialne! :) może się przydać, mimo tego że moim postanowieniem noworocznym jest to żeby nie przesadzać z alko, tak jak w zeszłym roku :D

  • och… uwielbiam. jak to dobrze się u Ciebie rozgościć po przebrnięciu przez morze recenzji żeli pod prysznic i odżywek do rzęs na blogach urodowych. A cytaty z MiM i bezimiennego mędrca z gazety.pl to wisienki na torcie.

  • Jesteś po prostu genialna. Uwielbiam Twoje luźne pisanie postów. Ale rady bardzo praktyczne. Często na imprezie jak ktoś nawet robi już te zdjęcia to szczerzymy zęby jakbyśmy były piękne i cudowne. Myślimy, że wyglądamy jak te wszystkie laski na zdjęciach w Internecie. Niestety na drugi dzień, podczas oglądania fotorelacji z zabawy dociera do nas, co tak naprawdę z siebie zrobiłyśmy. ;)

    Pozdrawiam, http://grudzienpaulina.blogspot.com/

    • Dlatego czasem lepiej nie mieć żadnych pamiątek z imprez.

      PS – adres w komentarzu jest niepotrzebny, można spokojnie dotrzeć do Ciebie klikając na nick.

  • calkowicie zhadzam sie z woda i z demakijaxem ;D ogolnei zajbeisty temat i mega notka haha uwielbiam < 3

  • Post genialny :) Jak zawsze się uśmiałam! Bardzo cenne rady, warte wykorzystania!
    Proszę więcej takich postów ;)

  • Czytając tego posta z bólem głowy, zadaję sobie pytanie: dlaczego nie pojawił się on wczoraj? :)

  • a ja wódki i wg alkoholu nie cierpie.

  • Cytat końcowy miażdży! :D Na szczęście wiem kiedy skończyć, z wiekiem a w zasadzie z ilością wypitego alkoholu ten odruch się wyrabia.

  • Ze złotych rad: zanim położysz się spać po spożyciu, wypij przynajmniej 2 szklanki wody – odpowiednie nawodnienie przed snem łagodzi skutki dnia następnego ;)

    • Zdecydowanie tak! choć ja tą ilość zwykle piję na raty i jeszcze budzę się w nocy sięgając po butelkę wody, która pełni dyżur przy łóżku.

  • Dobry poradnik :) a cytat na końcu też ciekawy i warto wziąć go sobie do serca ;)
    Ja lubię wódkę, nie popijam, nie krzywię się, wiem, że po czwartej kolejce powinnam odpuścić, zawsze zmyję makijaż, wypiję przed snem sporo wody i/ lub multiwitaminę, rano podobnie. Tylko, że nie pamiętam kiedy ostatnio piłam…w sumie bywa miło i przyjemne w trakcie, ale tym bardziej łatwo się zapomnieć i potem sapomoczucie tak fizyczne jak i psychiczne, powoduje pytanie "po co?". Dlatego mimo kilku okazji ostatnimi czasy, rezygnuję i doświadczam tego jak dziwnie być trzeźwą wśród pijących. A może po prostu brak mi odpowiedniego towarzystwa ;)

    Zatęskniłam za Mistrzem i Małgorzatą :)

    • No właśnie to kwestia kalkulacji – czy pijacka impreza się opłaci, czy bilans strat nie będzie większy;)
      Powiem Ci że ja też chyba sobie odświeżę MiM – jak tylko zbiorę się do jakiejś biblioteki :)

  • Una

    Hahaha!

    Świetny pomysł na wpis!

    A moje pierwsze skojarzenie, gdy zobaczyłam tytuł w czytniku (jeszcze zanim przeczytałam "zajawkę") to… własnie ten cytat z "Mistrza i Małgorzaty"! :-D

    • Widzisz, nasze myśli szły jednym tokiem, bo jak zaplanowałam sobie taki wpis, to stwierdziłam, że ten cytat jest nieodzowny :)

  • Hahaha zarabisty wpis :D Usmialam sie jak juz dawno nie pamietam kiedy :P Ilez to razy mimo pijackiego amoku staralam sie byc dama :D Ale to juz stare, mlodziencze czasy :P

  • Orany, jak Ty piszesz ♥ Jak już zaczęłam czytać, to do samego końca nie przestałam się śmiać :D Co prawda za wódką nie przepadam, ale rady sobie zapamiętam… tak na wszelki wypadek ;))

  • piękny ten tekst, już tytuł mi się spodobał, ale treść też nie rozczarowała :D jakie to wszystko prawdziwe :D

  • Bardzo praktyczny post i w dodatku świetnie napisany. Będzie idealnym "imprezowym przewodnikiem" zwłaszcza dla początkujących;)

  • usikac sie mozna czasem ze smiechu jak sie czyta Twojego bloga. nie wiem czemu nie dodalam Cie jeszcze do blogrolla? Btw co do basenu lesnego, kiedys wygladal swietnie,a teraz? wielki hotel okazaly tam jest z basenem krytym w srodku. Bylas wiec przez troche moja sasiadka prawie ;) :*

  • Z uśmiechem przeczytałam cały wpis :) Nie wiem czemu ja tak długo tu nie zaglądałam. A powiedz mi, Króliczku, skąd Ty to wszystko wiesz? :D
    Pozdrawiam!

  • Jest jeszcze jeden sprawdzony sposób na to aby damą być pod czas picia czystej – picie z winogronkiem – w kieliszku wygląda to bardzo elegancko takowy winogronek a i ilość alkoholu w szkle jest mniejsza mniej zwracamy na siebie uwagę, że kolejki omijamy i rzadziej słyszymy słowa ' no ze mną się nie napijesz'

  • Anonimowy

    Moja koleżanka z czasów liceum popijała czystą…czystą. W sensie wódkę zapijała mineralną (koniecznie niegazowaną).

  • do picia na kaca nie multiwitamnika, tylko napój nawadniający z apteki (tzw.kroplówka do picia). czasem działa cuda :) w każdej apteczce powinno się znaleźć kilka takich saszetek (na wypadek jelitówki oczywiście :P)

  • Zdecydowanie wolę drinki. Ważne aby podczas „biesiady” płynów bez alkoholu wypijać co najmniej 2-3 razy więcej niż tych alkoholowych. Stosuję się o tej zasady :)
    Robienie zdjęć jest zakazane. Butelkę wody zawsze mam koło łóżka a bez demakijażu i kąpieli PO nie poszłabym spać. To bardzo dobrze trzeźwi.
    Napisz teraz podobny post ale o walce z kacem.

    • Trochę rad jest w drugiej części, ale tak naprawdę… z kacem jeszcze nikt nie wygrał :)
      Jak już się pojawi to kaplica. Ale za to zapobiegać można i trzeba :)

  • Hahaha o mega, mega, mega post :D Skąd ja to znam :D

  • Jak dobrze, że nie dotyczą mnie Twoje porady… wódkę przestałam pić w wieku lat osiemnastu ;).

    • To tak trochę inaczej niż zazwyczaj – niektórzy piją (oficjalnie) od osiemnastki ;)

    • ja zaczęłam na balu ósmoklasistów (tak, tak, taka ze mnie babcia), więc swoje w życiu wypiłam ;)

  • Hahaha! Super post :)
    Ja wódkę skończyłam pić przed studniówką, więc porady mi się teraz nie przydadzą, ale fajnie było się pośmiać :)

  • Bunny właśnie się dowiedziałam że 8 marca wbijasz do stolycy a wiesz co to oznacza… że i ja tam będę :) z Niunką musimy się napić :) jestem o 13 wiesz gdzie!!!!!

  • O tak ja zawsze mam taki moment, że po kilku drinkach i innych czasoumilaczach przestaję się odzywać, bo za dużo niebezpiecznych myśli przychodzi mi do głowy :D Za to picie witaminki po chlańsku zawsze mnie niezmiernie bawi :D „Nic tak nie wchodzi nad ranem, jak Jan z Krynicy. ” – dzięki, jestem zajęta ;)! Świetny post :)

  • Oj tak, czasem i kobiecie zdaży się „walić wódę”. No chyba, że akurat kobieta jest moją przyszłą teściową, osobą antyalkoholową :) Pierwsze przygody z wódką miały dla mnie opłakane skutki. Łącznie z klepaniem po tyłku wszystkich kolesi, zgubionymi butami, a nawet bliskich kontaktach z sedesem pod koniec imprezy. W końcu dojrzałam, wiem kiedy przestać. A żeby uniknąć kaca godzinę przed biorę Magnefar B6 detox. Serio pomaga i nie ma nawet po nim dolegliwości żołądkowych.

    • Działo się :) Ale chyba trzeba w życiu przejść przez takie uczucie totalnego zażenowania sobą, żeby dowiedzieć się gdzie są granice i je sobie raz na zawsze utrwalić :D

  • neo86

    A nie lepiej po prostu nie pić (alkoholu)? Tak da się być abstynentem/abstynentką. Wystarczy tylko chcieć! Istnieją przecie smaczne drinki bezalkoholowe tak by w towarzystwie nie wyglądać idiotycznie np. mojito bezalkoholowe mniam!

    • Oj tam oj tam panie Neo, toż ten tekst to czysta parodia i śmiech pod nosem. :)

      • neo86

        Nie picie alkoholu z kumplami ma swoje też zalety. Poza oczywiście zdrowiem (wątroba jest wdzięczna z ten gest) to i kasa się oszczędza… Odkładam i odłożone pieniądze z bezsensownie zalewanych weekendów z kumplami mogę w przyszłości przeznaczyć na np. romantyczną kolację przy świecach z Piękna Damą oraz setki kwiatów róż by wzmocnić związek.

  • Gdzie jest przycisk do zatweetowania cytatów ja się pytam :D

  • Ubawiłam się, świetny tekst :) Co prawda niektóre rady ciężko wcielić w życie hehe. Niestety, a może „stety” miewałam takie doświadczenia, że po prostu mój stan nie pozwalał mi na demakijaż :D Na szczęście moja polska, mocna głowa odleciała do tego stopnia tylko kilka razy :D

  • Świetnie trafiłaś! Dzisiaj wybieram się na imprezę dla Erasmusów. O ile nie zasnę przed wyjściem, bo zbiórka o 23:30. Nieludzka pora, żeby gdzieś wychodzić! Ale w sumie to nie wiem, czy w ogóle będę pić. #człowieklama

  • Jak pić wódkę i zagryzać przed i po niej pokazała Bożena Dykiel w ekranizacji Wesela :) to był nasz hit w czasach liceum :)

  • Po siedmiu partnerach powiadasz można pić ile chcesz? Muszę policzyć, czy już, czy jeszcze nie :D W każdym razie już głowa i wątroba nie ta więc wolę być ostrożna :D

  • Genialny tekst!:) Tym bardziej, że wczoraj wracałam nocnym autobusem z bandą totalnie napitych chyba studentek pierwszego, max drugiego roku. Ojjj ;)

  • Mario Grosiak

    świetnie napisany tekst … gratuluję :)

    • Dziękuję ;)

      • Mario Grosiak

        Wiesz, tak czytając Twojego bloga stwierdzam, że pisanie jest Twoim sposobem na ekspresję samej siebie :). Wierzysz w moc słów, bo one potrafią wyrazić wiele i robisz to doskonale. W życiu warto mieć po prostu pomysł na samą/samego siebie. Uwielbiam obserwować ludzi, bo każdy jest inny … lecz wielu jest przewidywalnych i to aż do bólu. Życzę powodzenia i raz jeszcze gratuluję ;).

        • No to muszę przyznać, że rzeczywiście dobry z Ciebie obserwator.
          Dziękuję jeszcze raz :))

          • Mario Grosiak

            Ależ bardzo proszę, przyjemność po mojej stronie ;). Trafiona, zatopiona ;)).

  • Kiedyś pewien praktyk doradzał właśnie pić wódkę „po polsku” czyli kieliszek chlup do żołądka – bo istnieją osoby (głównie obcokrajowcy) pijący małymi łyczkami. Ponoć przy pierwszym sposobie mniej alkohol uderza do głowy :) Zakładając to, że coś w żołądku jako „podkład” jest. No i nie warto mieszać alkoholi i warto pić dużo wody przed, po a najlepiej zamiast. Jako prawie abstynent ćwiczyłem różne wersje uników podczas oficjalnych wizyt na Ukrainie, to dopiero była walka o przeżycie. Ale zawsze zmiana wielkości naczynia umożliwiała udział w licznych toastach i zapewniała brak zgonu. Jak i wspaniałe jedzenie towarzyszące, oni po prostu wiedzą co konsumować aby bawić się dobrze a nie stracić kontaktu z rzeczywistością ;)

- BLOG I AUTOR -

Psychologia, świadomy lifestyle, a na dokładkę podróże... To znajdziesz na moim blogu. Chcesz zrozumieć siebie lepiej, odnaleźć się wśród ludzi - nie mogłeś lepiej trafić! A ja mam na imię Joanna - jeśli chcesz poznać mnie lepiej, kliknij tutaj.

- TU JESTEM -

           

- ARCHIWUM -